Witajcie! :D

Bez zbędnego gadania, dodaję szybciutko nową porcję króciutkich historyjek (pewnie przez cały tydzień nie będę miała czasu na zajmowanie się FF, więc dodam coś nowego już teraz)

MFB i postacie z tego anime nie należą do mnie, blebleble, blablabla.

OSTRZEŻENIE! - Historia nr 10 może być wyjątkowo dwuznaczna... Pamiętajcie - OSTRZEGAŁAM!

Czytajcie ;)


Numeracja historii: 6) - 10)

6) Młodzi bladerzy

Kyoya i Tsubasa zastali wyznaczeni przez WBBA, by promowali Beyblade wśród ogromnych grup młodych, obiecujących bladerów. Właśnie dlatego musieli jeździć do różnych miejsc, w których zbierali się ich przyszli następcy i porozmawiać, pouczyć, być przykładem dla młodzieży.

Kłopoty zaczęły się już podczas wizytacji w pierwszej szkole.

Ryo Hagane ciut niepewnie przyglądał się Kyoyi. Lwi blader jako pierwszy wyszedł na środek, witany przez gromkie oklaski dzieci w wieku od ośmiu do dziesięciu lat. Niestety, dyrektor WBBA miał pewne wątpliwości... Jak najszybciej potrafił, Ryo podszedł do stojącego niedaleko Tsubasy i zagadnął go:

- Jesteś pewien, że wszystko będzie w porządku?

Tsubasa uśmiechnął się.

- Nie martw się, Ryo, przecież Kyoya miał już styczność z dziećmi, wiele razy przebywał z Yu, da sobie radę...

- Ale kto powiedział, że ja martwię się o Kyoyę? - przerwał mu Ryo. Z początku nie zrozumiał, co jego przełożony miał na myśli, ale szybko to pojął - Kyoya bowiem właśnie przemówił:

- No dobra, małe sukinkoty, słuchać! Ja wam, do jasnej cholery, zaraz pokażę, czym jest Beyblade!

Ryo i Tsubasa wybałuszyli oczy ze zdumienia i strachu.

- To może ja go jednak stamtąd zabiorę. - zasugerował srebrzystowłosy i pobiegł czym prędzej w kierunku Kyoyi.

7) Trening

Tsubasa leżał w łóżku i próbował zasnąć. Prawie usypiał, kiedy usłyszał na schodach powolne kroki, a niedługo potem do sypialni wszedł jego chłopak, Kyoya Tategami, już bez koszulki i z rozpiętym paskiem u spodni, za to z daleka śmierdzący potem, czyli pozostałościami po wyczerpującym treningu.

- Cześć, orzełku... - wymruczał sennie, po czym opadł na poduszki i niemal błyskawicznie przytulił się do pleców swojego partnera - jednak równie szybko został przez niego gwałtownie odepchnięty.

- Spadaj, śmierdzielu! Idź się umyć! - zawołał Tsubasa.

- Oj, daj spokój, jestem zmęczony... A poza tym, to jest zapach prawdziwego mężczyzny, nie podoba ci się? - mruknął Kyoya, wytrwale próbując wymościć sobie miejsce do spania. Poskutkowało to tylko tym, że Tsubasa uraczył go tęgim ciosem z łokcia prosto w wątrobę.

- Ale już! Pod prysznic! - zakomenderował srebrzystowłosy. Lwi blader, masując swój obolały brzuch, powlókł się w stronę łazienki, złorzecząc pod nosem. Kiedy wrócił, wycierając swoją zieloną czuprynę o ręcznik, Tsubasa spał w najlepsze.

8) Wspólny spacer

Kyoya i Tsubasa wybrali się na wspólny spacer po pobliskim parku. Szczęśliwie dla nich złożyło się, że na wyznaczonych do chodzenia ścieżkach było bardzo mało ludzi, toteż bez skrępowania chwycili się za ręce i szli ramię przy ramieniu, rozmawiając wesoło. Jakiś czas później mijali ich dwaj chłopacy mniej więcej w wieku siedemnastu, osiemnastu lat, którzy niemal bezczelnie gapili się na nich. Zignorowali ich, ale okazało się to niemożliwe, kiedy jeden z nich, najwyraźniej śmielszy, lecz jednocześnie też głupszy, zawołał:

- Hej, biała ślicznotko, wyjdziesz za mnie?!

Tsubasa stanął jak wryty i natychmiast obrócił się w stronę chłopaków. Jedyny Kyoya zachował zimną krew i odpowiedział im błyskawicznie:

- Ta "biała ślicznotka" w przyszłości wyjdzie za mnie, więc radzę wam trzymać się z daleka, bo nie ręczę za siebie!

Śmielszy młodzik natychmiast wziął nogi za pas, natomiast Kyoya zaborczo otoczył ramieniem Tsubasę i pociągnął go za sobą, z uśmiechem rejestrując jaskrawe rumieńce na policzkach swojego chłopaka.

9) Młodociany problem

Minęło pięć długich minut, odkąd Madoka bezlitośnie pozostawiła Tsubasę z młodocianym problemem na głowie. Pięć długich minut, podczas których Tsubasa usilnie myślał, co zrobić z Yu, gdyż - podobnie jak brązowowłosa pani mechanik - musiał pilnie wyjść z domu na lekcję hiszpańskiego.

- Ja chcę obejrzeć Transformeeersyyy! - krzyk jego kolegi z drużyny sprowadził go z powrotem na ziemię. Srebrzystowłosy spojrzał na naburmuszonego malca, stojącego z oczami pełnymi łez i nosem wycelowanym w sufit.

- No i co ja mam z tobą zrobić, hę? - zapytał, kierując te słowa bardziej do siebie, niż do rudowłosego. - Muszę po kogoś zadzwonić... Tylko po kogo? Hikaru jest w WBBA, Madoka pewnie już też... przenigdy nie zadzwoniłbym do Gingi i Masamune, oni sami zachowują się jak dzieci... Benkei też się nie nadaje, bo musiałbym założyć łańcuchy na lodówkę... Kto jeszcze zostaje?

- A może Yo-Yo? - zapytał młodszy z ledwie dosłyszalną nutką nadziei w głosie.

Kyoya zjawił się na wezwanie po zaledwie pięciu minutach, po czym zdołał jakoś zmusić rozhisteryzowanego Tsubasę, żeby spokojnie udał się na lekcję hiszpańskiego. Kiedy drzwi za nim zamknęły się, zielonowłosy odwrócił się do Yu i rzekł:

- Słuchaj, młody. Pogadajmy jak facet z facetem. Mam do ciebie sprawę. Chcę kupić u ciebie trzy godziny spokoju, żeby Tsubasa po powrocie był zadowolony, dzięki czemu będę mógł się do niego bardziej zbliżyć. Ile w twoim przeliczniku kosztuje trzy godziny bycia grzecznym?

Rudowłosy zastanowił się.

- Trzy paczki czekoladowych cukierków, dwie paczki czipsów, listek gumy balonowej i nieograniczony dostęp do telewizora.

- Na czipsy się nie zgodzę, gumy balonowej też ci nie kupię. - prychnął ze zniecierpliwieniem Kyoya. - Trzy paczki cukierków? Nie uważasz, że to trochę za dużo?

- Oj, no dobra, dobra... dwie paczki cukierków i nieograniczony dostęp do telewizora? Plus kilka partyjek ze mną w Need For Speed po Transformersach? - zaproponował Yu.

- Umowa stoi. - uśmiechnął się starszy, podając mu rękę na zgodę.

10) Tytuł objęty cenzurą

- Mmm... Kyoya, mocniej... - wyjęczał Tsubasa. Kyoyi nie trzeba było dwa razy powtarzać - pchnął gwałtowniej, w skutek czego w pomieszczeniu rozległy się kolejne westchnienia przyjemności chłopaka leżącego pod nim.

- Tak... tak dobrze... nie przerywaj... - zdołał wyjąkać pogrążony w rozkoszy Tsubasa. Wprost uwielbiał, kiedy Kyoya zachowywał się tak zaborczo i agresywnie w stosunku do niego, szczególnie będąc sam na sam. Czuł, jak po jego ciele rozchodzą się cudowne fale błogiego ciepła, a świadomość bliskości ze swoim chłopakiem tylko go podniecała.

W końcu, po dość głośnym jęku prawie zamienionym w zduszony okrzyk, Tsubasa rzekł:

- Dosyć... Wystarczy...

Kyoya osunął się na niego, otulając go od tyłu swoimi ramionami. Obaj odpoczywali chwilę, starając się unormować swoje oddechy. Nie odzywali się do siebie - wystarczyła im tylko sama obecność drugiego, nie musieli korzystać ze słów, by powiedzieć, co mieli na myśli.

Milczenie przerwał jednak Tsubasa.

- Dziękuję, kochanie. Ten masaż był cudowny.

- Ależ proszę uprzejmie. - Kyoya wyszczerzył zęby w uśmiechu.


Cytując pewną notkę, którą zobaczyłam niedawno:

"I was trolling, before it was cool"

Bye ;P