Rozdział 3
Kolejny dzień zaczął się jak każdy i Shinichi zaczął mieć poważne wątpliwości, czy będzie choć w połowie tak interesujący, jak przypuszczał. Odrabianie zajęć w szkole nie należało do najbardziej zajmujących rzeczy jakie przychodziły detektywowi na myśl. Wręcz przeciwnie. Telefon milczał jak zaklęty, a spędzanie kilku do kilkunastu godzin dziennie na nauce czegoś, co w przypadku Wielkiego Detektywa Wschodu, nigdy nie będzie ci potrzebne lub w czym już jesteś lepszy od nauczyciela, było istną katorgą. Momentami Shinichi zastanawiał się, czy za chwilę nie zrobi nauce i medycynie na złość i nie umrze z nudów. Ran odnalazła go na drugiej przerwie, dziwnie milcząca.
- Posłuchaj, to nie twoja wina. Nie mogłaś wiedzieć. Zapomnijmy o tym, ok? - szanse były nikłe ale musiał spróbować. Poza tym, może chociaż trochę podniesie ją na duchu. Smutna Ran była dla Kudo możliwie najgorszym towarzystwem. Dziewczyna miała dar rozsiewania swojego humoru wokół, a ludzie natychmiast przejmowali jego namiastki. Właściwie było to całkiem dobre - młoda mistrzyni karate była najczęściej wesoła lub w bojowym nastroju i zarażała tym innych. Smutna Ran była jak ciemna chmura gradowa, prawie wysysała światło ze swojego otoczenia. Shinichi poczuł się przygnębiony. To była jego wina. Znowu. Znowu jest smutna, znowu przez niego. Po co w ogóle się odzywał? Dopiero po kilku chwilach Ran podniosła głowę.
- Niepotrzebnie zadzwoniłam, przecież to nie było nic ważnego. Mogłam...
- Daj już z tym spokój. Zdarza się. Hej! Chcesz w przerwie na lunch iść coś zjeść?
Dopiero na to pytanie dziewczyna uśmiechnęła się, kiwając głową i Shinichi wypuścił wstrzymywany od kilku chwil oddech. Kryzys został zażegnany.
Dzwon szkolny ogłosił wesoło przerwę na lunch i uczniowie wysypali się na korytarze. Matma zawsze była śmiertelnie nudna. Kudo zastanawiał się często, jak to możliwe, żeby ludzie mieli tyle kłopotu z przedmiotem który, w przeciwieństwie do reszty, nie wymaga żadnej wiedzy, a jedynie logicznego myślenia. Pakując torbę ziewnął i westchnął. Czas znaleźć Ran i wrzucić coś na ząb. W tym momencie telefon zabuczał w kieszeni.
- Co słychać, Tantei-kun? :P - świetnie. Gdzie był Kid, kiedy Shinichi zdychał z nudów na matmie?
- Co słychać, Kosodoro-san*? - padła odpowiedź. Kaito uśmiechnął się, siedząc na dachu szkoły. Wygląda na to, że Wielki Detektyw nie za bardzo lubił swoją ksywkę, huh?
- Nudzę się - nic dziwnego. Skoro Kid miał hobby przepełnione adrenaliną, w życiu codziennym musi zanudzać się na śmierć. Zupełnie... zupełnie tak jak Shinichi.
- Mnie to mówisz? Czasami mam wrażenie, że szkoła do której chodzę od podstawówki różni się jedynie wysokością ławek.
- Wiem jak to jest. Najgorzej na matmie, co nie?
Idąc korytarzem w kierunku klasy Ran, rozbawiony Shinichi prychnął. Tak, najgorzej zdecydowanie na matmie. Po chwili się zastanowił. Skoro Kid pisał właśnie teraz i mówił o matmie, to poniekąd potwierdzało przypuszczenia młodego detektywa. Kid najprawdopodobniej jest mniej więcej w tym samym wieku, co Kudo. Co znaczy, że teraz też siedzi w szkole. Nadeszła następna wiadomość.
- Nie przejmuj się. Na pewno nie masz gorzej ode mnie.
- To niby dlaczego? Wszyscy wiecznie wypytują mnie o szczegóły morderstw i innych rzeczy. O ciebie też!
- Phi! Po każdym skoku na drugi dzień słucham jak pół mojej klasy chce mnie przelecieć! :/
- Haha! A drugie pół?
- Wykastrować!
Wychodząc z klasy, Mouri Ran, która w życiu widziała już wiele, była świadkiem niesłychanego. Otóż, Wielki Detektyw Wschodu, który dorobił się w szkole ksywki Wielkiego Mruka, opierał się o ścianę przy wejściu do jej klasy i próbował nie poskładać się ze śmiechu.
Uczniowie omijali parskającego detektywa szerokim łukiem. Nawet Ran podeszła do niego ze zmarszczonym nosem. Shinichi tak rzadko się śmiał, że jego zachowanie było... podejrzane. Może ktoś dosypał mu czegoś do kawy?
- Um... Shinichi? Wszystko w porządku?
Dopiero po chwili Kudo podniósł głowę.
- Oh, Ran. Jesteś. Zaczekaj chwilę. - po czym napisał coś szybko na telefonie i ruszył z nią ramię w ramię do kawiarni na dole.
- Muszę iść. Wieczorem?
- Wieczorem, Tantei-kun. - Kaito był w wyśmienitym nastroju. Nie musiał się zanadto kryć ze swoim wiekiem. Skoro mógł przebrać się za Kudo bez maski, detektyw z pewnością wiedział, że są praktycznie w tym samym wieku. Mimo to spodziewał się, że detektyw wykorzysta sposobność, żeby wyciągnąć od niego personalne informacje, które pomogłyby mu namierzyć, kim też Kid jest za dnia. Wyglądało jednak na to, że, póki co, Kudo niczego takiego nie próbował. Zamiast tego ich pisanie zapowiadało się nie dość, że interesująco, to jeszcze całkiem zabawnie.
Shinichi siedział naprzeciwko Ran w kawiarni popijając swoją ukochaną kawę. Ran mierzyła go wzrokiem i robiło się już dość niezręcznie.
- Tak? Chcesz mi chyba coś powiedzieć.
- Myślałam, że to ty chciałbyś mi coś powiedzieć. Co cię tak rozbawiło wcześniej? - Ran byłaby całkiem szczęśliwa, gdyby to dzięki niej Shinichi był w tak dobrym nastroju. Ponieważ zdecydowanie nie była to jej zasługa, koniecznie chciała dowiedzieć się czyja.
- Pisałem z kimś. - Powiedział chłopak, po czym mentalnie strzelił sobie w łeb. Odpowiedź, a jakby jej nie było. Teraz Ran na pewno będzie drążyć temat. Nie pomylił się.
- Z kim? - oj, niedobrze. Pomiędzy oczami na nosie młodej mistrzyni karate pojawiła się zmarszczka, która nigdy nie wróżyła nic dobrego.
- Eeee... z przyjacielem. Znamy się z... Poznaliśmy się na miejscu zbrodni. Dawno. Od czasu do czasu rozmawiamy. Ciekawy gość. - detektyw był z siebie dumny. Było w tym bardzo niewiele kłamstwa, właściwie wcale! Przecież Ran chodziło pewnie o to, czy nie pisał z jakąś dziewczyną. No więc... Kid to zdecydowanie facet... Chyba. Kudo zakładał, że to mimo wszystko chłopak. Tak czy siak, nie może przecież powiedzieć nikomu, a zwłaszcza Ran, że prowadzi pogaduszki ze ściganym międzynarodowo kryminalistą! On, Wielki Detektyw ze Wschodu! Więc nie powie.
- Oh, to... miło. Znam go?
Dobre pytanie. Właściwie wszyscy go znają. Jednocześnie - nikt go nie zna.
- Raczej nie.
- Przedstawisz mi go?
- Przy najbliższej okazji, może być?
- Okej. - udało się, dała za wygraną. Shinichi odetchnął i wrócił do cieszenia się gorzkim alkaloidem. I wtedy się zaczęło. Ran nachyliła się konspiracyjnie. Coś się święci. To musi być coś bardzo ważnego i...
- Słyszałeś o tym chłopaku, który doszedł do 3-E? Podobną od razu chciał się umówić z Misaką z 2-C! Co za typ...!
Cudownie. Z deszczu pod rynnę.
Jak na gust młodego detektywa było zdecydowanie zbyt późno, kiedy zamknął za sobą drzwi swojego pokoju. Rezydencja była pusta, ale po wszystkich doświadczeniach nie potrafił się skupić przy otwartych drzwiach. Był zmęczony i bardzo, bardzo znużony. Dlaczego ludzi tak bardzo pasjonuje prywatne życie innych ludzi? Postanowił odprężyć się przy swojej ulubionej lekturze. Wziął z półki "Studium w szkarłacie" i rozsiadł się wygodnie na łóżku. Nie zdążył otworzyć okładki, kiedy telefon zabuczał na stoliku. Myśl "Czego znowu?!" ryknęła jak grom jego głowie, do momentu, aż zobaczył nadawcę.
- Czy wieczór to już?
- Chyba tak. Tylko błagam, powiedz, że nie będziesz opowiadał godzinę o jakimś uczniu z wymiany, bo rzucę telefonem o ścianę.
- Nic mi nie wiadomo o żadnej wymianie. Wszystko w porządku?
- Słuchałem dzisiaj GODZINĘ o jakimś napalonym gościu, który doszedł do jakiejś tam klasy i chciał się umówić z kimś tam. Dlaczego ludzi to w ogóle obchodzi?
- Bardzo subtelne, uh...
- Jestem wykończony.
- Wpadnę po ciebie za 5 min i pójdziemy na striptiz ;)
Shinichi uśmiechnął się. Oczywiście, że po niego nie przyjdzie - ekhem! trochę szkoda ekhem! - ale sama myśl była zabawna. Trzeba przyznać, że Kid był całkiem niezły w poprawianiu nastroju.
- Na kiedy planujesz kolejny skok?
- Stęskniłeś się, Tantei-kun?
Shinichi odsunął głowę od telefonu, przy czym wyglądał jakby ktoś wetknął mu kij w jakieś niewygodne miejsce.
- Pytam z ciekawości, Kosodoro-san.
- Nie wiem czemu myślisz, że ta ksywka mnie obraża :P
- Powiedzmy, że sam nie lubię twojej etykietki.
- "Tantei-kun"?
- Nom
- To jaką "etykietkę" byś chciał?
- Może być "Wasza Wysokość"
Kaito siedząc na łóżku w swoim pokoju wybuchnął śmiechem. Ta, Shinichi zawsze był wyzwaniem. A Kaito Kid kochał wyzwania.
- Wasza Wysokość, Jaśnie Wielmożna Ekscelencjo, uniżony sługa pokornie zawiadamia, że kolejny skok będzie miał miejsce dokładnie za tydzień, na którym to pozwolę sobie skopać Ci tyłek, Księżniczko :P
- Co do kopania, trzymaj głowę nisko, złodzieju :P
Shinichi wyobrażał sobie, jak teraz ta biała gadzina rzuca do telefonu swój markowy uśmiech i sam się wyszczerzył.
* Kosodoro - ang. sneak-thief, czyli hmm... podrzędny, skradający się złodziej ;) Conan nazywa tak Kid'a w Magician of the Silver Sky na dachu pociągu "Bez lotni, nawet Kaitou Kid to tylko zwykły, skradający się złodziej!", btw jest to mój ulubiony film z serii ^^ zobaczymy co przyniesie najnowszy - Sunflowers of Inferno ;)
** Ja również ubolewam nad brakiem opowiadań z DC w języku polskim oraz (i chyba nawet bardziej) nad brakiem doujinshi po angielsku, bo bardzo ich mało, a na aarin czystka - same wygasłe linki... :C
