Episode 3

Minęło dobre piętnaście minut, a Hermiona nadal stała po środku pokoju. Krzywołap ociarał się o jej nogi domagając się pieszczot. Dziewczyna była jednak zbyt zajęta, aby pogłaskać swojego kota. Intensywnie myślała, jak zareagować na taką zniewagę, jaką zafundował jej Draco. "A teraz idę do Pokoju Wspólnego. Masz tam być za pięć minut, wypracowanie z transmutacji samo się nie napisze." - te słowa nadal rozbrzmiewały w jej głowie, przypominając jej najbardziej drwiący uśmieszek Malfoya.

Po dłuższym namyśle, Hermiona usiadła przy stoliku i zabrała się za swoje wypracowanie na transmutację. Krzywołap ułożył się wygodnie na łóżku. Dziewczyna nie zauważyła, jak do pokoju wszedł Draco.

- Po pierwsze, prosiłem cię, żebyś przyszła do Pokoju Wspólnego i napisała mi wypracowanie - Draco wyglądał na zniecierpliwionego, lecz jego mina uległa zmianie, gdy zobaczył Krzywołapa na łóżku. - Po drugie, czy ja ci już nie mówiłem, żebyś zabrała Krzyworyja z łóżka?! Jeśli nie pamiętasz, to ci przypomnę, tak, mówiłem - po chwili mina Dracona przeszła z gniewu w strach. - Po trzecie, Snape zamierza nam osobiście przekazać, co nasi rodzice sądzą o ślubie

- Po pierwsze, w żadnym wypadku nie zamierzam napisać ci wypracowania - mina Hermiony była pozbawiona emocji. - Po drugie, nie prosiłeś, żebym ci je napisała, ty mi to rozkazałeś. Po trzecie, mój kot to KRZYWOŁAP, nie KRZYWORYJ. Po czwarte, czy ty myślisz, że mam jakąkolwiek kontrolę nad tym kotem? Nie, nie mam. I po piąte, dlaczego Snape, a nie McGonagall?! - pod koniec tego jakże emocjonującego monologu Hermiona wyglądała na przerażoną.

- Mamy być w jego gabinecie za pięć minut, więc powinniśmy już iść - powiedział Draco.

W ciągu paru sekund udało mu się opanować emocje. Jego twarz była znowu bez wyrazu. Był świadom tego, że Hermionie mogło się zrobić przykro z powodu tego wypracowania, ale miał powód, który był według niego wystarczający, żeby się tak zachowywać. Zaczynał lubić Hermionę. Był nawet dla niej miły. Denerwowało go to, a w złym humorze zaczynał się rządzić.

- Nie możemy spędzić tam za dużo czasu, przecież muszę jeszcze napisać wypracowanie i powtórzyć to, co było na eliksirach! - jęknęła zrozpaczona Hermiona.

- To nie od nas zależy, ile czasu tam spędzimy - mrukął Draco. -Chodź. Jeśli się spóźnimy, Snape się wścieknie.

Chłopak stanął w drzwiach i spojrzał na Hermionę wyczekująco. Dziewczyna szybko go dogoniła i razem udali się do gabinetu Mistrza Eliksirów.

XXX

Narcyza siedziała w gabinecie Snape naprzeciwko dwójki bardzo rozentuzjazmowanych mugoli. Błąd - jednego rozentuzjazmowanego mugola. Drugi sprawiał wrażenie, jakby wszystko było mu obojętne. Miała zaciśnięte usta i patrzyła się w ścianę niewidzącym wzrokiem.

- Och, to pani musi być matką naszego zięcia! - zapiała kobieta - Ja jestem Monica Granger, a to mój mąż, Roger. A pani? - na koniec wyszczerzyła zęby w uśmiechu.

Narcyza z wymuszonym uśmiechem podała jej rękę.

- Jestem Narcyza Malfoy - w jej głosie słychać było charakterystyczną jak dla Malfoyów wyniosłość.

- Niezwykle miło mi panią poznać! - Monica nie mogła ukryć zachwytu, jej mąż lekko się uśmiechnął. - Pani też się pewnie niezwykle cieszy, że pani syn się ożenił!

- Niezmiernie - mruknęła Narcyza.

Snape obserwował tę sytuację z pewnego dystansu. Wiedział, że jeszcze chwila i Narcyza zacznie krzyczeć. Nie przepadała za mugolami, ale ci tutaj doprowadzali ją do szału.

- Gdzie oni są, Severusie? - spytała Narcyza wyraźnie zniecierpliwiona.

- Nie martw się, Cyziu, zaraz będą - Severus uśmiechnął się nieznacznie. Już nie mógł się doczekać, aż zacznie się przedstawienie.

Po chwili do sali wparował Draco, a za nim Hermiona. Obodwyje nie mogli ukryć zaskoczonia, gdy zobaczyli swoich rodziców.

Draco na początku był zdezorientowany. Patrzył to na rodziców Hermiony, to na swoją matkę. Nie trwało to jednak długo. Nie minęło dziesięć sekund, a spojrzał na Snape'a pełnym nienawiści wzrokiem.

Hermiona natomiast zachowała się zupełnie inaczej. Zamiast ze złością, patrzyła z rozpaczą na wszytskich obecnych w pokoju.

- Usiądźcie - Severus nie mógł ukryć radości, gdy zobaczył ich reakcje, uśmiechnął się więc szeroko.

Draco szybko zajął miejsce koło swojej matki, Hermiona usiadła na krześle tuż obok niego.

- Och, Hermionko, kochanie! Jesteśmy tacy szczęśliwi z ojcem! - matka Hermiony szturchnęła siedzącego obok siebie mężczyznę, który uśmiechnął się blado, ale nic nie powiedział. - Może przedstawisz nam swojego wybranka?

- To profesor Snape pani nie powiedział, że pobralismy się pod wpływem alkoholu? - spytał się Draco.

- Słucham?! - pani Granger była bardzo oburzona. - Alkohol w tak młodym wieku?! Hermiono, ty nie jesteś nawet pełnoletnia!

- W świecie czarodziejów jestem - broniła się Hermiona.

- A ty, Narcyzo? Nie jesteś wściekła, że twój syn był pod wpływem alkoholu?! - matka Hermiony prawie krzyczała.

- Nie po raz pierwszy, nie ostatni - mruknęła bez przekonania Narcyza.

Snape siedział przy swoim biurku uśmiechając się szyderczo. Spodziewał się właśnie takiego obrotu sprawy.

- A co na ten temat myśli pani mąż? Mam nadzieję, że on jeden jest tego samego zdania co ja, jeśli chodzi o alkohol wśród młodzieży. Jeżeli wogóle ma pani męża. - pani Granger zakończyła swoją przemowę złośliwym akcentem.

- Dla pani wiadomości, mam męża - powiedziała dobitnie Narcyza. - ale nie był on w stanie przybyć tu dzisiaj.

Draco zaczął się niepokoić. Wyglądało na to, że matka Hermiony ma zamiar dowiedzieć się czegoś więcej o Lucjuszu, a Narcyza była coraz bardziej zdenerwowana. Chłopak spojrzał na Hermionę. Tak jak on, z niepokojem obserwowała sytuację.

- Och, oczywiście! Pani wszechwspaniały mąż nie może przebywać w jednym pokoju z osobami takimi jak ja i mój mąż!

Pani Granger z ogromnym oburzeniem podniosła się z krzesła, chcąc wyjść, ale Snape ją zatrzymał.

- Zanim pani opuści mój gabinet, proszę jeszcze chwile zaczekać. Mam do powiedzenia pare rzeczy na temat ślubu pańskiej córki - powiedział Snape chłodnym tonem.

Pani Granger z powrotem usiadła na krześle, Snape tuż obok niej. Teraz wszyscy siedzieli przy małym okrągłym stoliku, czekając aż Severus się odezwie.

Hermiona patrzyła się przed siebie niewiadzącym wzrokiem. Była zażenowana zachowaniem matki i zamierzała przeprosić Narcyzę za tę zniewagę. Najlepiej tak, żeby jej rodzicielka to usłyszała i poczuła się choć trochę winna.

Narcyza już wcześniej czuła niechęć do matki Hermiony, ale teraz, po tej awanturze, nie była to tylko niechęć. Teraz przerodziło się to w nienawiść. Jej mąż po części pozbył się uprzedzeń do mugoli i mugolaków, nikt nie mógł mu zarzucić, że nie przyszedł na spotkanie tylko z powodu ich obecności. Dla ścisłości, Lucjusz kończył odsiadywać swój wyrok w Azkabanie, został mu już tylko miesiąć.

Draco nie spodziewał się takiego zachowania po pani Granger. Myślał, że będzie się zachowywać bardziej jak Hermiona. Najbardziej uraziła go wzmianką o jego ojcu. Nie odzywał się jednak, wolał milczeć, wiedział, że jego matka sobie poradzi.

Severus miał poważną minę, ale gdyby nie to, że był wspamniałym aktorem zwijałby się ze śmiechu. Właśnie takiej sytuacji oczekiwał zapraszając tu rodziców Dracona i Hermiony. Było mu trochę żal Narcyzy, w końcu jej mąż był w więzieniu, ale nie przejmował się zbytnio wyrzutami sumienia. Wiedział, że kobieta się na niego nie gniewa, w końcu nie wiedziała o jego rozbawieniu.

Panu Granger, tak jak Hermionie, było wstyd za żonę. Przyzwyczaił się już do takiego zachowania, ale był rozczarowany, że nie uda mu się nawiązać przyjaźni z Narcyzą. Otóż Narcyza w jego mniemaniu uchodziła za osobę spokojną, czyli taką, z którą pan Granger chętnie by porozmiawał. Teraz jednak, biorąc pod uwagę okoliczności, było to niemożliwe, bo jak słusznie zauważył ojciec Hermiony, Narcyza patrzyła na niego i jego żonę z niechęcią.

Pani Granger nadal była oburzona tym, że mąż Narcyzy nie pojawił się na spotkaniu, zamierzała poruszyć ten temat jeszcze przed jego końcem. Była zła na córkę, za to że wyszła za mąż będąc pod wpływem alkoholu i postanowiła zignorować jej spojrzenie mówiące "Przestań przynosić mi wstyd!".

Wszyscy siedzieli tak przez chwilę w milczeniu, które postanowił przerwać Severus:

- Może zacznę od tego, że dzisiaj rano profesor McGonagall znalazła tych dwoje - wskazał na Dracona i Hermionę - razem w łóżku, na podłodze leżał akt zawarcia związku małżeńskiego...

- RAZEM W ŁÓŻKU?! PAN SOBIE CHYBA ŻAR.. - przerwała nagle pani Granger.

- PROSZE MI NIE PRZERYWAĆ, KIEDY MÓWIE! - ryknął Snape. - Pytania i uwagi będą później - dodał spokojnie.

Narcyza uśmiechała się szyderczo.

- Narcyzo, czy chciałabyś coś powiedzieć? - spytał Severus z uśmiechem.

- Tak, Severusie - Narcyza uśmiechnęła się w podzięce i zwróciła się do Hermiony. - Hermiono, czy mogę wytłumaczyć twojej matce, że możesz sypiać z kim chcesz, gdzie chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz i oszczędzić ci tego trudu? - Narcyza zdawała się coraz bardziej lubić swoją synową.

- Byłabym wdzięczna - powiedziała z ulgą w głosie Hermiona.

- Ale dopiero po dokończeniu mojej opowieści - powiedział dobitnie Severus.

Narcyza i Hermiona skinęły głową, dając znak, aby Snape zaczął mówić. Po chwili wszyscy obecni usłyszeli, jaka kara spotkała Dracona i Hermionę, którzy jako jedyni nie przejęli się wcale słowami płynącymi z ust Snape'a.

- ...i właśnie dlatego ci dwoje są małżeństwem - zakończył swoją opowieść Snape, zadowolony z reakcji zgromadzonych. - Jakieś pytania?

- Czyli moja córka na początku się z nim przespała - pani Granger wskazała na Dracona, który posłał jej drwiący uśmieszek - potem wyszła za niego za mąż będąc pod wpływem alkoholu...

- Nie żebym się wtrącał, ale kolejność była odwrotna - najpierw ślub, potem noc poślubna - Dracona ta sytuacja też zaczęła bawić.

- Nieważne! - krzyknęła Monica, oburzona, że ktoś jej przerwał - Czyli nie możecie wziąć rozwodu do końca roku, nie możecie zdjąć obrączek i musicie mieszkać razem jak małżeństwo?!

- Dokładnie tak - Draco uśmiechnał się bezczelnie.

Hermiona też nie mogła powstrzymać uśmiechu.

- Nie! To niemożliwe! Ona jest za młoda! Nie pozwalam! - krzyczała matka Hermiony.

Severus po raz kolejny próbował zdusić nagły atak śmiechu, udawał więc, że się zakrztusił.

- Gdyby pani nie zauważyła, pani córka jest już pełnoletnia. W związku z tym nie może pani decydować o jej życiu. Nie może pani wnikać w jej małżeństwo, w to z kim sypia i jak jest karana tu w szkole - powiedziała Narcyza spokojnie, uśmiechając się drwiąco.

- Dziękuję - mruknęła zadowolona Hermiona.

Dzięki Narcyzie Malfoy Hermiona nie musiała prawić kazań swojej matce na temat tego, że jest pełnoletnia i może robić co chce.

- Niech się pani nie wtrąca! - Monica wyglądała jakby zaraz miała się rzucić na Narcyzę. - Może nam pani powie co się dzieje z pani mężem, że go tutaj nie ma, co?

Po raz pierwszy podczas całego spotkania pan Granger postanowił się odezwać:

- To nie twoja sprawa, Monico - powiedział chłodno.

Na Monicę wcale to nie podziałało. Z mieszaniny krzyków i obelg udało się wychwycić takie słowa jak: morderca, więzienie czy psychopata. W końcu Narcyza nie wytrzymała, podniosła się z krzesła i wrzasnęła:

- Tak, mój mąż jest psychopatą i mordercą i odsiaduje wyrok w Azkabanie! Nie zamierzam już więcej z panią rozmawiać! Żegnam!

Narcyza podeszła do kominka i za pomocą proszku Fiuu przeniosła się z powrotem do Malfoy Manor.

Po jej odejściu wszyscy z zaskoczeniem patrzyli na Monicę Granger. Nawet Severusowi nie było do śmiechu. Po chwili jednak zaskoczenie ustąpiło miejsce złości.

- Wstyd mi za ciebie - powiedziała Hermiona do matki, po czym skierowała sie do drzwi. - Idziesz Draco?

Draco rzucił jeszcze nienawistne spojrzenie na panią Granger, powiedział "Do widzenia!" i wyszedł za Hermioną.

Monica oniemiała. Severus patrzył na nią z wyrzutem, jej własny mąż westchnął ciężko i pokręcił przecząco głową.

- Myślę, że takie spotkanie jak dziś już się więcej nie odbędzie - powiedział chłodno Severus. - Narcyza na żadne już nie przyjdzie. Chyba czas na was.

Monica z dumnie podniesioną głową wyszła z gabinetu, bez pożegnania. Jedynie Roger okazał choć trochę szacunku i powiedział:

- Bardzo przepraszam za zachowanie żony. Proszę o przekazanie moich przeprosin Narcyzie. Mam nadzieję, że nie będzie się długo gniewać - pan Granger uśmiechnął się blado. - Do widzenia.

- Dziękuję, że chociaż pan okazał choć trochę szacunku - Snape odwzajemnił usmiech. - Do widzenia.

Pan Granger opuścił gabinet. Snape został sam. Usiadł przy biurku i zaczął rozpamiętywać co śmieszniejsze sytuacje z dzisiejszego spotkania.

XXX

Hermiona jak najszybciej chciała się dostać do dormitorium. Miała jeszcze skończyć wypracowanie i pouczyć się do eliksirów. Draco ledwo za nia nadążał. Było już dość późno, ale jeszcze przed ciszą nocną.

Hermiona miała wyrzuty sumienia. Przez swoją matkę, oczywiście! Czuła, że powinna przeprosić Narcyzę za niedojrzałe zachowanie swojej rodzicielki. Gdy tylko znalazła się w dormitorium, spytała:

Draco... - Hermiona spojrzała na niego - czy mógłbyś przeprosić swoją mamę ode mnie? Za zachowanie mojej...

Draco spojrzał na nią zaciekawiony. Zastanawiał się, czy spyta o jego ojca.

- Jasne - mruknął w odpowiedzi.

Hermiona uśmiechnęła się i zabrała się z powrotem za swoje wypracowanie. Myślała, żeby spytać Dracona o Lucjusza, ale nie był to odpowiedni moment. Po pierwsze - było to nietaktowne, po drugie - Draco chyba nie chciał o nim rozmawiać. Gdyby chciał, sam zacząłby temat.

Draconowi nie chciało się pisać wypracowania, postanowił więc położyć się na łóżku i poczytać. Jedyną przeszkodą był rozłożony centralnie na środku łóżka Krzywołap.

Draco spojrzał na kota nienawistnym wzrokiem. Krzywołap spojrzał mu prosto w oczy.

"Bezczelny sierściuch!" - pomyślał ze złością.

Draco zbliżył się do kota. Chciał go dotknąć, ale zwierze przeturlało się na drugi koniec łóżka. Następnie wlepiło swoje żółte ślepia w Dracona, któremu wydawało się, że widzi w nich drwinę.

Chłopak warknął i rzucił się na kota. Złapał go, wziął na ręce i trzymał na wysokości swojej twarzy, w odległości swoich wyciągniętych rąk.

- I co teraz powiesz, sierściuchu? - powiedział z triumfalnym uśmiechem. W końcu, udało mu się złapać kota!

Draco, uśmiechając się kretyńsko, potrząsnął lekko kotem, a potem obracał go, to w lewo, to w prawo, przez cały czas patrząc kotu w oczy.

- Draco, możesz mi wyjaśnić, co ty właściwie robisz? - spytała Hermiona,która przyglądała się poczynaniom Dracona od dłuższego czasu.

Draco, gdy tylko usłyszał glos Hermiony, momentalnie zatrzymał obracającego się kota, tak że pyszczkiem był skierowany w stronę dziewczyny. Następnie chłopak bardzo powoli obrócił ku niej głowę, jednocześnie unosząc wysoko brwi.

- Co masz na myśli? - spytał beztrosko.

Hermiona wyglądała na lekko zdezorientowaną.

- No wiesz... - zaczęła niepewnie. - Niecodziennie widzę cię bawiącego się moim kotem...

- Nie bawiłem się twoim kotem - przerwał jej urażony Draco.

- Więc co takiego robiłeś? - Hermiona uniosła jedną brew.

- To zbyt skomplikowane, abyś to zrozumiała - powiedział Draco grobowym tonem, odłożył kota na podłogę, położył się na łóżku i udał, że pogrąża się w lekturze.

"To było conajmniej dziwne." - pomyślała Hermiona, ale nie miała czasu na zastanawianie się, dlaczego Draco robił to, co robił z Krzywołapem. Kończyła właśnie wypracowanie, ale zostało jej jeszcze powtórzenie materiału na następną lekcję eliksirów.

Draco natomiast, upewniwszy się, że Hermiona jest zajęta, wychylił nos zza książki i spojrzał na Krzywołapa. Ku jego zdziwieniu, kot także się na niego patrzył. Draco zaczął mierzyć go wzrokiem. Kot zrobił to samo. Patrzyli się tak na siebie dobre dziesięć minut.

- Draco, co ty do cholery robisz? - Hermiona była lekko zirytowana.

- Przepraszam, że patrzyłem się na twojego kota - warknął Draco i uniósł ręce do góry w obronnym geście.

- Od kiedy to interesujesz się moim kotem? - odwarknęła Hermiona.

- Od kiedy zaczął się na mnie tak dziwnie patrzeć - powiedział oburzony Draco. - On mną gardzi!

Hermiona zaczęła się śmiać. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Draco oburzył się jeszcze bardziej.

- Z czego się śmiejesz?! - wykrzyknął zirytowany. - To prawda!

- Mój... kot... hahaha.. gardzi ...hahahaha... Draconem ..hahaha...Malfoyem - Hermiona dosłownie tarzała się po podłodze ze śmiechu.

- To nie jest śmieszne - powiedział Draco, który teraz był już obrażony.

- Wiesz co Draco, pomogę ci napisać to wypracowanie z transumtacji, a potem powinieneś się położyć - powiedziała Hermiona, nadal rozbawiona zaistniałą sytuacją.

- Ok, możesz pomóc mi z tym wypracowaniem, ale dlaczego miałbym się położyć? - Draco miał bardzo podejrzliwą minę.

- Może dlatego, że wydaje ci się, że mój kot tobą gardzi - powiedziała Hermiona poważnym głosem, ale po chwili dodała. - Zwykły kot gardzi Malfoyem! - i znowu zatrzęsła się ze śmiechu.

Draco zignorował tą uwagę. Usiadł przy stoliku i zabrał się za wypracowanie. Hermiona za chwilę się do niego przysiadła i czasami wtrącała się do tego, co pisał. W ten sposób wypracowanie Dracona zostało skończone w ekspresowym tempie.

- Jestem głodna - jęknęła Hermiona - Kiedy była kolacja, my byliśmy u Snape'a - jęknęła ponownie, ale po chwili znowu zaczęła się śmiać. - Kot gardzi Malfoyem!

Draco spojrzał na nią spode łba.

- Będziesz mi to wypominać do końca życia, tak? - spytał ze złością.

- Do końca życia i jeden dzień dłużej - powiedziała roześmiana Hermiona.

Draco z westchnieniem podszedł do ściany, stuknął w nią różdżką i oczom Hermiony ukazała się mała lodówka. Chłopak wyjął z niej parę batoników i zaproponował kilka Hermionie. Dziewczyna z wielką ochotą przyjęła propozycję.

Hermionie powoli zaczął przechodzić stres związany z dośc ciężkim dla niej dniem, gdy nagle sobie przypomniała, że musi spać z Draconem w jednym łóżku. Zaczęła się zastanawiać jak, ona to zniesie, ale z rozmyślań wyrwał ją głos chłopaka.

- Już późno.

- Wiem - mruknęła. - Tam jest łazienka, tak? - wskazała na drzwi na prawo od stolika.

Draco skinął głową.

Hermiona podeszła do wojego kufra i wygrzebała leciutką koszulkę nocną oraz kosmetyczkę. Draco przez cały czas bacznie się jej przyglądał. Dziewczyna weszła do łazienki i od razu zauważyła, że jest urządzona w takim samym stylu, co sypialnia.

Przeważał kolor czarny - czarne kafelki, umywalka i ogromna wanna. Reszta była w kolorach Slytherinu - zielonym i srebrnym. Gdy tylko weszło sie do pomieszczenia, w oczy rzucał się prysznic, usytuowany na wprost drzwi. Gdy spojrzało się na lewo, można było zobaczyć umywalkę oraz wielkie, ręcznie zdobione lustro o srebrnej ramie, natomiast gdy spojrzało sie w prawo można było dostrzec inne elementy wyposażeniam które były zdecydowanie niezbędne w łazience.

Gdy Hermiona skończyła podziwiać wystrój, postanowiła jak najszybciej doprowadzić się do porządku i po prostu iść spać. Nie mogła już dłużej uciekać, w końcu będzie musiała się przyzwyczaić do dzielenia łóżka z Draconem.

Po zakończeniu wieczornej toalety, Hermiona podeszła do drzwi, wzięła głęboki oddech i nacisnęła na klamkę. Weszła do sypialni, Draco nadal siedział przy stoliku, ale łóżko było już pościelone.

"Pewnie użył czarów." - pomyślała Hermiona.

Draco, gdy tylko zorientował się, że Hermiona wyszła już z łazienki, odwrócił się i zlustrował ją wzrokiem. Dziewczyna dostrzegła w jego oczach aprobatę. Lekko się zarumieniła. Nie patrząc mu w oczy przeszła przez pokój i usiadła na skraju łóżka. Pochyliła się nad swoim kufrem udając, że czegoś szuka. Czekała, aż Draco pójdzie do łazienki.

Nie czekała długo. Już po chwili usłyszała trzaśnięcie drzwi. Podniosła głowę znad kufra. Draco musiał już być w łazience. Westchnęła z ulgą. Wstała, żeby odsunąć kufer, a potem spojrzała na łóżko.

Było ogromne. Pościel była zielona, składała się z paru poduszek i jednej kołdry.

"Jedna kołdra?" - Hermiona trochę się zdziwiła.

Zaczęła snuć domysły, dlaczego Draco położył na łóżku tylko jedną kołdrę. Dziewczyna nie miała pojęcia, jak śmiesznie wyglądała stojąc na środku pokoju i wpatrując się w wielkie łoże.

- Nie położysz się? - z zamyślań wyrwał ją głos Dracona.

Hermiona nie usłyszała jak wychodził z łazienki. Podskoczyła, gdy tylko się zorientowała, że za nią stoi.

- Och - mruknęła Hermiona - zamyśliłam się.

- Zastanawiałaś się, dlaczego jest tu tylko jedna kołdra, co? - na usta Dracona wdarł się drwiący uśmieszek.

- Tak - Hermiona spuściła wzrok.

- Snape stwierdził, że mamy spać pod jedną kołdrą - wyjaśnił Draco. - Jak małżenstwo.

- Mogłam się tego spodziewać - powiedziała Hermiona.

Draco zaśmiał się cicho, a następnie wślizgnął się do łóżka. Spojrzał na Hermionę wyczekująco, która oniemiała, gdy zobaczyła, że Draco śpi w samych bokserkach. Teraz, za każdym razem, gdy będzie go widzieć, będzie fantazjować na temat jego wspaniale zbudowanego ciała.

Kiedy Draco westchnął, Hermiona zdała sobie sprawę, że nadal stoi na środku pokoju. Szybko weszła pod kołdrę i ułożyła się na poduszkach. Było jej naprawdę bardzo wygodnie.

- Jeśli już łaskawie weszłaś do łóżka, mogę już zgasić światło? - spytał Draco, rozbawiony onieśmieleniem Hermiony.

- Tak, możesz - warknęła Hermiona. Nie mogła wymyśleć żadnej lepszej odpowiedzi.

Draco machnął różdżką i w pokoju momentalnie zrobiło się ciemno. Hermiona myślała, że spanie razem z Malfoyem nie jest takie straszne, jak się spodziewała, gdy nagle została całkowicie pozbawiona kołdry.

- Draco, nie chcę ci przeszkadzać, ale zabierasz mi kołdrę - powiedziała głośno Hermiona, na wypadek, gdyby chłopak spał.

Draco zdawał się tego nie słyszeć. W odpowiedzi rozepchnął się tylko na całą szerokość łóżka.

- Malfoy! - krzyknęła Hermiona - Spychasz mnie z łóżka!

- Bo marudzisz... - mruknął Draco.

- Ale ja też chcę spać pod kołdrą! - oburzyła się Hermiona.

Nagle Draco wpadł na genialny pomysł jak wykorzystać sytuację. Zbliżył się do Hermiony i objął ją, tak, żeby jej głowa spoczywała na jego ramieniu. Następnie szczelnie okrył ją kołdrą.

- Teraz lepiej? - spytał z nutką drwiny w głosie.

Hermiona była zbyt zaskoczona, żeby się odezwać albo odsunąć. Wbrew sobie, położyła swoją dłoń klatce piersiowej Dracona. Nie mogła uwierzyć, że leżała wtulona w osobę, którą niegdyś nienawidziła. Ponadto, bardzo jej się to podobało.

Draco też nie miał nic przeciwko. W końcu to był jego pomysł. A gdy Hermiona położyła dłoń na jego torsie, stwierdził, że jest geniuszem, jeżeli jego plan tak dobrze zadziałał.

Obydwoje zasnęli tej nocy szybciej, niż się spodziewali.


Po raz kolejny chcę Was przeprosić, że musieliście długo czekać. Mam nadzieję, że było warto.

Jeżeli postacie będą niekanoniczne - przepraszam, ale cała kanoniczność została pogrzebana przez wenę.

Może Was zdziwić, że w złym świetle przedstawiam przyjaciół i rodzinę Hermiony, ale o to właśnie chodzi. Chcę przedstawić czarne charaktery w dobrym świetle.

Teraz nowe rozdziały mogą się pojawiać rzadziej niż te wcześniejsze. Wpadłam na pomysł, żeby napisać nowe opowiadanie, fabułe już mam. Oczywiście będzie ono z Draconem w roli głównej ;)

W sprawie tego nowego opowiadania, liczyłabym na jakieś rady z Waszej strony ;D

Dziękuję za wszystkie recenzje ^^ Nakręcają mnie do pisania.

To chyba będzie na tyle :D

Pozdrawiam

Arianka