Klaus pov
Nadal brakowało mi jednego elementu całej układanki. Księżycowy kamień, nadal pozostawał poza moim zasięgiem. Poprosiłem kilkoro moich przyjaciół o pomoc w odnalezieniu go ale przepadł, cóż miałem sporo czasu na znalezienie go z racji że miała dopiero 15 lat. Mój uśmiech poszerzył się. Musiałem sam przed sobą przyznać ze naprawdę zaczęło mi się podobać spędzanie czasu z moim małym sobowtórkiem. Była naprawdę zabawna, urocza. Była jak miód na serce. Zupełne przeciwieństwo Tati cz Katherine. Obydwie chciały tylko grać.. I chociaż podejmowałem wyzwanie jakim była Katherine dając jej pasję , żądzę której tak chciała i pozwalałem zdominować miłość jaką czułem do Tati nad wszystko inne dając jej nade mną pełną władze jak wielu innych mężczyzn wliczając mojego brata o tyle z Eleną postępowałem naprawdę powściągliwie. Była bardzo krucha kiedy na nią patrzyłem miałem wrażenie że w sekund może zostać złamana, ale jednak w jej oczach pełne dobroci, współczucia czy życzliwości dla wszystkich dopiero na samym dnie był ten ogień.. ogień Petrova. Gdybym się postarał mógł bym go rozbudzić. Wystarczyło przyprzeć ją do muru... Zepchnąć na samą krawędź i patrzyć jak będzie walczyć.. Tak, tylko ja byłem w stanie rozbudzić w niej ten ogień..tą żądze..
-Hej Nick..
Wsiadła do samochodu i cmoknęła mnie w policzek. Uśmiechnąłem się. Ruszyłem z parkingu jadąc dość powoli jak na mnie. Od kilku tygodni wpadliśmy w rutynę. Przyjeżdżałem po nią codziennie o umówionej godzinie rozmawialiśmy po drodze jak spędziła dzień i wieczór po czym rozstawaliśmy się pod jej domem. Potem odstawiałem samochód, załatwiałem kilka spraw i wracałem do niej siadając na drzewie patrząc jak śpi przez okno kilka godzin i wracałem do mieszkania które...wypożyczyłem... To była właściwie bardzo przyjemna rutyna.
- Więc Lena co planujesz na swój wielki dzień jutro..
Zaśmiała się.
- Wiesz mam zamiar iść do szkoły odrobić lekcje zjeść pizze i iść spać.
Szczypnąłem ją w bok pisnęła odskakując do drzwi chichocząc.
- Chyba sobie żartujesz kochanie 16 lat ma się raz masz świętować jak należy przecież mówiłaś że lubisz urodziny!
- Bo tak jest.. Ale ja jakoś nie mam ochoty na imprezę zresztą mój wuj przyjechał a on naprawdę nie jest typem faceta z którym się chce bawić więc zmusiłam rodziców i Bonnie że niczego nie będą organizować.
Uniosłem brew.
- Ty naprawdę go nie lubisz co ?
Pokiwała głową. Zatrzymałem samochód.
- To dupek.. Im mniej mam kontaktu z nim i jego podobnymi tym lepiej. Do jutra.
- Do jutra.
Odjechałem. Cóż skoro nie chce popy, dobrze będzie bez tego wszystkiego ale miałem kilka pomysłów co do jutrzejszego dnia...
Elena pov
Lekcja historii dłużyła mi się niemiłosiernie..A mogłam zostać sobie w domu ale wtedy zero szans na spędzenie czasu z Nickiem. Nikomu o nim nie powiedziałam, był jak odskocznia od wszystkiego co dzieje się wokół. Właściwie w kilka tygodni stał się moim najlepszym przyjacielem i powiernikiem wszystkich sekretów. Wiedziałam że nie będzie się ze mnie śmiał że mnie pociesz. Ja chyba naprawdę się zakochałam. Żaden inny facet mi się nie podobał żaden nie był wystarczająco dobry cóż Nick wysoko postawił poprzeczkę. Jednak zastanowiło mnie dlaczego on się mną tak interesował. Taki facet na pewno miała pęczki takich jak ja na każde skinienie i co dziwne w ogóle niczego nie próbował. Był po prostu najlepszym przyjacielem małolaty z głową w chmurach. Poczułam że mój telefon wibruję. Zerknęłam na ekran pod ławką. Mimo woli się uśmiechając.
Kochanie koniec siedzenia w szkole, niech to będzie twoja ostatnia lekcja. Czekam na parkingu.
Nick
Akurat zadzwonił dzwonek czy on ma jakiś szósty zmysł. Zanim zdążyła mnie dopaść Bonnie wymknęłam się ze szkoły na parking a tam przed samochodzie czekał już z wielkim bukietem kwiatów mało mi się kolana nie ugięły. Jakoś udało mi się do niego dowlec uśmiechał się od ucha do ucha. Pocałował mnie w rękę i wręczył mi bukiet zakładający się z ogromnej ilości białych róż.
- Wszystkiego najlepszego kochanie.
Złożył leki pocałunek na moim czole.
- Dziękuję Nick jesteś kochany!
Śmiał się.
- Zaczekaj to dopiero początek.. choć zawieziesz rzeczy i zawiozę cię do twojej drugiej niespodzianki.
Otworzył mi drzwi uśmiechając się czarując. Te jego dołeczki.. Wsiadłam do samochodu bardzo szybko dojechaliśmy do domu zgarnęłam moje rzeczy i już miałam wychodzić kiedy coś sobie uświadomiłam.
- Nick idziesz ze mną? Rodzice są w pracy a wuj na pewno też wyszedł więc?
- Z największą przyjemnością..
Wysiedliśmy i po chwili byliśmy na ganku drzwi był zamknięte więc nikogo nie było. Po chwili siłowania się z zamkiem drzwi ustąpiły ze skrzypnięciem weszłam do domu pierwsza. On staną jak wryty za framugom...
Uniosłam brew. Popatrzył na mnie w ten swój łobuzerski sposób. Ahhh..Naprawdę miał to coś.
- Czy mogę wejść?
Pokręciłam głową. Dżentelmen w każdym calu.
- Oczywiście Nick.
Zawahał się przez chwile ale potem przekroczył próg domu. Wydawał się dziwnie zadowolony z siebie. Wstawiłam kwiaty do wazonu z wodą i zaprowadziłam go do mojego pokoju. Rozglądał się ciekawsko kiedy odkładam torbę.
- Lubisz konie?
Uśmiechnęłam się. Patrząc na obraz wiszący nad moim łóżkiem.
- Tak to wspaniałe zwierzęta chyba tylko bardziej psy haha a raczej wilki.. Cóż nigdy nie miałam okazji żeby się nauczyć jeździć konno..
Podszedł do mnie i pogładził po policzku. Uśmiechając czule.
- To się idealnie składa choć jedziemy grafik jest napięty...
Pokręciłam głową z uśmiechem.
Po godzinie jazdy dotarliśmy do pięknej stadniny usytuowanej przy strumieniu. Było naprawdę wspaniale, jeździliśmy konno. Jako że nie potrafiłam nawet wsiąść porządnie. Nick dosiadł ze mną jednego ogiera. Było mi wspaniale, przyciśniętej do niego ciasno był zimny ale ta bliskość sprawiał że czułam ciepło a raczej pożar wewnątrz. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na obiad a potem pojechaliśmy do niego. Wynajął dość duże mieszkanie było naprawdę ładnie urządzone. Położyliśmy się na kanapie przytuleni. Jeździł palcem po moich plecach. Naprawdę wiedział jak rozpalić pożar. Telefon zadzwonił w mojej kieszeni boże czemu akurat teraz. Mama. Wstałam niechętnie i odebrałam połączenie.
- Halo?
- Kochanie gdzie jesteś?
- U koleżanki oglądamy film jej starszy brat mnie potem odwiezie...
- W porządku skarbie miłej zabawy pa
- Pa..
Poczułam że staje za mną odgarnia mi włosy z szyi i zapiął naszyjnik aż zaparło mi dech w piersi. Na srebrnym łańcuszku piękne krystalicznie przejrzyste serduszko jakby wykonane z lodu.
- Wszystkiego najlepszego Elena..
Odwróciłam się do niego rzucając mu się na szyję. Podniósł mnie. Zaśmiałam się gdy postawił na ziemi ale nie wypuścił z objęć nasze usta dzieliły milimetr.
- Dziękuję.. Jest taki piękny naprawdę nie musiałeś.
Uśmiechnął się szeroko zadowolony z siebie.
-Mogłem i chciałem Kochanie..
I nagle jego usta poruszył się z moimi w lekkim pocałunku to była jak dotyk motyla. Kiedy się odsunął na chwile wsunęłam rękę w jego włosy pocałowałam go dużo niezdarniej niż zrobił to on, czułam że się uśmiecha. Pociągną mnie z powrotem na kanapę tyle że teraz to on leżał na mnie. Jezu był w tym naprawdę dobry. Pocałunki był coraz bardziej ogniste. Języki tańczyły ze sobą, nie było żadnej szarpaniny to on dominował. Poczułam jego dłonie pod bluzką delikatnie pieściły mój brzuch idąc coraz wyżej do piersi. Wzdrygnęłam się jeszcze nigdy nikt mnie tak nie całował ani dotykał. Wyciągnął ręce i zerwał pocałunek. Patrzył tak jakbym był najpiękniejszą rzeczą na świecie. Przeszedł mnie kolejny dreszcz.
- Jesteś dziewicą prawda?
Pokiwała głową. Uśmiechnął się lekko ale na dnie jego oczu dostrzegła dziką żądze.
- Dziś poprzestaniemy na tym..Niema co się spieszyć.. Choć lepiej cię odwiozę.
Chciałam protestować albo sama nie wiem. Cmoknął mnie w usta pomógł wstać i 20 minut później byliśmy już w domu. Pocałował mnie w rękę podziękowałam mu i poszłam do domu mimo że do niczego nie doszło to i tak najlepsze urodziny w moim życiu..
