ROZDZIAŁ 2: ICH MYŚLI

Aomine nigdy nie podejrzewałby że może być taki porywczy, wykonując swoje obowiązki jako policjant-ochroniarz. Był sobą zaskoczony, kiedy pragnienie przebywania z Kise, chronienia go i opiekowania się nim krzyknęło w jego umyśle. W jego pracy dokładne analizowanie każde sytuacji było niezbędne, by nie narazić nikogo na niebezpieczeństwo. Chciał być odpowiedzialny. Chciał, żeby wszystko poszło zgodnie z jego planem. Nie spodziewał się, że zostanie poruszony tą sprawą. Nawet nie chciał się w nią angażować, tak długo jak dotyczyła „Kise Ryouty". Ale los chciał inaczej. Aomine porzucił wszystkie swoje słowa, swoją determinację i zdecydowanie. Teraz stał w tym małym miejscu razem z nim, mężczyzną, z którym w żaden sposób nie chciał być powiązany. Był tak pochłonięty własnymi myślami, że nawet nie poczuł jak Kise szarpie swoją ręką.

- Aomine-kun, proszę, puść mnie już – powiedział chłodno Kise, z całej siły wyszarpując swoją dłoń.

To wyrwało Aomine z zamyślenia, gdyż nie zdawał sobie sprawy z tego, że dość mocno ściskał rękę modela. Opalony mężczyzna puścił go i zakaszlał. Właśnie wtedy, gdy Kise miał coś powiedzieć, policjant mu przerwał. Wiedział, że model będzie zadawał zaraz pytania, a Aomine nie wymyślił jeszcze przyzwoitego wytłumaczenia dla swojego obecnego zachowania. – Nie chcę omawiać tu żadnych szczegółów. Poczekaj, aż znajdziemy się w domu – powiedział otwarcie. To położyło kres rozmowy, którą mogliby w tym momencie prowadzić.

Podróż do domu odbyła się bez przygód. Jednak wszystkie zmysły Aomine były wyostrzone. Zapamiętywał szczegóły tego jak dostać się do miejsca zamieszkania modela. Kise mieszkał w normalnym sąsiedztwie. Nie było zbyt luksusowe, jednak miało aurę, która emanowała przyjemnym uczuciem. To było bardziej przytulne miejsce.

Aomine zaparkował samochód w garażu oświetlonego domu parterowego. Przyjrzał się otoczeniu, zapamiętując wszystkie możliwe wejścia i wyjścia, które tam były. Do domu prowadziła brama z kutego żelaza i ogród. Wydawało się, że łatwo byłoby zauważyć kogoś, kto chciałby spróbować włamać się do domu. Opalony mężczyzna zastanawiał się jakim cudem poprzedni ochroniarze nie złapali osoby odpowiedzialnej za sprawę modela.

Kiedy dalej przeprowadzał inspekcję, zauważył, że Kise się w niego wpatruje. Aomine zastanawiał się, czy Kise uważa, że jest zdolny do tego, żeby przyjąć tę pracę. Prychnął. Oczywiście, że tak. Aomine był wybitnym policjantem i miał na koncie dużo spraw, które stanowiły dowód jego wartości i umiejętności. Nie porzucił żadnego zadania, dopóki go nie zrealizował. Ta sprawa niczym się nie różniła. Była taka jak każda inna. Być może różniła się trochę tym, co wydarzyło się między nimi w przeszłości. Aomine spojrzał na blondyna, a chłopak natychmiast odwrócił wzrok.

- Przeprowadzę później pełne oględziny tego miejsca, a kiedy będę to robił, masz nie wychodzić z domu. Potem wszystko przedyskutujemy – Aomine wypowiedział ostatnie kilka słów z przekonaniem. Tak jak powiedział, nigdy nie pozwoli Kise zniknąć mu z oczu. Miał nadzieję, że model w jakiś sposób pojmie jego intencje.


Kise nigdy nie podejrzewałby, że znów znajdzie się z Aomine pod jednym dachem. Westchnął ciężko, zdejmując ubrania i przygotowując się do prysznica. Pierwszy kontakt z zimną wodą przypomniał mu dawne czasy. Szczęśliwe wspomnienia, które dzielił z Aomine. Naprawdę, to takie zdumiewające jak w jednej chwili dwoje ludzi łączą tak intymne relacje, a w następnej zachowują się jak nieznajomi. Uśmiechnął się gorzko.

W jego umyśle wciąż przewijało się to samo pytanie. Dlaczego Aomine przyjął tę pracę? Kise był całkiem pewny, że pamiętał jak opalony mężczyzna powiedział do niego wtedy te pełne nienawiści słowa o tym, że nie chce go już nigdy więcej widzieć, nigdy przenigdy, po tym co Kise zrobił, po tym co powiedział. A teraz niebieskowłosy był tutaj, udając, że troszczy się o blondyna.

Czy to wszystko dlatego, że chce się poświęcić tej cholernej pracy? Kurwa. Nigdy tak bardzo się nie starał, kiedy chodziło o mnie. Dawno temu straciłem dla niego swoją dumę, a teraz myśli, że znów może ją zniszczyć tylko dlatego, że go wynająłem? Kise skończył prysznic. Wyszedł z łazienki i założył na siebie jakieś ubrania. Nie mógł zaprzeczyć, że był wstrząśnięty. Jak się powinien przy nim zachowywać? Ta niezręczność go zabijała. Jasne, mógł sfałszować swoje emocje i udawać, że Aomine w żaden sposób na niego nie działał. Ale to były tylko pozory. Serce Kise biło przyśpieszonym tętnem i nie był pewny, czy było to spowodowane radością czy gniewem. Ciężko było stwierdzić co naprawdę czuł do opalonego mężczyzny, po tych wszystkich latach, po tym wszystkim co się między nimi wydarzyło.

Model położył się na łóżku i spojrzał w sufit. Dlaczego to w ogóle się dzieje? Co przyczyniło się do tego, że Aomine jest w moim domu i lada chwila znów zawładnie moim życiem?

Zamknął oczy. Ten facet. Pomyślał o tym przez co przeszli. Kise z całych sił próbował wymazać tę część jego życia. To był jego najciemniejszy punkt i ten, którego nie chciał przywoływać choćby na sekundę. Niewątpliwie, to on za tym stał. Model wiedział o tym, ponieważ mężczyzna sam mu o tym powiedział.

Cholerny sukinsyn! Jak długo chce grać ze mną w tę grę? Sam zamierzam go schwytać, sprawiając tym samym, że wszystkie starania ludzi zatrudnionych przez menedżera staną się daremne. Ale jak mam to zrobić, kiedy jest tutaj Aomine? On jest bystry i czujny. Moje mierne plany nie przejdą niezauważone. Będzie pewnie zniesmaczony, jeśli dowie się o moim związku z tym facetem i wszystkimi głupimi rzeczami, które robię, żeby dać sobie radę samemu. Ale w tę grę może grać dwóch. Sam go złapię i udowodnię Aomine, że nie musiałem na nim polegać. Nie będę wdzięczny osobie, która uważa mnie za śmiecia.


Aomine skończył wędrować po całym terenie posiadłości Kise. Była już ósma wieczorem i powinien sprawdzić, co robi Kise. Właśnie kiedy miał wejść do domu, zauważył czyjąś obecność za bramą. Obok skrzynki na listy krążył jakiś cień. Natychmiast wyjął broń. Powoli ruszył w kierunku źródła niepokoju. Kiedy otwierał bramę, żeby postawić zarzut o prześladowanie, ten ktoś nagle zniknął. Ze względu na panujące na drodze ciemności, ustalenie, w którą stronę uciekł było raczej niemożliwe.

Przyzwoity człowiek nie ucieka, jeśli nie jest niczemu winny. Mężczyzna był prawie pewny, że był to ktoś zamieszany w tę sprawę. Więc sprawca miał pewne zdolności. Aomine nie ruszał się przez kilka minut, zanim postanowił wejść do środka. Sprawa nie wydawała się być taka trudna. Nawet jeśli kryminalista miał świetne plany, upewni się, że położy im kres.

Najpierw musiał zapytać blondyna czy przychodzi mu do głowy ktoś, kto mógłby za tym stać. Czy on zrobił coś tak okropnego, żeby mu grozić? To było dość niepokojące. Oczywiście, fani mogli dać ponieść się emocjom, ale groźby były zbyt prymitywne. Pokręcił głową. Ten facet potrafił być taki głupi. Czasem potrafił być taki głupi i irytujący.

Aomine miał w tym swój udział, jednak z jakiegoś powodu nie potrafił się na niego naprawdę wściec. Dlatego że Kise był zbyt czarujący i uroczy. Potrafił wyjść cało z trudnych sytuacji przy pomocy swojego słodkiego uśmiechu. Myślenie o tym jak Kise cierpliwie czekał na niego po szkole z gotowym jedzeniem na stole było naprawdę rozczulające. Byli tacy jaka powinna być rodzina. Jak mąż i żona. Co?! Mąż i żona? Kiedy on i Kise zajęli takie pozycje? Prychnął na swoje myśli. Musiały nawiedzać go duchy przeszłości.

Wszedł do domu i zawołał Kise. Cisza. Zawołał go jeszcze raz. Co ten kretyn robi? Na pewno nie pomyślał o ucieczce. Poszedł prosto do jego pokoju, przeskakując co dwa schodki. Jezu. Wyszedł tylko na chwilę, a on już doprowadza go do paniki. Zapukał do drzwi.

- Oi, Kise! Odpowiedz mi! Jesteś tam?! – Cisza. Ten idiota! Przekręcił klamkę i, o dziwo, drzwi nie były zamknięte. Musiał porozmawiać z nim na temat nieostrożności. Został powitany przez pokój, który odzwierciedlał duszę Kise. Był pełen życia, a jednak zawierał subtelną nutkę samotności. Zauważył blondyna śpiącego na łóżku. Jego twarz wyrażała spokój i lekkie zmęczenie, które wcale nie czyniło go mniej pociągającym. Nie mógł zaprzeczyć, że Kise mógł zakręcić w głowie. Nawet kiedy byli razem, widział podążające za nim spojrzenia, pełne zachwytu, zazdrości, a nawet pożądania. To zawsze go drażniło.

Obserwował spokój na jego twarzy, zastanawiając się co poszło nie tak. Pogłaskał go po policzku. Westchnął i wyszedł z pokoju. Nie powinien zadawać pytań, na które obaj znali odpowiedź. Powinien zapytać dlaczego nie próbowali rozwiązać tego wszystkiego? Czy ta szkoda była aż tak poważna, że obaj byli pewni, iż nie podlega naprawie? Tamta noc zakończyła wszystko co między nimi było. Oba serca rozpadły się, gdy ich drogi się rozeszły.


Kise postanowił zignorować wołanie Aomine i udawać, że śpi. Wątpił, żeby z ich rozmowy wynikło coś owocnego. Nie na ich pierwszym spotkaniu po tak długim czasie. Lecz jak bardzo się zdziwił, gdy Aomine tak czule go dotknął, podczas gdy on spodziewał się, że zrobi mu wykład. Był prawie pewny, że Aomine wyciągnie z niego każdy szczegół na temat tej rzekomej sprawy, nawet jeśli będzie musiał go obudzić. Jednak on tego nie zrobił.

Był zaskoczony, lecz po jego sercu rozeszło się ciepło. Zaczęły napływać w nim emocje i zdawał się w nich tonąć. Ten mężczyzna potrafił wydobyć z niego to co najlepsze i najgorsze. Do oczu napłynęły mu łzy. Jak długo miał być przykuty łańcuchem? Tak wiele razy chciał zrobić krok naprzód, lecz wciąż powstrzymywały go wspomnienia z przeszłości. Ranił się bardziej niż sobie wyobrażał, a mimo to, wciąż nie miał dość. Jak wielką władzę nad jego sercem miał ten człowiek? Skulił się na łóżku i objął się ramionami, wyobrażając sobie, że robi to mężczyzna znajdujący się na parterze.

Aominecchi…