Rozdział 2

Niestety, przeglądanie akt nie przyniosło żadnych pozytywnych rezultatów. Booth nie znalazł niczego, żadnej wskazówki. Nikt nie wyszedł ostatnio z więzienia, a i Bones nie brała udziału w procesach. Nie otrzymała żadnych pogróżek... Nic, po prostu nic. Wściekły Booth wyszedł z budynku FBI i skierował się do Instytutu Jeffersonian. Miał nadzieje, że może tam coś znaleźli.

15 minut później, Instutut Jeffersonian

-Proszę Cam, powiedz, że coś macie! - zaczął Booth.

-W wodzie był rozpuszczone tabletki nasenne, a nasz szklance znalazłem jedynie odciski Brennan.-odpowiedział Hodgins, który wszedł za nim na platformę.

-Jakie tabletki?? Jakieś nietypowe? Czy możemy zlokalizować gdzie zostały kupione?- zapytał Booth pełen nadziei.

-Niestety, sa bardzo popularne. Możesz je kupić niemal w każdej aptece w DC-powiedział Hodgins.

-Ale na prześcieradle znaleźliśmy także inną substancję. To środek nasenny w płynie, podawany dożylnie. Można go dostać jedynie na receptę. Jednak on także jest dość powszechny.

-To daje nam prawie nic. Wiemy jedynie, że ktoś zrobił jej zastrzyk... A co ze strzykawką. Znaleźliście ją? - zapytał Booth.

-Nie, nie znaleźliśmy. Ani w jej mieszkaniu, ani w korytarzu, ani nawet w garażu. Ale najgorsze jest, że we krwi, tej która była na prześcieradle, znalazłam nasienie... Niestety nie mamy w bazie zgodności..." zaczęła Cam.

-To sukinsyn!-przeklął Booth.

-Może była nieprzytomna kiedy..." spróbował Hodgins.

-Nie! Cam znalazła naskórek na kajdankach. Hodgins, ona się szarpała! Walczyła! Próbowała się uwolnić!-powiedział wściekły Booth.

-Mam nadzieję, że chociaż kopnęła go mocno między nogi.-smutno powiedziała Angela, wchodząc na platformę. Miała czerwone i zapuchnięte oczy. Było oczywiste, że płakała.

-Taa, ja też... Myślę, że rozpuścił tabletki w wodzie, aby nie sprawiała mu problemów. Wtedy mógł ją zakuć w kajdanki, musiał wiedzieć, że będzie walczyła... Czekał, aż się obudzi, zrobił to co chciał i wstrzyknął jej kolejny środek nasenny, aby móc ją zabrać ze sobą.-powiedział Booth. Nie był w stanie wymówić słów "zgwałcił ją", po prostu nie mógł. -Jak ktoś w ogóle mógł coś takiego zrobić Bones?" pomyślał.

-Angela, znalazłaś coś na taśmach z monitoringu?-zapytał Booth.

-Jak dotąd nic, ale komputer próbuje dopasować ślad opon znaleziony w garażu-powiedział Angela.

-Ange, czy mogę obejrzeć nagrania z Tobą?- Może znajdą coś razem, może nie. Ale Booth nie miał nic do roboty, a nie mógł siedzieć bezczynnie.


Brennan obudziła się z silnym bólem głowy, było jej zimno, a ramiona zdrętwiały. Powoli otworzyła oczy, było ciemno, nic nie widziała. Chciała poruszyć rękami, lecz kajdanki skutecznie jej to uniemożliwiały. Jęknęła z bólu, czuła krwawe rany na nadgarstkach. Całe ciało ją bolało, nogi były pokryte w lepkiej mazi, prawdopodobnie we krwi. Nagle wszystkie wczorajsze wydarzenia powróciły do niej.

-O nie...-jęknęła. "Może wciąż jestem w moim mieszkaniu..." pomyślała. "Nie, nie mogę być. Mam w sypialni okna. Muszę być gdzie indziej. Chyba jest to jakiś rodzaj piwnicy..." Brennan wciąż mogła myśleć racjonalnie, analizować wszystko... Nagle usłyszała dźwięk, klucz... Zamknęła oczy, zdecydowała że będzie udawać, że śpi.

Ktoś zapalił światło, słyszała kroki, ktoś usiadł na łóżku, blisko niej. Poczuła rękę na brzuchu .

-Tempe, oh Tempe. Czas wstawać...-ręka powoli sunęła w górę.-Proszę, bądź grzeczną dziewczynką, nie każ mi się prosić-powiedział obrzydliwy głos. Poczuła rękę na piersi i otworzyła oczy.

-Dzień dobry kochanie!-powiedział i pocałował ją w usta.

Bones zrobiła pierwszą rzecz jaka przyszła jej do głowy. Ugryzła go tak mocno, jak tylko potrafiła. Odpowiedź przyszła natychmiast. Poczuła ostry ból, uderzył ją w twarz.

-Zła Tempe, bardzo zła!- powiedział mężczyzna. Spróbowała przyjrzeć się mu bliżej. Była bardzo niski, gruby z tłustymi włosami. Brennan mogłaby przysiąc, że już go gdzieś widział nie wiedziała kiedy i gdzie. Rozejrzała się po pokoju. Z całą pewnością była w jakiejś piwnicy, leżała na łóżku jedynie w bieliźnie. Ale nie pamiętała, żeby ją dzisiaj ubierała, on musiał to zrobić. Całe jej nogi pokryte był w siniakach w duecie z krwią.

-Czego ode mnie chcesz?- zapytała Bones.

-Oh Tempe, nie wiesz? Nie masz żadnego pomysłu? Nie wiesz czego chcę?... Kochanie, pokaże Ci jutro, obiecuję... Teraz, zrobię Ci jedno zdjęcie dla Twoich przyjaciół-powiedział i stanął na przeciwko łóżka do którego była przykuta. -Uśmiech...

-Dobranoc Skarbie. Wrócę rano. Musisz być dobrze wypoczęta, więc śpij dobrze.-uśmiechnął się, wyłączył światło i wyszedł zostawiając Brennan samą z jej myślami. "Kim on, do diabła, jest?" zastanawiała się.


-Booth, to przyszło 5 minut temu-Cam weszła do pokoju, w którym Booth i Angela oglądali nagrania z monitoringu.

-Co to jest?- Booth zeskoczył z krzesła. Cam podała mu rękawiczki

-Włóż je, proszę. Nie chcemy zniszczyć dowodów.- Jednak zanim Booth włożył lateksowe rękawiczki, ze zdenerwowania rozerwał pięć innych. A kiedy miał je już na dłoniach, Cam podała mu paczkę.

-Najnowsza powieść Bones?-zapytał zdziwiony Booth - Żartujesz, prawda?

-Otwórz-poleciła Cam.

Na pierwszej stronie było zdjęcie przedstawiające Brennan, leżącą na łóżku jedynie w bieliźnie. Booth'owi zakręciło się w głowie. Normalnie, gdyby zobaczył półnagą Bones, miałby poważne trudności z koncentracją, ale teraz był zbyt wściekły. Jej całe nogi były pokryte w siniakach i krwi...

Angela przerwała jego rozmyślania - Czy to najnowsza książka Brennan?

-Tak-odpowiedziała Cam

-I zdjęcie... O cholera... - powiedziała przerażona Ange.

CDN :P