A/N: Oh, 71 cottes! I'm so glad that you decided to read my story even with this language barrier. I know it's a big effort to try understand my first language, because it's difficuld and I'm so grateful to you for trying.
Thank you, 71cottes! Thanks, Zoja! Thank you all my readers!
P.S. Since I'm no doctor, all this chapter is fully a product of my imagination. Feel free to correct me if you think it's totally unbelievable, guys!
3.
- Co pan nam może powiedzieć, panie doktorze?- zapytał brunet, zwracając się do starszego, szpakowatego pediatry, który przyjął Umę na oddział dziecięcy i pobieżnie ją przebadał.
- Na początek mogę potwierdzić, że mała ma trzy, trzy i pół roku. Jak na razie, wygląda na zdrową, choć wyraźnie jest niedożywiona i trochę odwodniona. Widać też oznaki lekkiego wychłodzenia organizmu, ale po podaniu ogrzanej kroplówki powinno się poprawić.- zaczął dr Boyd.- Dziewczynka jest bardzo zaniedbana. Jak rozumiem, znaleźliście ją państwo w parku?
- Tak, moja partnerka i jej pies.- przytaknął agent.- Sue początkowo miała problemy, by się z nią porozumieć. Dopiero po chwili zrozumiała, że mała jej nie słyszy.- dodał.
- Jest głucha? Nie miałem pojęcia.- zdziwił się lekarz.
- Ja również.- przyznała dziewczyna.- Gdy nie zareagowała na mój głos po raz pierwszy, pomyślałam, że to ze strachu, ale potem zrobiła taką minę, jakby nie miała pojęcia, co mówię. Nie próbowała też mówić i to skłoniło mnie do podejrzeń. Kiedy spróbowałam ASL, nareszcie odpowiedziała, choć zna tylko trochę znaków. Przynajmniej tak mi się wydaje po poziomie jej migania.- wyjaśniła.
- Pani zna Amerykański Język Migowy?- spytał zdziwiony Boyd.
- Muszę…- uśmiechnęła się Sue.- To mój pierwszy język. Jestem głucha, panie doktorze.- przyznała z pobłażliwym światełkiem w oku.
- Naprawdę? Nigdy bym się nie domyślił!- zawołał doktor.- Zapewne używa pani teraz aparatu?- dopytywał się.- W końcu, mówi pani tak wyraźnie…
- Niestety, moja wada jest zbyt poważna, panie doktorze. Aparat w moim przypadku nie wchodził w grę. Czytam jednak z ruchu warg, a za wyraźną wymowę należałoby podziękować mojej nauczycielce mowy.- powiedziała.
- Istotnie! Kimkolwiek jest owa pani, wykonała doskonałą pracę. Nigdy bym się nie domyślił.- powtórzył medyk.
- Jak wielu innych ludzi, panie doktorze.- z dumą wtrącił się Jack.- Sue jest wyjątkową kobietą, o wyjątkowych talentach i nie mówię tu tylko o czytaniu z ust.- pochwalił, po czym dorzucił:- Odbiegliśmy jednak nieco od tematu…- przypomniał.
- Rzeczywiście. Proszę mi wybaczyć. - zgodził się Boyd.- Wracając do dziewczynki… Naturalnie, zrobimy jej komplet badań, by wykluczyć jakiekolwiek schorzenia, których nie jesteśmy w stanie zdiagnozować po ogólnym badaniu, no i w świetle nowych informacji, skonsultujemy się ze specjalistą odnośnie jej słuchu. Należy sprawdzić przyczynę jej głuchoty i stopień uszkodzenia. Być może będzie można pomóc małej…- zasugerował.- Czy wzywali już państwo opiekę społeczną?- spytał.- Jeśli nie, szpital się tym zajmie.- zaoferował.
- Owszem, rozmawiałem już z kimś od nich. Ich pracownica powinna tutaj być już niedługo. Moja partnerka jednak zamierza ubiegać się o tymczasową opiekę nad Umą.- odparł Jack.
- A więc ma na imię Uma?- uśmiechnął się lekarz.- Ładnie.- przyznał.- Znamy również nazwisko?
- Tylko imię.- zaprzeczyła Sue.- Uma albo nie zna nazwiska, albo nie umiała go przeliterować. Spróbuję dowiedzieć się tego, gdy już się obudzi.
- Doskonale, ale jeśli się nie uda, będę musiał wpisać ją jako Doe.- stwierdził.- Przynajmniej do czasu znalezienia rodziców dziewczynki.
- Proszę robić, co trzeba.- zgodził się Hudson.- Kiedy zabierzecie ją na badania?- spytał.
- Jak tylko zejdzie jej kroplówka.- odpowiedział lekarz.- To ją nieco ogrzeje i wzmocni na czas diagnostyki. Po wszystkim, kiedy mała się obudzi, pielęgniarka ją wykąpie, a potem poda jej coś konkretnego do jedzenia i picia. Zakładam, że pani chce przy niej pozostać?- zwrócił się do panny Thomas, która skinęła twierdząco.
- Oboje z nią zostaniemy.- zaoferował się Sparky.- Może się wystraszyć, gdy obudzi się w obcym miejscu, a nas już trochę zna i zdecydowanie ufa Sue. Liczę, że nasza obecność jej pomoże.
- Z pewnością.- przytaknął tylko lekarz i skupił się na zlecaniu badań, które podpisał potem zamaszystą parafką.- Siostro…- zwrócił się do pielęgniarki.- Proszę mnie powiadomić, gdy skończy się kroplówka i dziecko będzie gotowe do badań. Będę u siebie.- powiedział uprzejmie, ale stanowczo.
- Oczywiście.- skinęła tylko głową i doktor wyszedł. Ona zaś jeszcze raz sprawdziła szybkość skraplania i zadowolona, uśmiechnęła się do pary pracowników FBI.- Zostawię państwa z nią teraz samych. Gdy kroplówka będzie się kończyć, proszę dzwonić tym przyciskiem. Przyjdę i ją odłączę. Potem pojedziemy z małą na prześwietlenie i tomografię. Krew już pobraliśmy wcześniej, ale proszę mi dać znać, gdy zachce się jej siusiu, to weźmiemy też próbkę moczu. Po badaniach może mi pani pomóc ją wykąpać i nakarmić. Uma na pewno będzie wolała, żeby pani wtedy przy niej była, panno Thomas.- dodała łagodnie.
- Dobrze, siostro. Z przyjemnością pomogę.
- Tak myślałam.- uśmiechnęła się znowu kobieta.- Poruszyła panią ta kruszynka, prawda?
- Bardzo…- przyznała blondynka.- Nie rozumiem, jak można porzucić takiego aniołka, na dodatek gdzieś pośrodku parku, gdzie zawsze istnieje ryzyko, że ktoś może ją skrzywdzić, albo że dziecko zamarznie na śmierć. W głowie mi się to nie mieści, a widziałam już niejedno.- przyznała z żalem, a Jack skwapliwie przyznał jej rację.
- Niestety…- westchnęła ciężko pielęgniarka.- Niektórzy rodzice nie mają za grosz rozumu i odpowiedzialności. Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci.- dodała z naciskiem.- Co innego, gdy naprawdę sytuacja zmusza kogoś do oddania dziecka, ale robi on to we właściwy sposób, przynosząc je do nas, albo dzwoniąc po opiekunkę społeczną. Nic jednak nie usprawiedliwia kobiety, która tak bestialsko, ośmielę się powiedzieć, potraktowała swoją córkę. Liczę, że gdy już ją znajdziecie, odbiorą jej prawa rodzicielskie.
- Znajdziemy.- zapewnił Hudson.- Zawsze znajdujemy. A kiedy to już się stanie, ta osoba odpowie za porzucenie dziewczynki i narażenie jej na utratę zdrowia lub życia. Dopilnujemy tego.
Siostra tylko przytaknęła i wyszła, zostawiając ich w pokoju wraz ze śpiącą kruszynką, która tak szybko chwyciła ich za serca…
TBC
