Pierwszy raz podejmuję się tłumaczenia tekstu, bardzo proszę o wyrozumiałość.

ENG: I'M NOT THE AUTHOR OF THIS STORY. IT'S ONLY TRANSLATION. IF YOU WANT TO READ AN ORIGINAL VERSION, PLEASE VISIT JoanIncarnate PROFILE.

PL: Nie jestem autorką tego opowiadania, tylko je tłumaczę. Jeśli chcesz przeczytać tekst w oryginale, odwiedź profil JoanIncarnate


Po przebudzeniu Grimmjow czuł się o wiele lepiej. Był najedzony, rozgrzany i mniej obolały. Mrucząc z zadowolenia przekręcił się na drugi bok z zamiarem ponownego zaśnięcia, gdy po raz kolejny uświadomił sobie, że jest nieznanym sobie miejscu. Miał tylko mgliste pojęcie o tym, jak się tu znalazł. W miarę jak rozglądał się po pokoju, przypominał sobie wszystko. Walkę, Shinigami, Tousena, Aizena, jego ramię, Syazela, kota i pomarańcze.

Pomarańcze - zadumał się. Spojrzał na dwie ludzkie dziewczynki śpiące naprzeciw jego łóżka. Obie posiadały energię duchową, ale nie na tyle by mógł je o cokolwiek podejrzewać. Czarnowłosa dziewczynka miała jej nieco więcej. Kątem oka Grimmjow dostrzegł dokładnie taki kolor, o którym wcześniej myślał. Nie musiał nawet odwracać się by sprawdzić, kim była ta osoba. Nieznośnie potężna energia i odpychający kolor włosów mówiły same za siebie. Grimmjow uśmiechnął się ironicznie. Był tutaj, bo podjął walkę z tym Shinigami i teraz ten sam Shinigami uratował go i wyleczył rany zadane przez Arrancarów.

Gdybym nie był tym cholernym kotem, mógłbym się roześmiać.

Espada przeszedł na łóżko, na którym leżał pomarańczowowłosy. Idiota. Być tak nieostrożnym. Gdyby ten dupek nie zabrał mojej energii, zabiłbym go tu i teraz. Grimmjow patrzył złym okiem na śpiącego chłopca. Myślisz, że jesteś wystarczająco bezpieczny by spać w mojej obecności? Oj. NIE DOCENIASZ MNIE, SHINIGAMI?

Ichigo poruszył się przez sen. Do licha, co to za hałas? Niechętnie otworzył oczy i zobaczył rozzłoszczonego kota miauczącego głośno w jego kierunku. Uśmiechnął się.

- Hej, mały. Lepiej się teraz czuje... EJ! CO JEST- powstrzymał się nie chcąc kląć przy siostrach i je obudzić. Spojrzał na krwawiące zadrapania na swojej ręce a drugą dotknął zakrwawionej twarzy.

Zmierzył kota wściekłym wzrokiem. Mógłby przysiąc, że uśmiechał się złośliwie! Uratował to cholerne stworzenie a teraz odwdzięcza mu się drapiąc go po twarzy? Wziął głęboki oddech próbując się uspokoić. Okej, wiesz co? Jest zmęczony, ranny i pewnie przestraszony. Może to tylko taka reakcja. Albo chce się bawić. Albo coś innego. Ichigo zmusił się do uśmiechu.

- Spróbujmy jeszcze raz. Cześć, mały... CO DO KU- Miał teraz ślady pazurów na obu policzkach. Złapał kociaka za kark i uniósł nad łóżko. Yuzu i Karin obudziły się, zanim zdążył go zaatakować.

- Ichi! - Yuzu westchnęła, patrząc przestraszona na jej ukochanego brata. - Co ty robisz temu biednemu kiciusiowi? - wyjęła ,,biednego kiciusia" z uścisku Ichigo i pogłaskała go po głowie. - Nie mogę w to uwierzyć! - Brunetka odwróciła się i rozgniewana opuściła pokój. Karin spojrzała z niedowierzaniem na zadrapania na twarzy brata.

- Wygląda na to, że przygarnąłeś zadziorny egzemplarz! - roześmiała się, po czym odwróciła i wyszła za bliźniaczką. Warcząc, Shinigami podążył za siostrą do kuchni, gdzie Yuzu karmiła demonicznego kota.

- Jakby to w ogóle jedzenia potrzebowało. Jest pełen energii! Tylko poczekaj, Yuzu, jak skończy jeść to też cię podrapie.

- Przestań zachowywać się jak dziecko - powiedziała Karin przewróciwszy oczami, przemywając zadrapania na twarzy brata i przyklejając plastry.

- No właśnie, Ichi. Pewnie się ciebie przestraszył. Zazwyczaj masz taki przerażający wyraz twarzy. Jest zbyt słodki żeby kogoś zranić, prawda? Prawda? - Yuzu zwróciła się do kociaka łagodnym głosem.

Espada dostał tiku nerwowego będąc nazwanym ,,zbyt słodkim by kogoś skrzywdzić" i najchętniej udowodniłby tej głupiej ludzkiej dziewczynce, że się myli, ale szybkie spojrzenie na twarz Shinigamiego wystarczyło, by jeszcze raz się nad tym zastanowić. Hehehe, i jak, lubisz mnie teraz, co?

Nie chcąc wypaść jeszcze gorzej w oczach sióstr, Ichigo przestał drążyć temat i skupił się na piorunowaniu kota wzrokiem.

- Powinniśmy nadać mu imię - zaproponowała Karin. Yuzu zapiszczała z radości.

- Nazwijmy go Puszkiem!

Ichigo i Grimmjow zakrztusili się słysząc to. Grimmjow zasyczał. ŻE CO? PUSZEK? KURWA, NIE! DZIWKO, LEPIEJ TEGO NIE RÓB!

- ZATRZYMAMY GO! - wykrzyknął Ichigo. Gdy jego oczy spotkały oczy sióstr, wiedział, że nie ma innego wyjścia. Westchnął. Gbyby tylko wiedział, że ten kot okaże się demonem i że ma go zatrzymać, poszedłby do weterynarza i tam go zostawił. - Dobra. Niech będzie. Musimy go jakoś nazwać, ALE NA PEWNO NIE PUSZKIEM. - Shinigami zadrżał na samą myśl. Nawet ten kot na to nie zasługiwał.

- W takim razie jak?

Ichigo zastanawiał się przez chwilę.

- Hm... Jest bardziej agresywny niż normalny kot i wygląda jak pantera z tym swoim futrem. - Czekoladowe oczy napotkały te w kolorze szafiru. - Nazwiemy go Hyo.