-Dzisiaj mamay z wami trening!-zawołał beztrosko Tyson, gdy kierowali się w stronę kawairenki Luny.
-Jeżeli macie dość siły, by za nami nadążyć...-odparł Lasaro.
-Bah!-prychnął Daichi-Nawet was prześcigniemy!
-Ważniak się znalazł...-zironizowła Shiro.
-Musicie być bardzo wytrzymali i cierpliwi.-tłumaczyła Ana
-Będzie aż tak ciężko?-spytał Max
-Nie tylko to. Kirara jest strasznie wymagająca. Nie odpuści wam dopóki wszystkiego nie opanujecie na perfekt.
-Nie wyglada na taką...-rzucił półgłosem Tyson.
-Jeszcze będziesz miał mnie dośc, Tyson.-odparła z lekkim uśmiechem dziewczyna.
-Proszę...-Luna w kawiarni wręczyła dyski Tyson'owi, Max'owi, Ray'owi i Daichi'emu-W pełni sprawne i nieco udoskonalone.
-To znaczy?-spytał Kenny
-Zrównoważyłem ich część odśrodkową i spłynniłam poślizg krawędziowy. Przyda się im w przyszłości.
-Świetnie!-ucieszył się Tyson-Jesteś genialna, Luna!
-A to dla ciebie, Kai.-położyła na ladzie ostatni dysk z kompletnym Bit Chipem-Zrobiłam wszystko co w mojem mocy.
-Bestia wróciła...-zdumiał się Daichi
-Ona zawsze była.-zauważuła Kirara-W nim.
-Dziękuję.-odpowiedział cicho Kai biorąc swój dysk do ręki.
-W porządku. Teraz wszystko zależy od was.-rzekł Luna.
-Musimy przygotowac się na pojedynek z Xero.-rzekł Shiro-Wczoraj odwiedził nas Sasuke.
-Znowu? Nie podoba mi się to co oni knują.
-Chcą zdobyć nasze bestie, ale my im na to nie pozwolimy!-uparła się Ana
-Zgadza się!-orzyznał Tyson-A teraz trening!
-Ale jesteście uparci...- westchnęła Kirara-W takim razie chodźcie.
Dziewczyna wyprowadziła grupę na polanę pełną podręcznych aren. W oddali rozciągała sie niewielka plaża, a za nią jezioro stanowiaze jakby centrum miasteczka. W jego pobliżu kilkoro dzieci stawiało zamki z piasku i chlapało się nawzajem wodą. Tam, gdzie się zatrzymali trawa przerzedzała się. Po jednej stronie, zanim plaża na dobre miała okazje sie rozwinąć, ciągnęło sie rumowisko ostrych i niekształtnych kamieni.
-To tutaj?-Ray rozejrzał się. Okolica przypominała drobny park.
-Tak.-odpowiedziała Kirara-Tam są areny, z których możecie skorzystac w każdej chwili, ale najwiekszy ciężar treningu spoczywa na tym miejscu.
-Co mamay zrobić?-spytał Max
-Co chcecie.-dziewczyna wzruszyła ramionami-My may tu swój trening.
-Hej!-oburzył się Tyson-Myślałem, że bedziecie nas trenować.
-Nie możemy, Tyson. Wszystko musicie osiągnąć na własną rękę.-spojrzała na swoją drużynę-Dobra, pora na rozgrzewkę. Lasaro, Shiro, wy idziecie na plażę. Ana... masz ciągle problemy z ostrością zakrętów. Musimy nad tym popracować.
-Zignorowała nas.-zauważył Daichi.
-To nie fair!-rzucił Tyson-Nie mamy pojęcia o waszej technice gry!
-Wobec tego patrzcie i uczcie się.-Kirara stanęła na ogromnym kamieniu.-Tylko bez żadnych numerów!-zawołała do oddalających się chłopaków ze swojej paczki.
-Będą grać na pisaku?-zdziwił się Kenny.
-Z moich obserwacji wynika, że to mało prawdopodobne.-ozwała się Dizzy-Ten piasek wbrew pozorom jest bardzo słabo zbity. Będą albo strasznie kurzyć, albo sie w nim zagrzebią, Szefie. Nie ma innej opcji.
-Więc dlaczego wyznaczyła im akurat to miejsce...
-Zaczynać?-Ana wyciągnęła swój dysk. Stała właśnie nad rumowiskiem ostrych skał.
-Uaa! Jej dysk tego nie wytrzyma!-przeraził się Kenny-Rozbije się o te skały, prędzej czy później!
-Nie rozbije się.-stwierdził Kai uważnie obserwując całą sytuację.
-Żartujesz?-prychnął Tyson-Jeden fałszywy ruch i już jest po niej!
-Zaczynaj.-potwierdziła Kirara, a Ana wypuściła swój dysk prosto na pokrzywione kamienie.
-Nie mogę na to patrzeć!-Kenny zakrył sobie oczy.
Młoda zawodniczka wypuściła swój dysk prosto na rumowisko. Dysk Any zgrabnie sunął po ostrych krawędziach, doskonale wybijając się przy tym w powietrze i wykonując najbardziej wymyslne skręty.
-Niesamowite...-rzekła Hilary.
-Wow... -rzucił zdumiony Tyson-Ne wiedziałem, że tak można.
-Kwestia treningu.-Kirara usmiechnęła się do nich-A teraz jeszcze szybciej, Ana.
-Tak jest!-dziewczyna rozkręciła się na dobre, a jej dysk lekko śmiagł po najniebezpieczniejszych nierównościach.
-Jest wspaniała.-podkreślił Max.
-To przechodzi ludzkie pojecie...-westchnął Kenny
-A jednak, Szefie.-odparła Dizzy.
-Trzy... dwa... jeden...-Kirara odliczała już czas dwóm chłopakom-Start!-zawołała.
Dyski wypuszczone przez Lasaro i Shiro płynnie pomknęły po piasku ścigając się wokół jeziora.
-Ha!-prychnął Shiro-Zaraz zostaniesz w tyle!
-Tak uważasz?-zakpił Lasaro.
Ich dyski zdawałay się wręcz płynąć po piasku. Poruszały się zgrabnie i lekko, nie powodując żadnych uniesień powierzchni.
-To niemożliwe!-wykrzyknął zdumiony Kenny.
-Racja, Szefie.-przyznała Dizzy-Moje obliczenia nie mają przy nich żadnego pokrycia.
-Jak wy to robicie?-spytał Tyson
-Trening czyni mistrza.-ucięła krótka Kirara.
-My też tak chcemy!-zawołał Daichi-Nie możecie trzymać tego w tajemnocy przez całą wieczność! Przecież i tak to się wam do niczego nie przydaje.
-To nie tak.-Kirara pokręciła głową-Ten trening doskonali nas samych.
-Ty nie trenujesz.-zauważył Kai.
-Cóż... nie czuję, żeby było mi to potrzebne.-zakłopotała się lekko.
-Skoro jesteś taka mądra, to pokaż na co ciebie stać!-zawołał Daichi.
-Jeśli chcecie od czegoś zacząć, zacznijcie od kamieni.-Kirara spojrzała na Anę-To na początek. Tyson...
Tyson wystąpił pierwszy.
-To szaleństwo! Jego dysk może tego nie wytrzymać!-zauważył Kenny.
-Zawsze możecie skorzystać z pomocy Luny. Ona nie będzie miała nic przeciwko, nawet jak przyjdzie jej codziennie reperowac wasze dyski.
Tyson przygotował swój dysk uparcie wpatrując się w akrobacje dysku Any.
-Tyson...-szepnęła Hilary-Myślicie, że da sobie radę?
-Początki zawsze są trudne, ale Tyson to uparty gość.-odparł Ray
Tyson wypuścił swój dysk, który ostro się kręcąc pomknął na rymowisko. Dysk zaczął obijać sie po wystających kamieniach, tracąc koordynację ruchu.
-Dasz radę, Tyson!-rzucił Max
-No dalej, Dargoon... -mruknął Tyson próbując zapanować nad sytuacją.
Jego dysk nadal miał duże problemy, ale Tyson nie poddawał sie, mimo iż dysk zaczynał tracic płynność i coraz trudniej omijał wystające krawędzie.
-Musisz bardziej kontrolować swój dysk.-poradziła Ana-Nie pozwól mu nadziać się na żadną krawędź.
-Łatwo powiedzieć...-mruknął chłopak.
W tej chwili Kai wystrzelił swój dysk na ów miejsce treningu.
-Kai?-zdziwił się Kenny.
Dysk Kai'a zwinnie pomknął i wyskoczył wykorzystując jedną z krawędzi jako podjazd, jednak też miał trudności z koordynacją na rumowisku.
-Nie jest tak źle...-odparła Dizzy.
-Czy ty zawsze musisz się wtrącać?!-zdenerwoawał się Tyson.
-Jak zwykle komplikujesz sytuację.-odpowiedział Kai-Poza tym to również mój trening.
Max i Ray spojrzeli po sobie, a następnie również wypuścili swoje dyski.
-Hej! A ja?!-Daichi dołączył do trenującej grupy.
Dysk Any nadal zwinnie poruszał się po tak trudnym terenie, zgrabnie wykonując slalomy i wyskoki.
-Kto wygrał?-spytała Kirara dwóch towarzyszy, gdy do niej wrócili.
-Wilk okazał się odrobinę szybszy.-odparł Lasaro.
-Według ciebie odrobinę.-rzucił Shiro-Każda sekunda się liczy.
-Hm?-spojrzał na ćwiczącą drużynę-Katastrofa...
-Dopiero się uczą.-rzekła Kirara
-Co za pokaz... Jest na co popatrzeć.-zironizował Sasuke pojawiając się w okolicach aren razem z blonowłosym towarzyszem o wyrazistych oczach.
-Sasuke... Seraph...-rzekła Kirara
-Czego tu szukacie?!-wkurzył się Shiro-Znowu nas szpiegujecie!
-Przyszliśmy tylko ocenić jak radzą sobie ci nowi. Ale widzę, że z nich nie będzie prawdziwych rywali.
-Hej!-rzucił Tyson-A ty moze taki dobry jesteś, co?!
-Jasne, że tak! Mógłbym zgnieśc was jak robaki...
-On mi zaczyna grać na nerwach.-mruknął Tyson.
-Nie mamy żadnych złych zamiarów.-odparł Seraph-Przynajmniej teraz.
-Naprawdę sądzicie, że wam uwierzymy w te bajki!-prychnął Shiro
-Mam ochotę zobaczyć ich w akcji, a ty Seraph?-spytał Sasuke
-Uważaj bo sam możesz skończyć jak robak!-zawołał Daichi
-Nie prowokuj go.-rzekł spokojnie Lasaro
-Będę robił co będę chciał!-Daichi wypuścił swój dysk. Dysk pomknął na arenę.
-Daichi!-rzuciła Hilary.
-Jesteś dla mało pociągającym wyzwaniem.-odparł Seraph-Wybacz.-wypuścił swój dysk w taki sposób, że od razu wybił dysk Daichi'ego.
-Co?!-wkurzył się Daichi-Odmawiasz?
-Ja się nimi zajmę Seraph!-zdecydował się Sasuke-Jest tu jakiś ochotnik czy wszyscy się boją?
-Ja się z tobą zmierzę.-zadecydował Max.
-Doskonale! Na to czekałem!
-Jesteś pewien, Max?-spytał Tyson.
-Czas sprawdzić w jakmiej jestem formie.-Max podszedł do areny, a do Serpha wrócił jego dysk.
-Niech to!-wkurzył się Daichi-Potraktowali mnie jak dziecko.
-Jeszcze jesteś dzieckiem Daichi.-zauważyła Hilary.
Zawodnicy stanęli naprzeciw siebie po przeciwnych stronach areny.
-Nie zamęcz ich zanadto.-upomniał towarzysza Seraph.
-Khe! To zależy od tego jak będę się bawił.-odparł zacięcie Sasuke-Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
-Max, bądź ostroźny.-przestrzegł do Ray.
-Pokaż na co cię stać!-dodał Tyson.
-Trzy... dwa... jeden... -odliczała Kirara-Zaczynajcie!
Max i Sasuke wypuścili swoje dyski, które ostro pomknęły na arenę.
-System obronny...-zauważył Seraph-Może być ciekawie...
-Trzymaj się Max!-zawołała Hilary
-Dołóż mu!-dodał Daichi-Jeszcze ode mnie!
Kirara stała w milczeniu wpatrując się uważnie w sytuację na arenie.
Dysk Sasuke zaczął doganiać dysk Max'a, po czym doskoczył do niego i lekko spiłował o krawędź.
-Heh... Nie jesteś tak zdolny.-prychnął Sasuke-Myślałem, że stać cię na więcej.
-Bo to dopiero początek!-rzucił Max-Ruszaj!
Jego dysk zahamował dysk Sasuke, ale ten pomimo wszystko nadal na niego napierał.
-Hyh! To i tak za mało!-zakpił chłopak.
-Ale przynajmniej skuteczne.
Dysk Sasuke oskoczył, po czym oba przemknęły piłując się wzajemnie.
-Nieźle mu idzie.-zauważył Ray.
-Jak na początek.-przyznał Lasaro.
W tej chwili dysk Max'a oparł się natarciu dyska przeciwnika i odpchnął go mocno.
-A niech cię!-syknął Sasuke
-Nie zgrywaj się tak, Sasuke.-rzekł Seraph-Nie potrzebnie dajesz mu nadzieję.
-Tak twierdzisz? Jego pasmo sukcesów i tak wkrótce się skończy! Ja o to zadbam... he he...
Dysk Sasuke pomknął z dużą prędkością, po czym zaczął obijać dysk rywala. Poruszał się przy tym płynnie i lekko, a wielość ataków zdezorientowała Max'a.
-Co się dzieje?-spytała Hilary.
-Max ma kłopoty.-wyjaśnił Ray.
-Dysk Sasuke przeszedł na skumulowany atak.-wyjaśniła Dizzy-Jest bardzo szybki.
-Oby Max sobie z nim poradził.-rzekł Kenny.
Dysk Max'a nagle ruszył do ataku.
-Dalej wierzysz, że możesz wygrać?-zakpił Sasuke.
-Mówiłem, że to jeszcze nie koniec.-odparł Max.
-Bah! Chyba nie wiesz o czym mówisz! Dalej!-dysk Sasuke zaczął naciereać ze wszystkich stron w błyskwicznym tempie.
-Max! Nie poddawaj się!-zawołał Tyson-Jeszcze wszystko może się zmienić!
-Zgadza się. Nie poddam się tak łatwo. Draciel! Wzywam cię!- Max wezwał swoją bestię o postaci bojowego żółwia.-Atakuj!-jego bestia ruszyła. Dysk przeciwnika został mocno poobijany.
-Bestia...-odparł Seraph-To ci się powinno spodobać Sasuke...
-Racja.-rzucił Sasuke-Pora zademonstrować naszą siłę. Silver! Ruszaj!-nad areną pojawiła się bestia przypominająca zielonego gada opancerzonego w błękitną zbroję. o srebrnym rogu na czole-Ha! Koniec zabawy! Czas już kończyć!
-To prawdziwa bestia...-zauważyła Hilary.
-Max! Atakuj! Teraz masz szansę!-zawołał Tyson
-Silver!-dysk Sasuke zaczął się rozpędzać.
-Draciel, ruszaj!-zawołał Max.
-Za późno, khe!-dysk przeciwnika zaczął zanikać.
-Co?!-zdziwił się Max.
-Typowe.-odparł Lasaro-To jego najlepszy numer.
Dysk Sasuke pojawiał się i znikał w niesamowitym tempie.
-Skup się Max! Dasz sobie radę!-zawołał Tyson.
-Nie ma szans.-odparł Kai.
-He! Doskonale... A teraz atakuj Silver! Srebrzyste spięcie!- nagle Silver zaskoczył Draciela od tyłu. Dysk Sasuke wybił dyks Max'a z areny.
-Koniec.-rzekł Seraph.
-Przegrałeś!-zawołał dumnie Sasuke-Jesteś skończonym słabeuszem!
-Nie mozesz tak o nim mówić!-zbuntował się Tyson-Max wcale nie jest słabeuszem!
-Dla mnie jest! Powinnien się cieszyć, że nie zgruchotałem jego dyski na miazgę!
-O żesz ty...-warknął Tyson, lecz Ray i Kenny zatrzymali go przed rzuceniem się na aroganckiego chłopaka.
-Tyson, nie rób tego!-rzucił Kenny.
-Nie daj się mu sprowokować.-dodał Ray
-Zabawiłeś się, Sasuke?-rzuciła ostro Kirara-Możesz już nam nie przeszkadzać? A może wolisz zmierzyć się ze mną?
-Ja?-Sasuke zawahał się-Heh... nie będę odbierać tej przyjemności Xero. To on zadecydował, że odbierz ci bestię i jestem pewny, że wkrótce to zrobi!
-Ona ma rację.-odparł Seraph-Wystarczy na dziś.
-Zabawa dopiero się zaczyna...-rzucił im na odchodne Sasuke.
-Wszystko w porządku, Max?-sopytała Hilary
-Tak.-odparł Max-W końcu to nie pierwszy raz.
-Jeszcze się mu zrewanżujesz.-postanowił twardo Tyson.
-Wracamy do treningu.-zadecydowała Kirara.
Wtem Kai dostrzgł w cieniu chłopka czekającego na oddalającą sie dwójkę. Coś mu mówiło, że go już gdzieś widział... Nagle przypomniał sobie...
-On...-pomyślał zszokowany Kai.
//////////////////////////////////////////////
Któż to będzie?
I jak?
Niestety wrzuciłam Max'a na pierwszy ogień, ale to dopiero początek akcji ^_______________^
