Później, tego samego wieczoru Snape znalazł się w swoim domu na Spinner's End, paląc papierosa. Obiad zakończył się tak samo, jak się zaczął – rodzina Snape'ów bardzo entuzjastycznie (a raczej desperacko) starała się wypełnić pustkę pomiędzy nim, a Tobiasem.
Mężczyzna praktycznie nie odezwał się przez cały wieczór, nie, żeby Severus miał coś przeciw temu. W tym przypadku, on i Tobias byli do siebie bardzo podobni. Jeśli nie było nic wartego powiedzenia, nie mówili nic.
Było to całkiem zabawne, chociaż krępujące, kiedy inni ludzie czuli się zobligowani do interwencji. Mógł sobie wyobrazić, że nie było to rodzinne pojednanie, jakie wyobrażała sobie Diana i jej potomstwo. Co najwyżej ukazywało, jak słabo znali sytuację. Oczywiście Tobias musiał niewiele im powiedzieć.
Na tyle ile mógł stwierdzić (nie licząc irytujących pytań mugoli, komentarzy i okrzyków), wieczór minął całkiem dobrze, o wiele lepiej, niż mógłby to sobie wyobrazić. Oczywiście, Diana i jej córka mogłyby więcej myśleć, a mniej mówić. Lucas nie był nawet w połowie tak inteligentny, za jakiego się uważał. Derek za bardzo przypominał mu Lupina, odejmując wilkołactwo, a Duncan sprawił, że Longbottom wyglądał na całkiem błyskotliwą osobę. Członkowie rodziny Tobiasa nie byli typem ludzi, z którymi Severus chciałby spędzać czas – nie dlatego, że uważał ich za irytujących. Musiał jednak przyznać, że w gruncie rzeczy, byli to ludzie dobrzy. Niemalże taka Weaslayowska rodzina, pełna różnych dziwactw i z małą ilością pieniędzy.
Nie było żadnych argumentów, nie padły również zarzuty. Zero sztuczek. Nikt nie został wyproszony przed końcem obiadu. Cholera, nawet Tobias ani słowem nie wspomniał o tym, że Severus jest czarodziejem. W każdym razie nie dlatego, że mogłoby to wpłynąć na korzyść Tobiasa. Jak już, mogłoby to sprawić sytuację niewyobrażalnie niezręczną dla starego człowieka, nie wspominając o tym, że mogłoby go doprowadzić do szaleńczej wściekłości. Jednak nie było żadnych pytań w tym temacie i Severus nie był na zagrożonej pozycji.
Pozostawała jeszcze jedna rzecz. Czy Tobias podzielał chociaż część rodzinnego zainteresowania jego osobą, a jeśli tak, skąd ona się brała?
To nie było tak, że Severus posiadał pieniądze, tytuł, czy kontakty. Nie posiadał niczego, co Tobias mógłby uznać za użyteczne.
Potem znów, mógł być w błędzie.
