Nauczona doświadczeniem Minerwa tym razem nawet nie usiłowała tłumaczyć czarownicy ze Szkarłatnej Linii rodzaju swoich problemów z siecią, tym bardziej, że obecny przy tym Severus zdawał się świetnie bawić obserwując wysiłki Minerwy, by zachować spokój. Uznała widać, że jej zdrowie psychiczne jest dużo ważniejsze niż budżet Hogwartu i z miejsca zażądała fachowca do instalacji Fiuustrady w zamku. Po dwóch tygodniach w Hogwarcie pojawiła się ekipa, która dwojąc się i trojąc, zakładała sieć w kominkach nauczycieli oraz w pokojach wspólnych poszczególnych domów. Co do tych ostatnich zdania wśród grona pedagogicznego były mocno podzielone, dyrektor jednakże kategorycznie obstawał przy tym, że uczniowie powinni mieć dostęp do kominków. W efekcie jedyną ostoją pozbawioną dostępu do sieci w szkole była teraz biblioteka. Irma Pince własną piersią zastawiła wejście do szkolnego księgozbioru i oświadczyła, że sieć Fiuu pojawi się tam po jej trupie. Reszta kadry pedagogicznej nie była aż tak zdeterminowana, instalacja zatem przebiegała choć wolno, to jednak postęp był widoczny. Pamiętając opór Severusa w tej kwestii, Minerwa postanowiła osobiście dopilnować zamontowania Fiuustrady w jego gabinecie. Okazało się to jednak całkowicie zbędne. Kominek Severusa został bez żadnych sprzeciwów z jego strony poszerzony i pogłębiony, a dodatkowo w różnych miejscach komnaty monterzy instalowali właśnie sporych rozmiarów tajemnicze pudełka. Severus Snape przyglądał się temu całkiem zadowolony.
– Co to jest? – McGonagall pokazała na skrzynki.
– Oktofoniczny system nagłośnienia firmy Magitech – odparł pracownik. – Najnowszy model.
Minerwa wzięła leżącą na stole ulotkę w dwa palce.
– Bezpłatny dostęp do serwisu Fiuustrada World, a w nim aktualności, najnowsze teledyski, wywiady z gwiazdami, relacje z wydarzeń sportowych – przeczytała. – Teledyski? Sport? Nie wiedziałam, że jesteś fanem rozrywek i quidditcha.
Severus chrząknął.
– Było w pakiecie.
– Samowidzące oko? – przeczytała Minerwa na pudełku, z którego łypało wielkie zielone oko.
– Zainstalowałem kilka w najbardziej newralgicznych miejscach Hogwartu.
– A to co? Uszy? – wzięła z biurka kolejne urządzenie.
– Superczułe mikrouszy bardzo dalekiego zasięgu.
– Przypomina mi to gadżety Weasleyów.
– Wierz mi, wynalazki Weasleyów wysiadają przy tym – odparł wyniośle Severus i wyjął jej nietoperzowate uszy z ręki.
– Nie pamiętam, żeby to wszystko znajdowało się w standardowym zestawie - powiedziała z naciskiem McGonagall.
– Jeśli mam odpowiadać za bezpieczeństwo, muszę dysponować lepszym sprzętem niż standardowy, Minerwo.
– Ale podsłuch? Szpiegowanie?
Snape wzruszył ramionami.
– Wykonuję tylko swoje zadanie.
– Skończyliśmy – pracownik Biura Sieci Fiuu zaczął pakować narzędzia. – Ma pan teraz chyba najbardziej wypasiony kominek w całej magicznej Szkocji, jeśli nie Wielkiej Brytanii – dodał i wyszedł, zostawiając Minerwę w stanie lekkiego osłupienia.
Kilka dni później sieć Fiuu działała już w całym Hogwarcie. Co prawda, sporo osób miało sieci sporo do zarzucenia, szczególnie uczniowie, którzy szybko odkryli, że korzystanie przez nich z Fiuustrady jest mocno ograniczone.
– Filtr nauczycielski? – jęknął Malfoy, zawiedziony. – Nie można wyjść nigdzie poza kominki szkolne!
– Jest jeszcze Wizipedia – pocieszyła go Pansy Parkinson.
– To pewnie robota Snape'a. Sam słyszałem, jak mówił, że jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo – zauważył Zabini. Malfoy uśmiechnął się krzywo i odparł z pewnością siebie
– Pogadam z nim, a jak to nie poskutkuje, poskarżę się ojcu. Już on porozmawia ze Snape'em. Spokojnie, jutro będziemy mieć pełny dostęp.
Również Minerwa dostrzegła pewne wady pozornie bez zarzutu działającej sieci. Ilekroć usiłowała się z kimś skontaktować, pojawiały się w jej kominku denerwujące reklamy, których na dodatek nie dawało się nijak usunąć. Uchylając się przed zaklęciami zamykającymi uśmiechnięta czarownica uparcie wracała na środek kominka, skutecznie uniemożliwiając nauczycielce komunikację. Kiedy przy kolejnej próbie skontaktowania się z Albusem pojawiła się pannica w skąpym stroju zachwalając kolejny produkt ("Skorzystaj z niezwykłej oferty naszego sklepu i kup rewelacyjny zestaw bielizny osobistej Różowa Landrynka"), cierpliwość McGonagall wyczerpała się.
– Niczego nie chcę kupować, na gacie Merlina! – wykrzyknęła poirytowana.
Czarownica wyrecytowała z uśmiechem
– Zakończono przeszukiwanie zasobów sieciowych sklepu merlin-kropka-wiz. Informujemy, że w ofercie nie istnieje pozycja gacie. Czy ponowić wyszukiwanie?
– Nie – warknęła Minerwa.
– Dziękujemy i zapraszamy ponownie.
Podczas obiadu McGonagall zagadnęła Snape'a, siedzącego obok Lupina, dla którego towarzystwo Severusa było wyraźnie męczące.
– Czy mógłbyś zrobić coś z tymi reklamami, Severusie? Za każdym razem, jak chcę zafiukać do Albusa, przenosi mnie na Pokątną albo Merlin jeden wie, gdzie jeszcze.
Snape rzekł półgłosem, ignorując jej pytanie.
– To mi przypomina, że muszę zamówić przez Fiuu odkłaczacz. Ostatnio ciągle jestem w sierści. Jak ty sobie z tym radzisz, Lupin?
– Severus! – syknęła ostrzegawczo McGonagall.
Remus milczał, grzebiąc widelcem w talerzu.
– Nie smakuje ci? Zamówić ci trochę karmy? – spytał z udawaną troską Severus.
– Nie, chyba się najadłem. – Nauczyciel obrony przed czarną magią wstał od stołu. McGonagall potrząsnęła głową z dezaprobatą.
– Zachowujesz się dziecinnie. I nieodpowiedzialnie. Nie jesteś już uczniem, a nauczycielem, Severusie, więc skończ z tymi idiotycznymi przytykami. I oczekuję ciebie w moim gabinecie.
Po południu Severus Snape zapukał do drzwi Minerwy.
– Zatem, w czym problem? – zapytał z lekkim zniecierpliwieniem.
– Sam zobacz.
Minerwa sypnęła w płomień garść proszku i wypowiedziała adres. Zamiast tego w kominku pojawiła się blond czarownica we wściekle różowej szacie i radośnie oznajmiła
– Oferta specjalna dla czarownic po sześćdziesiątce! Chcesz mieć cerę gładką jak u nastolatki? Zamów już dziś nasz krem ujędrniający na bazie szczurzych ogonów.
Severus spojrzał na Minerwę z zaciekawieniem i rzucił zjadliwie
– Mogłaś powiedzieć, że masz problem, sam przyrządziłbym ci odpowiedni eliksir.
– Nie mam żadnego problemu z twarzą – zirytowała się. – Możesz to wyłączyć czy nie?
Severus zbliżył się do kominka i wyciągnął różdżkę. W kominku zasyczało i zamigotało kolorowe światło. Czarownica z reklamy zmaterializowała się w okamgnieniu z buteleczką jakiegoś specyfiku w dłoni i aksamitnym głosem wyszeptała
– Myj i Leć - rewelacyjny szampon do włosów tłustych i bardzo tłustych. Poczuj miękkość i puszystość swoich włosów już od pierwszego mycia…
Snape zgrzytnął zębami i udał, że nie widzi triumfującej miny wicedyrektorki. Wlazł do kominka i różdżką zaczął wypowiadać dziwnie brzmiące inkantacje blokujące.
