Sen powoli odchodził, czego nie przyjęła z zadowoleniem. Noc była stanowczo za krótka, a przecież obowiązki się same nie zrobią. Nie miała ochoty słuchać marudzenia Marco, że się obija i nie można na niej polegać. Do niedawna było to dość zabawne, teraz już tylko irytowało wszystkich dookoła.
Leniwie podniosła powiekę. Nie rozpoznawała tego miejsca i nie miała pojęcia, jak się tu znalazła. Nie był to pierwszy raz, kiedy budziła się nie wiadomo gdzie. Ostatnio często się to zdarzało, co panienka zaczęła jej wytykać. Chyba niektóre rzeczy szkodzą nawet Zmrokom.
Za to męska łapa obejmująca ją ciasno pod biustem była już dobrze znana. Przynajmniej to się nie zmieniało.
Nie chciało jej się wstawać. Nawet zaciskające się na piersi palce nie zaburzyły tej sielskości chwili. Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak spokojna. Czy w ogóle.
– Jak to jest, że wiecznie lądujemy w obcych łóżkach, ale zawsze razem, Gal? – zapytała.
– To dobrze o tobie świadczy. Nie jesteś bigamistką – odparł, zsuwając dłoń niżej.
– Chciałeś powiedzieć „dziwką" – prychnęła. – Nazywaj rzeczy po imieniu. W tym parszywym mieście nie ma ładnych kategorii.
– A ty się dziwisz, że panienka zwraca uwagę na twój język. – Zaśmiał się.
Usiadła mu na biodrach z łobuzerskim uśmiechem. Galahad odwzajemnił gest, gładząc wewnętrzną stronę uda kochanki.
– Jestem Krukiem, nie żadnym ogrodowym pawiem – odparła. – Panienka musi to w końcu zaakceptować.
Lintu rozglądnęła się po pokoju. Zupełnie go nie kojarzyła, a do okna miała zbyt daleko, żeby cokolwiek zobaczyć. Musieli być tu po raz pierwszy.
– Gdzie tym razem trafiliśmy? – zapytała, ignorując coraz śmielsze zaczepki mężczyzny. – I jak?
– Tak jak zawsze. – Wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Niewiele pamiętasz z nocy, co?
– Nie pamiętam, jak się tu znaleźliśmy.
– Za dużo pijesz, Lintu.
– Jakby ci to przeszkadzało. – Zaśmiała się.
– To ja ci zaraz wszystko przypomnę.
Przewrócił ją na materac, całując namiętnie. Zadrżała pod jego dotykiem.
– Pan Adriano znowu będzie zły. – Zaśmiała się.
– Nie wygląda, żeby było ci z tego powodu przykro.
– I nie jest.
