Mamy już dwójkę!
Jest ona znacznie dłuższa od po przedniego rozdziału. (+3k słów!)

Ostrzegam, będzie dużo przeskoków czasowych. Zapraszam do komentowania! :D Przy okazji chce podziękować wszystkim którzy piszą komentarze (no i przy okazji gwiazdkują to coś.) Dzięki wam mam lepszą motywacje do pisania dalej.

Od pierwszego spotkania Naruto i Kuramy minęły cztery lata. Dokładnie za kilka dni blondyn ma ósme urodziny.

Chłopiec w tym czasie zmienił się niesamowicie. Jedyna osoba której ufa to Kurama. Lisi demon o dziewięciu ogonach. Resztę ludzi ignoruje lub traktuje ostro. Przy Kyuubim Naruto zachowuje się normalnie i jeszcze przy Hokage ale przy nim tylko gra. A gra aktorska wychodzi mu znakomicie.

W ostatnim czasie Lis coraz rzadziej się odzywa do chłopca, co go trochę zmartwiło. Przyszły ninja postanowił zagadać do przyjaciela lecz ten mu nie odpowiedział. Blondyn postanowił 'udać' się przed klatkę trzymającą jego przyjaciela.

-Ne! Ku-ra-ma! Ku-ra-ma! Kuuurama!

*Słyszę cię, słyszę! Czego chcesz?*

Odezwał się basowy głos. Głos który dla zwykłej osoby wydawał by się straszny i nieprzyjemny, jednak dla Naruto jest to najprzyjemniejszy głos na Świecie.

-No wiesz, ostatnio coraz rzadziej się odzywasz i pomyślałem, że coś cię trapi..

Powiedział chłopiec przechodząc przez kratę więżącą jego przyjaciela.

*Nic mi nie jest, jeśli o to chciałeś spytać. Po prostu.. *

-Po prostu? Widać, że coś cię trapi, ale ty i tak się nie przyznasz, prawda?

*Zastanawiam się czy nie powinieneś pójść do akademii. Wiesz, w końcu twój rocznik zaczął już szkołę ale ty nie. A warto wiedzieć kto jest z twojego rocznika.*

Zakończył swą wypowiedź lis skierowany w stronę chłopca. Ten jednak nie odpowiedział. Rozsiadł się wygodnie na jednym z ogonów 'Demona' i uśmiechnął się szeroko.

W tym samym czasie na tej samej łące po drugiej stronie lasu trenuje młody Uchiha. Brunet nie wiedząc o rówieśniku dalej trenuje techniki ognia. A raczej technikę.

-Katon: Gōkakyū no Jutsu!

Z ust czarnookiego wydobyła się duża kula ognia. Jednak po minie chłopca można było się domyślić, że nie na to liczył. Nie poddając się czarnooki trenował dalej.

-Katon : Gōkakyū no Jutsu!

Krzyknął jeszcze głośniej i używając więcej czakry. Efekt jest jednak ten sam. Chłopak już miał upaść gdy nagle usłyszał piski dziewcząt.

-Kyyyyaaaa! Sasuke-Kun!

-Dajesz, Sasuke-kin!

-Kyaa!

Czarnowłosy przewrócił oczami i udał się do domu a tuż za nim tabun fanek.

-Ale jak mam pójść do akademii skoro trzeba mieć zgodę opiekuna. A ja takiego nie posiadam...

Smutny głos chłopca wciąż dzwonił w uszach Kyuubiego.

*Niemów takich głupstw, dzieciaku. A ja to co niby? Pluszak?! Jestem twoim przyjacielem i zajmuje się tobą! Poniekąd jestem też twoim opiekunem!*

Krzyknął zbulwersowany demon. Jednak nie powiedział on tego by krzyczeć na blondyna tylko by uświadomić mu, że nie jest on sam.

-Wiem Kurama, wiem. Ale nie o to mi chodziło. Nie mam nikogo kto mógłby podpisać mi pozwolenie na naukę w akademii. A ty raczej nie możesz się podpisać, nie?

*Niby czemu? Podpis Kyuubiego, najstraszniejszego z wszystkich biju, wielkiego demona który zniszczył Konohę kilka lat temu.. To by było coś!*

-Hahaha! Ta-tak ale... Nie myślisz, że spowodowało by to panikę?

Spytał chłopiec w przerwach od śmiechu.

*Ehh..W takim razie idź z tym do Hokage albo staruszka z tej twojej butki z Ramen.*

Słowa zrezygnowanego biju utknęły w głowie Naruto.

-Masz racje! W takim razie widzimy się później!

Po tych słowach blondyn zniknął ze swojego umysłu.

-Więc jak będzie, Hokage-Sama?

Spytał niepewnie niebieskooki. Starzec jedynie uśmiechnął się wziął kilka kartek z szafki i podał je Naruto.

-Możesz je wypełnić tutaj, to od razu ci podpisze.

Powiedział spokojnie starzec i uśmiechnął się do chłopca przyjaźnie.

-Hai!

Uzumaki wziął papiery i długopis leżący na biurku po czym udał się w stronę kanapy z małym stolikiem do kawy.

"Ne, Kurama, co mam wpisać przy rodzicach?"

*Nic. Hokage się tym zajmie.*

Naruto szybko wypełnił formularzu podał go Sarutobiemu. Ten zaś jednym zamaszystym ruchem podpisał się w odpowiednim miejscu.

-Dobrze, Naruto, pojaw się tu jutro o 8. Dostaniesz plan zajęć, książki i udamy się razem do Akademii Ninja.

-Hai, Hokage-Sama!

Naruto wybiegł z gabinetu z bananem na twarzy i w myślach powtarzając: "Do Ichiraku Ramen! Do Ichiraku Ramen!"

*Nie tak szybko, gaki.*

Basowy głos zatrzymał prawie już ośmiolatka.

"Co się dzieje, że przerywasz mi tak dobry nastrój?"

*A wiec to tak?! Ja tu chciałem z tobą poćwiczyć. Nauczyć cię czegoś a ty się na mnie wściekasz. No dobra. Ucz się samemu w akademii z tymi nieukami..*

Naruto aż oczy się zaświeciły. Kurama już dawno obiecał mu trening ale zawsze jak blondyn się pytał czy może on być teraz to Kyuu twierdził, że jest on za młody.

"Gdzie i o której mam się stawić, sensei?!"

Spytał chłopiec pałaszując już jedną miskę z Ramen.

*Najlepiej jak najszybciej na jakimś wolnym polu treningowym. I kiedy ty zdążyłeś tu dojść i coś zamówić?!*

"Kiedy gadałeś."

Powiedziawszy to do przyjaciela zapłacił za posiłek i wyszedł z wielkim uśmiechem.

*Jesteś niemożliwy. *

"Ja? To ty jesteś wielkim lisem o dziewięciu ogonach!"

Młody jinchuuriki właśnie wszedł na puste pole treningowe.

"Kurama, jestem na miejscu."

Po tych słowach chłopiec pojawił się w swoim umyśle.

*Pierw, Naruto, usiądź wygodnie pod drzewem i mnie wysłuchaj.*

Naruto zrobiwszy to co powiedział jego przyjaciel zaczął go dokładnie słuchać.

*Zacznę od tego, że dzisiaj cię niczego nie nauczę ale pouczę co masz robić a co nie. Potem wybierzemy się do biblioteki i wypożyczysz parę potrzebnych zwojów. Kiedy skończymy podstawy nauczę cię Bunshin, Kawarimi i Henge no Jutsu. Jak je opanujesz nauczę cię lepszych technik. Rozumiesz?*

"Hai!"

Odpowiedź chłopca usatysfakcjonowała biju który po chwili kontynuował.

Naruto właśnie wszedł do publicznej biblioteki i już na wejściu mógł dostrzec masę nienawistnych spojrzeń.

"A więc jakie to mają być zwoje?"

Zadał pytanie blond czupryna dziewięciu rudym kitą.

*Z podstawowymi technikami, kontroli czakry, podstawy fuinjutsu•,techniki wodne i wietrzne, oraz ten z klanami.*

"Fuinjutsu? Po co?"

Pytanie było wręcz wymalowane na twarzy chłopaka który zbiera wszystkie potrzebne mu księgi i zwoje.

*Nie gadaj tylko bierz!*

"Hai, hai."

Blondyn mając już wszystko skierował swe kroki do domu. Po drodze oczywiście pożartował trochę o mięciutkim futerku Kuramy i jakiego on to szamponu nie używa.

-Oi..

Jęknął Naruto kiedy wypadł mu jeden ze zwojów. Kiedy ten miał już się po niego schylać czyjaś ręka go uprzedziła. A ta ręka należy do czarnowłosego chłopca o równie czarnych oczach.

-To twoje, nie?

Spytał go obojętny ton nowego chłopka. Naruto nie mogąc nic powiedzieć po prostu pokiwał głową. Czarnowłosy położył zwój na reszcie tak, aby tym razem nie spadł.

-A-arigatō..

Powiedział Naru ale czarnookiego już nie było.

"OK! A wiec od czego zaczynamy, Kurama?"

Powiedział najedzony już Uzumaki.

*Myślę, że od podstaw. Przeczytaj cały zwój o kontroli czakry.*

Naruto rozsiadł się wygodnie przy swoim starym biurku i zaczął stosować dość długi zwój.

Kiedy Naruto kończył już czytać zwój zbliżała się dwudziesta-pierwsza. Blondyn przyłożywszy to na jutro udał się coś zjeść i się umyć. Gdy blondyn oddawał się w objęcia Morfeusza usłyszał tylko:

*Dobranoc, Naru.*

Następny dzień.

Młodego blondyna obudził, jakże przez wszystkich znienawidzony, budzik. Wkurzony chłopiec stracił nad sobą kontrole i dał się ponieść emocją.

Naruto prawie co nie wybuchł. Wziął to koszmarne urządzenie do rąk i wyrzucił przez okno.

*Nie przesadzasz trochę? Mogłeś kogoś trafić.. *

"Czyżby ludzie nagle zaczęli cię obchodzić?"

Spytał lekko irytującym tonem.

*Nie do mnie takim tonem, smarkaczu! Miałem na myśli, że możesz potem oberwać za to.*

Dopiero teraz to dotarło do Naruto. Ten nie ryzykując ruszył do kuchni i zjadł śniadanie. Wiedząc, że ma jeszcze jakieś dwie godziny jadł spokojnie.

"Ne, Kurama, jak to jest być uwięzionym w czyimś ciele?"

Zapytał tak nagle Naruto.

*Jak to jak? Nie masz nic do roboty. Jedyne co robisz to śpisz, oglądasz cudze życie i rozmyślali nad tym jak się uwolnić. No chyba, że jest się takimi farciarzami jak ja, ósemka czy dwójka. My to trafiliśmy na porządne osoby z którymi nie jest nudno.*

Powiedziawszy to Kurama uśmiechnął się najlepiej jak potrafi.

"Arigatō, Kurama"

Po tej jakże wzruszającej rozmowie Naruto ruszył do łazienki i przyszykował się do wyjścia. Gdy wyszedł z łazienki było już w pół do ósmej. Spokojnym krokiem wyszedł z mieszkania i skierował się do wieży Hokage. Nie ominęły go oczywiście wyzwiska i różne spojrzenia kierowane w jego stronę.

'Czemu ten demon jeszcze żyje?!'

'Czy nasz Hokage jest ślepy na to zagrożenie?!'

'Powinien on zdechnąć w dniu swych narodzin!'

'Demon!'

'Potwór!'

'Bestia!'

'Zdychaj wreszcie!'

Naruto dzielnie trzymał głowę w górze nie pokazując, że go to zabolało. Kurama już dawno temu mu powiedział, że ludzie są ślepcami i głupcami, że i tak go zranią. A Naruto ufa swojemu jedynemu przyjacielowi.

W gabinecie Hokage rozniósł się cichy dźwięk pukania do drzwi.

-Proszę!

Po tym słowie drzwi się lekko uchyliły a za nimi stał młody Uzumaki.

-Oh jesteś..

W tym właśnie momencie zabiły dzwony uświadamiając mieszkańców o godzinie ósmej.

-..bardzo punktualny.

Chłopiec uśmiechnął się na tą uwagę.

-Podejdź. Tutaj masz książki i plan zajęć. Dzisiaj zaczynasz lekcje od Historii z Iruką.(W tym opowiadaniu będą pojawiać się przedmioty takie jak: historia, matma, japoński, treningi, lekcje z wychowawcą oraz lekcje pierwszej pomocy ^^)

-Hai.

Chłopiec wziął książki i ruszył za staruszkiem do Szkoły dla początkujących ninja.

Po niecałych dziesięciu minutach oboje doszli do pokoju nauczycielskiego gdzie zastali Iruke. Kiedy Hokage zostawił ich samych nauczyciel rzucił chłopcu jedno spojrzenie z którego Naruto odczytał wiele emocji.

Po kilku minutach oboje znaleźli się w sali gdzie teraz powinna być lekcja. Iruka uciszył dzieci i przedstawił im Naruto po czym nakazał mu usiąść.

Blondyn usiadł w ostatniej ławce pod oknem i momentalnie się wyłączył.

-W takim razie, Uzumaki..

Niebieskooki oprzytomniał gdy usłyszał swoje nazwisko. Blondyn spojrzał na nauczyciela który po chwili dokończył z nieprzyjemnym uśmiechem na ustach.

-Opowiedz nam wszystko co wiesz na temat Drugiego Hokage.

To był błąd Iruki. Młody Uzumaki przez te prawie cztery lata, kiedy nie mógł trenować ciała i technik, trenował umysł. Wie on wszystko na temat Kage.

Naruto wstał i zaczął wygłaszać swoją wypowiedz.

-A wiec Drugi Hokage, Tobirama Senju posiadał trzech braci. Hashirame, Itame i Kawarame. Dwoje z nich umarło za młodo a Hashirama został pierwszym Hokage po czym oddał to stanowisko bratu. Tobirama Senju był senseiem Trzeciego Hokage i w trakcie wojny, przed śmiercią, oddał swoje stanowisko Hiruzenowi Sarutobiemu. Drugi Hokage został zabity podczas wojny przez oddział z Kiri. (To są wiadomości które pamiętam i możliwe, że popełniłam gdzieś błąd.)

Blondyn nic nie mówiąc usiadł na miejscu i zaczął swobodnie gaworzyć z Kuramą.

"J-jak?!Przecież to temat którego nie powinien znać żaden pierwszoroczny uczeń! Skąd on o tym wie?!"

Takie myśli krążą po głowie Iruki i nie tylko.

Przez resztę lekcji Naruto czuł na sobie kilka par oczu. Od Kyubiego dowiedział się, że są to spojrzenia Sasuke Uchihy, Kiby Inuzuki,Hinaty Hyugi i kilku dziewczyn.

Dźwięk dzwonka wypełnił szkołę i jej okolice. Lazurowe oczy otworzyły się i natychmiast powędrowały na nauczyciela a gdy ów osobnik zadał zadanie domowe chłopak wstał i wyszedł z klasy.

Myśląc, że na dziś ma już spokój od ludzi udał się do głównego wejścia szkoły.

Dobry humor blondyna zniknął tak szybko jak się pojawił. Drogę Naruto zasłoniły cztery postacie. Wśród nich Uzumaki rozpoznał Kibe, który przez prawie całą lekcje się na niego gapił.

-Co wy robicie?

Na ten obojętny ton czwórkę jego rówieśników przeszły dreszcze.

-My..My chcieliśmy się spytać, skąd ty wiesz tyle o Drugim Hokage?

Powiedział trochę nie pewnie Inuzuka. Reszta tylko potwierdziła kiwnięciem głowy.

Blondyn wzruszył ramionami i ruszył dalej do swojego celu jednak wyczuwając, że jego 'kolegom' to nie wystarczyło rzucił im odpowiedz przez ramie.

-Książki.

Nazajutrz rano blondyna obudziło stukanie w szybę. Gdy tylko błękitne oczy ujrzały sprawcę na twarzy pojawił się cień uśmiechu.

-Co ty tu robisz, mały?

Spytał zasypanym głosem przecierając oczy.

-Nie jest aby za wcześnie jak na wizytę?.. Masz.

Powiedziawszy to blondyn otworzył okno wpuszczając 'małego intruza'.

Brązowo-rudy kot usiadł na kolanach młodego shinobi i zaczął mruczeć gdy tylko dłoń chłopca zaczęła go smyrać za uchem.

-Fajnie jest być kotem, co? Całymi dniami jesz i śpisz. Nikt na ciebie nie krzyczy a wszyscy cię głaskają i przytulają.

Kot jakby na potwierdzenie jego słów mruknął. Blondyn przeniósł futrzaka na poduszkę i poszedł do kuchni.

Po zjedzeniu śniadania i porannej toalecie blondyn wziął się zaćwiczenie techniki Henge no Jutsu.

Wczoraj od razu po lekcjach Uzumaki opanował podstawy kontroli czakry i teraz musi nauczyć się trzech podstawowych technik.

*Naruto, nie zasiedź się tu. Za godzinę masz zajęcia w akademii.*

Słowa lisa uświadomiły blondyna jak mało ma czasu na przećwiczenie tej techniki.

"Dobrze Kurama. Poinformuj mnie jak minie półgodziny."

*Jak chcesz.*

Niebieskooki skupił się jeszcze bardziej by stworzyć jak najwiecej dobrych klonów. Udało się. Blondyn stworzył czterech dobrze funkcjonujących klonów.

-Jeej! Udało się!

"Widzisz?! Widzisz to, Kurama?"

*Dobra robota młody. Teraz się szykuj do szkoły, jeśli nie chcesz się spóźnić.*

"Hai!"

Pierwsze dwie lekcje minęły spokojnie. Iruka tłumaczył swoim podopiecznym jakiej techniki zaczną się wkrótce uczyć. Okazało się, że będzie to Bunshin no Jutsu.

Następną lekcją ma być trening.
Iruka-sensei wytłumaczył jak ma się rzucać kunaiami i shurikenami. Po krótkim wytłumaczeniu paru spraw uczniowie po kolei zaczęli rzucać w stronę pali wbitych w ziemie.

~~*Perspektywa Naruto*~~

"Kuso! Czemu wcześniej nie trenowałem?!"

Właśnie próbowałem trafić w jeden z bali gdy tuż przed nim pojawiła się granatowowłosa dziewczynka.

-Uważaj!

Nagle rozniosły się krzyki. Czas jakby się zatrzymał a ja nie wiedząc czemu wskoczyłem pod własny kunai by ratować dziewczynę.

Upadłem kawałek dalej trzymając się za krwawiące ramie. Wszyscy pary oczu były skierowane na mnie.

"Czemu nauczyciel nawet nie zareagował?!"

*Naruto! Ty się lepiej przejmuj sobą! Muszę na siłę powstrzymywać czakrę aby ta cię nie uleczyła.*

"Wybacz, Kurama, ale musisz chwile ją przytrzymać."

-Nic ci nie jest?

Zwróciłem się w stronę dziewczyny, która miała poharatane kolana i łokieć.

-N-Nic mi nie-nie będzie. Al-ale co z tobą?!

Spytała jąkając się.

-Nic mi nie jest. Spokojnie.

Uśmiechnąłem się lekko aby dziewczyna nie panikowała.

W tym samym momencie podszedł Iruka-sensei i kucnął przy granatowowłosej.

-Hinata, nic ci nie jest?

Spytał z lekka przerażony nauczyciel.

"No oczywiście! Ja krwawię ale go i tak to nic nie obchodzi!"

*To tylko durny człowiek. Nie przejmuj się niem.*

"Masz racje."

Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem przerażone twarze. Pewnie nikt nie widział na oczy takiej ilości krwi. Normalka.

Wstałem na chwiejne nogi i skierowałem się do łazienki po drodze mijając nauczyciela i Hinate. Chyba tak się nazywa.

-N-Naruto-kun.. Po-poczekaj. Pomogę ci..

Powiedziała cała się rumieniąc. To całkiem urocze.

-Spokojnie. Dam sobie radę.

Powiedziałem normalnym tonem. Nie chcę aby uważała mnie za wroga po tym jak ją uratowałem.

Ruszyłem do swojego celu, do którego dotarłem po krótkiej chwili. Delikatnie wyciągnąłem kunai i przemyłem ranę. Na 'szczęście' Kurama wyleczył już moją rękę przez co nie ma tu już najmniejszego śladu po ranie. Oderwałem kawałek bluzki i zawiązałem ją na miejscu gdzie była rana.

"I jak ja mam teraz się tam pokazać? Będą się pytać co z tą raną."

Zrobiłem niezadowoloną minę do lustra.

*Musisz grać przed nimi. Powiesz, że spotkałeś kogoś po drodze i ci pomógł.*

Moja mina musi wyglądać komicznie skoro lisek zaczął się śmiać.

"Pomyśl. Kto by mi pomógł. No chociaż oni nic o mnie nie wiedzą."

Zerknąłem jeszcze na rękę i ruszyłem z powrotem do reszty klasy.

Reszta lekcji minąłem nawet spokojnie. Nikt nie pytał się jak się czuje i czy nie powinienem pójść z tym do lekarza. Wspaniale. Wreszcie spokój.

Od razu po powrocie do domu zacząłem powtarzać Bunshin no Jutsu. Tym razem potrafię zrobić aż do dziesięciu udanych kopii.

Gdy Kurama powiedział, że tyle na razie wystarczy zacząłem trenować Henge no Jutsu. Jest to trudniejsze ponieważ trzeba się skupić na wyglądzie osoby w która chcesz się zmienić. Postanowiłem zmienić się w Iruke-senseia.

-Blisko ale jednak wciąż daleko ci do mnie.

Powiedział dobrze znany mi głos. Zamarłem w miejscu.

"Kurama! Nie mówiłeś, że mamy gościa! Co on tutaj robi?"

*Skąd mam wiedzieć. A ty lepiej się tak nie zawieszaj.*

Odwróciłem się i ujrzałem spokojnego nauczyciela.

-Co sensei tutaj robi? Tak bez zapowiedzi? I pukania.

Powiedziałem siląc się na uśmiech. Coś marnie mi to wyszło. Iruka westchnął i spojrzał mi w oczy.

-Chciałem przeprosić. Źle zaczęliśmy i traktowałem cię tak jak wszyscy inni. Nawet nie dałem ci szansy. Od razu spisałem na straty.

"Ał.. Zabolało."

Usłyszałem śmiech lisa i dalej wsłuchiwałem się w przemowę bruneta.

-Po tym jak uratowałeś Hinate narażając siebie zrozumiałem, że nie musisz być taki jak cię opisują ludzie, którzy nawet cię nie znają. Przepraszam.

Zamurowało mnie totalnie. (KTO TU WYLAŁ BETON NA NARUCIAKA?! PRZYZNAĆ SIĘ, ALE JUŻ! XD .)

"Czy..? Czy on właśnie mnie przeprosił?!"

Patrzyłem się przez chwile na senseia by po chwili westchnąć ciężko.

-No dobra, dobra. Ale to cię nie upoważnia abyś wchodził mi do domu bez pukania, Iruka-sensei.

Spojrzałem mu prosto w oczy uśmiechając się zadziornie.

-Ee... Ja.. Ten, no.. Ja..

Zacząłem chichotać pod nosem ale dłużej nie wytrzymałem i padłem ze śmiechu.

-Ża.. Żartowałem.. Ty-tylko.. Żartowałem.

Tłumaczyłem się próbując powstrzymać śmiech. Po chwili dołączył do mnie Iruka-sensie.

Kolejny dzień. Znowu do szkoły. Znowu muszę siedzieć z tymi dzieciakami. Przeciągnąłem się leniwie i wstałem. Po wczorajszym dniu z Iruką-sensiem jestem strasznie obolały.

Sensei pomógł mi nauczyć się technik Henge i Kawarimi no Jutsu. Był też ze mną na treningu rzucania kunaiami.

Jestem mu za to wdzięczny ale i tak wiem, że nie robi on tego bezinteresownie. Pewnie Hokage go o to prosił.

Wyrzuciłem wszystkie myśli z głowy i ruszyłem się umyć. Czysty i odświeżony zjadłem śniadanie i postanowiłem przerobić materiał z książek, które dostałem od Hokage.

*Serio masz zamiar czytać tą cegłę? Masz nienormalne hobby!*

"Nie powiem kto tu ma nienormalne hobby."

*O czym ty gadasz dzieciaku?*

Zapytał iście zaciekawiony Kyuubi.

"Jak to o czym gadam? Przecież dobrze wiesz, czyż nie? Twoim hobby nie jest przypadkiem kolekcjonowanie szamponów i odżywek do futra?"

Zapytałem niewinnym głosem. W wnętrzu czuje jak Kurame rozpiera złość i zażenowanie.

*Skąd ci do głowy przyszedł taki pomysł, gówniarzu?! Jak tylko będę miał okazje to nie zostanie po tobie włos!*

Zacząłem śmiać się jak opętany. Przywykłem do gróźb Kyuu i wiem, że są one dla żartów.

*Pff! Jeszcze będziesz czegoś chciał!*

Obraził się. No pięknie.

Powróciłem do czytania książek by umilić sobie czas. Lubię czytać. Jest to jedyne zajęcie gdy nie można nigdzie wyjść albo potrenować.

Czytanie zajęło mi sporo czasu i ledwo co się nie spóźniłem. Usiadłem tak jak zawsze z tyłu i (o zgrozo) koło mnie usiadł Sasuke. Popatrzyłem się na niego jak na wariata a ten mnie tylko zignorował.

Postanowiłem zajść mu trochę za skórę. Zignorowałem fakt iż on siedzi tuż obok i zacząłem wpatrywać się w krajobraz naszej wioski. Muszę przyznać, że jesienią robi on wrażenie.

Nie minęło pięć minut gdy poczułem na sobie nieprzyjemne spojrzenie Uchihy. Oczywiście zignorowałem go.

Gdy odwróciłem wzrok na senseia myśląc, że Uchiha sobie odpuścił ten musiał wtrącić swoje trzy grosze.

-Jesteś Naruto, prawda?

Zapytał jego obojętny ton. Na początku myślałem aby mu nie odpowiadać ale zmieniłem zdanie.

-Taa. A ty Uchiha Sasuke. I?

Widać zaskoczyłem go tą odpowiedzią jednak to tylko pogłębiło jego ciekawość do mojej skromnej osoby.

Przez resztę lekcji się nie odezwał. Wlepiał tylko te swoje czarne oczyska we mnie!

-Co się tak gapisz? Nigdy człowieka nie widziałeś?!

Zapytałem go na ostatniej lekcji.

-Widziałem. Widzę codziennie. Ale ty jesteś inny.

-Co masz na myśli?

Zapytałem iście zaciekawiony.

-Kiedyś się dowiesz.

Powiedział i dokładnie w tym samym czasie zakończyły się moje męczarnie.