Episode 2 - Halloween - Banan kontratakuje, a pidżamka uwiera...
Zegar zaczął wybijać czwartą po południu...
Blondynka stukała obcasami w rytm muzyki An Cafe.
„Nomikomareru honne wa itsumo mune no sumi ni shimatteoku
Sunao ni naru koto mo dekizuni tasuke wo zutto matteta"*
Szła w kierunku sali muzycznej, szukając swojego brata.
- Gdzie do jasnej cha ten narcyz się podział? – Przystanęła. Zauważyła jakąś dwójkę ludzi czekających na nie-wiadomo-co pod wcześniej wspomnianą salą. Podeszła bliżej. To te nowe bliźniaki. Spojrzeli na siebie. Ta tylko zlustrowała ich wzrokiem i położyła dłoń na pozłacanej klamce. Zakręciło jej się w głowie. Wróciły wspomnienia z pierwszego dnia szkoły.
Yuuki oporowadzała ją po szkole. A to sala od fizyki, a ta od japońskiego... Żadnych rewelacji. Brunetka zaczęła nawijać coś o historii szkoły.
- Macie jakąś salę, w której nie odbywają się lekcje?
- Owszem, jest sala nr 103...
- Gdzie ona jest?
- Na drugim piętrze, ale...
- Do nie zobaczenia. – Blondynka machnęła tylko ręką na pożegnanie i pobiegła na przedostatni poziom szkoły. Stanęła przed wielkimi drzwiami.
- Ja cię nie mogę. – Szepnęła i weszła do środka. Rozejrzała się. Schludnie i czysto. „Ale snoby." I rozmiary akurat. Rzuciła sportową torbę z Supadance'u na jakieś krzesło i podłączyła radio. Włączyła muzykę do samby. Ubrała spódnicę i buty na wysokim obcasie. Ta... trening czas zacząć.
A w tym samym czasie.
Grupka uczniów szła korytarzem, śmiejąc się i poważniejąc na zmianę.
- A, senpai, jaki jest dzisiaj temat Host Clubu?
- „Królewna Śnieżka"! Wspaniale, prawda?
- O-ho. To ja już wiem, za kogo będę się musiała przebrać. Nie ma mowy. – Złotowłosemu (lol) zrzedła mina i schował się gdzieś w kącie.
- Panie! To oznacza, że TY będziesz księciem, a MY krasnoludkami? – Krzyknęły rude bliźniaki.
- Nie. Ja jestem wiedźmą. – Poprawił okulary... okularnik ^^.
- Takashi! Będziemy krasnoludkami! – Podrzucił swoją maskotkę-króliczka mały blondynek. *Strzałka wskazuje Takashiego* „Krasnoludek?".
- Fajnie.
- Niuch niuch. – Diabły zaczęły wąchać swoimi noskami w powietrzu (Kawaii! *3*). Podbiegły do drzwi, przykładając swoje uszy do drzwi.
- Tam...
- Gra...
- Muzyka! – Krzyknęli wszyscy jednocześnie i wpadli do środka, szukając wzrokiem pochodzenia dźwięku. Zauważyli blondynkę tańczącą walca wiedeńskiego do obcoła (takie nowe słowo autorki ^^) sali. Promyki słońca oświetlały jej bladą twarz. Jej długa, czarna spódnica wirowała razem z nią. (Poematów Ci się zachciało? - dop. Maskotka Kubusia Puchatka Siedząca na Półce Pisane Wielkimi Literami, w skrócie MKPSPPWL ^o^) Ekhum. I tak sobie tańcowała, dopóki nie stanęła przed nimi i nie otworzyła swoich kasztanowych oczu. (Prawda, Gruszka? XD. Ah, ten „inny" zapach ją zatrzymał.) Smród? (Nie, zapach) Ok., zapach.
- O. – Tyle zdołała z siebie wydusić blondynka, opuszczając powoli ręce.
- O. – To samo zrobiła reszta.
- SIOOOSTRZYYYYYYYCZKAAA~! Aki! Aki! – Tamaki napadł na tak się zwaną Akiko, miziając, glompając, tuląc, całując ją i inne rzeczy robiąc.
- Puść mnie. – Nie ustąpił.
- Siostrzyczka? – Klub jeszcze nie pozbierał swoich cudnych mordek z podłogi. I myśli. – W ogóle nie podobna.
- PUŚĆ MNIE TY ZBOKU! – I król, o dziwo, puścił ją, nie robiąc deprechy. – Oczy mam po ojcu. Już podobna?
- Co tu robisz?
- Przyjechałam, jak widać.
- Nie opiekujesz się mamą?
- Tą z... oh, sory. Nie, wyrzuciła mnie z domu.
- Co?
- Długa historia.
- Zaraz! – Między nimi znalazły się bliźniaki. – Powiedz coś o sobie.
- Akiko. Wię... – Nie dokończyła, gdyż okularnik zaczął czytać na głos swoją lekturkę z laptopa firmy Ananas.
- Suou Akiko. Siostra Tamakiego. II Wicemistrzyni Francji w tańcu towarzyskim. Uwielbia... – Dostał po łbie.
- Ok., koniec. Nie musicie o mnie więcej wiedzieć niż tego, jak się nazywam. Sayonara. – Zabrała manatki i wyszła. Hości wpatrywali się w drzwi, za którymi dziewczyna zniknęła. Po 5 minutach jej głowa wychyliła się zza szpary...
- A, Tamaki, wyrzucam cię z pokoju i go zajmuję. Do zobaczyska w domu.
- NANI?
Trzask.
- Do której klasy będzie chodzić Aki-chan? – Honey ugryzł kolejny kawałek ciasta.
- Razem z Haruhi, Hikaru i Kaoru.
Kilka chwil później.
- I co ja tutaj robię? – Westchnęła Akiko, siedząc na parapecie i robiąc zdjęcia. Jej brat zachwycał się tymi bliźniakami. Pewnie wciągnie ich w ten interes. Przecież ta Ayanami to dziewczyna, nie widzą tego? A, no tak. Opowiadał jej o Haruhi. Teraz pewnie sytuacja się powtórzy i znowu skapnie się ostatni. Baka** jeden. Przewróciła oczami i zaczęła wieszać dekoracje. Dzisiaj w końcu Halloween. W klasie organizowane jest straszenie w nocy. Nie idzie na nie. Zwykła strata czasu. Woli pooglądać Vampire Knight'a czy coś w tym rodzaju. Albo zrobić pidżama party... To zdanie wypowiedziała zbyt głośno. Niestety, jej brat źle to odebrał...
- Siostrzyczko, jesteś genialna! Mianuję cię ciocią Host Clubu! Tak jak przewidziałem! (Kłamca.) Mamo, zorganizuj jakieś filmy. Córko, jedzenie prostego ludu!
- Oczywiście, Tato.
- Zaaraz. – Pomachał rękoma Hisagi – Co to za rodzinny układ, hę? A my kim będziemy?
- Ah, wy? Wy jesteście... Kuzynami!
- Wy przynajmniej nie jesteście ciocią...
- Ok., spokój! Zróbmy Wielkie Halloweenowe Pidżama Party! Operację WHPP czas zacząć!
Wieczorem.
- Nie tak to sobie wyobrażałam. – Westchnęła Akiko. Wszyscy w pidżamach, a Honey przyniósł ze sobą namiot. Gdyby nie to, że wszędzie leżą również te puste lalki, byłoby całkiem fajnie...
- Tamaki-kun... Boję się...
- Księżniczko, jeśli w pobliżu jest jakiś wampir, obronię cię. Chociaż, kto wie? Może ja sam skosztuję twojej krwi?
- OH! TAMAKI-KUN!
Nieszczęsny los sprawił, że blondynka miała śpiwór obok brata. Life is brutal, Tamaki. Kopnęła go.
- Gdzie. Ty. Się. Patrzysz. Hentai. – Kop, kop, jeszcze jeden.
- Mamo!
- Tak, Tato?
- Ciocia mnie bije!
- A tak, baj de łej, to kogo ja jestem ciocią tak dokładnie?
- Mojej córki.
- No wiem. Ale kto to? Ayanami?
- Nie jestem córką tego palanta! – Wrzasnęła Ayanami. Oczy klientek zabiły ją. – E.. No, bo jestem chłopakiem, przecież, khem, khem.
- Haruhi! Haruhi! – Obok brązowowłosej pojawili się bliźniacy. – Zaproponuj nam jakąś grę prostego ludu!
- Eetto...
- Prosiimy!
- No, dobra, możemy zagrać w butelkę. – Ayanami i Akiko spojrzały po sobie.
- Yay! Butelka!
Po 5 sekundach wszyscy siedzieli już w kółku.
- No, i co teraz, Haruhi?
- Jak sama nazwa wskazuje, potrzebujemy pustej BUTELKI. – Wtrąciła z zażenowaniem Ayanami.
- Oh. – Wszyscy spojrzeli na środek. Rzeczywiście – pustka.
Po 6,5 sekundy była flaszka po Tymbarku. (Jabłko-mięta. „Kapsle zostały rzucone". Wypite przez Ayanami.)
- No, dobra, jaki rodzaj? „Pytanie czy zadanie" lub...
- „Pytanie czy zadanie! – Krzyknęli wszyscy entuzjastycznie z rękami w górze.
- Ok., to ja kręcę pierwszy. – Powiedziała Haruhi. Wypadło oczywiście na Tamakiego. Jakie to przewidywalne. – Pf, pytanie czy zadanie?
- Zadanie!
Kino w umyśle Tamakiego.
- S..senpai... Boję się tego zadać... – jej podbródek został podniesiony przez blondyna.
- Mów, księżniczko. – Spojrzał jej w oczy. Objął ją, kładąc jej rękę na policzku.
- P..pocałuj mnie, senpai!
- AAAH! KAWAII!
- To ja już wiem, po kim mam tą fobię. – Powiedziała sama do siebie Akiko.
- Ok., to jak wszystko się tobie tak podoba, senpai, to idź przestrasz Nekozawa-senpai.
- Łuhuu! Zaszalałaś. – Gwizdnęli bliźniacy.
- Ale czy Neko-kun'a da się przestraszyć? – Kolejny kawałek ciasta ugryziony przez Honey.
- No właśnie nie! – Histeryczny zarzut grzywką nr 10.
- Postaraj się, polegam na tobie. – Wytknęła mu język.
- Rządzisz, siostro! – Przybiła z Ayanami żółwika.
- EJ! Stop! Kto to jest ten Nekozawa? – Te wszystkie radości przyćmiła Dziecko Jesień (czyt. Akiko).
- To taki Lord Cienia i Wszystkiego Co Mroczne. Oczywiście po Kyouyi. – Bliźniaki dodały zauważając iskry w oczach okularnika.
- Ok., brat. Wracasz za 15 minut. Jeżeli nie, to wymyślamy karę.
Wszyscy wynieśli go na rękach (jak na koncercie normalnie ^^"), krzycząc coś w stylu „Kara, kara". A tym wszystkim przyglądały się uczennice i sprzątaczki, które zostały zastraszone przez pozostałych uczniów klasy 1-a.
Czy Tamaki zdoła przestraszyć Nekozawę?
C.D.N.
…
A takie coś. Jak na mnie to to jest długie xD. Bardziej taka dialogowa notka, duży myślników itd. Hołp juł lajk it.
*"Zawsze przełykałem, to jak się naprawdę czułem,
Skrywałem to w kącie mego serca
Nie wiedząc jak pokazać moją prawdziwą osobowość
Czekałem na pomocną dłoń"
**Głupek
reU
