-Rozdział 3-

Pochodzenie

ChibiUsa przez długi czas siedziała, trzymając w ręku prawdę o swoim pochodzeniu. Pochodzeniu, którego przez ostatnie dwanaście lat była całkowicie pewna.
Tu miała, czarno na białym wyjaśnienie czemu całe życie była taka inna. Tu miała dowód na to, iż nie jest po prostu gorszą Olderanką, teraz wiedziała, iż nie jest nią w ogóle.
Część jej wiedziała, iż jej mama, pragnęła, aby odepchnęła pudełko i rzuciła się w ramiona kobiety, mówiąc, iż dla niej to nie ważne, iż kocha tylko ją. Jednak szok, w którym była i jej wrodzona ciekawość nie pozwoliły jej na to. Kiedy pierwszy wstrząs ustał, wiedziała jedno- musi dowiedzieć się kim jest.
Przełknęła więc ślinę i przekręciła staroświecki kluczyk w zamku, dało się słyszeć małe trzaśnięcie uruchamiające system i nagle powierzchnia pudełka zaczęła się zmieniać, przeszły przez nią wszystkie kolory tęczy, po czym imitacje dłoni, w kolorze złota rozchyliły się ukazując odcisk dłoni. ChibiUsa przygląda się temu z zadziwieniem, wiedziała różne dziwne zamki, ale ten…był niemal 'magiczny' pomyślała. Odbicie dłoni, zalśniło, jakby krzyczało „Jeśli jesteś moim właścicielem, przyłóż dłoń." ChibiUsa nie miała obiekcji przed tym. Chciała wiedzieć, co jest w środku.

Położyła swą dłoń na wklęśnięciu i z zaskoczeniem stwierdziła, iż pasuje idealnie. Spod dłoni rozjaśniało lekkie światło, po czym wieko się uniosło.
Dziewczyna rozszerzyła orbity i zajrzała do środka.

Pudło wyścielone było czerwonym aksamitem. Misterność i dokładność jego wykonania, a także materiał świadczyły, iż pochodził od kogoś zamożnego. Zresztą jego zawartość zdradzała, jeszcze więcej.
ChibiUsa sięgnęła do środka, pierwsza rzecz jaką złapała był łańcuszek. Pociągnęła go, aby ujawnić złoty element w kształcie gwiazdy. Położyła sobie go na dłoni i przyglądał się mu przez chwilę. Był dość duży. Wykonany ze złota, w kształcie pięcioramiennej gwiazdy. Na środku była półokrągła klapka. Zaciekawiona dziewczyna nacisnęła na nią, co zaowocowało tym, iż ona odskoczyła, ukazując swe wnętrze, a całą komnatę zalewając piękną melodią.
Serce nagle wypełniła jej niezrozumiała melancholia. Zupełnie jakby znała kiedyś tą piosenkę, jakby ją już słyszała. Zamknęła oczy.
Melodia rozbrzmiewała swym delikatnym brzmieniem.
Otworzyła oczy i kontynuowała eksplorację. Kolejną rzeczą jaką wyciągnęła była niewielka, okrągła broszka. Była różowa, ze złotą obwódką. W centralnej części znajdowało się kryształowe serce, również w złotej obwódce, uwieńczone koroną z trzema kamieniami.
ChibiUsa rozdziawiła usta. Kim byli jej rodzice, aby przekazać jej tak drogocenne pamiątki i co one oznaczały?
Różowowłosa położyła broszkę obok pozytywki i sięgnęła po ostatnią rzecz w szkatułce.
Jej serce zadrżało.

-List…- wyszeptała z nie dowierzaniem. Obróciła metaliczną kopertę w dłoni. Była wykonana z papieru, który połyskiwał się na różowo, a delikatna, satynowa, srebrna wstążeczka stanowiła zamknięcie.
Drżącymi dłońmi rozwiązała kokardę i wyjęła papeterię pasującą do koperty.
Przełknęła głośno ślinę. Obie strony zapisane były elegancką acz drobną czcionką. Niestety na pierwszy rzut oka symbole użyte w liście były nie znane ChibiUsie. Przeraziła się przez chwilę, iż nie dowie się co jej rodzice chcieli jej przekazać…przyjrzała się im i z zaskoczeniem stwierdziła, iż mimo, iż widzi ten język po raz pierwszy to rozumie go idealnie.

„Najdroższa Masume,

To, że czytasz ten list oznacza, iż Lunie udało się zapewnić tobie bezpieczny dom i jesteś już dorosłą panienką, moja Small Lady.
Wiedz córeczko, iż Twoje szczęście i bezpieczeństwo było zarówno dla mnie jak i twojego ojca zawsze najważniejsze. A oddanie cię zaraz po narodzinach stanowiło najtrudniejszą decyzję jaką musiałam podjąć w życiu. I choć czyniła to dla Twego bezpieczeństwa, nigdy sobie tego nie wybaczę. Ani w tym życiu, które dobiega końca, ani w żadnym następnym.

Jestem pewna, iż ludzie, których nazywasz rodzicami kochają cię całym sercem i wychowali Cię na wspaniałego człowieka. Ech, aniele mój. Tyle bym chciała ci przekazać. Opowiedzieć historię naszego rodu, naszego pochodzenia i dziedzictwa. A jest to dziedzictwo wielkie i wspaniałe.
Czekają cię ChibiUso wspaniałe przygody, ale i wielkie wyzwania Bogini stawia, przed kobietami naszej krwi. Jednak nie wątpię, iż poradzisz sobie z nimi doskonale. Nie ja wiem, iż im sprostasz.
Kiedy przeznaczenie postanowi, abyś powróciła na drogę, która była ci ustalona jeszcze przed urodzeniem, spotkasz zapewne wspaniałe Senshi. Możesz im ufać. Tak jak ja im ufałam.
Och Small Lady, jestem pewna, że wyrosłaś na wspaniała panienkę. Jestem pewna, iż jesteś mądra, roztropna i pewna siebie jak Twój ojciec.
Córeczko, musisz wiedzieć, że za Twoją historią skrywa się wielka tajemnica, tajemnica, która wpłynie na życiu wielu ludzi. Jestem pewna, iż jesteś na tyle dojrzała, abym mogła ci to powiedzieć. Mężczyzna, którego za pewne kojarzysz jako Czarny Lord, był kiedyś człowiekiem o wielkim sercu, gotowym do poświęcenia…

Chibiusa przerwała i potrząsnęła głową z niezrozumieniem.

-'Czemu jej matka mówi o Czarnym Lordzie?'

Kontynuowała czytanie.

…kochał swych poddanych oraz kochał…yhm. Wiedz, iż to kim jest, jest tylko dowodem na to jak dobrym był, jest człowiekiem. Ja wierzę, że nadal jest w nim dobro. Ty też musisz w to uwierzyć, bo inaczej nie wygramy. Twoja wiara to jedyna szansa, iż Miłość i Sprawiedliwość znów będą rządzić Galaktyką. Wierzę w ciebie i wierzę w przyszłość."

Chibiusa odłożyła list.

-Nie rozumiem

Czemu jej matka napisała taki dziwny list. Pełen ukrytych znaczeń i większej logiki.

-Nie mogła napisać po prostu dlaczego mnie oddali? – Ujęła list w dłoń i jeszcze raz przeskanowała linijki.

-Senshi.- Słyszała kiedyś o nich, ponoć przewodziły Kryształowej Rebelii, ale to były tylko plotki posłyszane na holu. Oldersan był neutralny, nie stawał po żadnej stronie.

Znów ujęła różową broszkę.- Dziwne. Mam wrażenie jakbym już ją kiedyś widziała.

Melodia, która dotychczas rozbrzmiewała w komnacie zakończyła się i ChibiUsa spojrzała na drugi przedmiot. Dopiero teraz uświadomiła sobie, iż w środku znajduje się jakiś symbol. Ujęła znów drugi element uświadomiła sobie, iż w środku jest znak…

-Półksiężyc? Myślałam, iż symbolika taka jest zakazana.

Teraz już nic nie rozumiała. Najpierw Czarny Lord, Senshi a teraz symbol Półksiężyca.

Zagryzła wargę. Nie było przecież możliwe… nie to nie możliwe, aby ona była…

-Nie to niemożliwe- wyszeptała do siebie z niedowierzaniem.

Nagle zupełnie jakby potrzebowała znaku, pozytywka znów rozbrzmiałą swoją poruszającą melodią. Chibiusa rozdziawiła buzię i wstrzymała oddech.

Nie była dziwna, jak myślała przez całe swoje życie. Nie była gorsza niż inni Olderanie, po prostu nim nie była.

Była potomkiem wymarłego rodu Lunarian.

I nagle kiedy ta myśl zagościła jej w głowie, uświadomiła sobie, iż w pełni czuje się spełniona jak nigdy dotąd.

By Misako