ROZDZIAŁ 3
Pomiędzy zajęciami Hermiona wparowała do swojego gabinetu, naprędce pozbyła się dymiących nauczycielskich szat, następnie zaatakował guziki marynarki, gdzie jaskrawy żółty eliksir, który został na nią wylany zaczął wyżerać się przez ubranie. Przeklęła siódmy rocznik Ślizgonów, prawie pewna, że zdarzenie było celowe i umyślne, jednak nie widziała odpowiednio dużo żeby to udowodnić.
W dalszym ciągu, dla zasady dała całej klasie szlaban na następnej przerwie na lunch. Ślizgonom za zakłócanie spokoju a Gryfonom za ich przechwałki, kiedy pierwotnie dała karę tylko uczniom Slytherinu. Kiedy sama była w szkole nienawidziła nauczycieli faworyzujących swoje domy i obiecała sobie nigdy nie okazywać faworyzowania wobec jej byłego domu, pomimo ich oczekiwań, że tak będzie. Bolało ją jednak, że przez ten incydent oba domy straciły po czterdzieści punktów.
Jęknęła widząc tlący się stos, który kiedyś był jej szatami, wiedząc, że będzie musiała złożyć następne zamówienie u Madam Malkin, żeby zastąpić wszystko co straciła od początku semestru. Wiedziała, że nie mogła już ich naprawić, ale przynajmniej nie musiała już płacić za mieszkanie, kiedy jej stałe zakwaterowanie było w szkole. Teraz jej pieniądze cotygodniowo wydawała na nowe szaty.
Była wdzięczna, że były to jej ostatnie zajęcia tego dnia i mogła się ukryć w swoim biurze i kwaterach do rana, jeśli sobie tylko życzyła. Perspektywa kolacji w Wielkiej Sali pozbawiła jej apetytu. Opadła na krzesło ocierając swoje brwi i wzdychając, a jej oczy uchwyciły otwarty już list na jej biurku i napięcie, które powoli ją opuszczało powróciło z podwojoną siłą.
Była pewna, że jeśli jej były Mistrz Elksirów byłby w pobliżu i zobaczyłby cały ten incydent, wyśmiałby ją. Jego słowa były prawie profetyczne i zastanawiała się, czy przewidział także koniec jej kariery, niepewna jak długo wytrwa zanim poprosi Minervę o oddelegowanie ze stanowiska.
Jej żyły wypełniła wściekłość i podniosła list, przeczytała jeszcze raz jego zawartość zanim zgniotła go w swojej pięści i rzuciła z powrotem na blat biurka. Sięgnęła po kawałek papieru i pióro, nie zatrzymując się ani na chwilę, żeby przemyśleć jej słowa.
Uwadze Severusa Snape'a
Szanowny Panie,
Byłoby lepiej dla nas obu jeśli zignorowałby Pan moje listy, niż odpowiedział na nie w tym tonie.
Jeśli myśli Pan, że chciałabym prowadzić moje zajęcia w ten sam sposób jak Pan kiedyś, to jest Pan w błędzie. Nie jest moim życzeniem zastraszanie, ani przerażenie moich studentów, żeby byli mi posłuszni. Miałam nadzieję, że kiedy czas na wszystkie maski i podstępy przeminął, byłby Pan w stanie pomóc mi jak były Profesor powinien, ale widzę, że ma Pan zamiar pozostać tą samą wredną, charakterną kreaturą, którą zawsze był.
Proszę mi wierzyć, Panie Profesorze, że powiedzie mi się w tej roli bez Pana lichej rady i odniosę sukces, bez czynienia z siebie najbardziej znienawidzonej nauczycielki w szkole.
Może mi Pan także zaufać, że nie napiszę do Pana ponownie. Skieruje moje kolejne pytania do tych, który udowodnili, że są kompetentni ORAZ współczujący.
Hermiona Granger
Nie zatrzymała się, żeby przeczytać list jeszcze raz, zwinęła i zapieczętowała go zanim była pewna, że tusz wysechł. Z frustrowanym fuknięciem i prędkość zrodzoną z gniewu opuściła swoje biuro udała się do sowiarni i wysłała swoją odpowiedź do byłego nauczyciela bez zbędnych opóźnień.
