Przesunęła językiem po jego wilgotnych wargach, warknął na to doznanie i przyciągnął ją mocniej do siebie. Przygryzł lekko płatek ucha. Jęk, który wydobył się z jej ust, był dlań największym afrodyzjakiem. Poczuł narastające podniecenie, podwinął jej jedwabną bluzkę i niemal zerwał ją z niej, kierując niecierpliwe usta na piersi. Possał sutek - znów jęknęła przeciągle. Czuł jak jej małe dłonie wędrują po brzuchu do jego spodni. Odsunęła zamek i całując go po szyi drażniła palcami przyrodzenie. Objęła dłonią główkę i przesunęła po całej długości.
- Rosie – zaszeptał ochryple i zadrżał.
Znieruchomiała.
- Emmett, cholera! Znowu pomyliłeś pokoje – krzyknęła Alice ściągając opaskę z oczu.