Rozdział 1 – „ Wspomnienia "
Białe uszka sześciolatka stały w gotowości, a biały ogon nerwowo poruszał się z prawej na lewą stronę. Fiołkowe oczka niepewnie wyjrzały spod ławy w salonie upewniając się, że nie ma w pobliżu zagrożenia i powoli wyszedł wdrapując się na kanapę próbując złapać oddech. Zaczął się właśnie naciągać wyciągając obie rączki przed siebie i główkę, a pośladki powędrowały wysoko do góry, gdy ktoś na niego skoczył.
- Mam cię! – Radosny głos zielonowłosego chłopca i jego śmiech sprawiły, że mały neko zaczął się śmiać.
- Suguru! – Różowowłosy neko obrócił się na plecy próbując zrzucić z siebie ciało starszego chłopca, ale bezskutecznie.
Suguru mając 9 lat znacznie przewyższał neko wzrostem i posturą ciała, a fakt, że był drobnej budowy ciała nie pomagał. [Tak, Suguru jest starszy od Shu o trzy lata ^^]
Radosny śmiech Shuichi`ego rozjaśniał serce, Suguru, który zamknął się w sobie po śmierci rodziców. Opiekę nad nim przejął jego kuzyn Tohma z żoną Miką. Jego życie było ciemne i puste, dopiero pojawienie się Tohmy z ślicznym przemoczonym neko w ramionach rok wcześnie rozświetliło jego życie. Powoli stawał się na powrót radosnym chłopcem, którym kiedyś był.
Wiedziony radosnym i beztroskim śmiechem Tohma zszedł na dół do salonu. Przystanął w drzwiach uważnie obserwując bawiących się chłopców. Suguru siedział na udach Shuichi`ego kićkając go po całym ciałku doprowadzając mniejszego z chłopców do salw śmiechu. Tohma zmarszczył brwi uważniej przyglądając się twarzy jego kuzyna. Suguru od chwili jak jego wzrok spoczął na małym neko zakochał się w nim. Shuichi stał się jego obsesją, do której nikogo nie dopuszczał. Wyjątkiem był on sam i Mika, którzy stali się jego przybranymi rodzicami. Mika stała się bardzo zaborczą matka starającą się ochronić swoje dzieci przed złem świata.
Suguru uwielbiał Mikę i jej postawę matki, uwielbiał się z nią droczyć, a nawet czasami dokuczać, ale nigdy nie pozwolił sobie, aby ją skrzywdzić. Nikomu. Z Tohmą było podobnie, tylko, że ich łączyła dużo mocniejsza więź. Tohma swego czasu miał obsesję na punkcie brata Miki, Eiri`m, ale szybko się z tego wyleczył. Eiri był typem samotnika, po tym jak został skrzywdzony przez osobę, którą bardzo kochał.
Stało się to rok wcześniej, miesiąc przed znalezieniem przemoczonego neko na ulicy. Tohma uległ namową brata swojej żony i zabrał Eiri`ego na tourne do Nowego Jorku. Nie chcąc, aby Eiri opuścił się w nauce zatrudnił prywatnego nauczyciela. Chłopak bardzo zaprzyjaźnił się z Kitazawą, kochając go jak starszego brata i stał się dla niego wielkim autorytetem, dzięki któremu sam zaczął pisać. Jednak Yuki Kitazawa miał inne plany. Zakochał się w Eiri`m i chciał go posiąść całego nawet, jeśli musiałby użyć siły. Na szczęście Tohma wrócił wcześniej ze spotkania. Eiri leżał na ziemi nagi, płacząc przeraźliwie, a Yuki pochylał się nad nim. Nie doszło do penetracji, ale to i tak był szok dla Eiri`ego, być zdradzonym przez człowieka, któremu się ufało całym sercem. Miał wtedy 16 lat. Długo leczył rany i niestety nigdy się one nie zabliźniły do końca. Efektem tego Eiri odsunął się całkowicie od rodziny zamykając się w sobie, a kobiety traktował jak zabawki służące do zaspokojenia jego potrzeb seksualnych.
Tohma uśmiechnął się odganiają złe wspomnienia i zakradł się do chłopców.
- Buu!!! – Krzyknął tuż przy uszach malców. Shuichi szybko obrócił się na bok zakrywając rączkami wrażliwe uszka, wynikiem jego akcji był upadek Suguru na ziemie, chłopak zaczął masował obolałe pośladki groźnie patrząc na sprawcę swego bólu. - … aha … ha … ha…
Nie przestając się śmiać Tohma chwycił się z brzuch próbując się powstrzymać, ale nie mógł. Ten widok był warty zapamiętania.
Chłopcy spojrzeli na siebie w porozumieniu i z diabelskim błyskiem w oku rzucili się na Tohme przewracając go na ziemie. Zaskoczony blondyn leżał przez chwilę nieruchomo próbując przeanalizować sytuację, w której się znalazł. Podpierając się łokciami uniósł się lekko do góry patrząc na chłopców leżących na nim. Shuichi śmiejąc się tulił główkę w jego szyję pocierając, co chwilę policzkiem w afekcie, a Suguru, obejmując Shu w pasie, leżał wzdłuż jego ciała. Głowy chłopców zwróciły się w stronę morskich oczu Tohmy, który nerwowo przełknął ślinę wiedział, co za chwilę nastąpi. Urwisy będą w pełni wykorzystywać jego słaby punkt. Łaskotki.
- Dość zabawy chłopcy… - Groźny głos Tohmy w ogóle nie zadziałał na chłopców, którzy ustawili się szykując do ataku i zaatakowali. - … Nie chyba…nie…aha ha ha ha… nie błagam … ha ha ha ….
Chłopcy przerwali na moment spojrzeli na siebie z diabelskim uśmiechem na ustach i powrócili do torturowania ich Tohmy.
- … dość! Błagam…. Ha ha ha….
Ten widok zastał Mikę, która właśnie weszła do domu. Kobieta uśmiechnęła się dziękując bogu, że postawił na ich drodze tego małego neko, który rozświetlił ich życie.
0OO 10 lat później OO0
Suguru chodził po posiadłości szukając swojego chikai pusshi: (małego kiciusia), który się schował próbując przetrwać swoje rozgorączkowane ciało, które przechodziło czas godów, czas szukania partnera na całe życie. Suguru wiedział, że to nie on jest jego wybrankiem, a przekonał się o tym przy jego pierwszych godach.
0OO Trzy lata wcześniej OO0
Leżałem przy basenie próbując się ochłodzić. Było tak parno w te letnie dni, że ludzie nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Jedynym skutecznym sposobem było wskoczenie do wody i z niej nie wychodzić i tak też zrobiłem, ale po godzinie miałem dość i wyszedłem z basenu kładąc się na płytkach, które były lekko zalane wodą. Powoli zapadałem w sen, kiedy usłyszałem ciche kwilenia i sapania. Zaciekawiony poszedłem w kierunku odgłosów dobiegających zza krzaków. Zakradłem się po cichu i stanąłem jak wryty. Stałem i patrzyłem na Shu, który stał mocno przyciśnięty do drzewa pocierając biodrami o nie. W pierwszym odruchu chciałem się śmiać, ale przypomniałem sobie rozmowę z Tohmą, że Shu będzie za niedługo przechodził swój pierwszy okres godów. Jak na złość żaden z nas nie wpadł na pomysł, że Shuichi nic o tym nie wie, i że trzeba go o tym poinformować. Efektem jego niewiedzy było właśnie zjawisko odbywające się na moich oczach. Pamiętam, że stałem tam przez dobre 5 minut i byłem zazdrosny o to drzewo. Mój Shu-chan powinien przyjść do mnie, a nie do jakiegoś głupiego drzewa. Szybko otrząsnąłem się z osłupienia podchodząc do neko.
- Achhh… - Jęknął mocno przylegając do mojego ciała. - … Su-gu-ru …co…się ze… mną dzieje… - Zakwilił ze łzami w oczach. Ostrożnie położyłem go na ziemi podziwiając to 12-letnie neko. Wielkie załzawione fiołkowe tęczówki patrzyły na mnie w oczekiwaniu na odpowiedź, ale ja patrzyłem nadal na jego zarumienioną twarzyczkę, lekko rozchylone zaczerwienione usta, przez które łapczywie łapał powietrze. Smukła szyja, drobne ramiona, na których spoczywała koszulka bez rękawów. Uniosłem jej brzeg do góry odsłaniając malutki pępek i dwa sztywne sutki, które aż krzyczały o uwagę. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej schyliłem się biorąc jeden z nich do ust.
- Nghh… achhhh… - Głośny jęk Shu podniecił mnie tak bardzo, że czułem jak mój już sztywny członek staje się jeszcze bardziej twardy, a z jego czubka sączą się pierwsze kropelki spermy. - … aaachhh…ahh…aaa …
Słysząc te cudowne jęki rozszerzyłem uda Shu i położyłem się na nim coraz mocniej ssąc i gryząc jego sutek. Nie chcąc, aby tylko jeden był pieszczony, drugi zacząłem masować dłonią, co chwilę przyszczypując go. Pusshi: (kiciuś) wygiął swoje plecy sprawiając, że mocniej zacząłem ssać jego sutek. Shuichi zaczął się wiercić pode mną systematycznie pocierając nasze erekcje o siebie. Czułem, że długo nie wytrzymam, a chciałem więcej, znacznie więcej. Włożyłem dłoń do jego spodenek biorąc do ręki jego twardy penis. Zakwilił cicho boże, jakie on piękne wydaje jęki, one są uzależniające i zapragnąłem jeszcze więcej. Wziąłem powoli jego penis do ust, przez co krzyknął rozgorączkowany, zszedłem ręką niżej, aż do jego ciasnego otworka. Był tak pochłonięty moimi ustami wokół jego członka, że nie zauważył moich zamiarów. Zatoczyłem małe kółeczka wokół niego i powoli wsadziłem w niego czubek palca.
- NIE! – Krzyknął przeraźliwie podrywając się do pozycji siedzącej. – Nie możesz… nie…
Szlochał cicho zakładając z powrotem spodenki i odsunął się nieco ode mnie. Poczułem ukłucie w sercu.
- Do:shite? (dlaczego) – Zapytałem podłamany próbując odegnać łzy odrzucenia.
Shuichi widząc moją spuszczoną głowę podciągnął się do mnie biorąc w ramiona i głaszcząc uspokajająco po plecach, boże byłem nadal tak bardzo twardy.
- Nie wiem… - Szepnął smutnym głosikiem. - … ale czuję, że nie możesz… - Spojrzałem na niego, jak on się ślicznie rumienił. - … Gomen… (przepraszam)
- Nie przepraszaj pusshi: (kiciu)… - Wziąłem go na kolana całkowicie zapominając o naszych twardych penisach.
Shuichi zarumienił się, aż po samą szyję, jak tylko nasze erekcje potarły się o siebie. Jęknąłem cicho.
- Aaahhhh… - Przeciągły jęk Shu rozbrzmiał tuż przy moim uchu. - … czy… - Nogi neko oplotły się wokół mnie. - … możemy Kon…kontynuować, ale … bez … bez…
Wiedziałem, o co mu chodzi. Mimo, że pragnąłem zagłębić się w jego ciasnym i gorącym wnętrzu nie mogłem tego zrobić. Nie ja byłem jego drugą połówką, mimo że bardzo go kocham…
- Tak.
Szepnąłem mu do ucha otulając go gorącym powietrzem mojego oddechu. Jęknął.
Chwyciłem go mocno za pośladki przyciskając jego ciało do siebie i zacząłem go podnosić. W mig połapał, o co mi chodzi. Jego nogi zakleszczyły się bardziej wokół mnie, a jego ruchu stały się gwałtowniejsze i szybsze. Patrzyłem jak gwałtownie łapie powietrze, jak się rumieni, jak przygryza wargę i nie wytrzymałem. Szybko położyłem go na ziemi wpijając się w jego przesłodkie usteczka i przyśpieszyłem jeszcze bardziej. Z początku nie wiedział, o co mi chodzi. Nie rozumiał, po co wsadziłem do jego ust język. Wyglądał tak słodko z tym zagubieniem na twarzy. Puściłem jego usta i zacząłem całować go po całej twarzy, szyi i w końcu zawędrowałem do sutków, które tak uroczo sterczały.
- Su… aahhh…aaa…Su... – Jego jęki były i są uzależniające.
- Shui-chi… ngh!
- Arghh!
Oboje szczytowaliśmy równocześnie mocząc nasze spodenki. Opadłem ciężko na jego drobne ciało próbując dojść do siebie, Shuichi nadal mocno mnie do siebie przyciskał przytulając swój policzek do mojej szyi.
- Mewww…. – Zamruczał zupełnie jak najedzony kot.
- Lepiej? – Zapytałem wiedząc, że teraz jego ciało na pewno już nie płonie.
- Tak…lepiej… - Szepnął zasypiając w ten gorący dzień lata.
0OO Koniec wspomnień OO0
Suguru stanął w salonie na widok rozgorączkowanego Shu, który pieścił swoje ciałko dłońmi i ogonem wędrującym po jego członku. Zielonowłosy osiemnastolatek patrzył z rządzą w oczach na drobne ciało neko wijącego się na ziemi tuż za kanapą. Powoli rozpiął spodnie pozwalając swojej męskości wyjść na powietrze. Parę razy przejechał ręką po twardym członku uważnie śledząc każdy ruch neko, którego ogon owijał się zmysłowo wokół niego. Stał między zapraszająco rozszerzonymi nogami Shuichi`ego, który wygłodniale patrzył na Suguru i jego ruchy. Z biegiem lat Shuichi polubił całowanie, ale nie pozwalał się za często całować, jak również dotykać. Wyjątkami był czas jego godów, który rozpoczął się wczoraj.
0OO0
Yuki Eiri zatrzymał swój czarny mercedes przed domem Tohmy, nie powiedział, że wpadnie. Wiedziony ciekawością postanowił się sam przekonać o małym neko, o którym Tohma i Mika bez przerwy mówili już od dobrych 10 lat. A najlepsze odwiedziny to odwiedziny z zaskoczenia. Uśmiechnął się pogardliwie na samą myśl o Tohmie jako ojcu nawet, jeśli przybranym.
- On i opiekun? – Pomyślał z żalem i odrazą Yuki. – Nie potrafił mnie obronić i niby jest w stanie teraz się zajmować neko, który jest bardzo żywą istotą? Na pewno!
Jego sarkazm był odczuwalny w każdym słowie. Rzucił niedopałek papierosa na podjazd i zamknął drzwi samochodu od razu kierując się do drzwi frontowych.
Zawsze zastanawiał się jak ktoś może wytrzymać z Tohmą, ale cóż każda potwora znajdzie swojego amatora…
---
Tohma właśnie przejechał bramę jak zauważył Eiri`ego stojącego przy swoim mercedesie.
- Nie dobrze. – Powiedział sam do siebie przyśpieszając, żeby zdążyć zanim Eiri wejdzie do środka.
Wczoraj się zaczął czas godów Shu i wiedział, że w tym czasie Shuichi całkowicie traci kontakt z rzeczywistością i nie zważając na otoczenie próbuje ugasić pożar swojego ciała. Dreszcze przeszły po jego ciele na samo wspomnienie jak kilka razy on z Miką natknęli się na Shu i Suguru w akcji.
- Eiri-kun … - Głos Tohmy zatrzymał pisarza pozwalając prezesowi N-G na dołączenie do niego. - … To nie jest najlepszy czas na odwiedziny.
- Jak by mnie to obchodziło. – Odparł pogardliwie otwierając drzwi wchodząc do domu Seguchi`ch. – Chcę zobaczyć tego sławnego neko, o którym słyszę od 10 lat.
Tohma wszedł za Eiri`m próbując nadal go powstrzymać, ale na darmo. Yuki wchodził właśnie do salonu, kiedy…
- Aaachhh! Su! Ahhh…. Aaa…. Sugu-ru! Arghh…
Słysząc wyraźne jęki i sapania Eiri stanął jak wryty. Tohma ciężko westchnął.
- Mówiłem, że to nie jest najlepszy czas Eiri-kun.
Yuki ignorując szwagra poszedł za odgłosami, które doprowadziły go do kanapy, zza której wystawały dwie pary nóg. Powoli klęknął na kanapie i…
