-Jerome, jak minęły ci wakacje? –zapytała Mara

-Świetnie, a tobie?

-Też – odpowiedziała, po chwili go pocałowała. – Stęskniłam się za tobą.

-A ja za tobą – odpowiedział Jerome. Jednak w tej chwili nie myślał o tym. Myślał o niebezpieczeństwie w jakim Mara jest, chodząc z nim. Przed wakacjami miał nadzieję, że będzie mógł żyć normalnie, mieć dziewczynę, przyjaciół, ale okazało się, że ON nie przestał go szukać.

Nagle przyszedł Victor i kazał im iść do pokoi i się rozpakować. Wyszli wszyscy oprócz Eddiego i Patricii, którzy przez chwilę rozmawiali szeptem a później się pocałowali.

- Co wy tu jeszcze robicie? – usłyszeli głos Victora. – Do pokoi, za pół godziny będzie obiad. Do tego czasu macie być rozpakowani.

- Dobra, już idziemy –powiedział Eddie i oboje wyszli.

[Na obiedzie]

-Skąd jesteście? - zapytała Joy nowych dziewczyn

-Ja ze Stanów – powiedziała KT

-A ja z Londynu – powiedziała Willow. Nagle zadzwonił telefon KT, wstała od stołu i odeszła kawałek.

-Słucham - powiedziała

-…

- Hej Nina, jak w Egipcie?

-…

-Czekaj, ty…

-…

- Nieźle, mówili, że przyjeżdżasz jutro, a ja nawet nie wiedziałam, że mówią o tobie.

-…

- Fakt, ale nie skojarzyłam.

-…

- Ja też.

-…

- Jasne, przekażę.

-…

- Dobra, pa -powiedziała i się rozłączyła - Macie pozdrowienia od Niny!

- Ty znasz Ninę? - zapytała Patricia

- Tak, nasze mamy były przyjaciółkami, moi rodzice po wypadku postanowili się wyprowadzić. Ale wakacje zawsze spędzałyśmy razem.

- Nie wiedziałaś, że Nina tu się uczy? - zapytał Fabian. Wszyscy wiedzieli o jaki wypadek chodzi.

- Wiedziałam, że uczy się w tym kraju, ale nie pamiętałam nazwy szkoły. Ty jesteś Fabian, tak?

- Tak - powiedział, a po chwili sobie o czymś przypomniał. - przecież my się wam nie przedstawiliśmy.

- Właśnie! A więc ja jestem Amber, ale to wiecie, a to są Alfie, Patricia, Eddie, Joy, Mara, Jerome, Poppy i Fabian – powiedziała wskazując poszczególne osoby. Nagle KT zaczęła się śmiać.

- Z czego się śmiejesz? - odezwała się Patricia

- Bo, widzicie, Nina całe wakacje mi o was opowiadała. A dopóki mnie nie uświadomiła, nie wiedziałam, że tu mieszka. Już wiem dlaczego wszyscy wydawaliście mi się znajomi.

Reszta obiadu przebiegła bez żadnych odkryć, oprócz stwierdzenia Alfiego, że KT też musi być kosmitką. Ponieważ Willow nie wiedziała o co chodzi, Amber opowiedziała, jak to było, gdy Nina pojawiła się w Domu Anubisa.

Całe popołudnie wszyscy rozmawiali o wakacjach, szkole, Ninie (Amber stwierdziła, że widziała dla niej idealną sukienkę) po prostu o wszystkim.

- Cześć wszystkim! - usłyszeli głos Niny. Spojrzeli w drzwi i zobaczyli ją.

- Nina! - krzykneli prawie wszyscy którzy ją znali.

- Kosmitka! - wrzasnął Alfie

- Alfie, miałam coś dla ciebie, ale skoro uważasz, że jestem kosmitką, to…

- Co? Kto mówił, ze jesteś kosmitką? - zareagował od razu Alfie. - Co dla mnie masz?

- Jest dość duże i ciężkie, sama nie przyniosę. Leży przed domem.

- Ale co to jest?

- Idź i zobacz - powiedziała, a Alfie wybiegł od razu. Po chwili wrócił.

- Nina, po prostu cię kocham! Skąd wiedziałaś, że chcę to mieć?

- Wymieniłeś 5 razy kiedy pytaliśmy co chcesz na urodziny. A tak przy okazji, dodałam kilka fajnych rzeczy.

- Nino, proszę powiedz, że nie dałaś mu… - zaczęła Patricia

- Mam skłamać? - przerwała jej Nina z uśmiechem

- Do końca roku będzie mógł robić nam kawały - stwierdziła Amber

- Albo odwracać uwagę - dodał Fabian z uśmiechem.

Gdy Jerome poszedł do swojego pokoju i zobaczył zestaw o którym mówili w pierwszej chwili go zatkało. Były tam petardy, strzelające kulki, suchy lód, coś co wyglądało na mini bomby, jakiś kwas i tysiąc innych rzeczy z których można by zrobić mnóstwo kawałów, albo świetnie odwrócić uwagę. Nina musiała to zbierać całe wakacje. Takiego zestawu w nie ma w żadnym sklepie. Nie tak wielkiego. Tu jest wszystko, co chciał mieć Alfie. Jerome przejrzał niektóre rzeczy i stwierdził, że Nina korzystała z pomocy, kogoś kto się zna na kawałach i odwracaniu uwagi. Ale jego uwagę zwróciła karteczka wystająca z pudełka na krótkofalówki.

Nagle do pokoju wszedł Alfie, a po chwili zaczął wszystko oglądać. Jerome musiał przyznać, że sam miał wielką ochotę to wypróbować. Po kilku minutach przypomniał sobie o kartce, jednak okazało się, że to instrukcja obsługi. Dziwne było to, że wystawała, skoro była wkładana mechaniczne, ale doszedł do wniosku, że Nina musiała oglądać krótkofalówki i źle wsadziła instrukcję.

W tym czasie Nina rozmawiała z Amber.

- Mam nadzieję, że w tym roku, nie będzie żadnych zagadek - powiedziała Nina.

- Ale zrobimy spotkanie Sibuny w sekretnym gabinecie? - zapytała Amber

- Jasne, że tak. A właśnie powiesz dziewczynom, żeby przyszły tam o północy i wzięły coś do picia lub jedzenia ze sobą?

- Nie ma sprawy, a kto powie chłopakom?

- Napisałam Alfiemu liścik - powiedziała Nina i podeszła do drzwi.

- Gdzie idziesz?

- Muszę otworzyć przejście - odpowiedziała i wyszła. Na szczęście w kuchni nie było nikogo. Gdy wróciła do pokoju, Amber już tam była. Kilka minut później do pokoju wszedł Jerome.

- Trudy was woła - powiedział.

- OK, idziemy - odpowiedziały. Trudy czekała na nie w salonie.

- O co chodzi, Trudy? - zapytała Amber.

- Jest do was list.

- Od kogo? - tym razem zapytała Nina

- Od Micka - odpowiedziała Trudy i dała dziewczynom list. Zdziwił się, że napisał do nich, ale wzięły go do pokoju i otworzyły.

Drogie Nino i Amber!

Pisze do was, bo chcę zrobić niespodziankę Marze. Wiem, nie jesteśmy już parą, ale nadal mi na niej zależy. Jerome pewnie zapomni o jej urodzinach. Przyjadę 20.09, dwa dni przed jej urodzinami. Napisałbym maila, ale u mnie w szkole w Australii do końca września nie będzie internetu.

Pozdrawiam

Mick

- Zrobienie imprezy z okazji urodzin Mary jest świetnym pomysłem, ale wątpię, żeby Mara chciała do niego wrócić - powiedziała Amber.

- Właśnie wybiła dziesiąta… wiecie co to oznacza… macie dokładnie pięć minut, a potem chcę usłyszeć jak upada da szpilka! - dziewczyny usłyszały stary tekst Victora.

Kilka minut przed północą, uważając by nie obudzić Jerome'a, Alfie wyszedł z pokoju i skierował się do kuchni, gdzie był już Fabian. Razem poszli do sekretnego gabinetu. Gdy tylko weszli zobaczyli całą Sibunę i… Joy.

- Joy? - zdziwił się Fabian. - Przecież to spotkanie Sibuny

- Tak, a Joy do niej należy, w końcu brała udział w rozwiązaniu obydwu zagadek - powiedziała Patricia.

- Właśnie - uśmiechnęła się Nina. - A gdzie Jerome?

- On też? - zapytał Alfie.

- Tak, w końcu on też brał udział w obydwu zagadkach - odezwała się Amber.

- OK, idę po niego - powiedział Alfie i wyszedł.

- O co chodzi? - spytał zaspany Jerome, kiedy tylko się obudził.

- Spotkanie Sibuny - odpowiedział mu Alfie.

- No to na co czekasz? Idź.

- Byłem, ale Nina kazała mi wrócić po ciebie.

-Po co? Przecież nie należę do tej Sibuny.

- Ale pomogłeś w zagadkach.

- OK, tylko się ubiorę-powiedział Jerome po chwili. Dwie minuty później byli już w piwnicy.

Przez dwie godziny rozmawiali, wspominali a potem poszli spać.

-Gdzie on jest?-usłyszała Nina

-Co? Co gdzie jest?

-Gdzie on jest?-głos powtórzył pytanie.

-Ale co? Ja nie wiem o co chodzi!-prawie krzyczała Nina.

-Nie co, ale kto! Znajdź go!-usłyszała, a po chwili obudziła się z krzykiem.

- Nina! - wręcz krzyczała Amber.

- Co?

- Miałaś sen?

- Tak, głos mówił, żebym go znalazła - powiedziała Nina.

- Żebyś co znalazła?

- Nie co, ale kogo.

- Kogo? To chyba łatwiej? No mów kim jest ta osoba.

- Nie wiemn - odpowiedziała jej Nina.

- Zebranie Sibuny? - zaproponowała Amber.

- Tak, dziś po szkole, przy wypalonym drzewie.

Kilka godzin później cała Sibuna (w tym Joy i Jerome) myśleli kogo może szukać głos. No prawie wszyscy się zastanawiali.

- Pomysły? - zapytała Amber.

- Może chodzi o Eddiego - powiedział Alfie.

- Dlaczego o niego?-zdziwiła się Patricia.

- Jest Osirianem Niny, czyli ma jakąś moc.

- Tak myślisz? - zapytał Eddie.

- Nie, to pewnie UFO, szuka innego UFO, które się tu ukrywa. Może to Willow, albo KT.

- Jaasne, a ja jestem baletnicą - rzucił sarkastycznie Jerome w tej samej chwili, w której Amber krzyknęła ,,Alfie!" Zastanawiali się jeszcze kilka minut, ale nikt nie wpadł na to, o kogo może chodzić.

Wieczorem Nina bała się, ale jednocześnie chciała mieć następny sen, jednak tej nocy nic jej się nie przyśniło. Rano była zdenerwowana. Jeśliby miała sen, to może by się czegoś dowiedziała, a tak... Na śniadaniu podzieliła się tym z resztą Sibuny.

- Może tamto, to był zwykły sen - powiedział Jerome, chcąc chyba przekonać nie tylko innych, ale rówież siebie.

- Może, ale był tak realny, tak jak wtedy gdy nawiedzała mnie Senkhara, czy Sara.

- A może jesteś przyzwyczajona, do takich snów i ci się zdawało? - przekonywał ją Jerome. -Jeśli do końca tygodnia nie będziesz miała następnego snu, uznamy, że to był zwykły sen, dobrze? I nie martwmy się na razie.

- Dobrze - odpowiedziała Nina.

Po szkole Jerome postanowił się przejść. Nagle zadzwonił telefon.

-~Tu Jerome Clark, słucham - powiedział

- ON nie będzie cię szukał - usłyszał głos taty. Bardzo zadowolony głos.

- Jesteś pewien?

- Obiecał.

- A jeśli już wie gdzie jestem?

- Też o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że lepiej będzie jeśli zrobisz to o czym rozmawialiśmy - z głosu pana Clarka zniknęło zadowolenie. Jerome zrozumiał, że albo poszło za łatwo, albo... ale to było nieważne.

- Masz rację - powiedział smutno Jerome i zakończył rozmowę.

Wieczorem Nina zastanawiała się nad tym, co rano powiedział Jerome. Czy to możliwe, że wymyśliła sobie ten sen? Nie wiedziała, ale miała nadzieję, że tak jest. Chciała przeżyć ostatnie miesiące w DA bez żadnych zagadek.

W tym czasie Mara i Jerome oglądali film. W połowie Jerome zatrzymał i powiedział:

- To koniec.

- Wcale nie, jesteśmy dopiero w połowie.

- Nie mówię o filmie, tylko o nas. Nie chcę już dłużej z tobą być - mówił starając się unikać jej wzroku. Wiedział, że tak będzie lepiej, ale wiedział też co powie Mara i co on będzie musiał odpowiedzieć. Miał rację. Mara po chwili zapytała:

- Dlaczego? Dlaczego nie chcesz żebyśmy byli razem?

- Znudziłaś mi się - powiedział. Ona spojrzała w jego oczy, a on spojrzał na nią lodowato. Sam nie wiedział w jaki sposób to zrobił. W tamtej chwili marzył tylko o jednym: żeby Mara wyszła, żeby o nic nie pytała, żeby nie musiał jej więcej ranić. Jego marzenie ziściło się, Mara wyszła.

Drzwi do pokoju Amber i Niny otworzył się i wpadła płacząca Mara.

- Co się stało? - zapytała Amber.

- Je… Jerome mnie rzucił.

- Co? - krzyknęła Amber i przytuliła Marę. - Czemu?

- Powiedział, że mu się znudziłam. Nigdy nie sądziłam, że będzie w stanie coś takiego powiedzieć. Myślałam... myślałam...

Resztę wieczoru Amber i Nina pocieszały Marę. Po tekście Victora Mara poszła do siebie, jednak nie spała. Cała noc płakała.

Rano Joy powiedziała Trudy, że Mara źle się czuje, więc nie idzie do szkoły.

- Co się stało? - zapytał Fabian.

- Jerome ją rzucił - powiedziała głośno Amber. Zapanowała cisza. Wszyscy patrzyli na Jerome'a jakby czekali aż powie, że to żart, ale on nie odzywał się. Nawet na nich nie patrzył.