Disclaimer: I don't own Harry Potter.
Autor oryginału: Tinylexie
Link do oryginału: s/10787961/1/The-Lost-Baby
Zgoda na tłumaczenie: jest
Paring: LM / NM
MAŁE OGŁOSZENIE:
W sobotę dodam tłumaczenie „Open for Repairs" FeelsForBreakfast – Oneshot, powojenny świat, drarry. Serdecznie zapraszam – moim skromnym zdaniem ten tekst bardzo wyróżnia się na tle pozostałych o tej tematyce ;)
Słowem wstępu:
„The Lost Baby" ma 5 chapterów, więc będą odpowiednio oznaczone (I-V). Pozostałe to Oneshoty, więc z tym nie będzie najmniejszego problemu.
Ten rozdział jest krótki ale istotny.
Zapraszam ;)
Utracone Dziecko I
Życie w Malfoy Manor
Narcyza była w rezydencji sama razem z Abraxasem Malfoyem – Lucjusza nie było w domu cały dzień.
Jej teść zawsze ją przerażał. Bała się go jeszcze zanim w Hogwarcie dowiedziała się, że znęca się nad swoim synem. Jej lęk i nienawiść do tego człowieka wzrosły niedługo po tym, jak została panią Malfoy.
Tuż po zawarciu małżeństwa Lucjusz chciał się wyprowadzić i zostawić za sobą Malfoy Manor ale Abraxas przypomniał mu surowo, że czystokrwiści mężczyźni nigdy nie opuszczali rodzinnej rezydencji. To było nieodpowiednie. Co więcej, starszy czarodziej zabezpieczył się i dał swojemu synowi akt własności Dworu (wraz z wiążącą umową, na podstawie której Lucjusz nie mógł nakazać swojemu ojcu wyprowadzki ani w żaden inny sposób zmusić go do opuszczenia mieszkania). Tym samym, Lucjusz stał się oficjalnie nową głową rodu. Piastując ten tytuł, był zobowiązany do pozostania w rezydencji oraz utrzymywania jej w dobrym stanie.
Pomimo tego wszystkiego, Lucjusz zaczął pakować ich rzeczy krótko po ślubie. Abraxas groził mu wtedy i posunął się do rzucania klątw ale nawet to nie było w stanie go powstrzymać. W odpowiedzi, klątwy poleciały także w drugą stronę.
Powód był prosty – Lucjusz nie chciał być panem tego Dworu. Nienawidził go i nigdy nie czuł się w nim swobodnie. Tak naprawdę, zawsze czuł się w nim więźniem. Z pewnością to wrażenie potęgował fakt, iż Abraxas zamykał go często w Lochach, gdy ten był dzieckiem.
To Narcyzie więc przyszło przekonać do tego męża. Taki spoczął teraz na nim obowiązek. Tak należy zrobić, to poprawne rozwiązanie. Chciała też uniknąć tego całego bałaganu i chaosu, który najprawdopodobniej stworzyłby jej teść, gdyby faktycznie się wyprowadzili. Starszy czarodziej nie był już co prawda tak znaczącą postacią publiczną jak w czasach swojej młodości (teraz i tą rolę przejął Lucjusz) ale wciąż miał pewne wpływy i moc pociągania za sznurki.
Co gorsza, dzięki temu Abraxas wciąż mógł uczynić ich życie publiczne piekłem, jeśli by chciał. Najprawdopodobniej wolałby tego jednak uniknąć, żeby nie zrujnować rodowego nazwiska. Nie było przecież wielką tajemnicą, że oboje bardzo się nienawidzili. Narcyza doskonale wiedziała, że Abraxas byłby w stanie poświęcić swój wizerunek (gdyby już nie miał wyboru), żeby utrzymać Lucjusza pod kontrolą.
Szybko też zrozumiała, że to w jej gestii będzie panowanie nad ich temperamentami. Teraz, jak nad tym rozmyślała, to słowo „nienawiść" wydawało się jej niewystarczające, żeby opisać to, co jest pomiędzy obydwoma Malfoyami. Nie było odpowiednie, żeby określić w ten sposób gwałtowne, bojowe interakcje między nimi. Ciągłe krzyki i zaklęcia z dziedziny Czarnej Magii były dla nich chlebem powszednim. Działo się to niemal codziennie.
Pewna cześć Narcyzy bardzo pragnęła opuścić Dwór razem z Lucjuszem. Inna zaś, chciała po prostu uniknąć otwartej wojny.
Koniec końców, Lucjusz (rozumiejąc jej obawy i jednocześnie nie popierając jej decyzji) zdecydował się zostać w rezydencji. Dodatkowo, wyjaśnił także swojemu ojcu w dość drobiazgowy sposób, że nie wolno mu skrzywdzić kobiety jego życia. Jeśli Abraxas to zrobi, poniesie przykre konsekwencje. W takim momencie Lucjusz nie przejmowałby się wiążącą umową – bez wątpienia znalazłby jakiś nielegalny, mroczny sposób, żeby pozbyć się ojca z domu. Ten także to zrozumiał.
Narcyza próbowała się trzymać z daleka od komnat zajmowanych przez jej teścia. Abaraxas też próbował jej unikać jak tylko mógł. Nie ciężko było zauważyć, że mężczyzna nienawidzi swojej synowej równie mocno, co swojego syna.
Dlatego też, z przeogromnym zdumieniem zauważyła pewnego dnia, jak podchodzi do niej szybkim krokiem, gdy przebywała w swojej ulubionej części Dworu. Szczęśliwie się też składało, że do tej pory było to miejsce, w które jej teść nie przychodził.
- Co mogę dla pana zrobić, panie Malfoy? – zapytała grzecznie ze śladami chłodu w głosie.
- Chciałem tylko sprawdzić co robi mój przyszły wnuk. – odpowiedział mężczyzna, próbując brzmiąc absolutnie niewinnie. – Nie możesz sobie wyobrazić jak bardzo szczęśliwy byłem, gdy dowiedziałem się, że zaszłaś w ciążę tak szybko po ślubie. Wygląda to tak, jakby stało się to zaledwie kilka dni po nim. – stwierdził, rzucając jej podejrzliwe spojrzenie.
Narcyza nawet nie drgnęła. Lucjusz dopilnował wszystkich drobiazgów związanych z przyspieszeniem ich ślubu – nie było się o co martwić. Powód szybkiego posiadania spadkobiercy był logiczny.
- Pochodzę z rodziny wielodzietnej. – odpowiedziała łagodnym tonem.
Abraxas uśmiechnął się, wyraźnie nie wierząc w jej wyjaśnienie. Mimo to, naciskał dalej.
- Mam nadzieję, że będzie to chłopiec. – powiedział. – Muszę też przyznać, że odrobinę się tym martwię. Jakby nie patrzeć, twoi rodzice byli niezdolni do wydania na świat męskiego potomka. Ani jednego chłopca. To doprawdy rozczarowujące.
- Lucjusz nie dba o płeć dziecka. – odpowiedziała uprzejmie, choć w jej głosie dało się wyczuć bardziej wrogą nutę. – Będzie zadowolony zarówno z chłopca, jak i z dziewczynki.
- Potrzeba chłopca, by przekazać nazwisko kolejnym pokoleniom.
- Lucjusz tym się nie martwi.
- Lucjusz jest głupcem.
- Dosyć tego. – sapnęła niebezpiecznie Narcyza, wstając. – Nie pozwolę ci obrażać mojego męża. Jest o wiele lepszym mężczyzną, niż kiedykolwiek mógłbyś mieć nadzieję, że będzie. Zostaw mnie w spokoju albo napiszę do niego list. Zapewniam cię, że nie będzie zadowolony, gdy dowie się, że jego ojciec nachodzi jego żonę, zwłaszcza po ostatnim ostrzeżeniu.
Abraxas zrobił drwiącą minę, po czym opuścił pokój.
Narcyza odetchnęła z ulgą i ponownie położyła się na kanapie, na której leżała przed pojawieniem się jej teścia.
Być może jednak powinni opuścić Malfoy Manor?
