Rozdział Trzeci: Niegrzeczny Doitsu
Ludwig z przerażeniem patrzył, jak Pat i Włochy spali w jednym łóżku, spokojnie pochrapując.
„Cholera jasna… skąd ona wytrzasnęła moją koszulę! Muszę zadzwonić do Japonii! On będzie wiedział, co zrobić… telefon... gdzie jest telefon… muszę się napić…" Ludwig wyszedł z sypialni i skierował się do salonu. Usiadł na kanapie i odetchnął. Po chwili wziął do ręki słuchawkę od telefonu i wybrał numer…
„Tak słucham. Tu Japonia. W czym mogę pomóc?" powiedział swoim zabójczo zagilbistym głosem Kiku.
„Witaj, Japonio. Przepraszam, że dzwonię o tej porze ale mam problem…"
„Och, Doitsu-san. A co się stało?"
„W naszym łóżku leży jakaś baba."
„…"
„Nihon? Jesteś tam?"
„T-Tak… w czym problem, Doitsu-san? Najwyższy czas byś… eeetooo…"
„Zaliczył?'
„Tak, tego słowa szukałem."
„Przyjedź tu rano, proszę! ONA! ONA! Się z Italią dogaduje! Oni są do siebie podobni!" powiedział z przerażeniem Doitsu.
„Dobrze, przyjadę. Do zobaczenia."
Rankiem~
-Hej, hej Pat! Wstawaj~ Doitsu zrobił śniadanie.
-Już wstaję, kurna - mruknęła złowieszczo brunetka.
-Hahaha~~ Powinnaś poznać mojego brata! Jesteście podobni~~
- ROMANO? – krzyknęła rozochocona Pat wyskakując z łóżka i podskakując w jednym miejscu. – Ja chcę, ja chcę, ja chcę^^
- Może do niego zadzwo-
- NIE! – rozległ się krzyk Doitsu. – Proszę cię, Felicjano, nie rób tego!
- Dlaczego? To mój brat, miło byłoby go zobaczyć~~ I może przyniesie pomidory na obiad~~
- O! I zrobimy spaghetti! – wrzasnęła Pat, po czym krzyknęła machając dziwnie z rękami w górze: PASTAAA~~
- Ve~~ Ale ty jesteś fajna~~ Co nie, Doitsu, Doitsu, Doitsu, Doitsu, Doitsu, Doitsu, Doitsu (paręset „Doitsu" później) Doitsu, Doitsu!
- … Nie – odparł zrezygnowany Ludwig tracąc nadzieję dla tego świata.
W oczach szatynki pojawiły się łzy, a następnie zaczęła ryczeć wniebogłosy:
- AAAA, LUDWIŚ, CZEMU TY MNIE TAK NIENAWIDZISZ? A-ALE JA CIĘ TAK KOCHAM! FEEEE-
Italia patrzył na to wszystko ponadprzeciętnie ogarniającym wzrokiem, po czym zasmucony rzekł:
- Fe, Doitsu, fe. Sprawił, że dziewczyna płacze, nieładnie Doitsu, teraz to już naprawdę dzwonię po Romano! – krzyknął po czym poszedł do salonu, gdzie znajdował się telefon.
- A-ale… - zaczął mówić Ludwig, ale nie dokończył, gdyż Pat zagłuszyła mu wszystko. A Gilbert mu mówił: „Uważaj z babami! Z nimi to nigdy nic nie wiadomo!". A mógł słuchać brata… Ale cóż poradzić, kiedy zazwyczaj pierdolił same głupoty? Totalnie załamany Doitsu usiadł koło dziewczyny i głaszcząc ją po ramieniu mówił:
- No już, już… Uspokój się…
Ale to nic nie pomogło.
- Feeee! Dlaczego ty mnie tak nie lubisz? *smark* Ty kartoflu…!
Po tych słowach ni stąd, ni zowąd Doitsu dostał pomidorem w twarz.
- TY SZWABIE KARTOFLANY! PRZEZ CIEBIE KOBIETA PŁACZE, JAK CI NIE WSTYD? ZAPIEPRZAJ TERA KUBELWAGENEM PO CZEKOLADĘ, NA CO CZEKASZ? – po tych słowach Romano skoczył na łóżko, wytrącając tym samym z niego Ludwiga. – No już, nie martw się kochana, Romano jest przy tobie! – po czym przytulił ją i rzekł: Jak ci na imię?
- *smark* Pat… - odparła szatynka.
„Hmmm…" pomyślał Felicjano „Czy mi się wydaje, czy braciszek wykorzystuje okazję, ve?"
Tymczasem w Kubelwagenie…
„Bracie! Co ja mam robić, baba u mnie w domu ryczy!" – wrzeszczał w swój iście zagilbisty telefon Doitsu.
„ Masz babę w domu? Gdzie?"
„ W sypialni, znikąd pojawiła się w moim łóżku!"
„ Ach, też tak miałem! Ten sylwester dwa lata temu… Zagilbista impreza była! A ładna?"
„ Impreza?"
„… Baba."
„ Eee… Nie zwróciłem uwagi… Wygląda trochę jak Chiny, ale klatkę piersiową ma Ukrainy…"
„ Po ludzku gadaj: Duże cycki ma, tak?"
„ Taa…"
„ A pomacałeś sobie?"
Typowa rozmowa z Gilbertem.
„ Ja. Macałem hure hardo!"
„ I jak?"
„ Italia lepszy…"
„ Ja pierdolę!..."
„ Ogar się"
„ Z ust mi to wyjąłeś. Dobra, przyjeżdżam, może też se pomacam!"
„ Weź czekoladę po drodze, bo mi Kubelwagen nie odpala…"
Tymczasem u Igirisu w domu…
Eve skończyła pałaszować burgera, więc teraz narodził się problem
- Al, jak my ją mamy odesłać, co? – zapytał Anglia Amerykę. – Wzięła sobie moją różdżkę!
- Ale masz problemy… Trudne sprawy normalnie! Hahaha-
- Ty się z tego śmiejesz?
- No bo… widok ciebie z tą dziewczyną był tak zabawny, haha!
- … Ujmę to in this way. Jeżeli ona stąd nie pójdzie, nie będziemy mogli dokończyć… tego… co robiliśmy… przed jej pojawieniem…
- Ou! Teraz rozumiem! No to… Eveee~~ Czy możesz sobie stąd iść? – zapytał słitaśnym głosem Ameryka.
- Dlaczego wuju Amerysio? A ja chciałam obejrzeć Live Gej Porno na żywo :C Albo chociaż horror, razem z tobą…
- O! Też lubisz horrory?
- Bicz plis, uwielbiam! :3
Oczy Eve i Alfreda zamieniły się w migoczące sparkle, a Arthur patrzył na to wszystko i strzelając facepalma rzekł: W co ja się wplątałem…
Wróżka nad jego głową odpowiedziała: Sam tego chciałeś!
On odrzekł: Shut up, Matylda!
