Skaczę po dachach budynków New York, promienie wschodzącego słońca oświetlają moje długie włosy. Jak to mój tata powtarzał ninja musi być przygotowany na wszystko, a by być takim ninja potrzeba naprawdę dużo treningu i zapału.

W końcu, kto by nie lubił trenować? Zapewne większość osób jednak ja, skacząc po dachach, czując lekki wietrzyk czuję się lepiej, bo wiem wtedy że mój młodszy braciszek Lionel jest ze mną.

April:

Siedzimy przed Mistrzem Splinterem w środku dodżo, który gładzi swoją siwą brodę.

- W związku z zaistniałą sytuacją uważam, że należy mieć oko na tą dziewczunę.- oznajmił Splinter

- Ale Mistrzu! Ona ma tylko osiem lat!- sprzeciwił się Raph

- Raphaelu, nie było nas w tym mieście od dziewięciu lat, i nie wiemy kto może być naszym wrogiem, a kto przyjacielem. Dlatego musimy się mieć na baczności.- wyjaśnił Splinter

- Hai, Sensei.- odpowiedział Raph

- April, czy mogłabyś mieć oko na tą dziewczynkę?- zapytał Splinter

- Hai.- zgodziłam się

- A ty Donatello, dowiedz się jak najwięcej o niej.- powiedział Splinter

- Tak, Sensei- odpowiedział Donnie

- Dobrze, jesteście zwolnieni.- oznajmił Splinter

Wszyscy wyszliśmy z dodżo, co dziwne Mikey, był przez cały czas cicho. Będę musiała się go później zapytać, czy wszystko z nim w porządku, ale teraz idę z moim mężem do jego laboratorium.

- Więc, jak się nazywała ta dziewczyna?- spytał Donnie

- Z tego co pamiętam, Lara Relants.- odpowiedziałam

Donnie od razu wziął się do pracy i już wstukiwał coś na klawiaturze.

- Może to trochę potrwać, więc czemu nie zaczniesz szykować się już do pracy?- zapytał Donatello

- Tak, pewnie.- opowiedziałam, po czym cmoknęłam swojego męża w policzek na pożegnanie. I wyszłam z jego pracowni.

W szkole:

Od około pięciu minut czekam niecierpliwie pod gabinetem dyrektora, gdyż dziesięć minut temu zadzwoniła do mnie jego sekretarka z informacją, że mam się tu stawić.

Po chwili, drzwi się otwierają, a z pokoju wychodzi sekretarka.

- Pani O'neil?- zapytała sekretarka.

- Tak.- odpowiadam

- Dyrektor na panią czeka.- powiedziała

Weszłam do gabinetu dyrektora i zamknęłam za sobą drzwi.

- Niech pani usiądzie.- kazał dyrektor.

Posłusznie usiadłam na krześle przed jego biurkiem.

- Czy wie pani, dlaczego panią tu wezwałem?- spytał dyrektor

- Nie, proszę pana.- odpowiadam.

- Chciałbym panią prosić, rzecz jasna jeżeli się pani zgodzi, by została pani wychowawczynią klasy 2c. Właśnie tą klasę pani wczoraj poznała.- oznajmił.

- Chętnie.- odpowiedziałam z uśmiechem.

- Cieszę się że pani się zgodziła, ich dawną nauczycielką była panna Haber, także wuefistka, lecz pani Haber miała już swoje lata i przeszła na emeryturę.- po wypowiedzeniu tych słów sięgnął do szuflady i podał mi kartę, którą wzięłam – Oto pani zmieniony grafik.- powiedział.

- Dziękuję.- odpowiedziałam i wstałam, żegnając się wyszłam z pokoju.

Meghan:

Idę właśnie na zajęcia z naszym nowym wychowawcą, gdyż nasza dawna wychowawczyni przeszła na emeryturę.

W klasie:

Właśnie teraz czekamy na nową wychowawczyni. Siedzę sama w ostatniej ławce, bo jak zawsze nikt nie chce ze mną siedzieć, bo przecież jestem z sierocińca no i uważają także że jestem dziwna.

Po chwili do naszej klasy wchodzi ta nowa rudowłosa pani! Co... Teraz to wszystkie zajęcia będą z nią?

Pani O'neil rozejrzał się po sali, a jej wzrok zatrzymał się na mnie.

- Cześć wszystkim. Już mnie znacie, ale chciałam wam przekazać, że jestem waszą nową wychowawczynią.- powiedziała