Ze specjalną dedykacją dla Nawki, która nie mogła doczekać się kolejnego wiersza i męczyła moje ego, aż owo skapitulowało i odpuściło sobie pisanie kolejnego rozdziału pracy, byleby wygrzebać z odmętów zapomnienia ten wiersz.
Jakością twór nie grzeszy (jak wszystkie mu ówczesne), ale grzeszyć może nietypowym połączeniem. Mam nadzieję, że jest on do zrozumienia i przekazuje to, co przekazywać powinien. A mianowicie: głęboką frustrację przepowiednią – jednym jej wersem, który ma w sobie nierozwikłaną sprzeczność. Bo tak – Harry z cząstką duszy Voldemorta ma raczej marną przyszłość przed sobą. Ale ten drugi? Co mógł stracić Czarny Pan wraz ze śmiercią chłopaka, czego już się sam nie wyrzekł? No, chyba że czegoś nie wiemy...
Czego nie wiemy?
Konwersacyjna sprzeczność
Krzyk ciszy:
Tyle nas łączy.
Tyle nas dzieli.
Patrzysz na mnie.
Przecież nie możesz.
Uwierz – jesteś martwy!
A ja stąpam po ziemi mokrej od twoich łez.
Czuję dotyk twoich oczu na moich włosach.
Widzę ciało, które sam sobie stworzyłeś.
Kocham cię nienawidzić…
Krzyczę bezgłośnie:
Jesteśmy wrogami!,
znamy się najlepiej.
Koniec naszej walki.
Wygrałem. I przegrałem:
Jestem, bardziej martwy od ciebie.
To właśnie koniec tej bezmyślnej wojny
zupełnie nie taki, jakbyśmy sobie życzyli:
Żaden z nas nie może, żyć, skoro drugi przeżyje.
Doprawdy ...nie? okłamali nas.
Gdybym mógł,
to jedyne mógł
oddać tobie…
Życie.
Miłość.
Siebie.
Ale już wiem, że nigdy nie pozwolą mi:
Dadzą ordery, władzę… dom i żonę.
Wszystko, czego już nie pragnę.
Chciałbym cię nie pragnąć…
Czekam.
Idą po mnie.
Stoję i widzę:
Pole pełne ciał,
pole pełne łez…
...na nim ty.
Słońce płonie niespokojnie na niebie.
Zabrali mi nawet deszcz twoich łez.
Naprawdę chciałbym móc żyć.
Avada Kedevra, Volde…
(2012)
