-Hermiono, wstawaj ! Jeszcze chwila i zaśpisz na mecz !

Dopiero po chwili dotarło do niej, że to Parvati krzyczy do niej wychodząc już z dormitorium, a doznania sprzed chwili to jedynie jej sen. Zawstydzająco przyjemny, na tyle by chcieć to powtórzyć w rzeczywistości.

-Chyba oszalałam - pomyślała sobie, po czym wstała i zaczęła się ubierać .

Mecz nie wypadł najlepiej, Gryffindor o mały włos by przegrał z Huffelpufem przez fatalną obronę Rona, gdyby Harry nie złapał znicza w ostatecznym momencie ustanawiając wynik 190 do 180. Początkowo załamany Ron powiedział jej następnego dnia, że ma zamiar ćwiczyć więcej niż wcześniej, przez co nie będzie miał czasu dla Hermiony. Nie przeszkadzało jej to zbytnio, wykorzystywała wszystkie chwile wolne na naukę. Miała za to inny problem, od czasu jej snu każda rozmowa z Ginny sprawiała, że czuła się niekomfortowo. Wiedziała, że sen w świecie mugoli, to tylko projekcje podświadomości i nie powinno się ich brać na poważnie a tym bardziej dosłownie, jednak w świecie magii było zupełnie inaczej. Było jej ciężko nie myśleć o tych kształtnych ustach podczas czasu spędzanego z Ginny, o jej dłoniach, które wydawało się jej, że są dopasowane wprost do jej ciała.

Hermiona właśnie miała wstać z wygodnej kanapy przed kominkiem i iść spać gdy zobaczyła jak do pokoju wspólnego wbiega Harry cały czerwony na twarzy.

-Harry ? Co się stało ?

-Lepiej ty mi powiedz, zupełnie już was nie rozumiem – powiedział Harry i usiadł z nieco łagodniejszą miną koło Hermiony

-Nas ?

-Was ! Dziewczyn. Wyobraź sobie, że Ginny właśnie zrobiła mi awanture !

-Z powodu ?

-Podobno nie poświęcam jej czasu !

-Wiesz Harry, ostatnio jesteś nieobecny duchem – gdy zobaczyła, że jej przyjaciel nabiera już powietrza aby coć powiedzieć, dodała – Ja rozumiem sytuacje, ale pomyśl. Ty i ja doskonale wiemy co się dzieje, a Ginny musi żyć w nieświadomości.

-Ale... Chyba masz racje.

-Jak zawsze. – Uśmiechnęła się pocieszająco po czym wstała – Nie wiesz gdzie Ginny poszła ?

-Nie mam pojęcia. Chyba powinienem iść jej poszukać i przeprosić.

-Myślę, że to trochę za szybko, znasz ją przecież. Ja jej poszukam i porozmawiam z nią.

-Dzięki Hermiono. Poczekaj chwilkę, przyniosę ci pelerynę niewidke, żeby nikt cię nie złapał.

Kiedy Harry wrócił z peleryną przekazał ją Hermionie i poszedł do swojego dormitorium. Kobiety, nigdy ich do końca nie zrozumie, z tym się już pogodził, jednak miał nadzieje, że w tych trudnych chwilach będzie mógł polegać na Ginny. Będąc już w łóżku otworzył mapę huncwotów i zaczął szukać Ginny. Tak jak się tego spodziewał była na Wieży Astronomicznej, Hermiona widocznie miała podobne myśli, ponieważ jej kropka szybko zbliżała się do tej należącej do Ginny.

-Oby Hermiona wiedziała co robi, bo jeśli rozgniewa Ginny jeszcze bardziej to może być ciężko to wszystko odkręcić – z tą myślą zamknął mapę i ułożył się wygodnie do snu .


Intuicja podpowiadała Hermionie, że jej przyjaciółka jest teraz na Wieży Astronomicznej, tak jak za każdym razem, gdy chce być sama.

- I co ja jej powiem? Wcale nie chcę, żeby ona się z nim godziła. Byłabym lepsza od Harrego, miałaby we mnie oparcie i zawsze byłabym z nią szczera. Oj – rozmyślenia Hermiony przerwało nagle głośne miauczenie Pani Norris. Pamiętając o tym, że ma na sobie pelerynę niewidke, przyspieszyła kroku by już za chwile być na Wieży i móc podziwiać sylwetkę Ginny którą oświetlał blask księżyca. Było zbyt ciemno by Hermiona mogła rozróżnić kolory jej ubrań, ale mogła stwierdzić po konturach jej ciała, że ciuchy przyjemnie opinają jej ciało. Ginny nie była chuchrem, gra w quidditcha pozwolila jej nabyć wielu mięśni, jednak pomimo tego nadal była niesamowicie dziewczęca. Hermiona starała się dojrzeć wyraz twarzy Ginny, jednak była za daleko. Zrobiła kilka kroków jej stronę, niestety widocznie zbyt głośno. Ginny zwróciła swoją twarz w kierunku Hermiony.

-Harry ? – Hermiona cieszyła się, że nie jest teraz swoim przyjacielem, głos Ginny był bardzo daleki od uprzejmego.

Nie było sensu dalej się ukrywać skoro jej pozycja została odkryta.

-Nie – powiedziała i powoli ściągnęła peleryne .

-Uff . – Hermiona poczuła ucisk w brzuchu gdy zobaczyła, jak wyraz twarzy Ginny się zmienia z wrogiego na szczęśliwy.

Ginny usiadła pod ścianą i wskazała miejsce obok Hermionie, które ta zajęła .

-Mam tego powoli dość- zaczęła Ginny- Nie mogę znieść tego, że tak mało wiem, że tak mało go obchodzę. Widujemy się przelotem w pokoju wspólnym, a kiedy rozmawiamy on jest duchem zupełnie gdzie indziej. Wiem, że to nie jego wina ale jego „ fanki " wcale mi nie pomagają, one sobie nie zdają albo nie chcą zdawać sprawy z tego, że Harry ma dziewczynę !

Po policzkach Ginny powoli zaczęły spływać łzy – znowu przez Harrego, a przecież ona prawie nigdy nie płacze – pomyślała Hermiona i podniosła dłoń do twarzy przyjaciółki by delikatnym dotykiem kciuka, otrzeć wilgotne miejsca.

-Nie wiem, jak długo to wytrzymam. Mam wrażenie, że.. że już go nawet nie interesuję w ten sposób- powiedziała łamiącym się głosem, a na jej policzkach pojawiły się nowe łzy.

Nie mogąc tego dłużej znieść, Hermiona przytuliła do siebie Ginny zatapiając swoją twarz w jej włosy. Wdychała ich przyjemny kwiatowy zapach jednoczesnie odczuwając bolesną przyjemność ciepłego oddechu Ginny na swojej szyi. Przezwyciężając wszelkie trudności w myśleniu i mówieniu powiedziała.

-To niemożliwe, jesteś inteligentną i bardzo atrakcyjną dziewczyną Ginny. Harry ma prawdziwe szczęście, że cie ma. Wszyscy mu zazdroszczą – a ja najbardziej, dodała w myślach.

-Tak myślisz ? – Zapytała podnosząc głowę z jej ramienia przez co ich twarze dzieliło raptem parę centymetrów. Hermiona mogła dokładnie policzyć teraz piegi na jej policzkach jednak wolała się skupić na jej pięknych ciemno brązowych oczach, które w tym momencie były mocno zaczerwienione.

-Ja tak nie myślę, ja to wiem.

Tak bardzo chciała poczuć jej usta na swoich, móc pogłębić pocałunek i dotykać tego wspaniałego ciała, jednak doskonale wiedziała, że nigdy nie będzie jej to dane. Czując powoli przemakającą bieliznę postanowiła przerwać tę chwile bliskości i wstała. Podała Ginny dłoń by pomóc jej również wstać, wtedy młodsza dziewczyna nachyliła się i pocałowała ją w policzek. Hermiona poczuła, jak parzy ją skóra w miejscu gdzie zetknęła się z ustami

-Dziękuje – wyszeptała Ginny.

Ginni nie puściła jej dłoni podczas drogi do pokoju wspólnego, co zapewniło Hermionie kolejną nieprzespaną noc, podczas której starała się walczyć ze swoimi uczuciami.