Naruto ze znudzoną miną osunął się po ścianie obok drzwi prowadzących do gabinetu Hokage. Trzy godziny temu został doprowadzony tutaj przez ponurego ANBU i pozostawiony ze zwięzłym „czekaj na wezwanie". Od tego czasu nic się nie stało, a o tym, że w gabinecie w ogóle ktoś jest świadczyły tylko stłumione głosy. Zazwyczaj pozostawiony na tak długo nadpobudliwy chłopiec zdążył by już wymyślić i być może nawet zrealizować pół tuzina żartów, ale dziś był zbyt zmęczony i zdenerwowany by się skupić na planowaniu. Z westchnieniem oparł głowę o ścianę tuż koło zawiasu drzwi i nagle zamarł w bezruchy. Dobiegające ze środka głosy nagle stały się zrozumiałe.

- Dobrze Hiruzen. – podniesionym głosem powiedziała jakaś kobieta. – Rozumiem, że dałeś chłopcu pełny dostęp do swojego gabinetu i dlatego dziecko zdołało wejść i wynieść zwój. To czego nie rozumiem, to jakim cudem ten bachor zdołał go w ogóle otworzyć! To nie powinno być możliwe! Przecież zabezpieczenia na zwoju zostały wykonane przez najlepszych mistrzów Fuinjutsu w historii Konochy! W przypadku próby nieautoryzowanego włamania zwój powinien ulec samozniszczeniu! Co się stało! Jak on to zrobił!

- Przestań wreszcie krzyczeć Kocharu. – głos mężczyzny był znacznie cichszy i spokojniejszy. Najważniejsze, że zwój nie został stracony, a jutsu którego nauczył się chłopiec jest stosunkowo nieszkodliwe. Co do tego, że otworzył zwój. Cóż nie jestem zaskoczony. Zapominasz, że on jednak JEST Uzumaki, a oboje jego rodzice byli mistrzami Fuinjutsu. Znacznie ważniejsze jest odkrycie zdrajcy. Musimy się dowiedzieć czyim agentem był Mizuki. Zdrajca w akademii jest objawem bardzo ale to bardzo niepokojącym…..

Naruto zupełnie przestał słuchać głosów dobiegających z gabinetu. Zamiast tego całkowicie skupił się na właśnie uzyskanej wiedzy. Jego rodzice byli mistrzami w tym fuinjutsu. Nigdy dotąd o czymś takim nie słyszał. Co to może być? Po prostu musi się dowiedzieć. Ale jak? Jeśli zapyta Jiji to będzie musiał powiedzieć, że podsłuchiwał, a po kradzieży zwoju, przyznawanie się do czegoś takiego chyba nie będzie zbyt mądre. Iruka jest teraz w szpitalu i pielęgniarki na pewno nie pozwolą na wizyty, a zapytanie kogokolwiek innego nie wchodzi w grę. Jedyna szansa to badania w bibliotece, ale ta zostanie otwarta dopiero rano. Zaraz, to nie prawda. Teraz, gdy ma pałąk, to może odwiedzić bibliotekę shinobi, która w przeciwieństwie od cywilnej czynna jest przez całą dobę i co więcej mieści się w wierzy Hokage. Chłopiec zerwał się na równe nogi nagle znów pełen energii, i zdecydowanym krokiem ruszył w stronę najbliższych schodów. W ostatniej chwili przed opuszczeniem pomieszczenia zatrzymał się i wykonał trzy Kage Bushiny.

- Ty. - Naruto wskazał palcem na najbliższego klona. – Zostań tutaj, aż Jiji cię wezwie. Najlepiej nie przyznawaj się, ze nie jesteś mną. A reszta idzie ze mną do biblioteki. Tylko może lepiej zróbcie Henge, bo ludzie zaczną zadawać głupie pytania. Musimy się dowiedzieć czym jest to fuinjutsu. I jak można zostać mistrzem, skoro moi rodzice byli mistrzami to ja też będę.