p data-p-id="2c3c39d80528086403216be2e5780094"Kamui obudził się znacznie wcześniej niż poprzednio. Słońce dopiero wschodziło i na dworze panował lekki półmrok. Mimo wczesnej pory było już całkiem ciepło i zapowiadał się gorący dzień. Chłopak westchnął z zrezygnowaniem. Chyba jak każdy yato, nie lubił upałów. Jedyną dobrą ich stroną było to że mógł bezkarnie jeść mnóstwo lodów. Ale nawet to było niewielką rekompensatą. Wyglądało na to, że będzie musiał spędzić dzień w budynku i potwornie się nudzić. A taką miał nadzieję na spotkanie z tamtym policjantem. Może uda mu się jakoś zwabić go w pobliże siedziby Yorozuyi? Tylko jak? br /Postanowił pomyśleć o tym biorąc prysznic. br /Użył kosmetyków Kagury przez co pachniał bardziej jak ona. Po wysuszeniu włosów odruchowo zaplótł je w warkocz. Przez chwilę myślał nad zebraniem ich jak zwykle robi to jego siostra, ale zrezygnował z tego pomysłu. Jeśli miał być szczery miał dość udawania Kagury. Ten policjant nigdy nie poszedłby na całość przeciwko niej, a przecież to na tym zależało mu najbardziej. W dodatku nie chciał go pokonać jako Kagura tylko Kamui. Nawet już miał plan jak może to zrobić w tym ciele, ale nadal nie wiedział jak go zwabić do mieszkania Yorozuyi. Na początku chciał po prostu zadzwonić na policje i zgłosić jakieś przestępstwo, ale nie miał pewności, że przyślą akurat jego. Nie miał też jego osobistego numeru ani czasu by go zdobyć. Humor pogorszył mu się jeszcze bardziej. Zdenerwowany i znudzony usiadł na kanapie i pustym wzrokiem wpatrywał się w telewizor. Jego gechennę przerwał telefon. Podekscytowany podniósł słuchawkę i po chwili odłożył ją z hukiem. Jakiś klient Gintokiego. Natrętny jak się później okazało. W ciągu następnych godzin zadzwonił setki razy. Kamui po 10 przestał odbierać a po 30 liczyć. Postanowił, że na następny telefon odpowie tak, że biedak przez następny miesiąc nie tknie telefonu. br /Kiedy więc kolejny już raz usłyszał sygnał, podniósł słuchawkę i chłodnym tonem powiedział: br /- Słuchaj uważnie, dupku, jeżeli jeszcze raz zadzwonisz pod ten numer zabiję cię, ale nie od razu. Zmienię twoje życie w piekło, sprawię że będziesz cierpiał, ale nie bój się, nie tylko ty. Wszystkie ważne dla ciebie osoby skończą tak samo. Może nawet znajdę ich jako pierwszych i powysyłam ci w częściach. Ciekawe czy zgadniesz która część ciała jest kogo? I...br /- Przyhamuj trochę, Chinko. Aż tak mnie nienawidzisz? Jaka szkoda, bo z okazji dnia dobroci dla zwierząt postanowiłem być dla ciebie miły i... - w słuchawce usłyszał znajomy głos br /- To ty? Po co dzwonisz? - Kamui starał się ukryć swoją ekscytację br /- Gdybyś mi nie przerwała to już byś wiedziała, że wpadnę do ciebie za około dwie godziny. Zanim zaczniesz protestować, przyniosę jedzenie. Więc przygotuj się i postaraj nie wyglądać tak obrzydliwie jak zawsze. - Okita rozłączył się bez pożegnaniabr /- Oj już ja się przygotuję... - mruknął ze złowieszczym uśmiechem Kamui./p
p data-p-id="f5cc83e876e8a940b9d80d9112aa3381"Rudy od godziny niecierpliwie chodził z salonu do kuchni, ciągle nastawiając wodę na herbatę. Ten dupek spóźniał się. Co jakiś czas podkradał z lodówki jakieś przekąski, więc gdy te skończyły się jego poirytowanie znacznie wzrosło. Kiedy usłyszał dzwonek do drzwi, podbiegł do nich z prędkością światła i otworzył je z niewinnym uśmiechem. Zanim jego gość zdążył coś powiedzieć, wciągnął go do środka i zapytał:br /- Przyniosłeś żarcie? - widząc torbę w jego dłoni wyrwał mu ją - Dobrze. Możesz się rozgościć, a ja zrobię herbatę.br /- Mam rozumieć, że gdybym przyszedł bez jedzenia nie zostałbym tak mile przyjęty? - gdy nie dostał odpowiedzi, z westchnieniem udał się do salonu. br /Wygodnie rozsiadł się na kanapie i kątem oka obserwował co dzieje się w kuchni. Nie minęła chwila, a na stole pojawiła się herbata, a na przeciwko niego usadowiła się rudowłosa dziewczyna z reklamówką jedzenia na kolanach. br /Sięgnął po napój i sącząc go powoli, obserwował ją z nad krawędzi kubkabr /- Coś się stało? Dziwnie się zachowujesz. I przestań się tak na mnie gapić, bo jeszcze pomyślę, że się zakochałeś - Kamui przerwał ciszę, która między nimi powstała - Herbata smakuje?br /- Bardzo - powiedział Okita odstawiając pusty już kubek na stół i wstającbr /Wyciągnął swój miecz i przystawił Rudemu do gardł /- Co robisz? - zapytał niewinnie Kamuibr /- Aresztuję cię pod zarzutem usiłowania zabójstwa szoguna i atak na policjanta, panie kosmiczny przestę /- Cóż za niespodzianka! Kiedy się zorientowałeś? Zresztą nie ważne. Z jednej strony się cieszę, ale naprawdę miałem ochotę cię zaskoczyć. - Kamui nic nie robił sobie z ostrza przy jego gardle - Mógłbym powiedzieć, że nawet mi zainponowałeś...br /- Gdzie Chinka i Szef? Co im zrobiłeś?br /- Za kogo mnie masz? Nie skrzywdziłbym mojej kochanej , pan samuraj i okulary są na jakiejś misji poza Edo.A tak wogóle to zadajesz dziwne pytania. Nie interesuje cię, na przykład dlaczego tak wyglądam?br /- Mam twoje preferencje gdzieś, a teraz bądź grzeczny, daj się zakuć i zaprowadzić do więzienia - mimo swoich słów Sougo, miał nadzieję, że Kamui wcale nie będzie /Nie zawiódł się. br /Rudowłosy chwycił ostrze jedną dłonią i odepchnął je od siebie, tym samym posyłając Okite na najbliższą ścianę. br /- Mimo swoich słów, wydajesz się być zadowolony z takiego obrotu spraw - powiedział podchodząc do niegobr /Sougo podniósł się z ziemi na lekko chwiejnych nogach. Nie rozumiał dlaczego jego kończyny odmawiały mu posłuszeństwa, w końcu nie przyrżnął w tą ścianę aż tak mocno. W dodatku zaczęło robić mu się ciemno przed /- Co zrobiłeś? - zapytał ochrypłym głosem, starając się utrzymać w pozycji stojącejbr /- Jak już kiedyś mówiłem, jesteśmy podobni - Kamui zdawał się nie słyszeć jego pytania - Dobranoc, panie /Okita miał ochotę zapytać się o co mu chodzi, ale po chwili zrozumiał. Ten dupek go otruł. Chciał mu zdrapać ten słodki uśmieszek z tej jego ślicznej buźki, ale zanim zdołał cokolwiek zrobić, pochłonęła go ciemność./p