Sarah siedziała w piwnicy patrząc na ciało Cameron.

Wiedziała,że bez chipu wiele nie zdziała.

Musiała zdobyć chip.

Jedynym,dostępnym dla niej był chip Johna Henry'ego.

Wiedziała,że coś musi zrobić.

Wstała i weszła na górę.

-James-powiedziała do siedzącego w salonie mężczyzny.

-Tak?

-Czy wolno tobie wrócić do Zeira Corp?

-Chyba tak a po co?

-Trzeba zdobyć chip Johna Henry'ego.

-Po co?

-Dla ciała Cameron.

-Dobra spróbuję to załatwić.Budynek jest oblegany...

-Wiem przez policję ale tobie wolno tam wejść?

-Tak,wolno.

Mężczyzna wstał i wyszedł.

Sarah włączyła telewizor.

Oglądała go aż do powrotu Ellisona.

-Saro jest problem.

-Jaki?

-On jest podłączony do masy sprzętu.

-I...?

-Trzeba cały wynieść.

-Pójdziemy tam jak się ściemni.

-Na noc budynek będzie bez policji.

-Jest 17.00 jedź po Savannah.

-Ok.

Mężczyzna wyszedł.

Sarah weszła do kuchni.

-No to dzisiaj coś trudniejszego ugotuję!-pomyślała.

Podeszła do komputera.

5 minut szukała jakiegoś przepisu.

Nie znalazła nic tak bardzo zadowalającego.

-Może schabowe? Nie to za trudne.-myślała-Dobra spróbuję!

Kobieta wyszła do sklepu po zakupy.

Po 15 minutach wróciła.

Rozładowała produkty i zabrała się za gotowanie.

Około 18 wrócili.

-Hej już jesteście?

-Tak-krzyknęła dziewczynka.

-Idź umyć ręce zaraz będzie obiad.

-Hmmm co tak ciekawie pachnie?-spytał James.

-Coś nowego.

-Hmmm...

-Pamiętaj dopiero się uczę.-pouczyła go.

-Dobrze,dobrze.I tak na pewno będzie pyszne.

-Może...-uśmiechnęła się.-Savannah chodź na dół.

-Już biegnę-odpowiedziała wesoło.

Zbiegła po schodach i usiadła przy stole.

-Proszę bardzo to dla ciebie,a to dla ciebie.

-Dziękuję-odpowiedzieli.

-Schabowe,rzeczywiście coś nowego.-stwierdził.

Sarah wzięła swój talerz i zaczęła jeść.

Wszyscy konsumowali obiad w ciszy.

Po skończeniu Sarah zabrała się za mycie naczyń.

-Co zrobimy z dziewczynką?-powiedziała do Jamesa.

-Możemy zostawić ją samą na parę godzin.

-Chyba tak.

Wieczorem Sarah i Ellison spakowali wszystkie potrzebne rzeczy.

Kobieta uśpiła dziewczynkę.

Około 23.30 wyszli z domu.

Wsiedli do Jeepa i pojechali.

Po 30 minutach byli na miejscu.

Zaparkowali w oddali i poszli do budynku.

Po kolei wynosili części.

Te które były większe i cięższe zabierali na wózkach,do tego przeznaczonych.

Zabrali wszystko około 4 nad ranem wyjechali.

Podjechali pod dom mężczyzny i zaczęli wypakowywać sprzęt.

Najgorzej było z tym ciężkim,ale poradzili sobie.

-James nie wiem jak to podłączyć.

-Ja też.Ale spróbujmy.

-Ok.

-Ten kabel tu,a ten tu.

-To podłączymy do prądu,to do komputera....

Skończyli około 10 rano.

-Jestem zmęczona.

-Ja też.

-Idę się położyć.

Poszli na górę.Sarah położyła się u siebie a James u siebie.

Około 12 dziewczynka obudziła się.

Sarah z Jamesem spali.

Dziewczynka usiadła w salonie i włączyła telewizor.

Oglądała kreskówki.

Po 14 obudziła się Sarah.

Zeszła na dół.

-Savannah jesteś głodna?

-Trochę.

-To chodź zrobimy naleśniki.

-Dobrze już idę.

Dziewczyny przygotowały naleśniki.

W trakcie przygotowań obudził się Ellison,postanowił zejść na dół.

-A cóż się tu wyprawia-spytał.

-Robię z Sarą naleśniki.

-Chcesz też-spytała kobieta.

-A poproszę-odpowiedział z uśmiechem.