Tej nocy śnił mi się wielki, czarny pies. Ponurak? Nie. A jeżeli tak, to powinnam tylko się z tego powodu cieszyć. Miałam wrażenie, że go znam. Przez wiele lat był przy mnie, aż pewnego dnia wyszedł z domu i już nigdy do niego nie wrócił. Nazywał się Debil i nadal nie wiem, skąd wzięłam to imię. Był moim najlepszym przyjacielem i z tego co pamiętam, nigdy nie opuszczał mnie w najtrudniejszych chwilach. Nawet takich głupich, kiedy moje serce roztrzaskiwało się o skały, a nie miałam komu wypłakać się w rękaw. Bo nikt nie rozumiał mnie tak dobrze jak ten pies. Pies, który zostawił mnie tak jak wszyscy inni. Nawet on w końcu uznał, że nie da się ze mną żyć. A teraz przyszedł do mnie we śnie. Było to co najmniej dziwne.
Spanie w lochach ma bardzo wiele minusów. O wiele więcej niż plusów, które widziałam za czasów szkolnych. Przez siedem bite lat marzyłam o mieszkaniu w podziemiach, jak na prawdziwego Ślizgona przystało. Wystarczyła jedna noc, żebym zaczęła walić głową w wilgotny mur, opierdalając samą siebie niczym skrzat domowy za to, jaką byłam kretynką. Lochy nie są moim miejscem i nie miałam bladego pojęcia jak zdołam się do nich przyzwyczaić.
Głównym minusem był Severus Snape chrapiący za ścianą, a o poranku biegający po komnatach w obrzydliwych bokserkach w biało - niebieskie paski. Aż dziwne, że nie było mu zimno. Całe szczęście nie odważył się wleźć do mojej sypialni, jednak wystarczył fakt, że zajął mi łazienkę. Powinien pamiętać, że łazienka to moje ulubione miejsce w tej szkole, a jeszcze nigdy nie zwiedzałam prywatnych kibli nauczycielskich. Przynajmniej nie pamiętam. Możliwe, że i zwiedzałam, ale byłam wtedy tak narąbana, że wykorzystywałam je jedynie do rzygania. To by tłumaczyło mój zanik pamięci z takiej wycieczki.
Wróciłam do sypialni. Narzuciłam koc na ramiona i usiadłam na ogromnym, małżeńskim łóżku. Debilowi by się spodobało. Wyciągnęłam z szafki nocnej kawałek pergaminu i pióro. Nie spałam pół nocy podekscytowana faktem, że mogę zamienić pustą doniczkę w szafę, więc musiałam się rozpakować. Owszem, mogłam sprawić, żeby mój kufer był ogromną garderobą, jednak wolałam nie ryzykować. Gdyby coś mi nie wyszło, zapewne eksplodowałby, a wraz z nim pół Hogwartu oraz moje rzeczy.
Raven,
Czy jeżeli śni mi się Ponurak pierwszego dnia w szkole, to powinnam udać się do Munga?
Poza tym Smarkelus strasznie chrapie.
I biega w majtkach. Nie wiem, ile moje oczy jeszcze wytrzymają.
Chcę do Ravenclawu. Lochy są okropne!
Królowa Ścigających
Złożyłam pergamin w samolocik, dotknęłam różdżką i wypuściłam przez okno. Na krótkie dystanse, typu pokonywanie kilku pięter i korytarzy, był o wiele lepszym rozwiązaniem od sowy. Pominę fakt, że w warunkach ślizgońskich żadna sowa nie dałaby rady przetrwać.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Granatowy samolocik wleciał przez szparę w drzwiach i sam rozłożył się na mojej kołdrze.
Kretynko od eliksirów
Lunio mówi, że jak się śni pies, to laska jest zakochana. Osobiście uważam, że coś mu się pokręciło. Biorę jednak pod uwagę twój bardzo specyficzny mózg na głodzie alkoholowym i stwierdzam, że Remus może mieć dużo racji.
ŚPISZ ZE SMARKELUSEM?! Ja pierdolę...Musimy chyba stanowczo o tym porozmawiać.
Najpiękniejsza w Ravenclawie
PS. Dzięki za przerwanie cudownego seksu
Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem. Już miałam coś odpisać, kiedy na poduszce wylądował wyjątkowo zmaltretowany samolocik. Wyglądał tak jakby przeleciał przynajmniej pół świata.
Durna pało
Przez ciebie cały dzień będą mnie boleć jaja.
Ja ci nigdy nie przeszkadzałem.
Bolące jaja Lunatyka
O ja pierdolę. Nie powinnam pisać z tymi popaprańcami. Nie tylko rano. Ogółem. Przecież oni nic się nie zmienili! Dobra, Lunio się zmienił. Nie pamiętam go aż tak napalonego i szczerzącego na mnie kły z powodu pisania do Ines.
Napaleńcu
Nigdy nie miałeś mi w czym przeszkadzać, szajbusie. Nie uprawiałam seksu z Inią, ani z nikim innym. Jedyne w czym mogłeś mi przeszkodzić to w bzykaniu się z notatkami i podręcznikami przed końcowymi egzaminami. Powinnam być ci z tego powodu wdzięczna.
Wariatka z lochów
Nie poszłam na śniadanie bo nakładałam makijaż. Dopiero kiedy Mistrz Eliksirów udał się do Wielkiej Sali, dostałam pustą łazienkę. Doskonale wiedziałam, że zrobił to specjalnie. Następnego ranka będę musiała pójść na poranny spacer do komnat Ines i Lunia, żeby wpaść do mojego małego królestwa. Oni przecież i tak będą zajęci czymś innym.
Nie wypiłam kawy, bo nie miałam wrzątku.
I w ogóle mało brakowało, a poszłabym na lekcje w piżamie.
Weszłam do klasy spóźniona. Oczy wszystkich zebranych momentalnie spoczęły na mojej osobie. Oczywiście nie miałam bladego pojęcia, o czym powinnam teraz mówić. W życiu nie byłam na lekcji Severusa, a przypuszczałam, że profesor Ślimak nie powinien być moim mentorem i wzorem do naśladowania.
Od czego zaczyna się rok szkolny? Od straszenia uczniów?
Na moim biurku wylądował samolocik.
Pani, pfu, Profesor
Zamienię twoje majtki w zegarki kieszonkowe
Mistrz Eliksirów
Westchnęłam.
Był takim samym kretynem jak wiele lat temu.
- Dobra, chowamy wszystko - oznajmiłam.
Najlepszym sposobem dla nieprzygotowanego nauczyciela jest postraszenie uczniów i zrobienie kartkówki. Podobno miałam dostać tego dnia szlaban, więc prace pisemne do sprawdzania były jak najbardziej konieczne.
