Przepraszam że dodaję rozdział później ale miałam problemy z internetem. Miłego czytania :)
Wszystkie postacie należą do Michaela i Bryana :)
Wszyscy świetnie się bawili poprzedniego wieczoru. Zapewne świętował cały świat, o ile wiadomość o zakończeniu wojny dotarła wszędzie.
Aang wraz z przyjaciółmi także urządził małą zabawę. Iroh grał na Rogu Tsungi, a pozostali tańczyli. Nawet Mai zgodziła się potańczyć z Zuko. Miał to być tylko jeden taniec, a okazało się że tańczyli chyba najdłużej. Ale schowali się w kącie sali. Nikt nawet ich nie zauważał. Przytuleni do siebie poruszali się powoli. Lecz Sokka i Suki byli gwiazdami wieczoru. Wirowali w rytm muzyki, a potem zmęczeni siadali przy stole aby napić się herbaty, żeby potem znów szaleć. Toph jęczała że nie wytrzyma tych wibracji i tej muzyki. Wielokrotnie mówiła że nie wytrzymuje i wychodzi, jednak cały czas siedziała i marudziła gdy Katara próbowała zachęcić ją do tańca. Aang siedział z podpartą głową i obserwował tańczących.
-Zatańczysz?- zapytał Katarę podając jej rękę. Ale nie był zbyt radosny, ani podekscytowany. Czy w ogóle miał ochotę tańczyć? Chyba zrobił to jedynie żeby nikt mu nie zarzucił braku radości z zakończenia wojny.
-Tak, Kataro. Idź tańcz- jęknęła Toph. Widocznie miała dosyć gadania przyjaciółki.
Dziewczyna spojrzała na Aanga. Oboje się zarumienili, a na twarzy chłopca zagościł uśmiech, którego nie było przez cały wieczór.
-Zgoda- odparła i poszli na sam środek.
I zaczęło się. Tak jak kiedyś poczuli się wspaniale. Awatar trzymał dziewczynę za ręce i tańczyli układy wzięte z wszystkich czterech narodów. Gdy melodia się skończyła, lekko spoceni i z ciężkimi oddechami, ale wciąż weseli, wrócili do Toph.
-No, to było niezłe- powiedziała z uznaniem.
Ale oni jej nie słuchali. Usiedli naprzeciwko siebie i patrzyli sobie w oczy uśmiechnięci.
-Ej, co się tutaj wyprawia?- burknęła Toph. Jak mogli jej nie słuchać?
-C-co? Eee.. nic się nie dzieje.- odparł chłopiec odwracając wzrok od dziewczyny.
-Dobra, ja spadam.
-Toph, nie idź.- Zatrzymał ją chłopiec.
-A niby czemu?
-Toph, Aang ma rację. Zostań. Bez ciebie to nie to samo- wtrąciła się Katara.
-Eh, dobra- powiedziała zrezygnowana dziewczyna i usiadła znów podpierając głowę.
Wszyscy usnęli. Rankiem Momo obudził wszystkich.
-O mamciu- jęknął Sokka przecierając oczy. Skierował się do kuchni, gdzie siedziała Toph.
-Po twoich jękach sądzę, że nie wyglądasz zbyt dobrze- powiedziała znudzonym głosem.
-Toph, co z tobą? Powinnaś się cieszyć że wojna się skończyła i jesteśmy bezpieczni!
-No i co z tego skoro muszę wracać do rodziców?- burknęła i założyła ręce.
-Ej… przecież będziemy cię odwiedzać. A poza tym pamiętasz co mówił Aang?- Sokka próbował ją pocieszyć.
-Tak, ale to niczego nie zmienia- odparła i wyszła.
Wojownik jęknął. Wkrótce potem pojawił się uśmiechnięty Aang.
-Co z tobą?- zapytał widząc przyjaciela.
-Idę z powrotem do łóżka- odparł chłopak i z prawie zamkniętymi oczami wyszedł z kuchni. Awatar wzruszył ramionami i podszedł do Momo. Lemur od razu wskoczył mu na ramię i zaczął jeść owoce znajdujące się na stole.
-Oh, Momo- zaśmiał się chłopiec spoglądając na lemura.
-Aang.- usłyszał za sobą głos. Odwrócił się i zobaczył Katarę.- Możemy pogadać?
