Wow! Wróciłam! Tak jakby. Heh. Niektórzy pewnie już pomyśleli: Oho! Porzuciła opowiadanie. A właśnie że nie! Ja po prostu muszę przejść etapy. Znaczy się, jak zacznę czytać fanfictions, to kolejność jest taka. YuGiOh!, potem crossovery z tym anime, następnie przychodzi kolej na Harry'ego Potter'a i znów Crossovery. Jak dojdę do tych z Naruto to się biorę za pisanie. Teraz jestem na fazie SasuNaru więc tak z 5 miesięcy. Chociaż mało czasu będę miała bo mam maturę w tym roku, ale z pomocą Chakry sobie poradzę hehe. Ostatnio dostałam taaaakiej weny! Będzie się działo!
W dzisiejszym rozdziale chciałam pokazać ten sam dzień co Naruto tylko z perspektywy Sasuke, aby pokazać wam jego charakter. Od następnego rozdziału akcja się rozkręci. Zaczęłam ferie, więc mam czas pisać i rysować oczywiście! Szkoda że nie mam skanera, to bym i na necie umieszczała. Hehe. A tak w ogóle to pozdrawiam Adę która nie ma internetu od ponad miesiąca! Kochana! Jestem z tobą. Biedactwo, odcięta od świata. Chlip!
Nawet zmieniłam nick na QoW. Wydaje mi się on bardziej cool.
Rozdział dedykuję Atritcie (Atrita) która sprawiła że ruszyłam swoje cztery litery.
Just normal day.
Sasuke obudziła chyba najbardziej upierdliwa osoba na świecie. Ta osoba, miała długie czarne włosy, czerwone oczy i do tego, był to jego brat. Itachi Uchiha lubił robić mu niespodzianki o tak wczesnej porze, jak 8.20
- Wstawaj młodszy braciszku. Dzisiaj ja cię odwożę do szkoły.
- Cholera, przecież dobrze wiesz że SAM mogę się zawieść.
- Otōto, nie mów tak brzydko. A po za tym, wydaje mi się, że w obecnym stanie nie dałbyś rady gdziekolwiek się ruszyć nie trafiając w coś lub kogoś.
Nienawidził go. Nienawidził z całego serca. Jedynie znów opuścił głowę na poduszkę i starał się zasnąć. Wczorajsza impreza dawała mu się we znaki.
- Otōto wstawaj. - Coś zaczęło go szturchać i dzióbać w policzek. Gdy otworzył oczy, okazało się, że to Itachi który stał nad nim pochylony. - Zanim się pozbierasz do kupy i dojedziemy, to będzie już dziewiąta, a z tego co się orientuję to pierwszą masz matematykę chyba.
I tu, kompletnie minął mu sen.
Bo dzisiaj była matma.
BO dzisiaj była matma.
Bo DZISIAJ była matma.
Bo dzisiaj BYŁA matma.
Bo dzisiaj była MATMA.
A miał być ten durny sprawdzian i jeśli go nie zaliczy, to jego oceny będą wyglądać jak kompletna ściana płaczu. Z prędkością światła wstał i zaczął się ubierać. Gdy skończył, wskoczył szybko do łazienki, aby się umyć i doprowadzić do porządku. Gdy skończył wybiegł z łazienki. W pokoju stał dalej jego brat, lecz nie wyglądał na zbyt zainteresowanego jego dziwnym zachowaniem.
Najmłodszy Uchiha szybko wrzucił parę rzeczy do plecaka i kilka książek, po czym wybiegł omijając witającą służbę, a nawet matkę. Stał już w drzwiach gdy zauważył, że Itachi za nim nie ruszył. Odwracając się wnerwiony zobaczył jak jego brat rozmawia spokojnie z matką. Jak gdyby nigdzie mu się nie spieszyło. Jęknął jedynie. Tak było zawsze. Kiedykolwiek potrzebny mu był jego starszy brat, ten nigdy się nie spieszył. Powoli w końcu zaczął iść w jego kierunku z tym drwiącym uśmiechem.
- Wiesz braciszku, że twoi fani dali by fortunę widząc cię w takiej rozsypce? Doprawdy. Idealny, przystojny i wiecznie spokojny oraz opanowany Sasuke Uchiha, rano przed szkołą zachowuje się gorzej niż huragan.
Sasuke jedynie zmrużył oczy. Tym razem nie miał zamiaru wciągnąć się w głupie gry brata.
- Może zamiast tyle gadać i wyszlibyśmy już, co? - syknął.
I tak więc zrobili. W kompletnej ciszy doszli do samochodu i dojechali do szkoły. Gdy wychodził, Itachi jednak nie mógł się powstrzymać.
- Trzymaj się z dala od swoich fanek braciszku, bo już i tak naszły cię ich nawyki.
Zamarł. Odwrócił się spięty do brata z mordem w oczach.
- No co? - Udał zaskoczenie - Spędzasz więcej czasu przed lustrem niż przeciętny facet, to same fakty Suke-CHAN.
I odjechał uśmiechając się wrednie.
Sasuke stał jeszcze przez chwilę, nie wiedząc co zrobić. W końcu doszedł do szkoły. Omijający go ludzie witali go, choć szczerze powiedziawszy to większości z nich nie znał. Mimo iż miał wielu przyjaciół, to jakoś nie czuł się wśród nich tak do końca ,,wypełniony''. Gdy powiedział o tym Kibie, ten na początku spojrzał się na niego dziwnie, potem zaczął się histerycznie śmiać, a na koniec stwierdził, że powinien znaleźć sobie dziewczynę lub chłopaka. I tak zrobił. Nieraz. Ale mimo wszystko za każdym razem kończyło się tak samo. Zerwaniem. Czasami spokojnym, a czasami burzliwym i pełnym łez. Nie jego oczywiście. Uchiha nie płaczą. Taka już była jego rodzina.
Podszedł do szafki, wziął potrzebne rzeczy i udał się do klasy. Miał jeszcze trochę czasu. Wiedział, że nic nie umie, głupi nie był. To jednak nie mogło mu zabronić choć trochę sobie pomóc. W końcu w szkole są po to aby uczyć się wszystkiego po trochu, czyli ściągania też, prawda? A to że w klasie ostatnia ławka była wolna, też nie było jego winą. Wiedział, że musi zaliczyć bo nie zda, a to byłoby haniebne. Pomimo, iż nie spędza zbyt dużo czasu z rodziną, to gdy ostatnio tylko zobaczyli jego oceny, zaczęli się aż za bardzo nim interesować. Próbował im tłumaczyć, że dla niego liczy się tylko muzyka, a oceny mimo że ma jakie ma, to jednak jakoś zdaje. Jednak na te słowa ojciec wpadał w wściekłość, a matka w histerię. Wielokrotnie słyszał, że powinien w końcu spoważnieć i wziąć życie w własne ręce. Ale czy on tego właśnie nie robił? Zarabiał fortunę ze swoim zespołem, więc nie musiał się martwić o pieniądze w przyszłości, poznawał wielu ludzi, był popularny i lubiany, czy nie o to w tym braniu życia chodziło?
Wszedł do klasy i skierował swój wzrok w tył słysząc kolejne przywitania skierowane do niego. Na moment zamrugał zaskoczony, bo ktoś tam siedział . Nie był pewny, czy była to dziewczyna, czy chłopak. Widział jedynie pochyloną blond czuprynę nad książką. Czy ten ktoś, w ogóle chodzi z nimi do klasy? Nie mógł zgadnąć, bo dzisiaj był dzień wolny od mundurków, ale chyba tak, ponieważ w klasie jakoś nikt się nie dziwił jego obecnością. Troszkę go to zdziwiło, bo wydawało mu się że zna wszystkich w klasie. Wzruszył ramionami i podszedł pewny siebie.W końcu jako najbardziej popularna osoba w szkole, zapewne od razu odstąpi mu swoją ławkę.
Gdy był już przy tej tajemniczej osobie, przypomniał sobie. To był ten ,,nawiedzony chłopak'', jak w całej szkole go nazywali. Nie miał przyjaciół, z nikim nie rozmawiał, tylko chodził z pochyloną głową z klasy do klasy. Jeśli dobrze pamiętał, to chyba on miał najlepsze oceny w całej szkole.
Gdy był już przy ławce, chłopak podniósł głowę. Sasuke aż dech zaparło. Nigdy nie widział tak przepięknych oczu koloru nieba.
Pierwszy raz, od dosyć długiego czasu, Sasuke był zaskoczony. Co prawda, słyszał że Uzumaki wygląda jak dziewczyna, ale nigdy nie spodziewał się że aż tak bardzo. W sumie, nigdy mu się nie przyglądał. Szybko pozbierał się do kupy. Przecież, nawet jeśli chłopak jest ładny, to nie zmienia jego statusu w szkole. Momentalnie poczuł się pewniej.
- Zmykaj z siedzenia, ja tu siedzę.
Jego słowa były aroganckie i pewne siebie. Przecież i tak chłopak mu ustąpi. W końcu, miał na imię Sasuke Uchiha.
Spodziewał się, że Naruto ucieknie z podkulonym ogonem, ale grubo się mylił. Ten wrócił do książki w rękach. Aż go na moment zatkało. Jak on śmiał ten... W gniewie. zabrał mu książkę. co skupiło uwagę Uzumakiego na nim.
- Słuchaj świrze! - Nie mógł się opanować. Gniew zaczął w nim buzować. Ale przez moment, wydawało mu się, że zobaczył w tych obojętnych i zimnych oczach, nikły znak bólu jego słowami. Do tego zesztywniał nagle.
- Słuchaj, gdy do ciebie mówię. Chciałbym po prostu, abyś na dzisiejszą lekcję usunął się w inną ławkę, czy to takie trudne? - rzekł łagodniej, ale jedyną reakcją, było tępe wpatrywanie się w niego. Uczniowie zaczęli chichotać.
Nie mógł uwierzyć. Nigdy nie spotkał się jeszcze z taką sytuacją, że ktoś mu czegokolwiek odmówił. Przecież każda inna osoba w szkole oddała by duszę, aby chociaż był łaskawy na nią spojrzeć.
- Saaaasuuuuuke-kuuun!
O nie. Mógł wszędzie rozpoznać ten głos.
I oto wpadła do klasy. Sakura Haruno. Zanim się obejrzał, już wisiała na jego ramieniu. Mimo iż cała szkoła mówiła, że pasują do siebie, to on jednak nie bardzo ją ,,trawił''. Mówiła za głośno i piskliwie. Cały czas się do niego przyklejała i wtrącała się we wszystko, co jej nie dotyczyło. Nie mógł tego oczywiście jej wyznać.
- Jak ci minął dzień Sasuke-kun? Ne? Może poszlibyśmy razem dziś wieczorem do tego nowego klubu co? Słyszałam, że grają tam naprawdę bombową muzę, a może wolisz bardziej spokojne miejsce co? - tu próbowała namiętnym głosem.
Naprawdę miał ochotę zwymiotować, ona normalnie na oczach ludzi próbowała namawiać go na seks. Odwróciła się do Uzumakiego.
- A ty czemu się przyglądasz świrze?
Sasuke zrobiło się żal chłopaka, ale nic nie mówił.
- A tak w ogóle, to po co z nim rozmawiasz Sasuke? Przecież to jak mówienie do ściany. Moim zdaniem, to on nawet nie wie co ty do niego mówisz.
Na dowód pomachała mu ręką przed oczami. Nie dało to jednak dosłownie nic. Chłopak nawet nie mrugnął.
- Widzisz? Mówiłam. Chodźmy zanim jeszcze zarazimy się czymś od niego.
Próbowała go pociągnąć, ale Sasuke się wyrwał. Nie miał teraz czasu na takie zabawy. Tu chodziło o jego oceny! Nie miał zamiaru dać się zaćmić jakiejś lalce w spódnicy cheerleaderki.
- Zostaw Sakura! Złaź ze mnie!
Szybko wrócił do ławki Naruto, jednak to nie powstrzymało jej. Sakura od razu przytuliła się do niego.
Nie miał jednak czasu nad tym myśleć, bo jego oczy skrzyżowały się z Uzumakiego i aż mu dech zaparło. Nigdy, w całym swoim życiu, nie widział aby ktokolwiek potrafił wyrazić tak wiele uczuć w jednym spojrzeniu. Dało się wyczuć, że blondyna irytuje jego obecność. To sprawiło że się wściekł. Nie miał jednak czasu na zrobienie czegokolwiek, bo nagle jakby spod ziemi, zjawił się jego przyjaciel Kiba i zabrał mu książkę blondyna którą miał w rękach.
- Hej Sasuke! A to czyje? Twoją przecież ja mam. Chyba nie flirtowałeś z jakąś laską co?- otworzył i z uśmiechem na twarzy, przeczytał.- Uzumaki Naruto.
Sasuke wiedział, że jego przyjaciele znęcają się nad tym dziwakiem i cicho to akceptował. Nienawiść w oczach przyjaciela zabłysła niebezpiecznie.
- Na co ci książka tego frajera, co Sasu? A już wiem! Posłuchałeś mojej rady, że to gówno nadaje się tylko do gnębienia? Normalnie stary jestem z ciebie dumny! Ale wiesz resztą ja się zajmę.
I Kiba odszedł z książką, ale Uchiha nawet się tym nie przejął, ponieważ, w tym momencie weszła Kurenai - sensei i kazała usiąść na swoje miejsca. Czarnowłosy jak na ścięcie siadł w swojej ławce. Wiedział, że to jest jego koniec w karierze ucznia. Na pewno nie zda. Gdy zobaczył pytania, prawie się nie popłakał. Przez pierwsze 10 minut główkował nad pierwszym przykładem, nic nie wykrzesując. Czarna rozpacz go ogarnęła. Rozejrzał się po klasie. Każdy wytrzeszczał oczy na pytania jakie mieli na kartkach. W jakiś sposób poprawiło mu humor, wiedząc że wszyscy w klasie mieli podobne uczucia, co on. Ale jednak po 20 minutach lekcji, Kurenai - sensei zawołała do siebie tego dziwnego chłopaka, który skończył pisać. Okazało się, że wszytko miał dobrze. Gdy przechodził obok czarnowłosego, ich oczy się spotkały. Niebieskie oczy wydawały się takie...puste.
Reszta dnia minęła mu spokojnie. Na stołówce ponarzekał z kolegami o sytuacji na lekcji i opowiedział im, o epizodzie z Uzumakim, przed lekcją.
Gdy tylko był w domu, od razu zajrzał do skrzynki na pocztę. Znalazł tam pokaźną kopertę zaadresowaną do niego. Uśmiechnął się. Znał ten styl pisma. Pobiegł od razu, do swojego pokoju otwierając kopertę. W środku były nuty i teksty ze wskazówkami. Oczy mu zalśniły przeglądając kartki. Właśnie tego potrzebowali. Od razu rzucił się do komputera i napisał maila do chłopaka. Dopisał jeszcze na koniec, że chciałby z nim porozmawiać. Zawsze tak kończy. Mimo, iż tyle czasu już minęło, od kiedy pierwszy raz ten tajemniczy muzyk im pomógł, nigdy nie podał im swojego prawdziwego imienia. Ta tajemnica bardzo nurtowała Sasuke. Za nutami i tekstami dało się wyczuć tyle emocji. Westchnął. Powinien skontaktować się z resztą zespołu, ale jakoś nie miał dzisiaj na to ochoty. Może jutro. Na dziś, miał dosyć wszystkiego.
QuuenofWind: HALO! Czy jest tu ktoś? Heeeej! Sasuke Naruto! Gdzie jesteście! HEEEEEEJ! Czy ktoś mnie słyszy?
Sasuke: CHIDORI!
QuuenofWind: Whaaaa!
BUM!BAH!Baduuum!BUMMMMMMMMMMM! !
QuuenofWind: Dōshite?
Sasuke: Dakara! Jak śmiałaś nas zostawić!
QuuenofWind: Sasuke! Jesteś taki straszny! Nie cieszysz się że wróciłam?
Sasuke: Jak chcesz mogę ci pokazać jak bardzo nam ciebie brakowało (tutaj z jego ręki zaczyna błyskać)
QuuenofWind: Hehehehe, wiesz myślę już wystarczająco widziałam.
Sasuke (z wrednym uśmiechem): O nie, to dopiero początek.
QueenofWind: Ratunku! Ktokolwiek!
Itachi: Otōto, wystarczy, jak nie przestaniesz to znów ucieknie.
QuuenofWind: Itachi! Mój bohaterze.
Sasuke: Aniki, ale ona zasługuje na karę!
Itachi: Przecież tak do końca to nas nie zostawiła, a jej szkice?
Sasuke: ...
Itachi: Też tak myślę. A teraz precz, idź do Naruto bo wydawało mi się że Neji próbował z nim flirtować.
Sasuke: NANI?
QeenofWind: Dzięki Itachi-kun
Itachi: Wszystko dla ciebie słonko.
