Róża Kurwa

Hermiona, Ginny, Ron, inni Weasleyowie, Neville, wszyscy profesorowie, nawet Draco, płakali. Piękny, ciemny nagrobek był tylko symboliczny, ponieważ ciało Harry'ego gdzieś zniknęło.

Srebrne łzy płynęły po policzkach Dracona, lśniąc jak perły. Malfoy pozwolił im płynąć. Nie dbał, kto patrzył na niego, nie było tu osoby, która mogłaby mu powiedzieć: „Nie poddawaj się, jestem z tobą. Harry nie umarł za nic. Granger? Była najinteligentniejszą czarownicą, jaką kiedykolwiek spotkał. Weasley… Zostawmy to bez komentarza.

Draco tęsknił nie tylko za Harrym, ale także Severusem, ojcem chrzestnym. Nagini go zabiła. Tylko dla zwycięstwa? Był pewien, że Voldemort był martwy, chociaż wolałby żywego Pottera i, jeśli to konieczne, Voldemorta też. Malfoy chciał objąć swojego kochanka mocno, powiedzieć mu te słowa, których nigdy nie powiedział do nikogo… Dracon potrząsnął głową. To nie był najlepszy czas, aby o tym myśleć.

Kiedy chciał opuścić to przeklęte miejsce, Hermiona zdecydowała się podejść do niego. Jej oczy były smutne i mokre. Płakała… Tak długo… Harry był dla niej bratem. Ugh, to jest… Ale nie mógł skończyć, nie miał słowa. To było popieprzone? A może niesprawiedliwe? A może…

— Dzięki, Draco — szepnęła Hermiona.

— Och… Um, taak… Żaden problem. To znaczy, lubiłem go… Po… Err, no wiesz…

Uśmiechnęła się.

— Wiem o was. Harry… Harry mi powiedział.

— Jesteś jego najlepszą przyjaciółką, jaką kiedykolwiek miał — odpowiedział Malfoy.

Nagle jej twarz była czerwona.

— Dzięki raz jeszcze. Ale Ron też był jego najlepszym przyjacielem. — Hermiona położyła rękę na ramieniu Draco. — Mam na myśli to, że byliśmy jak rodzeństwo. Ale tylko TY prawdziwie go kochałeś. I nadal kochasz, jak sądzę. Nie próbuj się oszukiwać, Draco. Pamiętaj, że znam prawdę. I zrób to dla Harry'ego — nie dla mnie czy kogoś innego. Zrób to TYLKO dla Harry'ego. Okej?

— Ja… Zrobię to — skinął głową. — I, Hermiono, przepraszam…

— Co? — zapytała, będąc zdezorientowaną.

— Przepraszam. Za nazywanie cię szlamą… Err, nie jestem dobry w przepraszaniu…

— No nic, Draco. Wybaczyłam ci około dwóch lat temu. Nawet jeśli te głupie dzieci — mam na myśli Harry'ego i Rona — nie ufały ci. Ja to zrobiłam. Wierzyłam, że jesteś dobrym chłopcem. — Hermiona mrugnęła do niego i zostawiła samego.


Po powrocie Harry'ego

— …i, sam wiesz, przeprosiłem ją! Byłem tak smutny po twoim… czymś… Hermiona powiedziała mi, że powiedziałeś jej o nas…

— Draco, przestań mówić i spójrz na mnie — wyszeptał Potter. Draco zrobił to. — Wiem, że nie lubisz ich. I byłeś w depresji spowodowanej śmiercią Severusa i moim zniknięciem. Rozumiem. Był dla ciebie niemal ojcem.

— Naprawdę? — zapytał Draco sceptycznie. — Co możesz wiedzieć o…

— Miałem Syriusza! — Harry był zły. Ups. — On naprawdę, poważnie musiał obciąć sobie język. Albo się po prostu zamknąć. — Kochałem go jak ojca, którego nigdy nie miałem! Ty wciąż MASZ rodziców! Zostaw mnie teraz samego!

— Harry, czekaj, ja… — Malfoy starał się go zatrzymać, łapiąc chłopaka za nadgarstek, ale Potter był szybszy.

— Ty zrobisz CO? Jeszcze raz mnie zranisz? Przeprosisz? Wyjaśnisz? Nie marnuj czasu i płuc!

Kiedy Harry opuścił ich mieszkanie, Draco usiadł na fotelu.

— Kurwa.


Dwa dni później

Pukanie do drzwi obudziło go. Założył kapcie i przemierzył salon aż do drzwi.

— Kto tam?

— Draco, otwórz drzwi — poprosił Harry.

Malfoy zrobił to szybciej, niż potrafił powiedzieć Rumpelstiltskin.

— Och, Harry! Tak mi przykro! — zaczął, mówiąc szybko. Bardzo szybko. — Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak okropnie się czułem po naszej… kłótni. I mój… Ehm, to była moja wina. Wiem. Wybaczysz mi?

Harry zaśmiał się.

— Oczywiście, moja księżniczko! — zażartował. — Zrobiłem to dwa dni temu, zaraz po opuszczeniu naszego domu. Pomyślałem, że byłem dla ciebie niesprawiedliwy.

— Więc witaj w domu, mój Wskrzeszony Joe.

Harry przytulił swojego chłopaka.

— Kocham cię, moja Różo.