Pobili rekord oglądalności, a liczba wyświetleń na youtube przekroczyła jego najśmielsze wyobrażenie. Prawdę powiedziawszy nie potrafił świętować sukcesu, bo ilekroć widział swoją rozmowę z Derekiem, dostrzegał jak bardzo pozwolił mężczyźnie przejąć kontrolę. W komentarzach do urywków programu co prawda nikt nie pisał tego wprost, ale tych ludzi nie było wtedy na scenie. Nie siedzieli z Derekiem na jednej sofie.

Z cholernym Derekiem, który masażem wywołał u niego taką erekcję, że wracała za każdym razem, gdy przypomniał sobie wzrok mężczyzny. Nigdy wcześniej nie czuł się tak obserwowany i oceniany, a pracował przed kamerą od dobrych trzech lat.

Wciąż na stoliku czekała na niego wizytówka Dereka. Nie mógł złamać się na tyle, żeby ją wyrzucić. Nie potrafił się też zdobyć na to, żeby do niego zadzwonić. Coś mówiło mu, że mężczyzna wie, że Stiles nie jest stuprocentowo heteroseksualny. Oczywiście w obecnym świecie nie było to już aż tak problematyczne, ale coming outy wybaczano kobietom bardziej niż mężczyznom. Niewielu też było biseksualistów i podziwiał Dereka, że ten mówił o swojej orientacji tak otwarcie.

Sam nie potrafił i wciąż pilnował się na każdym kroku. Jego doskonała maska na miejscu nie pozostała tylko raz, gdy Derek pojawił się w jego programie.

Mężczyzna nie chciał pieniędzy ani sławy. Gdyby miał zamiar go szantażować, to on kontaktowałby się teraz z nim. Mógł go upokorzyć w programie, a tymczasem nawet był jego partnerem w zbrodni. Pomógł mu ukryć nie tak znowu mały problem. Ba! Zachęcił go później do powrotu do bardziej zadziornego stylu wypowiedzi, który Stiles preferował.

I teraz piłka leżała na jego połowie. A sam za bardzo nie wiedział co powinien z nią zrobić. W głowie wciąż słyszał słowa Dereka, że ten nie potrafiłby wykorzystać seksu przeciwko drugiej osobie. Chociaż wiedział, że to było bardziej skomplikowane.

Mężczyźnie wtedy chodziło o to, że nie wykorzystałby słabości przeciwko nikomu.

Słabości zdradzonej w zaufaniu.

A podczas programu wydawało się Stilesowi, że właśnie zdradził swoją największą. Odsłonił się tak, że teraz nie spał od dwóch dni, wciąż przewijając program, sprawdzając krok po kroku jak bardzo się odkrył.

Wiedział, że wygląda okropnie. Przeważnie blada cera była teraz prawie przezroczysta, a oczy błyszczały gorączką. Nigdy nie radził sobie dobrze ze stresem, chociaż mogło się wydawać inaczej. W jego życiu obrażano go już tak często, że się przyzwyczaił. Jednak nigdy żadna z inwektyw do niego nie dotarła, bo były oparte na kłamliwych przeświadczeniach. Z prawdą, która mogłaby wyjść na jaw nie potrafiłby sobie poradzić.

Zastanawiał się czy powinien porozmawiać z Lydią. Ona jako jego prawnik i przyjaciółka doradziłaby mu najlepiej, ale i bez telefonu w środku nocy wiedział, co kobieta mu powie. Zabrał więc wizytówkę ze stolika i wybrał numer, który niemal zapamiętał od często wpatrywania.

- Derek Hale, proszę – odpowiedział zachrypnięty snem głos.

Stiles prawie rozłączył się przypominając sobie nagle która faktycznie jest godzina.

- Boyd, jeśli znowu się upiłeś, zadzwoń do żony. Jestem pewien, że nie ukarze cię tym razem za mocno – ciągnął dalej Derek.

- Nie, to ja, Stiles. To znaczy Stiles – wtrącił słuchając jak mężczyzna przemieszcza się na swoim łóżku. – Zadzwonię jutro. Przepraszam, że cię obudziłem – dodał szybko.

- Czekaj – powiedział pospiesznie Derek. – Nie sypiasz, prawda? – spytał.

Stiles przełknął ślinę zastanawiając się nad tym skąd mężczyzna o tym wie.

- Inaczej nie dzwoniłbyś do mnie o czwartej nad ranem – wyjaśnił Derek, jakby czytał w jego myślach. – Nie sypiasz, prawda? Teraz to ja potrzebuję od ciebie odpowiedzi, Stiles. Rozmawiamy przez telefon, więc cię nie widzę – przypomniał mu.

- Nie sypiam – przyznał głucho, zastanawiając się co teraz.

- Okej. Wyłącz komputer czy telewizor. Nie ma sensu, żebyś przeglądał nagranie. Ktokolwiek nie jest w temacie, niczego nie zobaczył. Ludzie, którzy siedzą w temacie nie są zainteresowani – ciągnął dalej Derek. – Powiem ci co masz zrobić, a ty mnie posłuchasz, dobrze? – upewnił się i Stiles zorientował się, że kiwa głową, zanim przypomniał sobie, że Derek go nie widzi.

- Dobrze – odpowiedział.

- Okej. Wyłączysz wszystko, weźmiesz długi prysznic i wejdziesz do łóżka. Nie będziesz myślał o programie i pracy, bo w tej chwili nie dzieje się nic złego, rozumiesz? – spytał Derek.

Stiles uznał, że to pytanie retoryczne, ale najwyraźniej to był błąd. Usłyszał jak Hale przekłada słuchawkę.

- Rozumiesz, Stiles? – powtórzył Derek odrobinę głośniej.

- Tak – potwierdził.

- Dobrze. Jeżeli nie zaśniesz, zadzwoń do mnie ponownie – poprosił tym razem mężczyzna i Stiles nie wahał się.

- Okej.

- A teraz się rozłączam – ostrzegł Derek i faktycznie połączenie zostało zerwane.

Siedział z komórką w dłoni dobrą minutę, czując pod skórą dziwne mrowienie, a potem zerknął na laptop przed sobą, gdzie Derek właśnie robił mu masaż przed kamerami.

Skupienie, które pojawiło się na twarzy mężczyzny było zaskakujące, jakby Stiles był jedyną rzeczą na świecie, na której Derekowi zależało.

Bez zbędnego przeciągania, wyłączył komputer i poszedł pod prysznic.

Rano o budził się wypoczęty i zaskakująco zrelaksowany. Nie bardzo wiedział co robić. Derek powiedział mu, że zadzwonić miał tylko, jeśli nie zaśnie. A zasnął jak dziecko, jeśli miał być szczery. Nie myślał o pracy, o znajomych z Beacon ani tych nowojorskich. O oceniającym oku kamery ani Allison, która gratulowała mu skoku oglądalności. Jedyne co chodziło mu po głowie to wspomnienie wczorajszej rozmowy z Derekiem.

Mężczyzna wspomniał o ludziach 'w temacie'. Nie trudno było wpaść na to, że mówił o środowisku BDSM. Podczas wcześniejszych poszukiwań tematów do rozmowy z Derekiem, Stiles natknął się na kilka uwag o Hale'u. Odnoszono się do mężczyzny różnie. Przeważnie pastelowa barwa bloga irytowała osoby, które faktycznie żyły w takich związkach. Z Dereka czasami szydzono, że on i BDSM to jak zabójcze kucyki. Oksymoron, który naprawdę uderza do wyobraźni. Najwyraźniej obiektywne i pełne eufemizmów podejście mężczyzny do tematu rodziło kontrowersję.

Inni z kolei traktowali Hale'a jak psychologa. Bardziej naukowca niż kogoś, kto faktycznie ma pewne doświadczenie w dominowaniu i uleganiu komukolwiek w takim stopniu jak przedstawiono to na stronie. W to Stiles wierzył do dnia programu. Teraz już sam nie wiedział co o tym myśleć.

Derek wydawał się nie przejmować żadną z opinii o sobie, co tylko bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że mężczyzna jest niebezpieczny.

Wyszukał w zakładkach adres forum, gdzie szeroko się wypowiadano o Hale'u i zawahał się. Derekowi poświęcono cały temat tam i mężczyzna sam założył konto, aby dyskutować otwarcie z użytkownikami. Czytał kilka wpisów, ponieważ komentowano tam też zawartość bloga Hale'a, a musiał do programu zebrać jak najwięcej opinii. Nie był pewien czy chce wiedzieć dokładnie co teraz pisano. Tym bardziej, że jego nazwisko zapewne przewinęłoby się gdzieniegdzie.

Chcąc nie chcąc zalogował się i odszukał subskrybowany przez siebie temat. Ktoś zamieścił link do strony programu tuż przed tym jak zaczęło się nagranie. Już w kilka minut później pojawił się wpis, że Stiles wygląda na słodkiego suba, ale zignorował to, schodząc niżej. Coś takiego można było znaleźć wszędzie.

Wiedział, że mógłby prawnie nakazać wyczyszczenie tematu odkąd w kilku postach ewidentnie autorzy odrobinę przeginali, ale przyniosłoby to więcej szkód niż dobrego. Takie procesy lądowały na głównych stronach brukowców, a fora dla osób zainteresowanych BDSM wymagały rejestracji i nie można było w wyszukiwarkach znaleźć nic prócz ich adresów. Dla bezpieczeństwa i komfortu osób, które się tam udzielały.

Hale daje radę ;-) Stilinski jest na dobrej drodze do tego, żeby poprosić go czy może polizać jego buty – przeczytał i zagryzł wargi.

Widzieliście jak wygiął się pod jego ręką? Zastanawia mnie ile już to robią, chociaż nie pozwoliłbym mojemu odnosić się do siebie w ten sposób. Są pewne zasady nawet w pracy.

Zaczął zastanawiać się co Derek wczoraj miał na myśli, bo zainteresowanie swoją osobą widział wzmożone. Komentarze co prawda nie były w większości aż tak inwazyjne jak się spodziewał. W zasadzie niektóre mógłby nazwać pochlebnymi w ten dziwaczny sposób. Nie było tutaj ani jednej nuty oceny – nikt nie pisał nic o jego orientacji i nie zastanawiano się nad nią jakoś szeroko.

To go wcale nie uspokoiło, więc prawie dostał zawału, gdy usłyszał sygnał własnego telefonu.

- Stiles Stilinski – odebrał zamykając przeglądarkę, jakby ze strachu, że ktokolwiek mógłby przez telefon zobaczyć, gdzie surfuje.

- Derek – odparł Hale krótko. – Masz dzisiaj czas po południu? Chciałbym się spotkać z tobą przy kawie – dodał mężczyzna.

Stiles zamarł i chyba było słychać wahanie nawet w jego milczeniu, bo Derek odchrząknął.

- I tak będziemy musieli kiedyś porozmawiać, Stiles – poinformował go mężczyzna. – Wiesz chociaż dlaczego zamierzasz mnie unikać? – spytał tylko pogłębiając jego zmieszanie. – Tak właśnie myślałem – odparł Derek najwyraźniej nie spodziewając się żadnej odpowiedzi z jego strony. – Nie zamierzam z nikim rozmawiać na twój temat i tego co stało się w studiu. A ty możesz dalej sobie wmawiać, że to była całkiem przypadkowa erekcja. W końcu każdemu mogła się zdarzyć na dźwięk mojego głosu – ciągnął dalej Hale z dobrze słyszalnym sarkazmem. – Jeśli jednak będziesz chciał porozmawiać, masz mój numer. Postaraj się jednak zadzwonić do mnie dzisiaj w nocy o bardziej przyzwoitej porze – dodał i chyba zamierzał się rozłączyć, na co Stiles nie mógł pozwolić.

- Czekaj! – zaczął pospiesznie. – Dlaczego przypuszczasz, że nie będę spał? – spytał.

Derek westchnął i przez chwilę Stiles był pewien, że nie dostanie swojej odpowiedzi.

- Martwi cię to, że ktoś może się bardziej zorientować na temat twojej orientacji. Tak bardzo jesteś zajęty główkowaniem, że nawet nie zastanawiasz się dlaczego od samego początku reagowałeś na mnie tak jak reagowałeś. To trudne do wytłumaczenia, ale gdy zorientujesz się, że nie sprzedam tego do gazet, będzie tylko gorzej, bo zostanie zamieszanie i niepewność, której podłoża sam nie rozgryziesz – wytłumaczył Hale. – Spróbujesz przetestować teorię i jeśli jesteś biseksualny pierwsza kobieta, którą poprosisz o kilka klapsów nie rozwiąże twojego problemu, a pojawią się plotki. Jeśli jesteś gejem i masz stałego partnera, kilka bezsennych nocy i bardzo szczera rozmowa albo zniszczy ten związek, albo go scementuje. To już będzie zależeć od tego jak długo jesteście razem i jaką osobą jest – dodał.

- I nie wiedząc czy z kimś jestem i tak ze mną rozmawiasz? – spytał niedowierzająco.

- Jeśli moja pomoc nie jest mile widziana, powiedz mi – odparł po prostu Derek. – Ta rozmowa odbywa się tylko dlatego, że zadzwoniłeś do mnie w nocy – wytłumaczył i oczywiście miał rację.

Stiles zorientował się też, że Derek nie powiedział jednego; już jedną ewentualność wyeliminował. Stiles nie zadzwoniłby do niego nad ranem, gdyby miał stałego partnera, nieważne jakiej płci.

- I chcesz tylko porozmawiać? – spytał nie bardzo wierząc w to wszystko.

- Rozmowa to podstawa. Komunikacja zawsze jest najważniejsza – odpowiedział Derek i Stiles nie spodziewał się po nim niczego innego. – Możemy spotkać się w twoim mieszkaniu, jeśli nie chcesz być ze mną widziany – zaproponował Hale.

- Dlaczego nie w twoim? – spytał podejrzliwie Stiles.

- W znajomej przestrzeni będziesz czuł się bezpiecznie – odparł Derek bez wahania.

- Skąd mam mieć pewność, że… - zaczął, ale mężczyzna nagle warknął najwyraźniej tracąc cierpliwość.

- Stiles, skup się – rozkazał mu Derek i znajome mrowienie pod skórą wróciło. – Czy chcesz się ze mną spotkać?

- Tak – odparł krótko.

- Dobrze – pochwalił go Derek. – Czy to było takie trudne? – spytał retorycznie ewidentnie zadowolony. – Czy chcesz spotkać się ze mną w swoim mieszkaniu?

- Ja… - zawahał się i rozejrzał wokół. – Tak, ale za trzy godziny najwcześniej – odpowiedział, zdając sobie sprawę, że czeka go sprzątanie.

Przeważnie na bieżąco utrzymywał porządek, ale ostatnie dni wytrąciły go z równowagi i całe mieszkanie było zagracone.

- Wyślij mi adres i napisz, jeśli będziesz czegoś potrzebował – odparł Derek i najwyraźniej czekał na jego odpowiedź.

- Dobrze – powiedział Stiles i usłyszał jak mężczyzna bez pożegnania rozłączył się.

Teraz zostało mu tylko doprowadzić swój dom do jako takiego stanu.