„Ej, Sokka co robisz?"- zapytała Katara obrzucając brata nieznaczącym spojrzeniem.
„Poleruję miecz, nie widać?"- odparł zły, ponieważ mu przerwano czyszczenie. „A gdzie twój nowy chłopak?"- zapytał złośliwie.
„Haru nie jest moim chłopakiem!" wrzasnęła dziewczyna wznosząc głowę ku niebu.
Sokka zaczął się śmiać, ale dostał wodnym biczem w głowę.
„Niech tylko Aang się dowie, co robiłaś z Haru"- zagroził ciągle mając głupkowaty uśmieszek na twarzy. „Katara zdradziła go po dwóch latach bycia razem…"- znów zaczął się śmiać.
„Sokka, przecież wiesz że ja go nie zdradziłam!"- protestowała.
„Wiem, wiem. Ale Aang tego nie wie"- odparł.
Katara nie wytrzymała i popchnęła go pod ścianę budynku łapiąc za niebieską koszulę.
„Niech tylko przez te twoje głupkowate żarty coś się między nami zepsuje… Nie daruję ci tego"-powiedziała niemal przeszywając go swoim lodowatym wzrokiem. „Ale nie zapominaj że Aang potrafi wyczuć że ktoś kłamie"- dodała po chwili, co zepsuło całą grozę przez nią stworzoną.
Sokkę opuścił duch żartów. Jego siostra miała rację. Aang wyczułby że kłamie w sprawie zdrady. A to wszystko dzięki Toph… „Ugh! Toph!"- przeklął ją w myślach. Że też musiała nauczyć go wyczuwania wibracji!
A poza tym…. Miałby okłamywać swojego przyjaciela?
Kontemplację przerwał mu głośny śmiech. Katara odwróciła się i na jej twarzy rozpromieniał uśmiech.
„Aang! Wróciłeś!"- krzyknęła radośnie i pobiegła do chłopaka aby pocałować go w policzek.
„A… a jak długo tu siedzisz?"- wymamrotał zmieszany Sokka rozcierając kark.
„Wystarczająco długo, żeby zrozumieć o co chodzi"- odparł rozbawiony.
„Eh, ja przepraszam. To tylko takie głupie żarty…"-spojrzał na przyjaciela. Ale Aang najwidoczniej był bardzo zajęty Katarą, a nie jego przeprosinami. „Ugh, dobra"- warknął Sokka i odwrócił się na pięcie zostawiając ich samych.
„Tęskniłam za tobą"- wyszeptała dziewczyn tuląc się do niego.
„Ja za tobą też"- odparł z czułością. „Myślałem że zwariuję bez ciebie. A to były tylko trzy tygodnie"- dodał.
„A co ja mam powiedzieć? Nie dość że nie ma ciebie, to jeszcze zostałam się z moim głupim bratem"- zaśmiała się. „A gdzie jest Toph?"- zapytała unosząc głowę.
„Właśnie jutro po nią lecę"- odpowiedział „Wiem, że będziesz zła bo znowu cię zostawię, ale to będzie krótka podróż"- zapewniał.
„Nie. Lecę z tobą"- powiedziała „I nie zostanę choćbyś nie wiem co obiecywał"- jej głos był pełen pewności.
Aang wiedział że nic już nie zdziała, więc wzruszył ramionami i razem ze swoją dziewczyną dołączył do Sokki.
„W takim razie ja lecę z wami. Nie wytrzymam tutaj sam"- powiedział Sokka jedząc jabłko.
„Ugh! Sokka"- warknęła Katara rozlewając kubek z wodą. „Przecież nie zginiesz w te kilka dni!"
„Nie zostanę tu sam"- postanowił i wyszedł
„Appa, poruszaj mocniej nogami i ogonem"- zażądał Sokka siedząc w siodle z założonymi rękami „Im szybciej dolecimy do Toph i ją zabierzemy, tym mniej będę obolały".
„Sokka, przecież nikt nie kazał ci z nami lecieć"- stwierdził Aang oglądając się do tyłu.
„Wiem, ale nie chciałem znowu zostawać sam"- jęknął wojownik wyjmując swój miecz. „To mój jedyny przyjaciel"- powiedział głaszcząc go czule.
„Sokka, te czułości zostaw dla Suki"- zaśmiała się złośliwie Katara „Jak jej powiem że bardziej kochasz swój miecz niż ją, to… wolałabym nie być w twojej skórze".
Wojownik z lekka zawstydzony szybkim ruchem schował go do torby. Jego siostra, która przez cały ten czas obserwowała go, zaczęła się śmiać, co u Sokki spowodowało jeszcze większy wstyd.
Po jakiejś minucie stracił już cierpliwość, bowiem Katara ciągle śmiała się, chociaż bolały ją już mięśnie brzucha.
„Dobra, przestań"- Sokka pstryknął ją w ucho.
Dziewczyna szybko otworzyła oczy i na jej twarzy pojawił się gniew.
„Nie pstrykaj mnie!"- warknęła odwdzięczając mu się tym samym.
„Będę cię pstrykał, ile zechcę"- oświadczył i znowu rozległ się jęk dziewczyny. Zaraz potem „pstrykałka" zamieniła się w poważną bójkę. Aang słysząc wrzaski odwrócił głowę, by zobaczyć co dzieje się z tyłu.
Ujrzał Sokkę, który leżał na siodle, a jego ciało było pokryte grubą warstwą lodu. Katara natomiast siedziała z boku i śmiała się szyderczo z brata.
Awatar jednym ruchem oswobodził przyjaciela, wywołując tym bunt swojej dziewczyny.
„Dlaczego to zrobiłeś?"- wrzasnęła maksymalnie zbliżając swoją twarz do jego.
„A ty? Dlaczego go zamroziłaś?"- odparł.
„Ja to ja, a to mój brat!"
„A to jest też mój przyjaciel"- Aang powiedział naśladując swoją dziewczynę.
„Nie przedrzeźniaj mnie"- poradziła groźnym tonem.
„Grozisz mi?"- zapytał nie biorąc jej słów na poważnie.
„Ostrzegam"- wyjaśniła.
„Ekhm… nie chciałbym wam przerywać, ale…."- wtrącił Sokka.
„Co?"- wrzasnęli oboje. Wojownik widząc ich wściekłe twarze cofnął się lekko.
„N-n-nic… T-tylko chciałem powiedzieć ż-że dolatujemy do d-domu T-T-Toph"- wyjąkał.
Jego siostra kłócąca się ze swoim chłopakiem była straszniejsza od żołnierzy ognia.
Wielki bizon wylądował przed wielką bramą na której wykuty był latający dzik.
„No to idziemy"- postanowił Aang i spojrzał na obrażoną Katarę która przeszła obok niego nie zważając że mocno go szturchnęła. Gdy dziewczyna pukała do bramy, Sokka podszedł do Aanga z głupim uśmieszkiem.
„Wy raczej długo ze sobą nie wytrzymacie"- poklepał go po ramieniu i dołączył do siostry. Awatar przez chwilę stał zastanawiając się nad słowami przyjaciela. Może ma rację? Przecież sam wrócił dopiero co z Narodu Ognia i po dniu już kłóci się ze swoją dziewczyną. 'Raczej długo ze sobą nie wytrzymamy'-powtórzył w myślach słowa Sokki.
„No, Iskrzące Paluszki, trenowałeś kiedy mnie nie było?"- zapytała Toph opierając się o gruby mur otaczający jej dom.
„Hmmm… trochę"- mruknął chłopak drapiąc się po głowie. Szukał jakiejś wymówki. „Wiesz… dużo czasu zajmowały mnie treningi z Zuko…"
Dziewczyna nie chciała aby kończył, więc szturchnęła go w ramię i zmieniła temat.
„To co teraz zamierzasz robić?"
„Na razie chcę odpocząć. Potem muszę wracać do Narodu Ognia"- odparł spacerując z przyjaciółką.
Dziewczyna stanęła na chwilę próbując wyczuć wibracje. Tak jakby normalny człowiek rozglądał się za kimś.
„Powiedz mi, gdzie Katara i ten głupek?"- zapytała.
„Ten, jak go nazwałaś 'głupek' pewnie jeszcze siedzi przy stole i je, a Katara… cóż… pewnie siedzi obok niego wkurzona"
„Wróćmy do nich póki się nie pozabijali"- uśmiechnęła się życzliwie i oboje zawrócili w stronę domu.
Przez ten czas panowała niezręczna cisza. Szli powoli. Gdy zmierzali ku mostkowi, Toph złapała chłopca za ramię i przyciągnęła do siebie.
„Aang, obiecaj mi coś"- szepnęła.
Awatar spojrzał na dziewczynę nie wiedząc co się stało. Chwilę temu śmiała się, a teraz była na granicy płaczu.
„Co mam obiecać?"- zapytał wycierając łzę która spłynęła jej na policzek.
„Zabierz mnie stąd. Chcę lecieć razem z wami. Chcę jak dawniej podróżować po świecie. Mogę nawet udać się z tobą to Narodu Ognia, ale zabierz mnie stąd. Proszę. Ja nie wytrzymam w tym zamknięciu"- spuściła głowę i mocno przytuliła się do przyjaciela. „Proszę obiecaj".
„Obiecuję"- powiedział ciepłym tonem.
