Część 2/tytuł oraz link do oryginału: Veritaserum the- minx-17. livejournal 94688. html
betowała: anga971, która naprawdę ma pecha, bo tak to jest jak zdolni ludzie jak ona dostają taką betopijawkę jak ja prosto w ramo xD nie ma jak sięgnąć, a przyczepiła się i nie daje spokoju :P


- Proszę o spokój! Proszę o spokój! Sprawa numer 572-D, Harry Potter przeciwko Ginewrze Potter…

Draco postawił serwis z herbatą pośrodku stołu.

- Więc, powiedzcie mi, jak upływa wam życie małżeńskie?

- To był tylko miesiąc, Draco – stwierdził Harry z delikatnym rumieńcem. – Mówisz to tak, jakbyśmy byli razem od lat.

- Ta historia miłosna była niczym huragan, Harry – drażnił się Draco, obserwując uważnie Ginny w oczekiwaniu, aż narkotyk zacznie działać.

- Pan Potter składa zeznanie w postaci myślodsiewni…

Jak tylko oczy Ginny zaczęły błyszczeć, Draco rzucił:

- Powiedz mi, Ginny – zaczął cicho. – Jakim sposobem przekonałaś Harry'ego, że należycie do siebie?

Harry spojrzał niepewnie pomiędzy tą dwójką– swoim byłym kochankiem i żoną. Błysk w oczach Draco był mu wyjątkowo znajomy. Malfoy polował, pogrążony w bitewnym trybie i Ginny najwyraźniej została jego celem. Skrzywiony wyraz twarzy jego żony był niepokojący; jej wściekłość z powodu bycia przesłuchiwaną przez Malfoya zapowiadała ciężką noc, która miała nadejść.

- Słuchaj – zaczął Harry tylko po to, aby przerwała mu Ginny sycząca odpowiedź na pytanie Draco. Obracając się pospiesznie, Harry zażądał: - Coś ty właśnie powiedziała?

- … przedstawiamy sądowi otrzymane od Pana Malfoya wspomnienie z nocy wesela Pana i Pani Potter…

- Amortencja.

Harry nie czuł się tak usprawiedliwiony jak myślał, że będzie. Wyraz przerażenia na jego twarzy był wystarczający, aby zmyć wszelką satysfakcję z zemsty.

- Harry? – Draco siedział bez ruchu. – Wszystko dobrze?

Mężczyzna odrzucił głowę do tyłu i zaśmiał się. Maniakalny, na granicy histerii dźwięk odbił się echem w małym pokoju.

- Pani Ginewro Molly Weasley Potter, proszę wstać, aby wysłuchać decyzji Sądu…

- Dobrze? Dobrze? – Głos Harry'ego podnosił się o oktawę przy każdym słowie. – Nie, Draco, nie czuję się dobrze.

Przeszedł przez cały pokój, zatrzymując się między dużym, frontowym oknem i kominkiem. pojrzał na Draco i powiedział: - Wiedziałem. Wiedziałeś i pozwoliłeś jej na to.

Draco potrząsnął głową.

- Nie, Harry – zaprzeczył łagodnie. – Nie wiedziałem aż do waszego wesela, awtedy było już za późno. To był jedyny sposób, w który…

Potter odsunął się od wyciągniętej dłoni Draco.

- Nie dotykaj mnie, Draco. Tego jest za dużo, za dużo. – Miotał wzrokiem, a jego spojrzenie twardniało przy każdym uderzeniu serca. Obracając się w stronę Ginny, wywarczał: - Narkotyzowałaś mnie. Jak śmiałaś…

- Byliśmy sobie przeznaczeni, Harry – odpowiedziała; narkotyczna mgiełka utrzymała jej ton konkretnym i rzeczowym. – Nie widzisz tego? Zawsze mieliśmy być razem. Użyłam Amortencji tylko po to, żeby ci to udowodnić.

Draco w tym momencie zdecydował, że Ginny Potter, do niedawna Weasley, była najbardziej przerażającą czarownicą jaką w życiu spotkał.

- Zabierz ją ode mnie – wyszeptał Harry. – Proszę, po prostu zabierz ją ode mnie.

Draco uśmiechnął się krzywo, gdy rzucił:

- Petrificus Totalus!

Harry opuścił salę sądową, osłaniając twarz przed tłumem reporterów, którzy zebrali się w ministerialnym atrium; błagające słowa, teraz jego byłej żony, odbiły się rykoszetem od oszołomionego tłumu.