Potem
zaczęłam słyszeć coś w rodzaju… głosów. Tak chyba można
było to nazwać. Nie były one jednak wypowiadane głośno,
wyglądały bardziej jak myśli, chociaż wcale nie znajdowały się
w mojej własnej głowie. Na początku brzmiały zbyt chaotycznie,
żebym mogła je zrozumieć, wszystkie mówiły jednocześnie.
Wyczułam, że były zakłopotane i zmieszane. Po chwili stały się
jaśniejsze i naraz słyszałam tylko jedną z nich..
„Jak to
się mogło stać? Sądziłem, że to męska rzecz". Ta myśl
zabrzmiała trochę znajomo.
„Leah? Leah, też tu jesteś?".
Rozpoznałam Setha.
„Seth? Co się stało? Co się tutaj
dzieje?". Rozejrzałam się wokoło, spodziewając się, że
zobaczę brata, ale obok stał tylko zszokowany Sam. „Gdzie jesteś,
Seth?".
Nagle usłyszałam dochodzący zza mnie dźwięk.
Instynkt wziął nade mną górę i zawarczałam, obracając się
dookoła własnej osi, żeby pilnować swoich tyłów. I wtedy ich
zobaczyłam.
Byli potworami z moich nocnych koszmarów, dużymi,
owłosionymi jak zwierzęta wilkami. Nie każdy z nich miał czarną
sierść. Ich ubarwienia zmieniały się od szarego do
ciemnobrunatnego. Byłam od nich niższa, ale paru sięgałam do
wysokości oczu.
„Nim nazwiesz nas potworami, może chciałabyś
wiedzieć, że wyglądasz dokładnie tak samo jak my". Poznałam
ten kpiący głos. Należał do tego bachora Jacoba i dochodził z
dużego rdzawobrązowego wilka.
Nie musiałam zadawać nawet
żadnych pytań. Ich zgodne myśli wyjaśniły mi wszystko jednym
słowem: wilkołaki. A ja wśród nich jako jedyna dziewczyna…
Byłam inna, nieoczekiwana, nienaturalna. Innymi słowy: dziwna.
„Nie jesteś dziwna, Leah". Ta myśl wydała mi się bardzo
znajoma. Obróciłam się i zobaczyłam, że w miejscu Sama siedział
teraz gigantyczny, czarny wilk. Przypomniał mi się mój sen i w
myślach dookoła pojawiło się mnóstwo chichotów oraz parsknięć.
Sam wydał z siebie zażenowane prychnięcie.
„Emm, Leah, oni
też słyszą wszystkie twoje myśli".
To zaczynało się robić
niezręczne…
„Możesz to powiedzieć raz jeszcze?" Pomyślał
sobie z rozbawieniem szary, kościsty wilk…
„KOŚCISTY?!".
Warknął na mnie, więc odpowiedziałam mu tym samym.
„Zamknij
się, Paul", rozkazał Sam. Z myśli innych wywnioskowałam, że
był on naszym liderem, naszą „Alfą". Zaczął mi wyjaśniać
więcej. Te wszystkie głupie bajki na dobranoc, które słyszeliśmy
w dzieciństwie, okazały się prawdą. Podobnie jak opowieści o
potwornych „Zimnych Ludziach". Jednym nich był nowy doktor z
Forks, Carlisle Cullen oraz cała jego głupia rodzina. Wraz z
dalszymi wyjaśnieniami Sama zwiększała się moja nienawiść do
tych idiotycznych wampirów. To wszystko była ich wina. I tego ich
pieska salonowego, Belli…
Jacob wydał z siebie przeciągły
ryk. Kochał ją. Prychnęłam. Kochał tę miłośniczkę pijawek.
Wydawała mi się ona tak samo winna jak Cullenowie. Obróciłam
się twarzą do Jacoba. Nie zdążyłam mrugnąć, a on już znalazł
się blisko mojego gardła.. Napięłam mięśnie i odsłoniłam
zęby, ale zanim młody Black zadał mi ostateczny cios, wskoczył
między nas Sam. Wtedy Jacob zatrzymał się. Zrozumiał, że
pozwolił całkowicie opanować się swojej złości i było mu z
tego powodu wstyd.
„Leah, przeproś", rozkazał mi nasz Alfa.
„Za co? Nie zrobiłam nic złego!"
„Jesteśmy rodziną,
musimy żyć razem i jakoś sobie radzić. Albo nasza sfora się
rozpadnie". Jego głos był spokojny i cierpliwy. Moje myśli
zaczęły podążać w innym kierunku… Szybko się jednak
opanowałam. Ciche prychnięcia i wzdychania zapełniły mój umysł.
Warknęłam, szepcząc ciche przeprosiny w kierunku Jacoba. Przyjął
je, ale ja zaczynałam już panikować…
„Nie sądzę, żebym
mogła tak żyć. Kiedy zmienię się z powrotem?".
„Kiedy
wystarczająco się uspokoisz przemienisz się w człowieka. Ale
zawsze będziesz wilkołakiem, dopóki nie wyrobisz w sobie
samokontroli i nie będziesz się zmieniać przez długi okres
czasu".
„To nie brzmi tak, jakbym miała wpływ na
przemianę…!".
I wtedy zrozumiałam, że tak jest naprawdę…
Do diabła! Miałam się zmieniać w tę obrzydliwa bestię za
każdym razem, gdy się zdenerwuję! Spróbowałam się uspokoić,
ale nie mogłam. Byłam za bardzo tym wszystkim zestresowana… Nagle
dotarła do mnie czyjaś myśl. Kiedy zmienię się z powrotem w
człowieka, będę naga…
„CO?". Przeraziła mnie ta
ewentualność.
„No cóż, nasze ubrania nie znikają i się
nie pojawiają", pomyślał z sarkazmem Paul.
Gorączkowo
myślałam o swojej nagości po przemianie… Popatrzyłam na
chłopaków i nagle zaczęłam zastanawiać się na czymś innym… Z
każdej śmierdzącej duszy moich towarzyszy emanował pewien rodzaj
zadowolenia… Rzecz jasna nie dotyczyło to mojego oniemiałego,
młodszego brata.
Jacob odezwał się pierwszy.
„Cóż,
daje nam to o wiele więcej niezręcznych sytuacji…".
To moja
wina. To ja byłam dziwakiem. Kobiecym wilkołakiem. Dosięgło mnie
przekleństwo, które powinno dotyczyć tylko mężczyzn…
Z
mojej piersi wydobyło się wycie. Na oczach wszystkich zwinęłam
moje pokryte sierścią ciało w kłębek i zaczęłam płakać...
