Dni mijały spokojnie. Kuroko od razu dołączyła do drużyny koszykówki. Jak się okazało jest jedyną dziewczyną w drużynie. Nie zdziwiło jej to zupełnie. Wątpiła w fakt, że mogły być tutaj inne dziewczyny. Nie robiła z tego jednak jakiegoś problemu. Po trzech latach, nauki w Teiko, przyzwyczaiła się do gry z chłopakami. Cieszyła się jednak z faktu, że jej trenerka była dziewczyną. Dość szybko się z nią zaprzyjaźniła. Jak się okazało, Aida Riko była bardzo dobrym i doświadczonym trenerem, mimo iż chodziła jeszcze do drugiej klasy liceum. Nie dawała Kuroko słabszego planu treningowego, lecz dopiero wtedy, gdy Tetsumi zapewniła ją, że w gimnazjum trenowała tak samo jak pozostali.
Z początku nikt nie mógł uwierzyć, że Kuroko należała do legendarnej drużyny Teiko. W końcu nie należała, i nadal nie należy, do najsprawniejszych zawodników. Prawda jest taka, że poza podawaniem nie była wstanie praktycznie nic zrobić. Przynajmniej tak myśleli inni. Kuroko nie powiedziała nikomu o swoim wypadku, ani o tym, iż jest vice-kapitanem Kiseki no Sedai. Wolała to pozostawić w tajemnicy. Nie chciała, aby robili jej z tego powodu wyjątek, aby myśleli, że jest niewiadomo kim… zwłaszcza po tym jaki poziom obecnie reprezentowała.
Dzisiaj Tetsumi siedziała na ławce i obserwowała jak inni grają. Nie czuła się za dobrze. Była bledsza niż zwykle dlatego Riko zakazała jej trenowania. Miała przynajmniej możliwość do obserwowania swojej drużyny. W tej chwili odbywał się mini mecz. Dość szybko dało się zauważyć, że najlepszym graczem jest Kagami Taiga. Chodził z Tetsumi do klasy. Często razem trenowali, niekiedy do bardzo późna. Od początku przykuł on uwagę dziewczyny, ponieważ bardzo przypominał jej bliską osobą… Może to było samolubne z jej strony, ale chciała, aby Kagami stał się jeszcze silniejszy i pomógł jej w realizacji celu.
Trening mijał spokojnie. Koniec końców drużyna składająca się ze starszych klas wygrała, lecz niewielką przewagą punktów. Trenerka kazała zebrać się wszystkim na środku sali, aby przekazać im najnowsze informacje.
- Mamy mecz treningowy z Liceum Kaijo!- zawołała radośnie. Drużyna niestety nie popierała jej radości. Pierwszaki zaczęły wypytywać się nawzajem o Liceum Kaijo. Dopiero po chwili kapitan odpowiedział na ich pytania.
- To bardzo silna drużyna, która gra na poziomie roku dostają się na finałowe rozgrywki.- Twarze pierwszoklasistów, z wyjątkiem Kuroko i Kagami'ego, pobladły. Nie mieli o tym wcześniej pojęcia.
- Dodatkowo- wtrąciła się Aida- tak samo jak my dostali jednego z członków Kiseki no Sedai.
Gdy Kagami usłyszał słowa „Kiseki no Sedai" natychmiast się wyprostował. Odkąd usłyszał, że jest to najlepsza drużyna gimnazjalistów, a teraz wszyscy uczęszczają do różnych Liceów, marzył o tym by się z nimi zmierzyć. Właśnie po to przyjechał ze Stanów, aby walczyć z najsilniejszymi. Nie miał jednak pojęcia, że może stać się to tak szybko. Kuroko uważnie mu się przypatrzyła. Może nie znała go długo, ale mogła się domyślić jakie ma teraz myśli w głowie, zwłaszcza po tym, jak spotkali się w dniu dołączenia do drużyny. Z początku nie była pewna jego osoby, lecz coraz bardziej się do niego przekonywała. Teraz jak przypomina sobie ich pierwsze spotkanie, nie jest pewna co o nim myśleć. Z jednej strony nie robiło jej to szczególnej różnicy, lecz z drugiej…
Kilka dni wcześniej…
Wieczorem, gdy Tetsumi wracała do domu postanowiła skrócić sobie nieco drogę idąc przez park. Wracała tędy wiele razy i za każdym razem mijała boisko do koszykówki. Tym razem nie było inaczej. Tylko na chwilę spojrzała w tamtą stronę i zauważyła, że jakiś chłopak trenuje rzuty do kosza. Po uważnym przyjrzeniu się, dostrzegła, jest nim Kagami. Przez dłuższy czas zastanawiała się czy podejść bliżej. Zapewne nawet gdyby to zrobiła, chłopak by jej nie dostrzegł. Nikt jej nigdy nie dostrzegał, dopóty, dopóki się nie odezwała.
Przeszła przez barierkę i stanęła blisko kosza. Mimo to chłopak jej nie widział. Właśnie przygotowywał się do oddania strzału, gdy mignęła mu postać Tetsumi. Dziewczyna nie była pewna czy było to spowodowane szokiem, czy dekoncentracją, lecz Kagami spudłował. Piłka odbiła się od obręczy i upadała w kierunku dziewczyny. Błękitnowłosa chwyciła ją w ręce, lecz starała się jej ciężar utrzymać na prawej dłoni.
- Co ty tu robisz?- zapytał się Kagami. Patrzył na dziewczynę mrużąc oczy. Nie wiedzieć czemu od samego początku przykuła jego uwagę. Nie był pewny co o niej myśleć.
- Wracałam do domu. Tak się złożyło, że zobaczyłam jak tutaj trenujesz i pomyślałam, że może się dołączę.- Odparła bez emocji… Przynajmniej starała się ich nie okazać. Tak naprawdę poczuła lekki niepokój. Nie często spotykała osoby, które były wstanie ją dostrzec.
- Kim ty tak naprawdę jesteś Co ukrywasz? Nie pachniesz ani siłą, ani słabością. Niczego nie emitujesz. Słabi powinni pachnieć słabo, lecz u ciebie niczego nie czuję.- Nie ustępował. Kuroko chciała coś powiedzieć, lecz jej przerwał.- Nie odpowiadaj tylko zagraj ze mną. Odkąd wróciłem z Ameryki cały czas jestem załamanym jak niski jest tu poziom gry w koszykówkę. Nie gram dla zabawy! Dopiero jak usłyszałem o Kiseki no Sedai, pomyślałem, że może jest jednak jakiś sens, aby tu zostać. Doszły mnie słuchy, że należałaś do tej drużyny. W takim razie pokarz mi na co stać członka Pokolenia Cudów.- Kuroko po jego słowach delikatnie westchnęła. Dlaczego się spodziewała, że dostanie w końcu jakieś wyzwanie?
- Dobrze się składa… ja również chciałam się z tobą zmierzyć.- W tej samej chwili Tetsumi pomyślała: Chciałam przekonać się jak silny możesz być, czy będziesz mi potrzebny. Jednak nie wypowiedziała tych słów na głos. Nawet sama przed sobą nie chciała się przyznać do takiego sposobu myślenia. Nie chciała nikogo traktować jak narzędzie, lecz… nie miała wyboru, nie teraz.
Ich mecz nie trwał długo. Po kilku nieudanych próbach Kuroko, aby przejść przez niego, jak również aby odebrać mu piłkę, Kagami zrezygnował.. Nie miał ochoty tego kontynuować. W jego głowie krążyły tylko myśli typu: Jak można być aż tak słabym? I to ma być to niesamowite Pokolenie Cudów?
- Przestań sobie ze mnie kpić! Myślisz, że taką grą kiedykolwiek mnie pokonasz? Chyba sobie jaja robisz?- Zaczął na nią krzyczeć. Nie mógł pojąć jak ktoś taki mógł wygrać trzy mistrzostwa z rzędu.- Nie wygrasz ze mną!
- To przecież jasne. Jesteś ode mnie silniejszy.- Powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
Kagami czuł się jak idiota grając z nią. Podniósł z ziemi swoją kurtkę i zabrał piłkę. Zamierzał wracać już do domu. Jeszcze na chwile odwrócił się w jej stronę, aby powiedzieć:
- Wybij sobie lepiej koszykówkę z głowy. To nie jest sport, w którym samymi słowami coś zdziałasz. Musisz mieć do tego talent, a ty go nie masz.
- Nie mogę się z tobą zgodzić.- Rzekła od razu.- Kocham ten sport. Poza tym wszystko zależy od tego jak spojrzysz na obecną sytuację. Różnię się od innych graczy. Mnie nie interesuje fakt, aby stać się najsilniejszą. Jestem inna. Jestem cieniem.
Kagami spojrzał na nią zaskoczony. Nie spodziewał się takich słów. Nie wiedział jak na nie odpowiedzieć. Nie mógł zrozumieć jej sposobu myślenia. To przecież nie miało sensu! Jak ktoś tak słaby…
Nim się zorientował, Kuroko nie było
Nie był to najlepszy początek ich znajomości. Kagami unikał jej jak tylko mógł, lecz na jego nieszczęście dziewczyna siedziała w ławce za nim. Dodatkowo chodzili razem na treningi i jak się okazało na pierwszym z nich zorganizowano mecz. Składy były takie same, pierwsze klasy przeciwko drugim. Różnica polegała tylko na tym, iż wtedy Kuroko nie grała. Mecz miał trwać dwadzieścia minut. Natomiast po dziesięciu była przerwa dwuminutowa
W pierwszej połowie, pierwszacy definitywnie przegrywali. O Kuroko, która przez dłuższy czas była niedostrzegalna dla nikogo, zapomniał nawet sędzia, którym była Riko. A nawet jeśli zdobyła piłkę to szybko ja traciła, gdyż nie miała komu jej podać,
Dopiero, gdy poprosiła innych, poza Kagamim, aby podawali jej piłki, gra zmieniła się diametralnie. Zamiast starać się dotrzeć z piłką pod przeciwny kosz, jak robili to inni, Kuroko od razu podawała piłkę do osoby znajdującej się najbliżej kosza. Zarazem przeciwnicy, jak i osoby z jej drużyny było zdziwione. Nikt nie mógł zrozumieć jak to się dzieje. Trenerka zaś zaczęła sobie przypominać co wie na temat Kiseki no Sedai. Jak każdy zbierała o nich informacje, lecz nie mogła sobie niczego przypomnieć o tej dziewczynie. Tak jakby została całkiem wymazana.
„Wykorzystuje fakt, że jest tak słabo dostrzegalna, aby podawać piłki! Co więcej, trzyma je przez krótką chwilę! Już wcześniej była mało dostrzegalna, ale teraz to… jakby jej nie było! „Misdirection"- technika, która polega na zwróceniu uwagi przeciwnika na coś innego. Wręcz oszukuje zmysły innych do tego stopnia, że nie wiedzą do kogo będzie skierowane podanie. Ona nie stara się być „niewidzialna" tylko odwraca uwagę innych od siebie do tego stopnie, że nie mogą jej zobaczyć… Były gracz pierwszego składu reprezentacji Teiko, który specjalizował się tylko w podaniach… to niemożliwe, aby to była ona! Ona jest zawodnikiem widmo Pokolenia Cudów?"
Z każdą chwilą wynik się zmieniał. Z czasem nikt nie wiedział kogo kryć, gdyż wtedy kto inny otrzymywał podanie od Tetsumi. W ostateczności wygrali pierwszacy, lecz nikt nie miał wątpliwości, że jest to zasługa Kagami'ego, a przede wszystkim Kuroko.
Kagami jak zwykle zamówił całą stertę hamburgerów. Usiał przy stoliku i spojrzał przez okno. Dopiero po chwili zorientował się, że naprzeciwko niego siedzi błękitonowłosa dziewczyna. Tak się przestraszył, że o mało co nie zakrztusił się swoim posiłkiem.
- Co ty tu robisz!?
- Siedzę.
- To przesiądź się gdzie indziej. Ludzie jeszcze pomyślą, że jesteśmy kumplami czy coś…
- Ja siedziałam tu pierwsza, więc nie zamierzam zmieniać miejsca.
Kagami nie skomentował tego. Podał tylko dziewczynie jednego hamburgera, mrucząc pod nosem słowa, które brzmiały jak podziękowanie. Dziewczyna patrzyła na niego dziwnie, lecz nic nie powiedziała. Po jakimś czasie wyszli na zewnątrz. Nikt nic nie mówił, aż w końcu Kagami zadał pytanie, które dręczyło go już od dawna.
- Powiedz co by było, gdyby teraz zmierzył się z kimś z Pokolenia Cudów?
- Zostałbyś od razu pokonany.- Powiedziała bez ogródek. Dobrze wiedziała co mówi.- Każdy z pozostałej piątki poszedł do innej szkoły i jest niesamowicie silny. Nie mam wątpliwości, że mistrzem zostanie właśnie szkoła do której należy ktoś z Kiseki no Sedai.- Chciała coś jeszcze powiedzieć, lecz przerwał jej śmiech chłopaka.
- To świetnie! Przyrzekam, że ich pokonam i zostanę numerem jeden w Japonii.
- To raczej niemożliwe.
- A to niby czemu?
- Nie znam ich obecnych możliwości, lecz jestem pewna, że nadal się rozwijają.Pokonanie ich jest niewykonalne… w pojedynkę.- Dodała po chwili. Spojrzała na chłopaka.- Ja również podjęłam decyzję. Jestem cieniem. Praktycznie nie gram żadnej roli, lecz im ciemniejszy cień, tym mocniej pokazuje blask światła. Zdecydowałam, że zostanę cieniem twojego światła i uczynię ciebie numerem jeden w Japonii.
Teraźniejszość…
Dopiero po chwili dotarły do niej słowa trenerki. Liceum Kajio… jeśli dobrze pamiętała to do tej szkoły chodził Kise. Od razu przypomniała sobie radosnego blondyna, który zawsze starał się z nią spędzać czas. Wręcz nie mogła sobie przypomnieć dnia, od drugiego roku, w którym nie pojawił się Kise. Cały czas chciał grać z Tetsumi, albo Aomine. Mimo tego, że dostał się do drużyny jako ostatni, że nigdy wcześniej nie grał w koszykówkę, bardzo szybko się uczył. Na samym początku to Kuroko go trenowała. Była jego osobistym instruktorem. Dość szybko Kuroko była w stanie stwierdzić, co jest specjalnością chłopaka. Dostrzegła to na jednym z meczów, gdy powtórzył z dokładnością ruchy innych zawodników. Akashi również to zauważył. To właśnie dzięki temu postanowił go przyjąć do pierwszego składu. Zanim to się jednak stało Kise przez długi czas trenował pod nadzorem Tetsumi.
Z zamyśleń Kuroko wyrwał pisk dziewczyn. Automatycznie, wraz z resztą drużyny, odwróciła się w kierunku z którego dochodził dźwięk. Ujrzała tłum dziewczyn. Skakały z radości i nawzajem się przekrzykiwały. Błękitnooka nie miała pojęcia dlaczego tak się dzieje. Dopiero po chwili dostrzegła przyczynę całego zamieszania.
- Eh… nie po to tu przyszedłem- westchnęła postać. Wszyscy z drużyny Seirin byli zaskoczeni, jedynie Kuroko zachowała się spokojnie.
- Dawno się nie widzieliśmy.- Powiedziała uprzejmie. Seirin popatrzyło na nią zszokowane. Dziewczyna nie zwróciła na to większej uwagi.
- Naprawdę przepraszam, ale moglibyście poczekać chwilkę?- zapytał, lecz nie specjalnie czekał na odpowiedź. Był zbyt zajęty rozdawaniem autografów dziewczyną, które go otoczyły.
- Ej Kuroko, kto to?- zapytał w pewnym momencie jeden z pierwszaków.
- To Kise-kun. Byliśmy razem w drużynie Teiko.- Odpowiedziała od razu.
- A dlaczego one tak piszczą na jego widok?- wskazał na tłum dziewczyn.
- Kise-kun jest znanym modelem. Odkąd pamiętam dziewczyny tak na niego reagowały. Przez to mieliśmy wiele problemów na treningu.- Rzekła, lecz swoją postawą wskazywała, że na niej nie robi wrażenia osoba Kise Ryoty.
Po kilku minutach dziewczyny wyszły, a na sali zapanowała cisza. Kise zeskoczył z podwyższenia i z zażenowaniem podrapał się w tył głowy. Nie bardzo chciał, aby tak zaczęło się to spotkanie. Uśmiechnął się niepewnie.
- Po co tu przyszedłeś?- zapytał się kapitan drużyny Seirin.
- Ja tylko usłyszałem, że będziemy grać z Seirin i przypomniałem sobie, że Kurokocchi się tutaj uczy. Chciałem ją odwiedzić, w końcu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi w gimnazjum.- Dodał uśmiechając się radośnie. Powoli podchodził do miejsca w którym znajdował się cały skład Seirin.
- Nie jestem pewna…- skomentowała jego wypowiedź dziewczyna.
- Ranisz mnie!- odkrzyknął Ryota.
W tym momencie Koganei, drugoklasista Seirin, wyciągnął magazyn sportowy, który niedawno znalazł. Byli w nim przedstawieni wszyscy koszykarze zwani teraz Kiseki no Sedai, wszyscy z wyjątkiem Kuroko. Jak się okazało i z nią chcieli przeprowadzić wywiad, ale koniec końców zapomnieli o niej. Dziewczyna nie robiła z tego jakiegoś zamieszania. Koganei od razu otworzył magazyn na stronie, na której opisano Kise.
- Niesamowite! Zaczął grać w kosza dopiero na drugim roku i praktycznie od razu dostał się do podstawowego składu!- Większość drużyny popatrzyła na niego zszokowana. Nie spodziewali się czegoś takiego.- Jest najmniej doświadczonym z całej pią gracz, który bardzo szybko czyni niesamowite postępy.- Zaczął artykułować dalszą część materiału, lecz reszta już nie słuchała.
- Gra od drugiego roku!- Wiele osób krzyknęło w tym samym czasie.
- Eh… ten artykuł jest mocno przesadzony.- Starał się bronić blondyn.- Cieszę się, że zaliczyli mnie do Kiseki no Sedai, ale tak naprawdę to jestem najsłabszy z nich wszystkich. Tak naprawdę to należy podziwiać Kuro…- nie dokończył zdania, gdyż przerwała mu nadlatująca piłka. Od razu ją złapał. Patrzył w kierunku z którego przyleciała i dostrzegł Kagami'ego.- Ee… jeszcze chwila i by mnie walnęło.
- Sorry za zepsucie spotkania, ale nie sądzę byś wpadł tu tylko na pogaduchy.- Powiedział z groźnym uśmiechem. Chciał się z nim zmierzyć. Pragnął grać z każdym z Pokolenia cudów, lecz nie spodziewał się, że będzie mógł zrobić to tak szybko.- Może byś się teraz ze mną zmierzył, pięknisiu?
- Ej, Kagami!- Kapitan wraz z trenerem starali się go uspokoić.
Wydawało się, że przez chwilę blondyn zastanawia się nad propozycją. Po chwili uśmiechną się i powiedział:
- Jasne czemu nie. To tak w ramach pokazania mi czegoś naprawdę fajnego.
Kuroko spojrzała zaskoczona na chłopaka. Nie była pewna co on zrobi. Wiedziała co potrafi Kise. Znała również możliwości Kagami'ego, lecz była praktycznie pewna, że nie da on rady byłemu zawodnikowi Teiko. Mogła jedynie zakładać jak szybko to się skończy.
Pozostali wydawali się zrezygnowani. Może i Kagami niedawno rozpoczął naukę w tej szkole, ale zdążyli go poznać na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie powstrzymają go.
Kise był przy piłce, a Kagami bronił kosza. Z początku nic się nie działo. Dopiero po chwili Ryota starał się przejść przez obronę Taigi. Ten jednak nie odpuszczał. Biegł równocześnie z blondynem. Kise wykorzystał ten fakt, aby wyminąć go naokoło. Cofnął się, skierowany plecami do przeciwnika i go okrążył. Następnie wykonał wsad. Kagami był zbyt zaskoczony tym posunięciem, aby móc zareagować na czas. Wyskoczył w powietrze dopiero wtedy, gdy Kise zbliżał się już do kosza. Starał się zablokować piłkę, lecz Kise był zbyt silny i piłka wpadła w obręcz z niezwykłą siłą.
Wszyscy patrzyli na to zaskoczeni. Mogliby przysiąc, że jeszcze niedawno, w mini-grze w jaką grali na chwilę przed pojawieniem się niespodziewanego gościa, to Kagami wykonał takie posunięcie. Zaskoczył tym kompletnie obrońcę. Wykonanie Kise wydawało się jednak szybsze i silniejsze.
- Więc to jest siła kogoś z Kiseki no Sedai. Kuroko masz niesamowitego kumpla.
- Nie znam go.- Odpowiedziała od razu. Patrzyła na niego równie zaskoczona co i pozostali. To prawda, znała możliwość Kise, sama mu pomagała je rozwijać, lecz nie pamiętała, aby wcześniej był do czegoś takiego zdolny. Nie widziała go raptem kilka miesięcy, a on tak bardzo się zmienił.
- Nie tego się spodziewałem.- Powiedział Kise, w jego głosie dało się wyczuć rozczarowanie.- Nie mogę teraz odpuścić. Proszę oddajcie mi Kurokocchi. Przenieś się do mojej szkoły. Grajmy w kosza tak jak dawniej.
