Severus był wściekły. Nie, przerażony. Nie, jednak wściekły. To bardziej pasowało do jego charakteru. Dumbledore był w swoim gabinecie i nie po raz pierwszy w życiu Snape przeklął fakt, że jedyny kominek podłączony do sieci Fiuu był w gabinecie Dyrektora. Stary dureń uśmiechał się szeroko i nie zapowiadało się na to, by puścił go bez „przyjacielskiej pogawędki".

- Stęskniłem się za tobą, mój drogi.

- Nie wątpię. Gdzie jest Mistrz Zhou?

- Odwrócenie twojej klątwy tak go wykończyło, że położył się spać.

- Ty również powinieneś.

- Och, jest ode mnie znacznie starszy. Ja już się pozbierałem. Jak głowa? Wszystkie wspomnienia poukładały się jakoś?

- Mniej więcej.

To było dziwne uczucie. Pamiętał swoje dzieciństwo, ale dwa miesiące były zupełnie inne od tego, co pamiętał. To tak, jakby miał równoległe wspomnienia, w których występowali Weasleyowie, Potter i Granger. Było to strasznie denerwujące. Zwłaszcza, że nagle polubił bliźniaków i Hermio… znaczy się, Granger. I chciało mu się czekoladowych ciastek. Albus patrzył na niego z ognikami w oczach.

- Wiesz… Mistrz Zhou miał rację. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

- Och, daj spokój! To, że jako szczeniak uznałem, że Granger jest mi przeznaczona nie znaczy, że teraz tak myślę. Sam mówiłeś, że jak byłeś mały, to chciałeś ożenić się z własną babcią!

- I dalej ją kocham.

- Ja nie…!

- Po prostu się nad tym poważnie zastanów. O nic więcej nie proszę. Chociaż… dobrze by było, żebyś z nią porozmawiał.

- Wybij to sobie z głowy.

- Przecież tak dobrze wam się dyskutowało.

Zacisnął zęby. Owszem, dziewczyna była inteligentna i oczytana, ale… Do związku trzeba się przykładać, interesować się tym, co robi druga osoba, dużo z siebie dawać. On nie chciał się wiązać z kimkolwiek na poważnie. Miał kilka kobiet na zawołanie, ale to były jedynie kochanki, których używał, gdy tego potrzebował. Właśnie. Używał ich. Nie potrafił inaczej traktować kobiet. I nie zamierzał zaczynać. … Prawda? Ze Ślizgonami był jeden duży problem. Potrafili okłamywać wszystkich naokoło, prócz siebie.

- Dobrze, przyznaję! Dziewczyna mi się podoba! Zadowolony?

Dumbledore, jeśli to możliwe, uśmiechnął się jeszcze szerzej.

- Ależ ja nie oczekiwałem od ciebie żadnej deklaracji. Aczkolwiek podejrzewałem…

- Daruj sobie!

- Od jak dawna?

- Od jak dawna masz sobie darować? Sądzę, że od chwili, gdy postawiłem nogę w tym przeklętym zamku. Ty jednak nigdy mnie nie słuchasz.

- Nie. Pytam się od jak dawna tak się czujesz?

Severus posłał mu wściekłe spojrzenie, ale starszy mężczyzna był całkowicie uodporniony na to.

- Od roku.

- Ach… Czyli od chwili, gdy obudziłeś się w Skrzydle Szpitalnym?

- Nie. Kiedy spadłem z drzewa wprost na nią – zadrwił. – Co innego poza leżeniem w Skrzydle Szpitalnym robiłem rok temu?

Na pół roku przed pokonaniem Voldemorta ktoś zdradził Zakon i wydał Severusa czarnoksiężnikowi. Ledwo udało mu się uciec, ale był w takim stanie, że Poppy zdecydowała się wprowadzić go w stan magicznej śpiączki, by uratować mu życie. W tym czasie Granger pomagała w Skrzydle Szpitalnym i codziennie przychodziła, by do niego mówić. Słyszał każde słowo i powoli irytacja na młodą kobietę, gdy tylko otwierała usta zmieniła się w tęsknotę, gdy jej nie było. Być może było to z nudy, ale gdy się obudził to uczucie nie chciało odejść. Na siłę znajdował tematy, które mógłby poruszyć w rozmowie z nią. Po pewnym czasie miał już pewność – wpadł, jak pufek pigmejski do kociołka ze żrącą substancją. Granger wciąż leciała na tego półgłówka, Weasleya. W Święta nie miała nic przeciwko temu, by ten palant ją pocałował i nawet śmiała go obsztorcować, za spuszczenie mu łomotu! Nie miał szans i to go najbardziej w tym wszystkim denerwowało.

- Porozmawiaj z nią.

- Och, daj spokój. I co mam powiedzieć? „Wiesz, mówiłem prawdę. Jesteś moja i ożenię się z tobą. Co ty na to?"? Oszalałeś? Przeklnie mnie, wyrzuci za okno i jeszcze powie innym, że ją molestowałem!

- O, o molestowaniu nic nie mówiłeś.

- Albus!

- Dobrze, dobrze… Mówię poważnie. – I faktycznie, nie żartował. – Jeśli mi choć trochę ufasz, to pójdź z nią porozmawiać.

- Czy wiesz coś, o czym powinieneś mi powiedzieć?

- Tylko tyle, że jeśli z nią nie porozmawiasz, to możesz dużo stracić.