1982

To wilgotny, chłodny dzień w Dublinie. Deszcz, który niezmienne padał od rana, zmienia się w gwałtowną ulewę w chwili gdy Jimmy wraca ze szkoły do domu. Jimmy oczywiście nie ma parasola i w kilka minut deszcz przemacza jego cienką wiatrówkę. Gdy z trudem dociera do mieszkania, woda w jego butach chlupocze z każdym krokiem i drży.

Zamykając za sobą drzwi woła Mamę, która na chwilę odwraca głowę od telewizora, by kazać Jimmemu założyć suche ubrania. Wciąż drżąc Jimmy wychodzi ze swojego pokoju, opada na kanapę obok Mamy, która natychmiast uderza go w głowę za przesłanianie obrazu i z powrotem odsyła go do pokoju. Chłopiec postanawia, że już nigdy z niego nie wyjdzie.

Godzinę później Mama woła go na kolację, a burczący brzuch Jimmego odrzuca jego dumę. (Może zrobiła hamburgery! Albo pizzę! Albo makaron z serem!) Jego marzenia ulatniają się, gdy Mama wciska mu styropianowy talerz w dłonie. (Dlaczego zawsze musimy jeść Pot Noodle?) Tata każe mu się zamknąć, albo jego jedyną kolacją będzie uderzenie w twarz.

Jimmy po prostu chce nieco przyzwoitszego jedzenia.