Witajcie ponownie, tym razem w rozdziale 2 tej opowieści dziwnej treści ;D Tym razem będzie nieco krócej, ale za to mamy dwie sceny! Zapraszam do czytania ;)

MandyGrimm


Tsunade stała z założonymi rękami w swoim gabinecie patrząc z powątpiewaniem na młodego ninję stojącego przed nią. Na jego twarzy malowała się determinacja, a w ręce ściskał jakiś stary zwój. Niezręczna cisza trwała już dobre 5 minut.

- I Sasuke na pewno nie ma nic przeciwko? – zapytała w końcu.

Naruto rozpromienił się na jej słowa, ewidentnie biorąc je za zgodę na pomoc w jego pokręconym planie.

- Mochiron*! – wykrzyknął po japońsku, co jest bez sensu, bo przecież cały czas mówił po japońsku. Poza tym skłamał, bo Sasuke dalej się do niego nie odzywał, ale Tsunade nie musiała o tym wiedzieć. – Czyli zgadzasz się, tak?

- Tego nie powiedziałam. Na pewno dobrze to przemyślałeś? Jaki facet chciałby zmienić się w kobietę, żeby urodzić dziecko? Wiesz w ogóle w co się pakujesz? Masz jakiekolwiek pojęcie jak przebiega ciąża? I opieka nad małym dzieckiem? Wiesz, że to ciężka robota? Jesteście w ogóle na coś takiego gotowi z Sasuke? Wiesz jak…

- Whoa! Pozwól, że tu cię zatrzymam, babciu. Zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz?

- Słucham? Próbuję ci wytłumaczyć konsekwencje twojego planu.

- No właśnie. Powaliło cię? To fanfic. Tu nie ma miejsca na realizm. Chyba nie sądzisz, że autorka opisze jakiekolwiek trudności z jakimi zmagają się kobiety przechodząc przez okres macierzyństwa. W fanfikach ciąża to bułka z masłem. A wychowanie dziecka jeszcze łatwiejsze. Ewentualne trudności to jedynie paliwo dla dramy. Wiesz, żeby jakiś konflikt był i żeby nie było, że fabuły nie ma. Więc nie komplikuj sprawy, ok? – głos Naruto nagle stał się zimny jak lód, Tsunade aż zadrżała - W ogóle nie wiem po co ta rozmowa. Jesteś tu tylko dlatego, że w poprzednim rozdziale mówiłem, że poproszę cię o pomoc z tą całą zmianą DNA, a autorka widocznie bawi się w zachowanie ciągłości zdarzeń. Pff, powodzenia z tym swoją drogą. Gdyby nie ja, w ogóle by cię nie było w tym fanfiku. Zamiast psuć mi nastrój, wypełnij swoją rolę i znikaj.

- A-ale… ja… jak tak można?! – Tsunade spojrzała na Naruto ze zrozumiałym przerażeniem. Kim był ten zimny, nieprzyjemny człowiek, traktujący ją jak śmiecia? Nie takiego Naruto znała z anime. – Dobra, poddaję się. Rób co chcesz. Bądź sobie kobietą, urodź sobie dziecko, co mi zależy? Nie wiem po co się wysilam, nie za to mi płacą. Ale swoją drogą, nie powinieneś pogadać najpierw z obecnym hokage? Zamierzasz nie wykonywać misji przez rok? Zresztą, co mnie to obchodzi. To problem Kakashi'ego. Pokaż ten zwój.

- Dzięki, Tsunade no baa-chan! – Naruto znów był zwykłym, radosnym sobą. – Nie chcę marnować czasu, zróbmy to od razu!

Tsunade westchnęła ciężko biorąc zwój od blondyna. Zdecydowanie potrzebowała drinka.


- Oi, Sasukeee! – w mieszkaniu rozległ się kobiecy głos. Sasuke podniósł głowę znad swojego śniadania (kanapki z pomidorem, duh) i po chwili zdezorientowania zrozumiał czyj to głos i skrzywił się wiedząc już co oznacza.

Do kuchni wszedł nie kto inny jak Naruto, w kobiecej postaci.

- Powiedz mi, że nie zrobiłeś tego co myślę, że zrobiłeś. – powiedział Sasuke zrezygnowanym głosem.

- Niespodzianka! – wykrzyknął Naruto obracając się dookoła pokazując z każdej strony swoje nowe kobiece oblicze. – Spójrz na to. – powiedział podnosząc ręką swoją grzywkę ukazując mały czerwony trójkąt na swoim czole – Ta pieczęć utrzyma mnie w tej postaci! Fajna, co nie?

Sasuke zacisnął szczękę ze zdenerwowania i wycedził:

- Dlaczego, po naszej wczorajszej rozmowie, i tak postanowiłeś wprowadzić swój durny plan w życie? Co jest z tobą nie tak?! Mózg ci wyżarło? Masz jakieś zaburzenie psychiczne? Może to coś poważnego? I Tsunade ot tak ci pomogła? Z jej głową też jest coś nie w porządku?

- Wiesz co? Zaczynam myśleć, że wcale się nie cieszysz z takiego rozwoju wydarzeń.

- Że co? Czy ja w którymkolwiek momencie powiedziałem, że się cieszę?! Powiedziałem ci co sądzę o twoim pomyśle. Dlaczego miałbym zmienić zdanie? Jezu, jaki ty jesteś głupi.

- Głupia. – poprawił Naruto. Od teraz w końcu był kobietą. A przynajmniej na najbliższy rok.

Sasuke spojrzał na niego jakby się go bał. Co wyglądało dosyć komicznie, biorąc pod uwagę fakt, że Sasuke rzadko kiedy pokazywał emocje, jak na emo przystało.

- Mam dosyć twojej głupoty. Zrywam z tobą. I wyprowadzam się. – powiedział gdy jego twarz wróciła już do swojego zwykłego apatycznego stanu - Jak tylko skończę swoją kanapkę z pomidorem. – dodał po chwili patrząc na swoją niedojedzoną kanapkę. Pomidor nie mógł się zmarnować.

- A…ale jak to? - w oczach Naruto natychmiast wezbrały łzy – Już mnie nie kochasz?

- Rzeczywiście zmieniło cię w babę. – Sasuke zauważył ze zgrozą – a wiesz, że bab nie trawię. Taki już ze mnie niepoprawny szowinista.

- Sasuke, nie zostawiaj mnie! – Naruto zawył żałośnie. Z jakiegoś powodu był teraz płaczliwą dziewczynką. Kto by pomyślał ile razy w ciągu jednego fanfika może się zmienić czyjś charakter.

- Trzeba było myśleć zanim poszedłeś do Tsunade. – powiedział Sasuke i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Naruto spojrzał smutno na pozostawiony talerz, na którym wciąż leżała kanapka, tyle że nie było już na niej pomidora.


*Mochiron - oczywiście

Dzięki za przeczytanie i do zobaczenia następnym razem ;)