Dzień drugi - Cuddling

OSTRZEŻENIA: wspomnienie o jednorazowym zażyciu narkotyków

Zdarzały się takie dni, że wszystko dookoła przytłaczało Sherlocka swoją intensywnością. I chociaż jego mózg pracował na najwyższych obrotach, to i tak nie bardzo sobie z tym radził. Były chwile, kiedy nic nie pomagało. Ani ucieczka do pałacu myśli, ani agresywna gra na skrzypcach. Nic.

Jeden jedyny raz spróbował siedmioprocentowego rozwiązania, jakim miała być kokaina. Pomogła. Ale ulga, którą przyniosła, nie była warta pełnego strachu spojrzenia mamy, która jako jedyna wiedziała o jego wybryku. Rozmawiali o tym długo i szczerze, i Sherlock obiecał, że już nigdy tego nie zrobi.

Jego problem rozwiązał się kilka miesięcy później wraz ze spotkaniem Johna Watsona.

Johna, który być może nie do końca wszystko rozumiał, ale za to doskonale potrafił odczytać zmiany w zachowaniu Sherlocka.

I kiedy wszystko dookoła znowu stawało się nie do zniesienia, kiedy Sherlock miotał się i ciskał, nie wiedząc, co ma ze sobą zrobić, John otaczał go swoimi ramionami i przysuwał do siebie, jakby chciał odgrodzić Sherlocka od reszty świata.

Zostawali przytuleni do siebie tak długo, jak tylko Sherlock tego potrzebował. Czasami trwało to tylko chwilę, czasami nawet kilka godzin. Ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało.