I oto numer 3 mam wenę twórczą do tej historii .
Nic nie jest moje wszystkie postacie należą do Pani Harris i Pana Balla niestety ;(
Mój polski robi się coraz lepszy ;) może za rok lub dwa będę znać różnicę międz .
Wielkie dzięki dla pettitgirl ślę wszystkie dobre myśli .Proszę trzymaj się. Ta opowieść jest twoim pomysłem .Błędy są jednak wszystkie moje szczególnie to ortograficzne ;)
Wszystkim czytelnikom życzę wesołych świąt .To moje drugie święta w Polsce i podziwiam waszą tradycję choć nie lubię karpia ale kocham barszcz.
Kto wie kim był wampir? I gdzie jest Claude myślę ,że w tym rozdziale poznamy kilka odpowiedzi.
ROZDZIAŁ 3
Obudziłam się cała obolała .Moje mięśnie były sztywne, fakt że na moich plecach leżał kot nie pomagał.
Powoli podniosłam się i powędrowałam w kierunku kuchni. Jedynym dźwiękiem w domu był cichy szum samochodów za oknami i natrętne miauczenie głodnego kota.
-Chwileczkę chyba możesz poczekać.
Spojrzałam na Tinę z irytacją .Coś to nowe życie nie jest tak idealne jak miało być. Zegar na kuchence wskazywał 9.23 .Czas na kawę .Dokładnie wtedy przypomniałam sobie , że nie zrobiłam zakupów. Dzień bez kawy noc w ubraniu na kanapie i co teraz ?
Dość pesymizmu Sookie czas na działanie .
Na moje szczęście anioły chyba istnieją bo w szafce była kawa , cukier i paczka biszkoptów. Dobre i to. Ekspres powoli produkował życiodajny płyn a ja udałam się do kartonów w poszukiwaniu jedzenia dla kotów.
Otworzyłam szafki były w pełni zaopatrzone we wszystko co potrzebne do gotowania. Tina zje swój whiskas na porcelanie.
Kubek kawy i kilka biszkoptów później postanowiłam zwidzieć resztę domu.
Za gabinetem w małej wnęce była łazienka .Delikatne kremowe i niebieskie płytki z dodatkiem chromowanych elementów . Na podłodze leżał delikatny dywanik .Był idealnie milutki .Wszędzie stał wybór kosmetyków oraz artystycznie poskładanych ręczników z delikatnej froty .Były w trzech rożnych odcieniach niebieskiego.
Nagle zatęskniłam za moja starą łazienką z krzywą podłogą. Szybko zamknęłam drzwi .Czas poszukać sypialni.
Dalej w korytarzu były schody prowadzące na piętro .Było troje normalnych drzwi i jedne podwójne prowadziły do głównej sypialni. Do mojej nowej sypialni poprawiłam w myślach.
-O Boże...
Tylko tyle mogłam powiedzieć po uchyleniu drzwi to było marzenie .
Sypialnia była duża. Jasna podłoga pokryta drewnianym parkietem a ściany były koloru morskiego. Całość dopełniały kremowe zasłony i narzuta na łóżku wykonana z futerka. Łóżko było po prostu ogromne .Miało cztery pięknie rzeźbione kolumny .
To było łóżko dla kochanków .Wystarczyło by dla trzech Ericów .Zaczerwieniłam się na tą myśl. .Eric nagi wyciąga rękę na usta błądzi grzeszny uśmiech...Skończ fantazjować Sookie!
Obok łóżka stały dwa stoliki nocne również wykonane z jasnego drewna .Po lewej stronie były drzwi do łazienki .
Łazienka była piękna kremowa ze srebrnymi dodatkami ,dwa zlewy ogromne kryształowe lustro. Na środku zatopiona w podłodze była ogromna wanna .I także tutaj były poukładane ręczniki i cały wybór luksusowych kosmetyków. O połowie z nich nawet nie wiedziałam do czego służą .
Za mną była toaleta .Za wanną był największy prysznic jaki widziałam.
Miał szklane ściany i dwie ławeczki.
Nie było okna. Patrzyłam zdezorientowana po chwili zauważyłam świetlik w suficie. Idealnie. Zastanawiałam się nad leżeniem w kąpieli z kieliszkiem wina podziwiając księżyc.
Wróciłam do sypialni obok łóżka było okna ,które prowadziło na taras z widokiem na ogród i nomen omen dom Godrica.
Zaczęłam panikować czy dziadek wiedział jaki dom kupił . Tak, na pewno wiedział. Podstępna wróżka.
Zamknęłam drzwi i rozejrzałam się dalej na drugiej ścianie była toaletka i ogromne lustro a obok mała kanapa .
Zarumieniałam się na ten widok .Miałam wizję siebie nagiej wijącej się na kolanach Godrica. Jego blade dłonie pieściły moje piersi. Moja głowa była pochylona na bok odsłaniając szyję. Godric delikatnie lizał wrażliwe miejsce za uchem...
Co się ze mną dzieje czy to skutek uboczny zaklęcia ? Cholerne wróżki ! Co jest ze mną nie tak?
Za kanapą były kolejne drzwi .Były uchylone. To była w pełni wyposażona garderoba .Moja szczęka opadła łapałam muchy całymi stadami.
W rzędach wisiały najpiękniejsze stroje jakie w życiu widziałam. Na dolnych półkach stały pasujące buty od szpilek po balerinki i trampki. Wszystko było z najwyższej półki .Połowy nazw projektantów nie znałam .To była szafa godna Pam.
W szufladach była piękna delikatna jedwabna bielizna czerwona ,czarna ,w odcieniach niebieskiego Był nawet komplet w kolorze brzoskwiniowym który pięknie podkreślał moja opaleniznę .Stałam się też posiadaczem kilku kompletów bikini w tym jednego turkusowego w piękne różowo czerwone kwiaty hibiskusa. Byłam w nim zakochana. Po godzinie podziwiania mojej nowej garderoby udałam się dalej.
-Dzięki Claude gdziekolwiek jesteś.
Pozostałe trzy sypialnie były tak samo luksusowe .Jedna była utrzymana brązach i beżach a druga była niebieska miała piękne duże okno idealne na pokój dziecka .Każda miała też osobną łazienkę. To będzie dużo sprzątania .
Ostatnia była czerwono beżowa z białymi meblami .Bardzo kobieca.
Dom to było prawdziwe dzieło sztuki ale to ogród podbił moje serce. Był mały kącik z ławką wśród róż. Pachniało niebiańsko.
Od razu widać że wróżki stworzyły to miejsce .
Gdzie na pustyni rosną piękne angielskie róże ,które pachną tak cudownie? W tylnej części ogrodu był trawnik i mały basen .Obok basenu stały leżaki .Całość była ogrodzona kamiennym murem o wysokości 2,5 metra .W całym ogrodzie było zainstalowane oświetlenie a między krzakami róż były ukryte małe figurki elfów. Mam nadzieję ,że to tylko figurki .
Był to idealny dom dla rodziny pomijając oczywiście sąsiedztwo gniazda wampirów.
Wróciłam do domu. Postanowiłam wypić kawę i zapoznać się z moim nowym komputerem. Oblałam się potem walczyłam z wampirami ale to małe urządzenie wysyłało mnie w stan paniki. Spokojnie Stackhouse miliony ludzi używają go na co dzień i ty dasz sobie radę. Wyposażona w kubek kawy drżącą ręką uniosłam pokrywę i nacisnęłam przycisk start.
Piekielna maszyna ożyła z cichym szumem. Udało się .
Na moje szczęście komputer miał w pełni
konfigurowany system operacyjny. Był też program pocztowy .Wow ,miałam dwa adresy e mail firmowy i prywatny .
Mój podziw został przerwany przez dzwonek do drzwi .
Może wreszcie Claude postanowił zaszczycić mnie swoją obecnością . Myślałam z nadzieją. Nie miałam tyle szczęścia. Na progu stał kurier .Był człowiekiem i to dość zmęczonym .Miał dla mnie dwa kartony i dużą kopertę. Wręczył mi wszystko i po złożeniu podpisu odjechał w pośpiechu.
W pierwszym kartonie były zakupy spożywcze .Jedzenia starczy mi na kilka tygodni. Drugi zawierał nowy telefon to był i iPhone najnowszy model w kolorze białym .Były też wizytówki i papier firmowy .
S.S manum aliquis porrigat
555-874-32-11
O! tylko tyle mogła powiedzieć .W kartonie były jeszcze dwa telefony w kolorze czarnym .Medalion opakowanie true blood (bardzo śmieszne) oraz akta kandydatów na ochroniarza . Cholera potrzebuję ochroniarza!
Muszę to przejrzeć później ale najpierw Barry .Trzeba go znaleźć .
I to zostało zrobione . W dużej kopercie była kartka z adresem i numerem telefonu Barrego oraz miejscem jego obecnej pracy .Pracował jako sprzątacz w kompleksie biurowym.
Kolejna rzecz z głowy wróżki nie zasypują gruszek w popiele ,że tak powiem. W kopercie był także numer telefonu z informacją, że w ciągu 3 dni muszę się zgłosić na spotkanie z szeryfem strefy 9 Dallas.
Mam tylko trzy dni na zwerbowanie Barrego i spotkam Godrica .
To oficjalne byłam śmiertelnie przerażona .
Nic tak nie pomaga myśleć jak praca w domu .Postanowiłam zająć się zakupami spożywczymi.
Po kilku minutowej walce z rożnymi gatunkami czekolady i szynki wróciłam do gabinetu. Miałam wysłać mail do prawnika demona .Ku mojemu przerażeniu na laptopie siedziała Tina i stukała łapkami w klawiaturę .
Zwariowałam albo mój kot jest geniuszem. Nie mam pojęcia co jest gorsze.
Postanowiłam zobaczyć co zrobiła bądź napisała.
Sookie to ja Claude coś poszło nie tak i jestem teraz kotem .Dziadek chyba nie chciał żeby szukał Claudine i zamienił mnie w kota.
Patrzyłam na kota i na komputer i znowu na kota .W końcu Claude skoczył na mnie wyrywając mnie z letargu.
-Claude rozumiesz co mówię do ciebie?
Kot patrzył uważnie i zaczął głośno miauczeć.
-Biorę to jako tak. I co teraz ? Nie możesz się zmienić z powrotem czy coś!
Mój głos zdradzał moją panikę mamy trzy dni właściwie to 2,5 nie rozmawiałam z telepatką a wróżka ,która miała być moim wsparciem i obrońcą obecnie jest kotem. A jeżeli Bubba jest w Dallas .Pamiętam dobrze jego zamiłowanie do kotów.
Mój oddech oszalał byłam blisko hiperwentylacji. Nawet nie zauważyłam że Claude/Tina znowu pisze.
Sookie oddychaj musisz zadzwonić do czarownicy .Jej numer powinien być w kontaktach szukaj Amelii jest mi winna dużo przysługę. Powiedz że Claude Crane jej potrzebuje.
Gapiłam się na kota po czym postanowiłam działać .Szybko odnalazłam kartkę z numerem Amelii .Wróciłam do kuchni po nowy telefon .Bez namysłu wybrałam numer po trzech dzwonkach odezwał się miły głos
-Hallo
-Hej tu Sookie Stackhouse wiem, że to zabrzmi głupio ale mam problem. Koci problem .
-Zadzwoń do weterynarza!
Oznajmiła Amelia a ja wybuchłam histerycznym śmiechem .Kolejny nawyk ,którego mam nadzieję ,że szybko ustąpi.
-Przepraszam .To Claude kazał mi do ciebie zadzwonić .On jest tym kotem.
Słyszałam jak czarownica gwałtownie łapie oddech .
-Gdzie jesteś ?
-W Dallas Claude jest ze mną .Potrzebujemy twojej pomocy.
Po kilku minutach tłumaczeniu jak dojechać po tym jak podałam jej adres .Stwierdziła tylko, że wie jak trafić bo zna szeryfa. Chciałam być wścibska i zapytać o poziom tej znajomości ale w porę ugryzłam się w język. Amelii obiecała zjawić się w ciągu godziny.
Kot przemierzał gniewnie salon jego ogon był uniesiony a futro zjeżone.
-Uspokój się Claude czarownica będzie tu wkrótce.
W oczekiwaniu na czarownicę postanowiłam wziąć prysznic .Świeżo wykąpana w luksusowej łazience skorzystałam z mojej nowej garderoby.
Wybrałam białe lniane spodnie i kolorowy top bez ramek ,który doskonale podkreślał moją opaleniznę. Włosy upięłam na w kok na czubku głowy. Jeszcze tylko delikatne skórzane sandały na klinie i byłam gotowa na podbój świata.
Dokładnie 55 minut później zjawiła się Amelia .Miała 1,65 wzrostu krótkie brązowe włosy, które układały się w artystyczny nieład. Miała piękne piwne oczy i pełne usta. Była też dumną właścicielką ciała w rozmiarze 34 .Była uśmiechnięta i pełna optymizmu. Na moje nieszczęście była też bardzo głośnym nadawcą .
Była zadowolona, że może pomóc wróżce, zastanawiała się kim jestem .Z jej myśli dowiedziałam się ,że jest uczniem Octavii.
Myślała o swoim byłym kochanku ,którego zamieniła w kota. To był mało udany eksperyment w sypialni. Szybko podniosłam moje tarcze nie chciałam znać wszystkich szczegółów .Na mojej twarzy zagościł napięty uśmiech.
-Witaj jestem Sookie Stackhouse .Jestem kuzynką Claude.
-Miło mi cię poznać .Gdzie on jest?
Na jej pytanie Claude pojawił się obok moich nóg. Po powitaniu zasiedliśmy w ''moim'' nowym salonie. Brzmi to doskonale.
Amelia rozglądała się z ciekawością .Była zachwycona domem. Zastanawiała się czy jestem wróżką i co mnie łączy z Claudem.
-Amelio jestem telepatką. Claude to mój kuzyn. Wiele rzeczy poszło bardzo źle i mój dziadek rzucił zaklęcie na kuzyna. O tym ,że jest kotem dowiedziałam się kilka godzin temu. Kot tzn. Claude prosił żebym do ciebie zadzwoniła.
Czarownica patrzyła na mnie jak na idiotkę lub zbiegłego pacjenta szpitala psychiatrycznego.
-Cóż nie wiem czy mogę ci pomóc ale obiecuję spróbować .
Po tym oświadczeniu zaczęła recytować rożne śpiewne frazy w języku łacińskim .Zmarszczyła brwi i kontynuowała śpiewanie ale nadal kot był kotem.
Była coraz bardziej sfrustrowana .Nagle kot miauknął coś błysło i na miejscu kota na małym stoliku kawowym leżał bardzo nagi Claude. Był też bardzo nie przytomny i bardzo nagi .To był widok szkoda, że mój kuzyn był moim kuzynem o ile wiecie co mam na myśli .Amelia nie miała takiego kłopotu ona dosłownie śliniła się na jego widok.
Złapałam pled z kanapy i przykryłam strategiczne części wróżki .Nie żeby Claude był skromny ,ale moje ciśnienie osiągnęło wartość krytyczną .
-I co teraz nie powinien się obudzić
Zapytałam czarownicę ,która została wyrwana z marzeń o nagim wróżu .
-Może to zająć chwilę magia była bardzo silna. Dlaczego książę Fea rzuca zaklęcie na swojego wnuka i jeżeli jesteś jego kuzynką to czym jesteś?
Wszystkie właściwe pytania a ja musiałam podać dobre odpowiedzi nie mówiąc prawdy .Myśl Sookie.
-No więc jestem telepatką ,1/4 wróżki i właścicielem firmy .
Kiwnęła na mnie ręką żebym kontynuowała wyjaśnienia.
-Cóż właśnie przeprowadziłam się z Luizjany .Z pomocą dziadka i żeby zyskać nie zależność założyłam własną firmę. Claude miał mi towarzyszyć jako ochrona i doradca w świecie nadprzyrodzonym. Ale pod padł Dziadkowi i został kotem.
Patrzyliśmy na wróżkę ale nadal nie odzyskała przytomności.
-Jaką firmę?
-Całe moje życie czytam myśli innych ludzi jedyne stworzenia ,które są dla mnie ciche to wampiry. Potrafię czytać zmiennokształtnych, czarownice czasem demony .Nie mam problemu z ludźmi. Ze względu na fakt,że królowa Luizjany to suka więc postanowiłam przenieść się do Dallas. Blisko brata i odziedziczyłam ten dom.
Amelia patrzyła z ciekawością opuściłam moje tarcze myślała o swojej nudnej pracy i zastanawiała się czy znalazło by się miejsce dla niej. Zastanawiała się czy szeryf już wie o moim przyjeździe.
-Nie jeszcze nie byłam u szeryfa .Dotarłam tu wczoraj wieczorem a dziś zamiast szukać współpracowników ratowałam kota. Przepraszam to przyzwyczajenie i środek ostrożności.
Wskazałam na moje czoło. Amelia tak naprawdę nie była złą tylko podekscytowana .
-Jeżeli chcesz to możesz się przyłączyć potrzebna mi czarownica i ktoś dobrze zorganizowany .Nie znam tutejszej społeczności .Nie chcę popełnić błędów .Muszę dziś skontaktować się z jeszcze jedną osobą a potem zgłosić się do szeryfa.
Amelia rzuciła się w moje ramiona piszcząc z radości.
-Będziemy się dobrze bawić ! Znam szeryfa jest sprawiedliwy i bardzo przystojny .Kocha blondynki.
Pościła do mnie oczko. Nagły stek przekleństw z byłego stolika kawowego przerwał nasze plany.
-Uch cholera cieszę się ze tak dobrze się dogadujecie, ale czy ktoś może mi podać szklankę wody.
-Już niosę nie musisz być taki nie miły.
Wróciłam po chwili ze szklanka wody do salonu. Claude i Amelia siedzieli na kanapie rozmawiając o czymś .
Czarownica myślała o medalionie i o zabezpieczeniu domu .Zastanawiała się kogo jeszcze mam w planach zatrudnić.
-Innego telepate .
Odpowiedziałam na jej nie zadane pytanie. Była bardzo ciekawa skąd znam innego telepate .Ciekawość to był permanentny stan u Amelii .
-Kuzynko prosiłem Amelie o zabezpieczeniu domu .Będzie ci musiała też pomóc w kontaktach z Barrym i wampirami .Ja niestety wrócę na poszukiwanie siostry.
-Ale Claude miałeś mnie bronić ….
Oznajmiłam już zdenerwowana .Lubiłam Amelie ,ale ona była zbyt rządna przygód jak na mój gust.
-Nie pomogę ci bo czar dziadka zniszczył medalion , który miał maskować mój zapach .Nie mogę cię bronić pachnąc jak przynęta na wampiry. Dostarczono ci kandydatów na ochroniarzy.
-Pomogę ci Sookie .Claude i tak nie przyda się wśród wampirów. Mieszkasz obok domu szeryfa zapach wróżki może tylko wywołać masakrę.
Dokładnie o tym myślała .Zrobiła dobry punkt nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
-OK zgadzam się Claude znikaj szukać rodziny . Zadzwoń do mnie .My dwie musimy przekonać chłopaka do pracy .
-Komu w drogę temu czas .
Powiedziała wróżka po tym jak złożył pocałunek na moim policzku i zniknął. Spojrzałam na czarownicę byłam teraz sama obok domu pełnego wampirów może Amelia ze mną zamieszka.
-Mam dla ciebie propozycję czy chciała byś za mieszkać ze mną?
Była szokowana tą propozycją ,ale bardzo chętna na przeprowadzkę .Miała dosyć swojego małego mieszkania i kochał sprzątać. Kolejny plus tej decyzji .Pomyślałam,że Barry powinien też tu zamieszkać. Tak tylko najpierw muszę z nim porozmawiać.
Z przyjemnością kocham ten dom i myślę ze się dogadamy.
-Dzięki teraz wybierz sypialnie a ja wezmę torebkę i pojedziemy do Barrego.
Amelia z piskiem oglądała pokoje wybrał oczywiście czerwoną sypialnie .Zastanawiałam się czy dziadek to wszystko przewidział i jakie niespodzianki czekają mnie jeszcze.
Po wylewnych podziękowaniach i zachwytach nad domem udałyśmy się do samochodu .Teraz tylko nie panikuj i nie popełni tych błędów co ostatnio. Czeka mnie ciężka rozmowa mam nadzieję,że nie przestraszę chłopaka jak ostatnim razem. Czarownica paplała wesoło co chwilę wskazując mi atrakcję miasta.
Postanowiłam przerwać w tym miejscu .Następny rozdział poznamy Barrego .Sookie musi wybrać ochroniarza .Kto to będzie na pewno będzie gorący .O i wizyta u naszego wampira nadchodzi .Co zrobi szeryf z czarownicą ,wróżką i telepatką?
Bardzo dziękuję wszystkim za czytanie .Wesołych świąt dla wszystkich.
To tylko zabawa :) Postacie wprowadzam dowolnie będzie Stan ale ten z serialu i pojawi się Bubba. Kocham postać Bubby. Może spotkamy też Quinna kto wie?
