- Wszystko w porządku, Kouki? - zapytał Akashi, gdy w końcu wrócił. - Jesteś blady.
Kouki?
- Nic mi nie jest...- wymamrotał i usiadł na swoim miejscu, odwracając wzrok.
- Wyjdźcie stąd. - powiedział Akashi, zwracając się do drużyny. - Chciałbym porozmawiać z Koukim na osobności. - dodał, ignorując jęk wydobywający się z jego ust.
Skinęli mu głowami i wyszli w pośpiechu, mamrocząc coś pod nosem. Tylko Kuroko i Kagami pozostali jeszcze w pomieszczeniu. Taiga miał minę jakby ktoś go spoliczkował.
- Kurna mać! - zaklął głośno.
- Kagami-kun, nie używaj ordynarnego języka...
- Nie dość, że nie jest u siebie to jeszcze mnie stąd wygania! Przegiął kurna, przegiął!
- To nie ma sensu. Chodźmy. Inni już wyszli.
- Nie, Kuroko! - wyrwał ramię z jego uścisku. - Nie odpuszczę mu! Nie będzie się tak u mnie panoszył!
- Proszę, Kagami-kun. Nie zrobisz tego nawet dla mnie? - Kuroko spojrzał mu w oczy tak, jakby usiłował go zmiękczyć tym spojrzeniem.
Kagami zamarł i przełknął ślinę. Spojrzał w boki zmarszczył gniewnie brwi.
Nagle prychnął i wyszedł z pomieszczenia, a za nim Kuroko, zamykając za sobą delikatnie drzwi.
Furihata zacisnął chude palce na kolanach i podjął próbę zapanowania nad ich drżeniem. Akashi odchrząknął i przysunął się bliżej niego, na co Furihata zaczął dygotać jeszcze bardziej.
- Zimno ci?
- N-nie...tak ja-jakoś...
- Dobrze. Więc przejdźmy do konkretów.
Akashi siedział przez chwilę w bezruchu, najwyraźniej układając sobie wszystko w głowie. Po ciszy trwającej kilka minut, Furihata niemalże pisnął z zaskoczenia, słysząc jego głos.
- Na początku planowałem ugościć ciebie w moim domu, ale trudno. Trzeba będzie wszystko odwołać, kolację także. Ale to nic. Zaprowadzę ciebie tam jutro.
Co on właśnie powiedział?! Ja rozumiem, że on jest bogaty, ale żeby tak dla obcej osoby...!
- Dlaczego chciałeś ze mną porozmawiać? Widzieliśmy się tylko raz, i to dość...
Urwał i spuścił wzrok na swoje kolana, zaskoczony swoją śmiałością. Akashi spojrzał na niego ze zdziwieniem i oparł podbródek na dłoni, przyglądając mu się uważnie.
- To proste. Zaintrygowałeś mnie.
- C-co zrobiłem?
- Zainteresowałeś mnie.
- Ja? Niby czym? - zapytał, już naprawdę zdezorientowany. - Nie jestem jakiś specjalnie uzdolniony w koszykówce, gram tylko dlatego, że to lubię...
- Z początku też mnie to zdziwiło. Uważałem ciebie za zwykłe mięso armatnie. Ale po tym co zobaczyłem podczas meczu z Kajio zmieniłem nieco swoje zdanie. To było zabawne, ale i odważne. Wydałeś mi się interesujący. W swojej zwykłości.
On widział ten mecz?! Czy to był komplement?
- Żałowałem, że nie mogłem się spotkać z tobą na boisku. Ani razu nawet nie pomyśleli o tym, by cię wystawić. - stwierdził z niezadowoleniem. - Choć pewnie bym przeszedł obok ciebie, nie używając żadnej techniki.
Furihata jęknął i spuścił głowę.
Wiem, że jestem słaby, ale żeby aż tak mnie dołować?
- Co o mnie myślisz? - zapytał nagle, przerywając ciszę.
- O tobie? Co myślę?
- Tak. Szczera opinia byłaby najlepsza.
Odetchnął głęboko i powiedział.
- Gdy ciebie pierwszy raz zobaczyłem, wydałeś mi się straszny. Szczerze mówiąc, dalej tak myślę. - dodał, uśmiechając się przepraszająco. - Ale gdy teraz poznałem ciebie trochę bliżej, stwierdziłem, że nie jesteś aż taki zły. Może nawet...- urwał i spojrzał w bok. Akashi zamrugał kilka razy, zaskoczony, a potem uśmiechnął się lekko.
- Jesteś pierwszą osobą , która mówi szczerze to co czuje, podczas rozmowy ze mną. Czy czujesz to co ja, Kouki?
- Eee...- zająknął się. - chyba jeszcze nie dojrzałem do tego, by zrozumieć drugą osobę, więc ciężko mi...
- Ach tak. Już rozumiem. W takim razie może ja zacznę.
Akashi przybliżył się do niego i chwycił go za podbródek. Zanim zdążył zareagować, wpił się w jego usta. Furihata otworzył szeroko oczy i odwrócił głowę, przerywając w ten sposób pocałunek. Wyrwał się z jego ramion i odsunął na drugi koniec kanapy. Podniósł rękę do twarzy i zaczął gorączkowo pocierać zewnętrzną stroną dłoni o wargi.
- C-C-Co ty właśnie...?!
Akashi uśmiechnął się lekko i oblizał wargi. Na ten widok Furihacie zrobiło się niesamowicie gorąco.
- W ten sposób ukazałem swoje uczucia do ciebie. - powiedział spokojnie. - Gdy cię widzę coś mnie uciska w piersi. Chcę uczynić ciebie swoją własnością choćby siłą. Gdyby ktoś próbował ci mnie odebrać, pozbyłbym się go. To chyba coś, co ludzie nazywają miłością. - położył rękę na klatce piersiowej i zacisnął pięść.
On jest nienormalny! Jak on mógł mnie tak po prostu...co powinienem zrobić?! - dotknął swoich policzków, czując ich gorąco. - Coś czuję, że on traktuje to całkowicie poważnie i te groźby są całkowicie realne!
- Zaintrygowałeś mnie, Furihato Kouki. - Akashi ponownie przysunął się bliżej niego. - I dalej intrygujesz...- szepnął zmysłowo. Popchnął go na kanapę i przyssał się do jego szyi. Furihata wierzgnął zaskoczony i zacisnął palce na jego ramionach, usiłując go odepchnąć. Akashi jedynie wzmocnił uścisk i ugryzł go lekko, jakby chciał go tym ukarać za nieposłuszeństwo. Furihata krzyknął z bólu i zaskoczenia, a po chwili poczuł jak czerwonowłosy przypina jego nadgarstki nad głową. Spojrzał na niego z góry, uśmiechając się lekko.
- Leż spokojnie. - powiedział, z czułością gładząc jego policzek i ponownie przyłożył usta do jego szyi. tworząc pokaźnych rozmiarów malinkę. Oderwał się od jego szyi i puścił jego nadgarstki, sądząc, że nie będzie się dłużej opierał.
Furihata spojrzał na niego z przerażeniem, ledwo powstrzymując się od krzyku. Nie wiedział jak to zrobił, ale jakimś cudem udało mu się wyśliznąć spod niego i dobiec do drzwi. Zanim wybiegł, zdążył dostrzec jego wyraz twarzy. Wyglądał na zawiedzionego.
Furihata wybiegł z pokoju, ledwo powstrzymując łzy. Oczy miał zamglone i ledwo widział gdzie biegł. Zawadził nogą o komodę i upadł na ziemię, przejeżdżając na brzuchu dobry metr.
- Co ci się stało?! - zapytał wyraźnie zaskoczony Hyuuga, który wpadł do przedpokoju, gdy tylko usłyszał jak otwierają się drzwi w pokoju, którym przebywał z byłym kapitanem Teikou. Pomógł mu wstać. Furihata wyglądał jakby właśnie wypadł z krzaków. Miał rozpiętą koszulę, potargane włosy i czerwoną twarz. Wyraźnie drżał.
- Ukryjcie mnie! Proszę! - wykrzyknął rozpaczliwie, nerwowo gestykulując rękoma.
- Furihata-kun, to się nie uda. - stwierdził brutalnie Kuroko.
Kuuuuroko! - zawył w duchu.
- Błagam! Powiedzcie mu, że mnie nie ma!
- Schowaj się za tym wiklinowym koszem. Szybko! - Kagami chwycił go za ramię i wepchnął go w kąt, w którym stał owy kosz. Odruchowo przyłożył palec wskazujący do ust, nakazując mu tym gestem ciszę.
Gdy Furihata chował się za nim, pomyślał, że to chyba najgłupsze, co mógł zrobić. Zaczynał wbrew sobie planować co odpowie, gdy ten go znajdzie. Skulił się, oparł podbródek na kolanach i czekał. Zacisnął powieki, modląc się w duchu, by nie zostać znalezionym. Skrzypnęły drzwi i do przedpokoju weszła jeszcze jedna osoba. Po równych, spokojnych krokach i po nagłej ciszy w pokoju od razu domyślił się, kto to.
- Akashi-kun...
- Jeżeli szukasz Furihaty, to już go tu nie...
Urwał, czując na sobie przeszywający wzrok czerwonowłosego. Akashi westchnął i przeczesał palcami włosy, kierując swoje spojrzenie na wiklinowy kosz.
- Jak Kouki wyjdzie zza tego kosza to przekażcie mu, że jeszcze po niego wrócę. Choć myślę, że to nie będzie potrzebne. - znowu popatrzył na kosz.
Bez słowa odwrócił się i wyszedł, uprzednio nakładając buty. Trzasnęły drzwi. Kagami podbiegł do okna i odsunął zasłony.
- Furihata! Możesz już wyjść!
On jednak zdecydował się na chwilę pozostać w tym samym miejscu. Z westchnięciem oparł czoło o wiklinowy kosz, łapczywie łykając powietrze. Przyłożył rękę do klatki piersiowej, czując jak jego serce bez przerwy obija się o klatkę piersiową w szybszym tempie niż zazwyczaj.
- Dlaczego tak nagle wybiegłeś?
- Przestraszyłem się. - powiedział wymuszając uśmiech. Potarł z zakłopotaniem kark. - Ten facet potrafi być przerażający.
Kuroko podszedł bliżej do niego i przyjrzał się jego szyi.
- O co chodzi, Kuroko? - zapytał, z rosnącym przerażeniem obserwując, jak jego źrenice gwałtownie się zwężają.
- Furihata-kun...masz dziwne ślady na szyi.*
- Co? - Furihata ze zdziwieniem popatrzył na ich zaszokowane twarze. Zmarszczył nieco brwi, mając co do tego złe przeczucia, podszedł do lustra i wrzasnął. Jego szyję pokrywały czerwone punkciki, a w jednym miejscu wyraźnie odznaczał się odcisk zębów.
- Co Akashi ci zrobił?!
- Mów! - Kagami podszedł do niego i oparł dłonie na jego ramionach. - Co on ci chciał zrobić?!
- ...Zaczęliśmy rozmawiać...- powiedział ostrożnie, z rosnącym przerażeniem obserwując, jak twarz Kagamiego i pozostałych członków drużyny zaczyna nabierać ostrzejszego wyrazu. - Powiedział, że go zaintrygowałem, a potem rzucił się na mnie i...i...- dotknął palcami swoich warg i spuścił wzrok, nie mogąc spojrzeć im w twarz.
Kagami puścił go i opadł na fotel, zakrywając dłonią twarz.
- Furihata...z tego co właśnie powiedziałeś, wynika, że on cię molestował.
- Nic nie mogłem zrobić...- wyszeptał zrospaczonym tonem, zaciskając dłonie w pięści. - Był za silny.
- Trzeba to zgłosić! - zawołał Hyuuga z twarzą wykrzywioną wściekłością.
- To nic nie da. - powiedział Kuroko, mrużąc powieki. - Akashi-kun zawsze dostanie to czego chce. Nic go nie powstrzyma.
- Kuroko, czy twoje słowa nie są nieco przesadzone?
- On nie odpuści. Furihata-kun w końcu mu się podda a on dostanie to, czego chciał.
- Ale co innego możemy zrobić? Ktoś ma jakąś propozycję?
Nikt nie zaproponował jakiejś skutecznej metody. W tej chwili wydawało im się to niewykonalne.
- ...W każdym razie nie możemy pozwolić mu zbliżyć się do Furihaty.
*robiłam kiedyś rysunek do tego xD. Link dla zainteresowanych: art/AkaFuri-353874287
