Rozdział 3. Pierwsza randka.

Cały piątek chodziłem jak na szpilkach. Isabelle śmiała się ze mnie przez cały dzień. A Jace patrzył na nas ogłupiały. Nie wiedział o co chodzi. Przecież nie mogłem mu powiedzieć co się działo. Po porannym treningu i polowaniu na demony wróciliśmy do domu. Wziąłem długi prysznic, cały czas zastanawiając się czy robię dobrze. Czy powinienem pójść na tę randkę? Nigdy przedtem nie byłem na żadnej, a co jeśli powiem coś lub zachowam się nie tak? Izzy mówiła mi, żebym się nie denerwował, że Magnus mnie lubi. Ale ja nie mogłem się wyzbyć tego uczucia, że się zbłaźnię przed nim. A tego bym nie chciał. Naprawdę czułem się dobrze w jego towarzystwie. Mogłem z nim rozmawiać o wszystkim. Nie krytykował mnie, tylko starał się zrozumieć.

Stałem teraz przed swoją otwartą szafą. Wyciągnąłem wszystkie ciuchy z niej na łóżko. Zacząłem je przeglądać. Wszystkie moje swetry były albo z dziurami, albo wyblakłe. To nie nadawało się na randkę. Może mógłbym coś pożyczyć od Jace'a. On ma całkiem ładne ciuchy. Ale jak mnie przyłapie, to co mu powiem. Że dlaczego chcę pożyczyć coś? Nie mogłem mu powiedzieć, że mam randkę. A tym bardziej, że mam randkę z Magnusem Bane'm. Że jestem gejem? Wykluczone. Ale na szczęście jest jeszcze ktoś, kto może mi pomóc. Otworzyłem drzwi i krzyknąłem na cały głos

-IZZY!

Po chwili w moim pokoju znalazła się moja siostrzyczka.

-Tak mój ukochany braciszku?—zamknęła lekko drzwi i szeroko się uśmiechnęła się do mnie.—Coś się stało?

-Potrzebuję twojej pomocy

-W czym?

-Nie mam w co się ubrać—wskazałem jej na stos ciuchów na łóżku—A mam dziś randkę

-AHHHH!—krzyknęła radośnie i rzuciła mi się na szyję—Wiedziałam. Mówiłam ci, że Magnus cię lubi lubi.

-Hej—zacząłem—Nie powiedziałem, że mam randkę z Magnusem.

-Ale też nie zaprzeczyłeś—odgryzła się. Punkt dla niej.—Dlaczego wcześniej nic nie mówiłeś? Kiedy się z nim umówiłeś?

-Izz. Ciszej—pociągnąłem ją w stronę łóżka. Oboje usiedliśmy po turecku i zaczęliśmy rozmawiać—Dwa dni temu byłem u niego i umówiliśmy się.

-Byłeś u niego?—zrobiła duże oczy i walnęła mnie w ramię—Dlaczego nic nie mówiłeś? Dalej chcę szczegółów. Co się działo?

-Nic się nie działo. Tylko się całowaliśmy—dodałem tak cicho, że liczyłem, że nie usłyszała.

-Całowaliście?! Alexandrze Giedeonie Lightwoodzie! I dopiero mi to mówisz! Jak on całuje? Jak było? Krótko? Długo? Z języczkiem?

-Izzy! Jesteś moją młodszą, podkreślam młodszą, siostrą. Nie będę gadał z tobą o chłopakach, tylko dlatego, że jestem gejem—skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej i wytknęła na mnie język.

-Dobra! I tak się w końcu dowiem.—zmrużyła swoje oczy—Zdawało mi się, że potrzebowałeś mojej pomocy.

-Tak. Nie mam w co się ubrać. A chciałbym wyglądać dobrze…no wiesz ładnie na randce.

-Poczekaj chwilę

Wybiegła z mojego pokoju jakby ją sam Lucyfer gonił. Po kilku minutach wróciła z dwiema torbami. Rzuciła je na moje łóżko i przypatrzyła mi się badawczo. Strach oblał mnie na samą myśl, co tam może być. Po chwili z jednej z nich wyciągnęła czarne jeansy i granatową koszulę na guziki. Z drugiej wyciągnęła czarną skórzaną kurtkę i parę nowych wiązanych butów. Zacząłem się zastanawiać skąd je miała. I wszystko to w moim rozmiarze. Spojrzała na mnie znacząco i wręczyła mi cały strój. Po czym wepchnęła mnie do łazienki. Po pięciu minutach wyszedłem stamtąd już ubrany. Muszę to przyznać, że wyglądałem całkiem dobrze. Sam sobie mógłbym się spodobać. Izzy patrzyła na mnie z podziwem. Podwinęła rękawy mojej koszuli do łokci i odpięła trzy pierwsze guziki. Uderzyłem ją lekko w rękę, gdy chciała odpiąć kolejny.

-Hej, jeśli masz zdobyć serce Wielkiego Magnusa Bane'a musisz wyglądać gorąco.—powiedziała do mnie.

-Nie. Muszę wyglądać dobrze, odpowiednio. A nie jak jakiś napalony nastolatek.

-Ale jesteś napalonym nastolatkiem Alec.—powiedziała do mnie znacząco—Znaczy, kto by nie był. Magnus wygląda jak jakiś bóg. Każdy byłby napalony na niego. A ty masz to szczęście, że zwrócił uwagę właśnie na ciebie kochany bracie. Więc doceń to.

-Na Anioła Izzy. Kiedy tak mówisz robi mi się niedobrze.—spojrzałem na zegarek. Mam godzinę. Powinienem już wychodzić.—Idę. Nie chcę się spóźnić.

-A tak w ogóle to gdzie cię zabiera? Kino? Kolacja?

-Kolacja w jego mieszkaniu.—ruszyłem w stronę drzwi.—Na razie. Będę jakoś w nocy. Kryj mnie przed mamą i Jace'm. Jakby coś się działo, to dzwoń.

-Jasne—krzyknęła za mną—Pamiętaj nie rób nic, czego ja bym nie zrobiła. I zabezpieczcie się!

Chciałem cofnąć się i walnąć ją po głowie za to. Przecież nie zamierzam z nim uprawiać seksu na pierwszej randce. Nawet nie wiem, czy chciałbym zrobić to z nim. Wolałbym z kimś kogo kocham. Ale ten którego kocham raczej nie będzie zainteresowany. Strzęsłem z siebie te myśli i wyszedłem z Instytutu.

W drodze na Brooklyn zastanawiałem się ponownie, czy dobrze robię spotykając się z Magnusem. Może on chce się tylko zabawić mną? Na Anioła Alec, nie myśl o tym teraz. Przecież jeszcze nie jest twoim chłopakiem. To tylko jedna randka. Jeśli ci się nie spodoba możesz zakończyć tę znajomość. Ale z drugiej strony nie chciałem kończyć znajomości z Magnusem. Lubiłem go i to bardzo. Co było dziwne, bo dopiero co się poznaliśmy. A ja wciąż o nim myślałem. Ostatnio zauważyłem, że myślę o czarowniku częściej niż o Jace'ie. Nie miałem pojęcia co to może oznaczać.

Gdy znalazłem się na znajomej ulicy, zacząłem rozmyślać nad tym, czy powinienem coś mu kupić. Jakieś kwiaty, czy czekoladki? Jak w tych filmach, które Izzy zmusza mnie bym oglądał razem z nią. Ale nawet nie wiedziałem, czy Magnus lubi czekoladki, i jakie kwiaty lubił. Nie miałem dłużej czasu by się nad tym zastanawiać, bo już stałem przed jego budynkiem.

-No dobra Alec. Teraz albo nigdy—wziąłem głęboki wdech i zadzwoniłem domofonem. Po kilku chwilach usłyszałem już dobrze znajomy mi głos.

-Dziś nie pracuję. Więc kimkolwiek jesteś przyjdź jutro. No chyba, że jesteś najpiękniejszym na świecie niebieskookim Nocnym Łowcą.—Zarumieniłem się na te słowa. Zawsze tak mam gdy o mnie się mówi.—Więc?

-To ja—odpowiedziałem po chwili.

-Zapraszam Alexandrze.

Chwilę później już szedłem po schodach w stronę jego mieszkania. Gdy dotarłem na górę drzwi były szeroko otwarte. Niepewnie i wolno wszedłem do środka. W mieszkaniu unosił się zapach wanilii i pomarańczy. Następnie poczułem, że ktoś za mną stoi. Obróciłem się i dostrzegłem Magnusa. Miał na sobie czarne skórzane spodnie, w których według mnie wyglądał nieziemsko i ciemno czerwoną koszulę z podwiniętymi rękawami i odpiętą do połowy tak, że mogłem widzieć sporą część jego nagiej klatki piersiowej. Poczułem znów to ciepło na ciele. Szybko się otrzęsłem.

-Cześć.—powiedziałem lekko zmieszany.

Magnus się uśmiechnął i zbliżył do mnie. W następnej chwili już nachylał się do mnie i przywarł wargami do moich warg. Znów się całowaliśmy. Uwielbiałem to robić z nim. Pocałunek był delikatny ale jednocześnie pełen namiętności. Gdy się odsunęliśmy od siebie pocałował mnie w policzek.

-To jest właściwe przywitanie—pogłaskał mnie w policzek, tam, gdzie chwilę wcześniej były jego usta. Potem chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę jadalni. Stał tam nie za duży olchowy stół i dwa krzesła. Stół był nakryty dla dwojga. Czerwone wino stało tuż obok kieliszków. Znad talerzy unosił się znajomy mi zapach sosu pomidorowego.—Mam nadzieję, że lubisz spaghetti?

-Uwielbiam. To z której knajpy to zwinąłeś?

-Czuję się zraniony Alexandrze—Przyłożył obie ręce do serca i zrobił tak zbolałą minę, że pożałowałem swoich słów. Już chciałem go przepraszać, gdy się roześmiał—Mam zaszczyt ci powiedzieć, że sam przygotowałem ten posiłek dla nas. Więc siadaj i wcinaj.

Po tym jak zjedliśmy kolację i wypiliśmy po kieliszku wina, zdecydowaliśmy, że obejrzymy jakiś film. I tak skończyliśmy na kanapie oglądając jakiś romantyczny film. Ale ja w ogóle nie mogłem się skupić na filmie. Cały czas myślałem o Magnusie. O tym, że chciałbym go pocałować znowu. Naprawdę podobało mi się to całe całowanie z Magnusem. I wtedy poczułem coś na moim lewym udzie. Spojrzałem przerażony w dół. Czarownik trzymał tam swoją dłoń. Z jednej strony byłem przerażony bo nikt wcześniej mnie nie dotykał w ten sposób, a z drugiej strony podobało mi się to nowe doznanie. Nawet się nie zorientowałem, kiedy Magnus przesunął swoje dłonie na moje biodra i chwycił mnie w tali. Położył mnie na kanapie i uniósł się nade mną. Poczułem jego kolana obok moich bioder. Wsunął ręce pod moją koszulę i zaczął wodzić nimi po moim torsie. Na Anioła czułem się wspaniale. A potem zaczął mnie całować. Po chwili poczułem, że jego język przesuwa się po moich wargach. Zaskoczony otworzyłem swoje usta a on wsunął swój język do środka. Wodził językiem po moim podniebieniu, po wewnętrznej stronie policzków, a potem dotknął mojego języka. Zaczął go gładzić własnym. W odpowiedzi mój własny język zaczął się ruszać w podobnym rytmie do jego. Teraz walczyliśmy o dominację. Moja prawa dłoń przesunęła się z jego pleców w stronę jego włosów. Wplotłem w jego długie rozpuszczone włosy swoje palce i lekko ścisnąłem. W odpowiedzi usłyszałem z jego ust cichy mruk zadowolenia. Więc lubił to. Musiałem to zapamiętać na przyszłość. Po chwili oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć powietrza. Oddychałem ciężko i nierówno i co mnie zaskoczyło Magnus był w podobnym stanie. Wciąż nie mogąc złapać oddechu poczułem, że Magnus przesunął swoje usta na moją szyję. Całował mnie tuż pod linią żuchwy. Zatraciłem się w tej rozkoszy. Na Anioła czułem, że zaraz eksploduję i wtedy poczułem wibrację. Z początku myślałem, że to moje własne ciało tak zareagowało na Magnusa, ale po chwili zobaczyłem, że wyraz jego twarzy się zmienił. Sięgnął do kieszeni moich spodni i wyciągnął z nich mój telefon. Mina mu zrzedła, gdy podawał mi go. Spojrzałem na wyświetlacz i odebrałem

-Czego?—warknąłem do telefonu. Cholera byłem zły, że przerwano mi tak dobrą zabawę

-Alec masz 10 minut żeby znaleźć się w domu. Tata wrócił z Idrisu. Będzie zebranie.

-Cholera jasna! Zaraz będę.—rozłączyłem się i spojrzałem przepraszająco na Magnusa. Nie chciałem wychodzić. Zbyt dobrze spędzałem czas.—Przepraszam, ale muszę iść.

-Wiem. Słyszałem—powiedział smutnym głosem.—Idź.—podniosłem się z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi. Zaraz dołączył do mnie Magnus.—To kiedy cię znów zobaczę?

-Wkrótce.—pocałowałem go lekko w usta. Pocałunek był krótki, ale pełen obietnicy—Obiecuję, że wkrótce się zobaczymy.