PREVIOUSLY ON THE SARAH CONNOR CHRONICLES (w poprzednim odcinku):
- Internal Revenue Service ma najlepszą bazę danych o ludziach, lepszą niż FBI – wyjaśniła Cameron - Dzięki niej można znaleźć każdego. Poza tym T-888 nie musiałby nawet szukać swojego celu. Włamie się do ich systemu i wyśle temu, kogo ma zlikwidować wezwanie na określony dzień i godzinę. Potem wystarczy tylko zaczekać pod odpowiednim urzędem. Ofiara sama do niego przyjdzie.
(...)
- Musimy go odszukać i zniszczyć – zadecydowała Sara
Sara przeszukiwała kolejno pomieszczenia w podziemiach, gdy nagle rozległa się eksplozja, która zatrzęsła budynkiem. Z sufitu posypał się na nią biały pył. Na wpół ogłuszona ruszyła biegiem w kierunku, z którego dało się słyszeć wybuch. Dobiegła do miejsca, gdzie korytarz skręcał pod kątem prostym i wpadła na T-888, który przechodził właśnie przez wyrwę w ścianie. Terminator podniósł trzymany w ręce pistolet maszynowy i celując w głowę Sary, nacisnął spust.
THE SARAH CONNOR CHRONICLES
Rozległ się metaliczny odgłos iglicy uderzającej w próżnię. Sara rozejrzała się, czy w pobliżu nie pojawiła się Cameron, ale nigdzie jej nie dostrzegła. Wiedziała, że pociski z M16, który miała w rękach, nie mogą w żaden sposób zaszkodzić maszynie. Jednak chcąc zyskać na czasie uniosła broń, ale zanim zdążyła nacisnąć spust, terminator wyszarpnął karabin z jej rąk a ją samą uniósł do góry i rzucił w kierunku najbliższej ściany. Sara przeleciała kilka metrów w powietrzu, uderzyła plecami o ścianę i upadła na podłogę. Gdy upadała, rozległ się suchy trzask pękającej kości. Sara krzyknęła z bólu. Jej lewa noga była nienaturalnie wygięta. T-888 stanął nad nią, po czym bez pośpiechu zmienił magazynek w swojej broni i przeładował ją. Sara w rozpaczliwym odruchu osłoniła głowę rękami.
Cyborg skierował pistolet w jej stronę, ale w chwili gdy miał nacisnąć spust, nie wiadomo skąd pojawiła się Cameron i rzuciła się na niego. Rozgorzała gwałtowna walka. Po chwili jednak Cameron, górująca na T-888 zwinnością, zdołała go obezwładnić i wyjąć jego chip.
Terminatorka podeszła do Sary i przyjrzała jej się uważnie, dotykając jej nogi.
- Masz złamaną nogę – stwierdziła, wyjmując z kieszeni niewielką strzykawkę z igłą – Morfina złagodzi ból – dodała.
- Zostaw mnie – słabym głosem powiedziała Sara – Zabierz stąd Johna. Zaraz będą tu federalni.
Cameron zignorowała ją i przygotowała strzykawkę do użycia. W tym momencie nadbiegli Derek i John. Derek zobaczył strzykawkę w ręce terminatorki.
- Co ty robisz ? Odłóż to ! – krzyknął, celując do niej z Glocka
Cameron spojrzała na niego.
- Możesz tym straszyć ludzi, ale nie mnie – odparła obojętnie
- Na pewno wiesz co robisz ? – zapytał ją John
- Zaufaj mi – odpowiedziała
Sara po zastrzyku zaczęła tracić przytomność.
- W plecaku mam termit – wyszeptała jeszcze – Spalcie T-888...
Derek błyskawicznie obsypał leżącego na podłodze cyborga termitem i podpalił.
- Wynośmy się stąd – powiedział
Cameron wzięła na ręce nieprzytomną Sarę, a Derek z Johnem zebrali leżącą na podłodze broń. Gdy dotarli do samochodu, terminatorka ostrożnie ułożyła Sarę na tylnym siedzeniu i przypięła ją pasem.
- Będzie potrzebny ktoś do złożenia kości i opatrzenia jej ran – powiedziała
- Może Charlie ? – zaproponował John
Derek skinął głową.
- Zawieziemy ją do domu, a ty – powiedział, zwracając się do Cameron – sprowadź Charliego. Weź samochód tamtego blaszaka. Spotkamy się w domu. Tylko pamiętaj, że Charlie jest nam potrzebny żywy – nie mógł powstrzymać się od złośliwości.
Cameron odpowiedziała wzruszeniem ramion i poszła w stronę pozostawionej przez T-888 furgonetki.
Gdy dotarli do domu, stan Sary jeszcze się pogorszył. Jej ciało było rozpalone a na czoło wstąpiły krople potu. Chwilowo nie byli w stanie jej pomóc. Jedyne, co mogli zrobić, to położyć ją do łóżka i czekać na przyjazd Charliego.
Cameron bez przeszkód odnalazła dom paramedyka. Zaparkowała samochód i podeszła do furtki, naciskając przycisk domofonu.
- Kto tam ? – rozległ się głos Charliego
- Sara Connor – odpowiedziała terminatorka głosem Sary
Zabrzęczał elektryczny zamek furtki. Cameron pchnęła drzwiczki i weszła na teren posesji. W uchylonych drzwiach domu pojawił się Charlie.
- To ty ? – zapytał zaskoczony – Myślałem, że to Sara
- Gdybym powiedziała że to ja, nie otworzyłbyś – odpowiedziała Cameron
Mężczyzna zbladł.
- Nie bój się. Jeśli chciałabym cię zabić, to już byś nie żył. Sara jest ranna i potrzebuje twojej pomocy – wyjaśniła terminatorka
Charlie odzyskał zimną krew.
- Zabiorę torbę i sprzęt – rzucił, znikając na moment wewnątrz domu.
Chwilę później oboje siedzieli w samochodzie. Podróż do domu Connorów nie trwała długo. Paramedyk wszedł pierwszy i nie tracąc czasu na zadawanie pytań, obejrzał Sarę. Miała wysoką gorączkę i była półprzytomna.
- Saro, poznajesz mnie ? – zapytał
- Kyle... - majaczyła Sara
- Nie wygląda to najlepiej – mruknął Charlie, szukając czegoś w swojej torbie
Wyjął strzykawkę z igłą i zrobił zastrzyk.
- To środek przeciwbólowy – wyjaśnił – Teraz złożymy jej kość.
Gdy noga Sary była już złożona i unieruchomiona, Charlie dał jej kolejny zastrzyk.
- Musi dostawać zastrzyki z antybiotykiem co sześć godzin. Zostawię wam zapas na pięć dni. To powinno wystarczyć. Potraficie robić zastrzyki ? – zapytał
Derek i John pokręcili przecząco głowami.
- Ja potrafię – zaoferowała się Cameron – Dopilnuję aby dostawała je regularnie.
- Czas na mnie – powiedział Charlie – Gdyby Sara czegoś potrzebowała, to dajcie znać. Przyjadę najszybciej, jak tylko będę mógł.
John przytrzymał go za rękę.
- Dziękuję – powiedział
Mężczyzna objął go delikatnie.
- John, jesteś dla mnie jak syn, a twoja mama...
- Wiem, wiem – odparł cicho John – Jeszcze raz dziękuję ci za wszystko.
- Odwiozę cię – powiedział Derek do Charliego – Musze też pozbyć się furgonetki tamtego blaszaka. John, zostań z matką – dodał
- John musi iść do szkoły – zaoponowała Cameron – Ja z nią zostanę
- Cameron ma rację – poparł ją John, zanim Derek zdążył zaprotestować – Mamy dziś zapisy na zajęcia pozalekcyjne. Muszę iść do szkoły, chociaż na chwilę
- W takim razie odwiozę Charliego i wrócę możliwie szybko do domu – odpowiedział niechętnie Derek – Możesz jechać z nami, podwieziemy cię do szkoły – dodał, zwracając się do Johna – Blaszanka przyjedzie później po ciebie
- Do zobaczenia – John musnął ustami policzek Cameron na pożegnanie – Opiekuj się mamą – dodał, zbierając się do wyjścia
Cameron została z Sarą. Dotknęła ją, sprawdzając w ten sposób jej temperaturę i puls. Niespodziewanie Sara otworzyła oczy.
- Cameron ? – zapytała – Gdzie są wszyscy ?
Terminatorka wyjaśniła, nie wdając się w szczegóły.
- Twoje podstawowe funkcje życiowe są w normie – powiedziała Cameron, wyjmując chusteczkę i wycierając delikatnie pot z czoła Sary. – Potrzebujesz czegoś ? Jesteś głodna ? A może chce ci się pić ? – wypytywała Sarę terminatorka
- Nie jestem głodna, ale napiłabym się wody
Cameron po chwili przyniosła szklankę wody i postawiła ja na stoliczku, obok łóżka Sary.
- Musisz dużo pić – powiedziała do Sary – Miałaś wysoką gorączkę i bardzo się pociłaś. Twój organizm nie może się odwodnić.
- Skąd ty to wszystko wiesz ?
- Mam szczegółowe dane na temat anatomii człowieka – odpowiedziała terminatorka
- Aby sprawniej zabijać ?
- Nie. Żeby móc opiekować się Johnem. Abym potrafiła uratować jego życie, gdyby zaszła taka potrzeba – wyjaśniła Cameron
Czas mijał. Sara chwilami zapadała w drzemkę. Terminatorka cierpliwie czuwała przy jej łóżku, poprawiając od czasu do czasu kołdrę i przemywając jej czoło wilgotną chusteczką.
Sara znów się obudziła.
- Dlaczego to robisz ? – zapytała niespodziewanie – Dlaczego się mną opiekujesz, po tym, jak chciałam cię wyrzucić z domu ?
- Nie jestem jak człowiek, który chowa urazę w sercu – odpowiedziała Cameron – Poza tym, jesteś matką Johna. On martwiłby się o ciebie, gdybym ci nie pomogła. I... - dodała po chwili, spoglądając na Sarę – Pomyślałam, że jeśli będę opiekować się tobą, to przestaniesz mnie nienawidzić i zaakceptujesz, że John i ja…
- Nie licz na to ! – rozległ się nagle głos Dereka
Mężczyzna wszedł do pokoju.
- Teraz ja z tobą posiedzę – powiedział do Sary – A ty – dodał, zwracając się do Cameron – jedź po Johna do szkoły
Cameron nie poruszyła się. Patrzyła w oczy Sary, czekając na jej odpowiedź. Sara nie wytrzymała jej spojrzenia i odwróciła wzrok.
- Słyszysz ? Nie jesteś tu już potrzebna ! – powtórzył Derek
Terminatorka posmutniała i ruszyła do wyjścia, spoglądając jeszcze raz na Sarę. Ta nie odezwała się jednak.
Tymczasem John skończył lekcje. Wyszedł ze szkoły, kierując się w stronę parkingu, na którym miała na niego czekać Cameron. Przechodził właśnie przez boisko, gdy przypomniał sobie, że zostawił w sali swoje notatki. Zawrócił więc i stanął jak wryty. Przed nim, nie wiadomo skąd, pojawiła się dziewczyna, której kiedyś pomógł pozbierać jabłka w sklepie.
- Witaj nieznajomy – powiedziała do niego – znów się spotykamy
- Witaj – odparł obojętnie John
Przyjrzał się uważnie dziewczynie. Jej długie blond włosy sprawiały wrażenie dawno nie czesanych. Miała na sobie rozciągnięty, szary sweter i poprzecierane na kolanach dżinsy. Kiedy się poruszyła, John poczuł mdły zapach jej perfum.
- Mam na imię Riley – przedstawiła się – A ty ?
- John – odparł krótko – Wybacz Riley, ale...
Riley nie pozwoliła mu jednak dojść do słowa.
- Zauważyłam, że nigdy nie jesteś sam. Stale jest z tobą ta dziewczyna – ciągnęła – Nie miałam nawet okazji podziękować ci za pomoc wtedy w sklepie.
- Nie musisz mi dziękować – odpowiedział John – Chyba przywiązujesz do tego zbyt dużą wagę
Dziewczyna sprawiała wrażenie jakby nie zrozumiała aluzji.
- Teraz nie ma jej przy tobie, więc mogę... - urwała w pół słowa i pocałowała go w usta.
Zanim zaskoczony John zdążył zareagować, Riley odwróciła się i zniknęła w tłumie młodzieży. Z obrzydzeniem starł ze swoich warg resztki jej błyszczyku.
"Cameron zabiłaby ją za to" – przemknęło mu przez myśl.
Rozmyślając o tym, co zaszło, dotarł do sali, w której miał ostatnią lekcję. Jego notatki leżały tam, gdzie je zostawił. Zabrał je i ruszył do wyjścia.
Gdy szedł przez korytarz, ponownie zobaczył Riley. Tym razem jednak dziewczyna, wyraźnie przestraszona udała, że go nie widzi i przeszła obojętnie obok niego, idąc w swoją stronę. John zdążył tylko zauważyć, że lewa strona jej twarzy przypominała krwisty befsztyk, a z rozbitej wargi sączyła się krew.
Dotarł na parking i bez większego trudu odnalazł Cameron, która czekała na niego przy samochodzie. Gdy wrócili do domu, John chwycił ją za rękę, zatrzymując przed wejściem.
- Cam, muszę cię o coś zapytać – powiedział powoli – Ale obiecaj, że nie skłamiesz
- Obiecuję – odpowiedziała poważnie, patrząc mu głęboko w oczy.
- Uderzyłaś tą dziewczynę, w szkole ?
- Tak. Widziałam co zrobiła... Delikatnie dałam jej do zrozumienia, żeby trzymała się od ciebie z daleka. – wyjaśniła terminatorka
- To było delikatnie ? – John nie mógł powstrzymać uśmiechu
- Gdyby nie było delikatnie, to już by nie żyła – spokojnie odpowiedziała Cameron
- Nie myślałaś chyba, że mógłbym z nią...
- John – przerwała mu Cameron – Ona stanowi dla nas zagrożenie. Spotkałam ją już kiedyś.
- Wiem, spotkaliśmy ją w sklepie
- Spotkałam ją – powtórzyła Cameron – w przyszłości...
