ROZDZIAŁ 3

Nick odsunął krzesło dla Judy, a kiedy usiadła wsunął je z powrotem do stołu. Siedzieli obok pierwszego oficera oraz Jack'a, który z nim bardzo żywnie dyskutował. Dopiero przybycie do sali kapitana, rozluźniło trochę atmosferę.

-A więc Panie Nickolasie… Chyba nie dokończyliśmy naszej wcześniejszej rozmowy.

-Oh, tak. Mam wiele pytań odnośnie samego okrętu. Może najpierw… Jak wszystko działa na mostku?

Niedźwiedź chwycił za widelec i powoli zaczął jeść sałatkę.

-To ciekawe pytanie. Mamy tam podział na parę części. Pierwsza, ta najbliżej okien to pełny mostek kapitański. Tam są stery, systemy zarządzania turbinami, poziomy zanurzenia oraz możliwość i wytrzymałość kadłuba. Dalej jest…

Przerwał mu dzwonek telefonu, który trzymał w kieszeni swojego munduru.

-Wybaczcie państwo…

Odszedł do stołu i odebrał.

-Halo?

-Zawróć okręt…

Wyszeptał zniekształcony głos.

-Co?! Kto mówi?!

-Zawróć okręt…

Powtórzyła postać, tym razem gniewniej.

-Mam dosyć żartów. Do widzenia!

Rozłączył się i powrócił do rozmowy. Po uzyskaniu odpowiedzi na większość pytań, Nick zerknął ukradkiem na Jack'a, wpatrując się w kartę do pokera, którą trzymał w ręku.

-Ej, Wściekły.

Powiedział, po czym królik powoli się odwrócił w jego stronę.

-Grasz w pokera?

-Taaa… A chcesz partyjkę?

-Nick!

Dodała zdenerwowana Judy, chwytając go za marynarkę.

-Zwariowałeś?!

-Spokojnie… Tak, chcę partyjkę. Ale wiedz, że nie gram o nic.

Uśmiechnął się lis, po czym ruszył z Jack'iem w stronę stołu do pokera, stojącego na środku. Uwaga wszystkich była skupiona wokół tej dwójki.

-Stawiam mojego Rolexa.

Odparł królik, zdejmując swój zegarek i rzucając na środek.

-Hmm… No dobra. W takim razie ja podwyższę… Stawiam mój wóz.

Lis dorzucił srebrne kluczyki ze złotym brelokiem.

-To może też dołączę.

Rzucił ochoczo Rigodon i położył obok fantów swój telefon.

-To Teraweii seria dziesięć. Wart około sześć tysięcy…

Dodał i siadł obok Nick'a.

-Czy ktoś jeszcze ma ochotę dołączyć? Kapitanie?

Spytał lis, przy okazji wołając Dealer'a.

-Dobrze… Niech będzie. To ja postawię tym razem swój wóz.

Dołożył ciemne kluczyki od Audi A6.

-Zaczynamy!

Powiedział Jack, czekając na pierwsze rozdanie. Grali w Stud'a. Każdy z nich dostał po dwie karty, a przy każdym następnym rozdaniu Dealer odkrywał kolejną kartę, gdy rozdał wszystkie pięć, każdy z graczy musiał ułożyć odpowiedni układ od danych kart. Zaczęło się od dania w kolejności: Czarny as, czarna dama, czerwona czwórka, czarna dwójka i czerwona piątka. Rigodon pierwszy odkrył swoje karty.

-Trójeczka!

Czarny as, czarna dama, czerwona dama, czarna dama i czerwona dziesiątka. Następny był kapitan, który dołożył czerwonego asa.

-Full! No to chyba mamy wyjaśnione…

-Spokojnie kapitanie. Jeszcze ja i Pan Nickolas.

Uśmiechnął się Jack. Judy natychmiast rozpoznała go, znaczył bowiem, że ma coś czego nie ma jej mąż. Już przeczuwała, że królik będzie miał pokera. Lis nie został w tyle. Powoli rozpiął muszkę, mimo napływającego do niego potu. Starał się nie zdradzać emocji, ale natura mówiła sama za siebie.

-Zobaczmy…

Jack odwrócił swoje karty.

-Poker! Czarny as, czarny król, czerwona dama, czerwony walet i czerwona dziesiątka.

Aplauz rozbrzmiał po całej sali. Judy spojrzała przestraszonym wzrokiem na Nick'a. Ten powoli zapiął muszkę i dopiął marynarkę.

-Już się bałem, że przegram.

Uśmiechnął się, oddając karty Dealer'owi. Tygrys odwrócił je i dołożył do talii. Jack jak i wszyscy przy stole osłupieli.

-Poker królewski! Czerwony as, czerwony król, czerwona dama, czerwony walet i czerwona dziesiątka.

Gromkie brawa padły tym razem z każdego miejsca w środku. Lis uśmiechnął się, zagarniając wszystkie fanty w swoją stronę.

-Miło się z wami grało…

Wtedy poczuł jak ktoś go odwraca. Ujrzał Judy, która namiętnie go pocałowała.

-Nie strasz mnie tak…

Zaśmiała się i przytuliła do jego marynarki. Dopiero po tym brawa opadły i wszyscy wrócili do swoich rozmów. Kapitan i oficer niechętnie podeszli do Nick'a.

-Wygrał pan…

-Wygrałem to prawda. Jednak możecie państwo zabrać swoje rzeczy. Umowa jest taka, że oboje dopłacacie mi dwa tysiące.

-Naprawdę? Dlaczego?

Spytał z niedowierzaniem oficer, odbierając swój telefon.

-Chodziło mi tylko o tego zarozumiałego królika.

-Cóż… W takim razie dziękujemy i życzymy sukcesów w następnych grach.

Uśmiechnął się kapitan i wrócił do stołu. Jack wyglądał na ewidentnie wkurzonego, gdy Nick z zadumą zakładał jego zegarek na łapę.

-Piękne, nieprawdaż skarbie…

-Oczywiście. Idziemy?

Spytała, więc oboje ruszyli w stronę górnej części pokładu. Wszyscy goście bawili się wspaniale, gdy usłyszeli przeraźliwy krzyk. Jeden z pasażerów otworzył drzwi na zewnątrz i ujrzał zakrwawione ciało drugiego oficera. Jego plecy były nienaturalnie przekręcone, co wprawiło w przerażenie załogę. Po paru minutach Judy i Nick wrócili.

-Co to…

-Proszę się odsunąć, jesteśmy z biura federalnego!

Odparła Judy, dogłębnie przyglądając się ciału. Nie było żadnych siniaków co znaczyło, że ofiara nie walczyła, a może nawet nie widziała sprawcy. Lekarz okrętowy potwierdził, że zgon nastąpił w wyniku uderzenia czymś naprawdę mocnym w rdzeń kręgowy, tym samym przecinając kawałek płuc. Na statku zapanowała ponura atmosfera, a wszyscy goście natychmiast wrócili do swoich kajut.

Karty, zabójstwo i miłość. Czyli rzeczy, które pasują do siebie bardzo dobrze, w dodatku w książce. Cóż nastąpi potem? Nie wiem. Bo jeszcze tego nie wymyśliłem xD

Dowiecie się niedługo…