Rozdział 2


Po tym wszystkim, co się wydarzyło się w przeciągu tak krótkiego czasu, Ichigo wykształcił swoistą akceptację na dziwne rzeczy, które miały tendencję pojawiać się w jego życiu, kiedy najmniej się ich spodziewał.

Dlatego, kiedy jego ojciec pewnego wieczora, bełkocząc bez sensu ze łzami lejącymi się strumieniami z jego oczu, siłą zaciągnął go pod ścianę, na której wisiał ogromny obraz z podobizną Misaki, okazał tylko minimalne zdziwienie na wieść, że podobnie, jak jego matka jest alfą.

Isshini nie był najlepszym materiałem do konstruktywnej rozmowy, dlatego z dalszym wyjaśnieniem tego zagadnienia udał się w jedyne znane mu miejsce, w którym każdy jego nawet najgłupszy problem niezmiennie spotykał się z autentyczną ciekawością i otwartością.

Postanowił pójść w weekend w godzinach otwarcia sklepu tak, aby zastać jeszcze Uraharę, kiedy używał gigai.

Sobota nadeszła niespodziewanie szybko. Kiedy jednak zmierzał w stronę sklepu, naszły go wątpliwości. Odkąd utracił swoje moce, jego kontakty z dawnymi znajomymi samoczynnie się urwały. Pamiętał, jak Urahara wiele razy powtarzał mu, że zawsze będzie tu mile widziany, ale teraz Ichigo zaczął się zastanawiać, czy czasem nie była to najzwyklejsza w świecie uprzejmość ze strony właściciela sklepu.

Tak czy inaczej, skończył wreszcie swoją wędrówkę przed drzwiami Urahara Shoten i teraz stał przed nimi niezdecydowany.

Cichy dźwięk dzwoneczka, wydobył go z zamyślenia. Rozejrzał się wokół szukając źródła odgłosu.

- Miło cię widzieć Ichigo – powitał go męskim głosem stojący nieopodal czarny kot. – W końcu postanowiłeś nas odwiedzić.

- Ciebie też Yoruichi-san – odpowiedział z wahaniem.

- Oh… czyżbyś spodziewał się kogo innego – mówiąc to, kot zamachał ogonem, jakby niezadowolony.

- Eee… w zasadzie przyszedłem zobaczyć się z Uraharą-san – przyznał z rozbrajającą szczerością Ichigo, drapiąc się po głowie.

Jeśli Yoruichi miała prywatnie zabawę z jego skrępowania, nie okazała tego. Wręcz przeciwnie pyszczek kota sprawiał teraz wrażenie bardziej poważnego.

- Kisuke jest teraz zajęty, ale to nie potrwa już długo. Może jeśli masz czas, zaczekasz chwilę na niego?

- Ok – zgodził się, wzruszając ramionami.

Zaczynał trochę żałować, że przyszedł. Czuł się trochę nie na miejscu i nie chciał przeszkadzać. Uświadomił sobie, jak głupi był myśląc, że Urahara tak po prostu będzie tu na niego czekał, jakby nie miał nic innego do roboty. To jasne, że miał własne zajęcia. Wszyscy jego przyjaciele mieli.

Ale nie musiał długo czekać. Dokładnie tak, jak powiedziała mu Yoruichi, Urahara zaraz się zjawił. Powitał go uprzejmie z uśmiechem, ale Ichigo nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś było na rzeczy. Lecz nie poświęcił temu spostrzeżeniu ani chwili dłużej. Jeśli było coś, czym Urahara nie chciał z nim podzielić, nie pozostawało mu nic więcej, jak dać temu spokój.

Już dawno nauczył się, że Kisuke po prostu miał swoje tajemnice.

Po tym jak Yoruichi leniwie przeciągnęła się i nic sobie nie robiąc z ich obecności, bez słowa, jak prawdziwy kot, tak po prostu wyszła, opuszczając ich samych, a Ichigo zdążył odmówić Uraharze propozycji herbaty, w pomieszczeniu zapanowała cisza.

- Słyszałem od twoich przyjaciół, że dobrze ci idzie odrabianie zajęć w szkole. Nawet Ishida-san czuje się zagrożony. Gratulacje Kurosaki-san!

- Tak… staram się. Dzięki…

Ichigo doceniał, że Urahara daje mu czas na zebranie myśli, ale nie sądził, że to pomoże.

Westchnął.

- Dobrze. Tak właściwie, to przyszedłem tutaj, żeby dowiedzieć się o tym, co powiedział mi mój ojciec. Urahara-san czy możesz mi powiedzieć coś więcej o alfach? Co to w ogóle oznacza i czy naprawdę jestem jednym z nich?

Kisuke spojrzał na niego w zamyśleniu.

- Jak już zapewne zdążyłeś się przekonać Kurosaki-san, całe Stowarzyszenie Dusz i sfera duchowa oparta jest na wyraźnej hierarchii, która jednak sięga głębiej niż sama struktura Gotei 13. Każdą osobę niezależnie od tego czy jest jeszcze człowiekiem, czy ma już postać duchową, można podzielić na trzy klasy, które charakteryzują je pod względem potrzeb i właściwości. Tak na przykład ci, którzy rodzą się alfami, mają zwykle lepsze umiejętności przywódcze i łatwiej przychodzi im zdobycie czyjegoś szacunku. Ponadto często też posiadają większą energię duchową niż bety, czy omegi.

- Ale teraz, kiedy straciłem swoje moce i jestem słaby, czy nie powinienem być czasem omegą.

Kisuke jedynie uśmiechnął się na logikę Ichigo. Opinie nastolatka bywały czasem naprawdę odświeżające.

- To tak nie działa. Nawet teraz jesteś alfą. Mogę to poczuć.

- Poczuć? – powtórzył skonsternowany Ichigo.

- Tak – Kisuke zaśmiał się lekko. – Teraz, kiedy twoje reiatsu nie wylewa się z ciebie falami, twój zapach jest całkiem wyraźny.

Było to niedopowiedzenie roku. Bo chociaż Ichigo nie pachniał w jeden konkretny sposób, w jego obecności wszystkie zapachy stawały się intensywniejsze i pełniejsze. Jeśli Kisuke miałby to jakoś opisać, pierwszym skojarzeniem jakie przychodziło mu do głowy był deszcz.

Ichigo zmarszczył brwi, jakby nie do końca przekonany.

- Czyli po prostu alfy to shinigami o największych zasobach reiatsu, bety o mniejszych, a omegi jeszcze mniejszych – grymas na twarzy Ichigo jasno świadczył, że wykładał niemały wysiłek w to, aby usystematyzować jakoś pojęcia, które nadal stanowiły dla niego totalną abstrakcję.

Dlatego Kisuke nie miał mu za złe oczywistego wniosku, do jakiego doszedł nastolatek, nawet jeśli do jakiegoś stopnia nadal wywoływało to w nim lekką irytację.

- Nie do końca. To bardziej stereotypowy pogląd. W Gotei 13 nie brakuje bet silniejszych od niejednej alfy. Na tej samej zasadzie dusze o małej energii duchowej to nie zawsze omegi, choć jest to dość częste.

- Czyli to bez znaczenia, tak?

- Tch… - oczywiste rozbawienie w głosie Urahary wydawało się mieć wyjątkowo mało wspólnego z rzeczywistą wesołością. - Omegi nie bez powodu uważane są za słabsze. Spowodowane jest to tym, że w ich istnienie wpisany jest brak autonomiczności. W skrócie oznacza to ni mniej ni więcej, że omegi na dłuższą metę nie są w stanie funkcjonować bez alfy – przerwał upewniając się, że Ichigo nadąża za jego słowami. – Z tego powodu omegi podświadomie szukają alfy, z którą mógłby się związać. Relacja jest obustronna, ponieważ alfy mają wysoko rozwinięty instynkt opiekuńczy, który jedynie nasila się w obecności omegi, dlatego zazwyczaj obie strony są tak samo chętne.

Nastolatek milczał, słuchając w skupieniu.

- Właśnie, dlatego omegi nie są pożądane na wyższych stanowiskach w Gotei 13. Powszechnie uważa się, że charakter ich natury stanowi niewątpliwą okazję do wielu niedopuszczalnych uchybień. Kapitan uzależniony emocjonalnie od swojej alfy, która byłaby niższa stopniem, nie wróży dobrze dla przyszłości Oddziału.

Ichigo poczuł, jak wzbiera w nim gniew na kolejny przejaw dyskryminacji w wykonaniu Stowarzyszenia Dusz.

- Czy nic nie da się z tym zrobić?! – zapytał wreszcie, wyraźnie sfrustrowany.

Jego oczy błyszczały, kiedy wyprostował się, nagle jakby już w tej chwili, tu i teraz był gotowy do działania. Po chwili jednak ogień w jego spojrzeniu przygasł, wyraźnie stłamszony przez uzmysłowienie sobie swojej obecnej bezsilności.

- Niestety, jest to poza naszymi możliwościami – przyznał ze smutkiem Urahara.

Pogodzenie się z porażką i zaakceptowanie, że w tej chwili nie było naprawdę nic, co mógłby z tym zrobić, zajęło Ichigo dłuższą chwilę. Postanowił więc, że lepiej skupić się na razie na teraźniejszości i dlatego zadał Kisuke pytanie o coś, co już wcześniej go zainteresowało.

- Urahara-san, dlaczego ty możesz mnie wyczuć, a ja ciebie i Yoruichi-san, już nie?

- To jak czujesz daną osobę jest kwestia indywidualną, nie mniej jednak zwykle wrażenia zapachowe występują tylko w przypadku alfy w stosunku do innej omegi i vice versa. U bet z kolei coś takiego w ogóle nie występuje.

- Czyli ty i Yoruichi-san jesteście albo alfami albo betami, tak?

- Tak, Yoruichi-san jest alfą – potwierdził Kisuke, po raz pierwszy podczas całej ich rozmowy, sięgając ręką do swojego kapelusza.

- Ty też jesteś, prawda Urahara-san? – domyślił się Ichigo, kiedy przywołał w myślach wszystkie te momenty, kiedy Kisuke ratował im tyłki. Kiedy walczył na poważnie potrafił być naprawdę przerażający.

Uśmiech mężczyzny jedynie się powiększył, kiedy odmówił przyznania mu racji. Nie dosięgnął jednak jego szarych oczu, które teraz spoglądały na Ichigo z zaskakującą powagą.

Nastolatek poruszył się niespokojnie, rozumiejąc, że umyka mu coś istotnego.

- Nie jesteś alfą – stwierdził, a po chwili wahania dodał – Skoro nie czuję twojego zapachu musisz być betą, mam rację?

Ale Urahara w dalszym ciągu milczał, wpatrując się w niego z oczekiwaniem.

To prowadziło do nikąd. Zachowanie Kisuke zaczynało działać mu na nerwy. Ichigo już zamierzał wstać, aby przerwać te niedorzeczne zgadywanki, kiedy nagle coś sobie uświadomił.

Kiedy był w Stowarzyszeniu Dusz, na pewno musiał choć raz zetknąć się z jakąś omegą, mimo to nie pamiętał, aby poczuł od kogokolwiek jakiś charakterystyczny zapach.

- Omegi mogą tuszować swój zapach? – Ichigo zadał pomocnicze pytanie, domyślając się jaka będzie odpowiedź.

Urahara tylko skinął głową.

Pierwszą reakcją Ichigo była myśl, że to niemożliwe. Urahara Kisuke nie mógł być omegą. Już sama insynuacja brzmiała niedorzeczne.

Ale potem, kiedy spojrzał raz jeszcze na mężczyznę i dostrzegł autentyczny strach przed odrzuceniem, kryjący się za jego poważnym spojrzeniem, spasował, powstrzymując cisnące mu się na usta słowa zaskoczenia.

- Czyli ty i Yoruichi-san… - Ichigo skrzywił się, zdając sobie sprawę, że mimo swoich najszczerszych chęci, zaczął wyjątkowo niefortunnie.

- Nie, jesteśmy tylko parą starych i dobrych przyjaciół – Kisuke sprostował spokojnie.

Po dłuższej chwili dodał, jakby niechętnie.

- I jak dotąd nigdy nie byłem związany z żadną alfą.

Ichigo zaczynał się już w tym gubić. Westchnął głośno, krzyżując ręce.

- Czyli omegi nie muszą koniecznie wiązać się z alfami? Czy znowu czegoś nie zrozumiałem?

- Nie, ale płacą za to wysoką cenę – Kisuke pochylił się w jego stronę, a jego głos nabrał teraz wyczuwalnej pilności. – Wybacz mi, że w ogóle śmiem coś takiego sugerować, ale powoli kończy mi się czas.

I choć Ichigo był już niemal pewien, jakie będą jego następne słowa, nic nie przygotowało go na to, kiedy Kisuke rzeczywiście o to zapytał.

- Kurosaki-san, czy uczyniłbyś mi ten honor i został moją alfą?