tytuł: Przeklęty
autor: euphoria
pairing: Salric w domyśle - bądźmy wszyscy przeklęci
rating: +12
info: mnie tu wiele patosem, ale miałam problem z pozbyciem cię go... generalnie docelowo to szalona łatka... noc po tym jak Salazar opuścił Hogwart, by nigdy nie powrócić...
powstał również prequel Lojalność
Godryk pochylił się nad czarką, obserwując jak jego magia zajmuje zioła, które Helga wcześniej przyniosła do Wieży. Zgromadzili się w ukrytych pokojach Roweny, która teraz patrzyła na nich w zamyśleniu.
- Jesteś pewien, że to dobry pomysł – zapytała z wahaniem kobieta.
Jej moc wprawiała fałdy sukni, którą miała na sobie w lekkie falowanie. Błękitny materiał w mroku sprawiał wrażenie ciemniejszego o kilka tonów, podobnie jak szafir pierścienia zdobiącego jej palec, którym się bawiła ewidentnie nad czymś intensywnie zastanawiając.
- Nie, ale nie mamy innego wyjścia – odparł Godryk.
Księżyc powoli zaczynał się chować się za chmurami, gdy Helga dodała ostatnie liście do czarki, która do tego czasu płonęła już jasnym płomieniem.
- Co o tym myślisz? – spytała ponownie Rowena, tym razem spoglądając na Hufflepuff.
Na ustach puszystej kobiety nie gościł zwyczajowy już delikatny ciepły uśmiech, do którego przyzwyczaili się uczniowie Hogwartu. Jej twarz była ściągnięta i skupiona, gdy szeptała nad czarką swoją część zaklęcia. Kiedy skończyła płomień rozbłysnął na bardzo krótki moment żółtym światłem, wiążąc jej czary z ogniem magii Godryka.
- Moja przyjaźń z Salazarem jest wieczna, ale muszę myśleć o moich uczniach – odparła powoli Helga, ważąc słowa. – Wielu z nich pochodzi z mugolskich rodzin. Jestem pewna, że gdybym miała okazję porozmawiać z Salazarem… - urwała.
- Nie wskórałabyś niczego – warknął Godryk. – Próbowałem przemówić mu do rozumu, ale jest uparty.
- Obaj jesteście uparci – syknęła Rowena.
Godryk zagryzł wargi i poprawił czar podgrzewający pod czarką. Mikstura bulgotała pod mocnym płomieniem magii, ale brakowało ostatniego elementu, więc spojrzał na Rowenę z wyczekiwaniem.
- Chcę tylko wiedzieć czy robisz to, ponieważ ideologie Salazara zagrażają naszym ideałom, zagrażają uczniom i Hogwartowi… - Ravenclaw wzięła głębszy wdech. – Czy dlatego, że zdradził cię jako kochanka? – spytała.
W Wieży Roweny zapanowała nagle głucha cisza, gdy dłonie Godryka zacisnęły się w pięści.
- Salazar nigdy mnie nie zdradził – odparł Gryffindor z przekonaniem.
- Zdradził cię z Czarną Magią. To ona była jego kochanką przez ostatnie miesiące. Chcę wiedzieć jakie są twoje pobudki, bo od tego zależy jak długo trwać będzie zaklęcie. Jeśli robimy to dla dobra zamku, dla dobra dzieci, czar przetrwa wiele tysięcy lat. Jeśli jednak emocje przyćmiewają ci umysł – urwała podchodząc do mężczyzny. – Jeśli czar kiedykolwiek osłabnie… Wolę już sama uporać się z bazyliszkiem niż zostawić go potomnym jako niechciane dziedzictwo naszych błędów – wyjaśniła cicho.
Godryk wciągnął powietrze do płuc, spoglądając przez okno na błonia. Zamek o tej porze był zaskakująco cichy, chociaż setki uczniów spało piętra pod nami. Gryffindor nie był pewien jakich zaklęć użyła Rowena do stworzenia tego poziomu Wieży, ale nie było go na żadnych planach. Każde z Założycieli miało swoje tajne pomieszczenie, w którym wyczuć można było tylko ich rękę.
- Dlaczego stworzyłaś to piętro? – spytał obserwując jak zaczyna padać.
Krople deszczu zaczęły uderzać o dach coraz większe i cięższe, jakby niebo płakał z nimi.
- Chciałam miejsca, gdzie mogłabym się skupić. Które służyłoby mi do poszerzania mojej wiedzy i mocy – odparła bez wahania Ravenclaw.
- Helga ma swoje szklarnie dokładnie z tego samego powodu – wtrącił Godryk, a Hufflepuff skinęła twierdząco głową. – Pokój Życzeń stworzyłem na potrzeby każdego, kto będzie potrzebował w zamku dla siebie miejsca – dodał Gryffindor. – Znajdą go tylko ci, którzy naprawdę będą go potrzebować.
Odnowił zaklęcie pod czarką, kontrolując wrzenie mikstury, podczas gdy Helga z całych sił starała się nie patrzeć w stronę własnych nici magii, które przeplatały się z czarami Godryka.
- Rzecz w tym, że Salazar stworzył Komnatę Tajemnic, by uwięzić tam bazyliszka, który zrani uczniów. Stworzył ją, by kultywować zakazaną magię, wiedząc, że nie pozwolilibyśmy na to w Hogwarcie – wyjaśnił Gryffindor przez ściśnięte gardło. – Jeśli kiedykolwiek wróci, skontaktuje się z nami… Każde z nas będzie mogło zakończyć zaklęcie, by wpuścić go ponownie w mury zamku, ale do tego czasu nie możemy pozwolić mu na otworzenie Komnaty. Ona musi pozostać zamknięta – zakończył.
- Pytam jeszcze raz: chronisz siebie czy uczniów? – spytała Rowena obserwując go uważnie.
- Uczniów – odparł bez wahania mężczyzna i Ravenclaw bardzo powoli podeszła do czarki.
Przez chwilę szeptała słowa po łacinie, a niebieskie nici jej magii, splatały się z ogniem Gryffindora wiążąc ich nierozerwalnie, spajając ich wraz z Helgą w jedno z najsilniejszych starożytnych zaklęć. Nie była pewna czy to moc nagle sprawiła, że w uszach usłyszała złowrogi syk, ale po minie Godryka odgadła, że każde z nich słyszy jak bazyliszek walczy ze snem. Snem Wiecznym jak mieli nadzieję.
Magia buzowała w niewielkim, niepozornym naczyniu, które na wieki miało zostać pogrzebane na jej piętrze Wieży, które strzec miały jedne z najtrudniejszych zagadek. Nie mieli serca wypędzać uczniów Salazara, gdy ten w nocy opuścił zamek, ale nie mogli im w pełni zaufać. Hogwart podzielił się i Rowena coraz bardziej martwiła się przyszłością, która ich czekała.
Zaklęcie w końcu zawiązało się ostatecznie i płomień zapłonął na tę krótką chwilę jasnym błękitem.
- Moja wiedza – zaczęła Ravenclaw.
- Mój talent – podjęła Helga.
- Moja moc – zakończył Godryk i czar ustabilizował się w czarce.
Chwilę obserwowali trzy splecione nici, czekając aż wściekły syk ucichnie. W chwilę potem Helga westchnęła z wyraźną ulgą, gdy bazyliszek poddał się.
- Kilka kropel wody wystarczy, by zaburzyć zaklęcie – przypomniała im Rowena, wskazując na drzwi wyjściowe. – Bądź przeklęty Godryku i twoi następcy, jeśli nie miałeś czystych intencji – rzuciła kobieta przez ramię, wiążąc klątwę z zaklęciem w czarce.
