Dobra… po długim oczekiwaniu nowa nocia, mam nadzieję że mnie nie wyzabijacie za tę ciszę. Przepraszam za długie odstępy między notkami, ale… no w tym roku mam na głowie pracę magisterską, remont domu koszmar, nie życzę najgorszemu wrogowi =.= i parę spraw prywatnych, więc czasem pasuje mi użyć Kage Bunshin niestety nie umiem Postaram się dodać coś szybciej niż tym razem, ale proszę o wyrozumiałość. I komentarze. Naprawdę podnoszą na duchu w bardziej ponure dni.

I. Potężny obrońca

Dziesięć lat później

- …i właśnie dlatego Kitsune są otaczani powszechnym szacunkiem mieszkańców. A teraz, kto wymieni mi ich tytuły oraz funkcje, jakie pełnią w grupie? – Iruka potoczył spojrzeniem po uczniach, po czym powiedział – Sakura Haruno.

- Hai, sensei! – dziewczyna wyprostowała się i zaczęła recytować – Kyuu Konoha Kitsune to dziewięciu najlepszych i najsilniejszych shinobi wioski. Ich przywódca nosi tytuł Ookii Kitsune i to właśnie on kieruje ich działaniami. Podobnie jak reszta, może wydawać rozkazy wszystkim ninja Konoha. Pozostali to: Ikasu Kitsune, czyli Strateg. Planuje wszystkie akcje grupy oraz ich posunięcia. Trzeci to Fukachi Kitsune - Szpieg. Śledzi on ruchy wrogich organizacji, na polecenie Ookii'ego może wniknąć w szeregi jakiejś z nich, by zdobyć jej plany. Kolejny to Kenzan Kitsune, który jest Zwiadowcą. Wyszukuje kryjówki wrogów, zasadzki oraz miejsca, gdzie Lisy mogą się bezpiecznie ukryć lub odpocząć. Subayai Kitsune to Informator. Przekazuje on rozkazy Ookii'ego innym Kitsune, stanowi pewnego rodzaju skrzynkę kontaktową. To on dostarcza ważne pisma, wysyłane przez Kitsune. Binshou Kitsune, czyli Śledczy, zajmuje się przesłuchiwaniem schwytanych wrogów, wyciąganiem z nich potrzebnych informacji. Potem zajmuje się nimi Aka Kitsune - Egzekutor. To on najczęściej wykonuje wyroki Lisów na wrogach czy zdrajcach wioski. Jeśli Lisy zdecydują się kogoś ochraniać stwierdzając, że jest to niezbędne dla bezpieczeństwa wioski, taka osoba jest stale pilnowana przez Ganjou Kitsune, czyli Obrońcę. Ostatnim Lisem jest Eisei Kitsune - Medyk. To on dba o zdrowie i kondycję wszystkich członków grupy, leczy ich rany i niweluje trucizny.

- Doskonale, Sakura… - nauczyciel urwał, słysząc prychnięcie z tyłu klasy. – Coś ci nie odpowiada, Naruto?

- Ależ skąd, sensei – zakpił niski blondynek o błękitnych oczach. – Ja po prostu czekam, aż koleżanka z rozpędu wyrecytuje naukową bibliografię do „prezentacji".

Klasa ryknęła śmiechem, a Haruno spłonęła rumieńcem i spojrzała z wściekłością na chłopca.

- A może powiedziałbyś to lepiej? – warknęła. Iruka podchwycił pomysł.

- Naruto, wstań! – zawołał. Kiedy uczeń wykonał polecenie, dodał, siadając za biurkiem – A teraz… opowiedz nam o Kyuu Konoha Kitsune. Nie powtarzaj po koleżance.

Sakura spojrzała na blondyna z satysfakcją. Parę osób zachichotało, większość wpatrywała się w kolegę ze złośliwą uciechą. A ten, nic sobie z nich nie robiąc, odgarnął włosy znad oczu i powiedział cichym, spokojnym głosem:

- Kyuu Konoha Kitsune to nie tylko shinobi. To bohaterowie, którzy każdego dnia igrają ze śmiercią, chroniąc to, co dla nich najcenniejsze – Wioskę Liścia. Dla jej bezpieczeństwa gotowi są nawet do poświęcenia własnego życia. Nie odpowiadają przed nikim, jednak darzą szacunkiem Hokage i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by wystąpili przeciwko niemu czy zanegowali jego decyzję. Sława i uznanie, jakimi są obdarzani, nie są dla nich najważniejsze – przez cały okres dzierżenia obowiązków pozostają anonimowi. Dopiero po przekazaniu funkcji swoim następcom mogą ujawnić swoją tożsamość. Są najlepszymi wojownikami, ale także wspaniałymi przyjaciółmi: dbają o siebie nawzajem, ochraniają się, wspierają się i bez względu na sytuację zawsze są gotowi do wzajemnej pomocy. A kiedy… - chłopiec urwał, kiedy zadzwonił dzwonek. Uczniowie z radością wyzbierali swoje rzeczy i wybiegli z klasy, krzycząc radośnie. Nauczyciel pokręcił głowa z rozbawieniem, powoli składając swoje notatki.


Naruto szedł ulicą, podskakując wesoło. Tata obiecał mu rano, że po południu pójdą razem potrenować. Dodatkowo udało mu się dzisiaj utrzeć nosa tej zarozumialej Haruno, więc był w bardzo radosnym nastroju.

Nagle ktoś szarpnął go za koszulkę. Następnie został pociągnięty i pchnięty na ziemię. Podniósł głowę i potrząsnął nią, po czym rozejrzał się. Znajdował się w jakimś zaułku, a nad nim stało pięciu chłopców ze starszej klasy. Dwóch z nich podciągnęło go do pozycji klęczącej, trzymając mocno. Próbował się wyrwać, ale skończyło się to jedynie tym, że otrzymał mocnego kopniaka w żebra.

- No i co powiesz, Namikaze? – zapytał jeden z nich, kucając przed nim. W ręce trzymał kunai, który podrzucał beztrosko. – Masz ochotę na te swoje małe żarty?

- A co? Chcesz, żebym znowu powiedział coś, co twój tępy mózg załapie dopiero jutro wieczorem? – ledwo to powiedział, poczuł, jak ostrze przebija mu skórę na policzku i przejeżdża wzdłuż jednej z blizn. Krzyknął z bólu.

- Radzę ci trzymać język za zębami. Łatwo go uciąć – ostrzegł chłopak, po czym szybkimi ruchami przeciął pozostałe blizny, które chłopiec miał na policzkach. Naruto zaczął się wyrywać, kiedy pozostali zbliżyli się do niego z kunai'ami w zaciśniętych dłoniach. Ugryzł jednego z tych, którzy go trzymali i uderzył drugiego. Wyzwolony, próbował uciec, ale reszta dopadła go i zaczęła kopać i bić pięściami, gdzie popadnie. Starał się bronić, zasłonić przed ciosami, jednak te padały zbyt często i ze wszystkich stron. Po mocnym uderzeniu w brzuch splunął krwią. Ktoś kopnął go w głowę. Zamroczony próbował wstać, jednak nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Najwyższy z chłopaków skierował w kierunku jego twarzy zaciśniętą pięść. I wtedy ktoś złapał go za rękę i odepchnął do tyłu. Naruto spojrzał w górę, by zobaczyć, kto mu pomógł. Obok niego stał ubrany na czarno osobnik. Na głowie miał kaptur, jednak widać było spod niego maskę w kształcie głowy lisa o odcieniu jasnopomarańczowym. Na czole maski widniał czerwony znak kanji.

- O… O… Ookii Kitsune – wykrztusił jeden z chłopców. Stłoczyli się w grupkę, bojąc się ruszyć czy choćby odezwać.

- „Złota Młodzież Konoha" – zakpił mężczyzna, po czym zapytał surowym tonem – I wy chcecie zostać shinobi? Jak wam nie wstyd? Pięciu osiłków na jedno dziecko! Łotry! Wynoście się stąd, niech was nie widzę! I tknijcie jeszcze raz kogoś słabszego od siebie, a zrobię z wami porządek! WON!

Uciekli szybko, a mężczyzna kucnął przy pobitym blondynku. Kiedy wyciągnął rękę, chłopiec skulił się instynktownie.

- Spokojnie, mały, nic ci nie zrobię – podciągnął koszulkę dziecka, dokładnie oglądając posiniaczone ciało. Następnie przyłożył swoją dłoń do jego brzucha i zaczął przesyłać leczniczą chakrę. W trakcie uzdrawiania przesuwał rękę w górę. Kiedy dotarł na wysokość lewego płuca, Naruto poczuł ostry ból.

- Ała – jęknął cicho, zagryzając z bólu wargi.

- No pięknie – westchnął mężczyzna, zwiększając przepływ chakry. – Złamali ci żebro i przebili płuco. Wyleczę to, ale przez dwa dni musisz zostać w łóżku.

- Ale… ał!… nie będzie już… ałć!… bolało? AŁA!

- Nic nie mów – polecił Ookii. – Nie, nie będzie już bolało. Jeśli będziesz miał jakieś problemy z oddychaniem, od razu powiedz o tym ojcu, dobra? Nie jestem medycznym ninja.

- To dlaczego… ałć!… nie sprowadzisz… ał!… Eisei Kitsune? Ał, ał, ał, ał!

- Mówiłem, żebyś siedział cicho – mężczyzna pogroził chłopcu palcem. – Poza tym… nie mogę. Ale nie mogę powiedzieć ci, dlaczego, rozumiesz?

Naruto skinął głową. Starał się skupić wzrok na Ookiim, ale było mu coraz trudniej. Widząc jego spojrzenie mężczyzna przyłożył dłoń do jego czoła. Po chwili westchnął i powiedział:

- Wydaje mi się, że twój pobyt w łóżku potrwa trochę dłużej. Masz wstrząs mózgu. Dobra, zabiorę cię do domu. Złap mnie za szyję – podniósł blondynka, po czym odbił się od ziemi. Skacząc po dachach dotarł do głównego budynku wioski i wsunął się przez otwarte okno do jednego z gabinetów.

- Witam, Hokage-sama!

- Co do… Naruto! – Minato rzucił się do syna i wziął go od Ookii'ego. Chłopiec dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że jego ubranie jest poszarpane i miejscami zakrwawione. Bolało go całe ciało. Miał ochotę wyć z bólu. Zamiast tego wtulił się w ojca, szepcząc żałośnie:

- Tato…

- Co się stało? – kiedy blondynek nie odpowiedział, Yondaime dodał – Na litość boską, Naruto! Odpowiedz mi!

- Został pobity przez pięciu wyrostków z Akademii – odparł Ookii, patrząc z uwagą na wtulonego w ojca chłopca. On sam stał oparty o ścianę, krzyżując ręce na piersiach. – Wyleczyłem większość obrażeń, ale powinien spędzić tydzień w łóżku. Ma wstrząs mózgu, poza tym złamane żebro przebiło mu płuco i mimo uzdrowienia pełna regeneracja zajmie jeszcze trochę czasu.

- On mnie… obronił… tato – wyjaśnił cicho Naruto, krzywiąc się co chwilę z bólu.

- Co ja ci mówiłem o gadaniu? – upomniał Kitsune.

- Dziękuję, Ookii – powiedział Minato, tuląc syna. – Czy… oprócz pomocy, którą udzieliłeś mojemu chłopcu coś jeszcze cię do mnie sprowadza?

- Niestety nie – mężczyzna pokręcił przecząco głową. – Nadal ich nie znalazłem. Wbrew pozorom to niesłychanie trudne i odpowiedzialne zadanie.

- Domyślam się – blondyn westchnął, po czym dodał – Mimo wszystko dziękuję za uratowanie mojego synka. Jestem twoim dłużnikiem.

- Nie zapominaj o tym, co powiedziałem ci dziesięć lat temu, Hokage-sama. Póki żyję, nie dam go skrzywdzić – po tych słowach zniknął w chmurze pomarańczowego dymu. Naruto patrzył przez chwilę na miejsce, w którym przed chwilą stał przywódca Kitsune, po czym zapytał cicho:

- Tato? O czym on mówił?

- O tym, że praktycznie od dnia swoich narodzin znajdujesz się pod opieką Kyuu Konoha Kitsune – odparł Minato, patrząc w zamyśleniu przed siebie.

- CO? Dlaczego? – krzyk przypłacił ostrym bólem i serią kaszlu. Ojciec odczekał, aż chłopiec się uspokoi, po czym niosąc go skierował się do drzwi, mówiąc:

- Położę cię do łóżka, musisz wypocząć.

- Ale… tato… dlaczego ja…

- Powiem ci, jak będziesz starszy – uciął krótko Minato, całując syna w czoło. – Nie myśl o tym teraz. Musisz wyzdrowieć, jeśli chcesz, żebym dalej chodził z tobą na treningi. Choć ten dzisiejszy musimy odwołać.

- O, nie!

Słowniczek:

Kyuu Konoha Kitsune (jap.) – Dziewięć Lisów Konoha

Ookii Kitsune (jap.) – Wielki Lis

Ikasu Kitsune (jap.) – Sprytny Lis

Fukachi Kitsune (jap.) – Tajemniczy Lis

Kenzan Kitsune (jap.) – Widzący Lis

Subayai Kitsune (jap.) – Szybki Lis

Binshou Kitsune (jap.) – Zwinny Lis

Aka Kitsune (jap.) – Krwawy Lis

Ganjou Kitsune (jap.) – Silny Lis

Eisei Kitsune (jap.) – Medyczny Lis