A/N: Dziękuję Wam za komentarze! :)

Nie wiem dlaczego miałam takie problemy z napisaniem tego rozdziału, a to dopiero drugi. Męczyłam się zbieram od marca, a ciągle było w nim coś nie tak. Zaczynałam go chyba z pięć razy i za każdym z nich usuwałam cały napisany tekst.

Intoxic- Na ten moment nie jestem jeszcze do końca pewna, jednak wydaję mi się, że Loki przeczyta zdecydowaną większość.

Miłego Czytania! :)


Rozdział II

Loki oniemiały przymknął zeszyt. Tamtego dnia, sam był w stanie określić siebie jako żywe nieszczęście. Okres, w którym wylądował na Ziemi, będąc bez swojej magii dał mu się w kość. Gdy siedział w celi mało jadł, mało pił. Egzystował tylko dzięki swoim mocom. Ale jak wiadomo, kara, która została mu wymierzona w sposób podobny do Thora, jednak bez możliwości powrotu, musiała się na nim odbić. A dołączając do tego śmierć Friggi, można by stworzyć z tego istną mieszankę dla potencjalnego szaleńca. Jednak Loki wiedział, że stoi ponad nimi wszystkimi. Nad normalnymi ludźmi, którzy zamieszkiwali Midgard, psychopatami, a nawet i resztą mieszkańców Asgardu. Oczywiście do czasu, kiedy posiadał on swoje moce.
Odyn okazał się jednak dobroduszny, dlatego postanowił, że skoro Thor mógł powrócić do domu, to Lokiemu pozwolono wybrać miejsce,w które miał zostać przeniesiony. Większość uznałaby go pewnie za wariata, gdyż jego celem, był jeden z dwóch znośnych ludzi Midgardu, według byłego maga oczywiście. Anthony Edward Stark.

Thor także służył swoją pomocą, którą Loki skomentował w stu negatywnych perspektywach, dając mu zmniejszone ubrania, podobne do tych, które sam nosił podczas pobytu na Ziemi. Z początku wystraszony Trickster myślał, że będzie musiał nosić ubrania po swoim "bracie". Okazało się, że jednak nie należały one do Gromowładnego. Mag przyjął to z ulgą, ponieważ wizja noszenia ubrań swojego przybranego brata nie napawała go radością. Loki był też ucieszony, ponieważ w zdecydowanej większości były to garnitury. Według niego, były to jedne z niewielu midgardzkich ubrań, które mógł założyć.

Niestety podczas marszu w stronę Bifrostu, Loki został obrzucony kamykami czy podobnymi małymi rzeczami. Jednak mimo ich rozmiaru, to dobrze wycelowane, mogły zrobić komuś krzywdę, w szczególności jeśli nie każdy z nich był gładkiej faktury. A w czarnowłosego trafiły nie raz, raniąc mu ciało.

Lądując na Midgardzie, Loki z wszelkiego wyczerpania, po prostu padł na ziemię, klnąc po mieszkańcach Asgardu.


Powracając do czytania pamiętnika, mag był lekko zaniepokojony tym, co mógł tam jeszcze znaleźć. Kiedy sprawdzał kilkanaście kolejnych kartek, dowiedział się, że przez tydzień był w śpiączce. Nie zdziwił się, kiedy czytał, że Starkowi kilka razy przeszło przez myśl, aby oddać Lokiego T.A.R.C.Z.Y, jednak koniec końców tego nie zrobił. Wydawało mu się także, że znalazł napomknięcie na temat szpitala. Bóg chciał znów odnaleźć ten kawałek, jednak miał problemy z doszulaniem się tamtego fragmentu. Zastanawiał się, czy leżał w takim miejscu, jednak szybko myśl odeszła z jego głowy. Przecież szpitale były miejscami publicznymi, a Fury miał ochotę zamknąć Lokiego na długi czas. W duchu, Loki czuł głęboką ulgę.

Mag wiedział, że od kiedy został Midgardczykiem jest ograniczony takimi czynnościami jak sen czy jedzenie. Teraz, ta druga potrzeba komunikowała, iż Loki powinien natychmiast zaspokoić głód, więc chcąc czy nie, musiał udać się do kuchni. Kiedy doszedł do pomieszczenia zauważył, że coś było nie tak. Okazało się, iż na kanapie w salonie siedział Thor, odziany w swój typowy rynsztunek. Nie pasował do reszty wystroju, na którą składały się meble z ciemnego drewna i beżowej skóry. Wściekły Loki chciał go ominąć, jednak blondyn wstał z siedzenia i ruszył w kierunku byłego maga. Może czarnowłosy nie do końca wiedział jak, ale obiecał sobie, że odłączy maszynę zarządzającą domem.

- Loki, bracie mój, Odyna synu.. - Zaczął mówić Thor, jednak czarnowłosy prychnął, mierząc go wzrokiem. Musiał poprawić błąd,w rozpoczętym przez drugiego mężczyznę zdaniu, dlatego powiedział:

- Thorze, powtarzam ci już po raz tysięczny, nie bratem jesteś mym. Synem Odyna jesteś ty, nie ja. Zagadka, kto jest ojcem Lokiego, kiedy sugerujemy się jego nazwiskiem, które brzmi Laufeyson? - zapytał drwiąco czarnowłosy, błagając w myślach wszystkie bóstwa świata, aby pozbyły się Thora z jego domu.

- Bracie, dobrze wiesz, że zawsze będziesz dla mnie jak rodzina. Masz pozdrowienia, a jednocześnie kondolencje od Wszechojca.

- I tylko z takiego powodu na Midgard przybyłeś? Jesteś żałosny. Piesek na rozkazach Odyna - powiedział roztrzęsiony Loki, odchodząc szybko w stronę kuchni, pozostawiając boga piorunów samego w przytulnym salonie. Dlatego też Trickster nie usłyszał szeptu, który wydał z siebie Thor.

- Człowieku z żelaza, dlaczego śmierć twa tak odmieniła twych kompanów broni, a z mego brata szaleńca na nowo stworzyła?

Po tym zdaniu blondwłosy bóg odszedł z miejsca zamieszkania Lokiego. Wyglądało na to, że słowa brata zbyt mocno go zabolały, a on sam wydawał się być osobą, która nie przekroczy progu tego miejsca nigdy więcej.


Loki, siedząc na białych kafelki, które były jednym z elementów wystroju kuchni, płakał. Z jego zielonych oczu płynęły potoki słonych łez. Próbował tego nie robić, jednak ból i żal przelały czarę wytrzymałości Trickstera. Wiedział, że śmierć Anthony'ego odciśnie na nim swoje piętno, ale nie spodziewał się, że będzie tak wielkich rozmiarów. Teraz na dodatek znowu ma ciężar w postaci Thora oraz Odyna, który swego czasu wyraźnie usłyszał zdanie Lokiego na jego temat, a także i mówienia prawdy. Nie mogąc juz zrobić nic, czarnowłosy wycierał ręką łzy, obiecując sobie, że będzie silny. Nie dla siebie, tylko dla Tony'ego.

Bo mimo tego, że nikt o tym nie wiedział, to od lat, Loki uważał się za nic. Bo stracił jedyną rzecz, która przez setki lat dawała mu radość.

Aby uniknąć komentarzydestrukcyjnej sztucznej inteligencji, która zarządzała domem, chociaż raczej niedługo ędzie jeszcze odgrywać roli gosposi, Loki zabrał łyżeczkę i dwa kubki jogurtu, znajdujące się w lodówce. Z tym ekwipunkiem wrócił do sypialni.

Po zjedzeniu zabranych wcześniej produktów spożywczych, Trickster siedział na łóżku trzymając w ręce zeszyt Tony'ego. Dochodził właśnie do polowy grudnia, kiedy już sam powrócił wśród żywych. Loki, z lekkim uśmiechem na ustach, zauważył, że Tony uwielbia ubarwiać swoje historie.


15 grudnia 2013r. Godziny poranne

Uważam, że wszystko zaczyna się sypać. Mój nowy ' współlokator' obudził się, może ze dwa dni temu, a już rozjuszony biegał po moim apartamencie. Na szczęście, jego złość skierowana była w stronę Asgardu. Wydaję mi się, że z takim zapałem jaki Loki prezentuje, możemy spodziewać się nowej wojenki. Muszę wprowadzić Rogasia do naszego świata. Nie uważam, aby było to potrzebne, jednak wolałbym nie zobaczyć go znowu podczas wykłócania się z lodówką. Zastanawiało go, dlaczego sama gasi światło, choć on chciał aby świeciło dalej. Wydaję mi się, że powinienem kupić Lokiemu jakiś prezent. W końcu idą święta.

Bez swoich rogów, skór i ulizanych włosów, Loki wygląda dość przystojnie (ale oczywiście mnie nie przebije). Jest także zabawny, jeżeli jego milczenie weźmiemy za obraźliwe obelgi. Kiedy jego wrogie nastawienie do swojej planety mija, wtedy siedzi na kanapie i wpatruje się w ścianę, na którą składały się panoramiczne okna. Ciekawe czy chciał, tak samo jak i mnie, wyrzucić lud Asgardu przez te kawałki szkła.A może sam chce skoczyć?

Plusem mieszkania z nim na pewno jest to, że Loki nie chodzi i nie zadaje męczących pytań. Podejrzewam, że kiedy musiałem uczestniczyć w spotkaniu zarządu, Rogaś wszedł w bliższe kontakty z moim Jarvisem.

Jest coraz gorzej. Zmęczenie z dnia na dzień ogarnia ciało coraz bardziej i bardziej. Nie wiem, ile człowiek może jeszcze wytrzymać. Lekarze przewidują, jednak nie podają dokładnych wyników, ani też i czasu. Nie wykluczają także i operacji. Zżerają mnie nerwy, nie wiem już co mam robić. Jednak, to ja jestem Tony Stark, który na wszystko znajdzie rozwiązanie.