Transwestyta"


Dla Gil~


Buty na cholernie wysokich obcasie z kokardeczką doczepianą do kostki, falbaniasta, rozkloszowana kiecka z mnóstwem dodatków, brylancików, koronek i chuj wie czego jeszcze. Uroczy fartuszek z wyszywanym, wielkim, różowym serduszkiem, obowiązkowo białe zakolanóweczki i oczywiście spineczki w kształcie kwiatków w kolorach tęczy.

I wszystko byłoby piękne, zajebiste i malownicze niczym rzygi jednorożca, gdyby nie fakt, że to nie dziewczyny nosiły te fikuśne ciuszki, a faceci. Obrzydliwi, spoceni, owłosieni faceci, którzy z miną rasowych morderców, przechadzali się między stolikami, próbując obsłużyć nabijających się z nich klientów.

Nic dziwnego – taki widok potrafiłby rozśmieszyć nawet największego ponuraka. Gdyby nie żeńska część klasy, która przebrana za kamerdynerów z cyckami, wyrabiała prawie pełne sto procent normy, na pewno ta nieszczęsna kafejka skończyłaby się totalnym fiaskiem.

Nikt tak do końca nie wiedział dlaczego Nijimura – który był przewodniczącym szkoły – zgodził się, żeby druga klasa zorganizowała swoją salę w takiej tematyce z okazji corocznego, szkolnego festiwalu. Od początku ten pomysł był co najmniej dziwaczny i prawie całkowicie skazany na porażkę. To i tak cud, że faceci zgodzili się na te pedalskie przebieranki – jakby nie patrzeć teraz robili za niekoniecznie wesołych transów.

Shuuzou prychnął z pogardą i wyciągnął szyję, przeczesując pomieszczenie wzrokiem. Uśmiechnął się lubieżnie, gdy udało mu się dostrzec pośród tego tłumu długie, naprawdę pieruńsko zgrabne, nogi.

- Więc jednak warto było tutaj przyjść – mruknął pod nosem, zręcznie lawirując pomiędzy ludźmi.

Jakimś cudem udało mu się dopchać do stolika, obłożonego różnego rodzaju herbatami i kawami, bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Z zadowoleniem podszedł jeszcze bliżej i objął zaborczo w pasie posiadacza ów zabójczo seksownych kończyn.

- No cześć, kotku – wymruczał mu do ucha lekko je przygryzając – Jak się bawisz?

Haizaki wydał z siebie pod wpływem zaskoczenia ni to jęk ni to krzyk i spojrzał na niego ze złością.

- Kurwa mać, prawie zszedłem na zawał! Nigdy więcej mi tak nie rób, jeszcze bym się wypieprzył przez te durne szpile!

- Oh, a one właśnie chyba najbardziej mi się podobają. Przynajmniej nie muszę się za bardzo schylać, żeby zrobić na przykład to... – Nijimura przejechał czubkiem języka po jego odsłoniętej szyi.

Chłopak zagryzł wargi, aż do krwi, starając się w milczeniu znosić niespodziewane molestowanie. Tak naprawdę nogi mu już wysiadały od tych debilnych obcasów, łeb pękał na pół i najchętniej to spierdoliłby stąd gdzie pieprz rośnie. Jeszcze w życiu nie dał się tak upokorzyć. Był od razu na nie, gdy tylko usłyszał pomysł o zrobieniu kafejki. Bronił się przed tym wraz z męską częścią klasy niczym rasowy lew. Nadal nie potrafił zrozumieć co poszło nie tak, że koniec końców naprawdę wylądował ubrany w jakąś koronkową szmatę bez nogawek i musiał obsługiwać klientów z uśmiechem przyklejonym do gęby.

- Czy możesz przestać gwałcić mój tyłek?

- Nie. On do mnie mówi szczególnie, że jest zasłonięty jedynie tą kusą szmatką – Shuuzou uśmiechnął się perfidnie.

- Czy ty masz jakiś fetysz na punkcie transwestytów, o którym wcześniej nie miałem pojęcia?

- Gardzę transwestytami no chyba, że są tobą. Poza tym ładnie ci w falbankach.

- Jeb się.

- Jak sobie życzysz.

- Kurwa...! Ale nie tutaj! – Shougo złapał go za nadgarstek, próbując odciągnąć nachalne ręce od tylnej części swojego ciała.

Nijimura wyszczerzył się do niego szeroko i z zadowoleniem nadal molestował jego pośladki - w tym momencie jakoś niespecjalnie interesował go fakt, że są na widoku, a co za tym idzie, każdy może ten fakt zaobserwować. Przecież, do jasnej cholery, to była najprawdziwsza kiecka i zakolanówki – szczyt jego marzeń, zestaw prawie identyczny do tego z jego licznych, mokrych snów. Byłby ostatnim idiotą, gdyby tej sytuacji nie wykorzystał do maksimum, bo przecież Haizaki z własnej woli w życiu, by się nie zgodził na takie przebieranki.

Przesunął palcami wyżej, po wyraźnym wcięciu w talii, które chłopak zawdzięczał mocno zaciśniętemu gorsetowi i splótł je na podbrzuszu. Brodę oparł na jego ramieniu, ciężko wzdychając :

- Za ile kończysz?

- Eh...? Jeszcze z półtorej godziny.

- Nie wytrzymam.

- O czym ty w ogóle gadasz!? Mógłbyś się... czym ty mnie dźgasz w kręgosłup?

- Hyhy, nie chcesz wiedzieć.

- ...kurwa, stoi ci!

- Brawo za spostrzegawczość. W nagrodę mogę cię zerżnąć teraz na tym stole.

Shougo z przerażeniem przełknął ślinę, czując coraz większy nacisk na swoich plecach. Nie sądził, że Shuuzou, aż tak żywo zareaguje na jego ubiór. Co prawda, podejrzewał pojawienie się jakiegoś ślinotoku, szyderstw, ewentualnie kilku szczypnięć w pośladki, ale na pewno nie cholernie twardej erekcji pycającej go w krzyż. Już nawet pal licho, że byli otoczeni przez innych uczniów – bardziej przerażał go fakt, jak bardzo ta przykrótka szmata na niego zadziałała. Powoli wpadał w panikę, gorączkowo szykując najlepszego wyjścia z tej niewygodnej sytuacji.

- Em, nie żeby coś, ale jednak tak trochę niekomfortowo się czuję.

- Mhmmm, to super.

- I, oh rany, jak serio ci się tak bardzo w niej podobam to mogę ją zatrzymam i kiedyś specjalnie dla ciebie jeszcze raz założyć.

Haizaki czuł jak zaczynają go piec uszy, a twarz pokrywa zdradziecki rumieniec zażenowania. Nijimura przez chwilę gapił się na niego z szeroko otwartymi oczami, po czym zaśmiał się filuternie i wyszeptał :

- Trzymam cię za słowo, Shou...

To mówiąc odsunął mu przydługie, białe kosmyki z karku i musnął go ustami. Chłopakiem wstrząsnął niekontrolowany dreszcz, a z gardła wydobył się cichutki jęk pełen oczekiwania. Shuuzou jednak miał zupełnie inne plany wobec niego. Niemal w tym samym momencie go puścił, puścił perskie oko i odwrócił w kierunku wyjścia.

- Cholerny kretyn – mruknął Shougo, pocierając sobie szyję dłonią i patrząc na oddalające się, szerokie plecy ukryte pod białą marynarką.

Chłopak westchnął ze zrezygnowaniem, kiedy doszło do niego, że przez to totalnie uległe zachowanie nie usiądzie na tyłku przez dobry tydzień. No trudno, czego się nie robi dla swojej tęczowej, zboczonej połówki?